dzisiaj: 27 czerwca 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

muzyczne

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

muzyczne

  • Flut
    Hans Joachim Irmler, Jaki Liebezeit
więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 151 »

Krull 1983 jest na y-tubie poecam.

no nie pół żartem pół serio na 51 pozycji a na szczycie bzdurne filmy nie zgadzam się z tym rakingiem
jak dla mnie ciekawy zestaw. brak stereotypowych komedyjek, duży nacisk na klasykę, jedynie innych niż anglojęzyczne (no może poza francuskimi) mi brak


El Lagarto, 05-06-2017 22:28:
Ciekawe, nie wiedziałem o tym (albo zapomniałem). Pewnie teraz wygenerowaliby go komputerowo.
Wygląda na to, że "Obcy 3" powinien mieć tytuł "Czy leciał z nami Bishop?"


baad mf, 04-06-2017 15:55:
Wspaniały tekst! Niestety coraz mniej takich w internetach.

Zapomniałem podać źródło :)
Za IMDb:
"The damages inflicted on Bishop were too severe to have Lance Henriksen work a prosthetic head while hiding under a table/chair/platform, so the filmmakers ended up having the android being played by... an android. A mechanical copy of Henriksen's likeness was used in this movie for the portrayal of the Sulaco-Bishop. "
"Nawiasem mówiąc Lance Henriksen ze starej gwardii "Aliens" zagrał w "Obcym 3" epizod Bishopa, ale tak go pokancerowali, że nie widać było czy się zestarzał."
No, nie do końca - szczątki Bishopa, które uruchamia Ripley były autentycznie mechanicznym robotem stworzonym na potrzeby tej sceny. Lance udzielił wizerunku, ale sam nie brał udziału w nagrywaniu sekwencji (poza podłożeniem głosu). We własnej osobie pojawia się dopiero na koniec filmu.

El Lagarto, 30-05-2017 18:51:
To prawda. Z drugiej strony jednak w kolejnych "Terminatorach" i "Nieśmiertelnych" grali coraz starsi aktorzy, którzy teoretycznie w dalszych częściach powinni wyglądać tak samo. Dla Arnolda nawet wymyślono "naukawe" uzasadnienie, żeby mógł grać starzejące się roboty. (BTW Fox grał 16 latka w "Powrocie do przyszłości 2 i 3" mając lat 30)
W przypadku "Obcego" sensowne uzasadnienie było w zasięgu ręki. Hibernacja ma tylko spowalniać starzenie się, a nie zatrzymywać, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby umieścić akcję kilkadziesiąt lat później i nakręcić film z Newt starszą o 6 lat. W "Aliens" Ripley też jest starsza niż w "Alien".
Nawiasem mówiąc Lance Henriksen ze starej gwardii "Aliens" zagrał w "Obcym 3" epizod Bishopa, ale tak go pokancerowali, że nie widać było czy się zestarzał.
Drugie nawiasem mówiąc: jakiś czas temu (rok czy dwa lata temu) w mediach chodziła plotka, że Blomkamp ma kręcić kontynuację "Obcego" z Weaver oraz z Hicksem i dorosłą Newt. W takim przypadku musieliby unieważnić część III. Nawet jeśli to była tylko plotka, to była to plotka miła uchu fanom xenomorfów.

Konrad, 30-05-2017 13:12:
Słusznie, ale Fincher miał trudniejszą sytuację - odnosił się do filmu innego twórcy, sprzed kilku lat, z Newt skorzystać nie mógł, bo była starsza o 6 lat, z Biehnem chyba nikt nie dogadywał sequela, bo nikt o nim nie myślał. A tu jednak nadal Ridley Scott, chęć tworzenia trylogii, krótki czas od ostatniego filmu - i Noomi Rapace nie może zagrać.

El Lagarto, 27-05-2017 21:20:
P. S.
"Ratować bohaterkę (Elizabeth Shaw) na koniec „Prometeusza”, by ją uśmiercić między filmami?"
Już raz nam Pan Fincher coś podobnego nam zafundował uśmiercając między filmami Hicksa i Newt.

El Lagarto, 27-05-2017 18:25:
Ogólnie zgadzam się z tonem recenzji. Siary nie ma, jest parę niezłych pomysłów (i jeszcze więcej durnych), ale generalnie nowy „Obcy” głowy nie urywa. UWAGA, TERAZ SPOILERY
Niedawno przypomniałem sobie film „Predators” i uderzyło mnie jak bardzo fabuła „Alien: Covenant” przypomina film „Pianista kontra Drapieżca”
1. Grupa uzbrojonych ludzi zostaje uwięziona na obcej planecie
2. Pojawia się nieznane zagrożenie. Zaczyna się jatka
3. Z opresji ratuje ich człowiek w masce / człowiek w kapturze (jak się pojawił w „Alien: Covenant” to wziąłem go za Anakina Skywalkera, nawet raca wyglądała przez moment jak miecz świetlny)
4. Wybawca prowadzi ich do bezpiecznego schronienia, gdzie mogą się trochę wyluzować
5. Schronienie okazuje się pułapką, a wybawca sukinsynem. I tu pojawia się różnica bo w „Predators” wybawca ginie
6. Dochodzi do kolejnej jatki. Kolejna różnica, pojazd pozwalający na ucieczkę wybucha w „Alien Covenant” na początku sekwencji zdarzeń, w „Predators” na końcu
7. Tu mamy odmienne zakręty fabularne, ale ostatecznie w obu filmach przeżywa jeden facet i jedna babka
Kolejne spostrzeżenie: Ridley Scott powinien odrobić lekcje, obejrzeć „Krzyk” Wesa Cravena i przyswoić sobie reguły horroru. Gdyby je złamał, film stałby się mniej przewidywalny. A tak nuda!
1. Nie przeżyjesz do końca filmu, jeśli będziesz uprawiać seks.
Para pod prysznicem sama wydała na siebie wyrok
2. Nie przeżyjesz do końca filmu, jeśli będziesz spożywać alkohol lub zażywać narkotyki.
W świecie przyszłości już samo zapalenie papierosa na obcej planecie będzie karane. Kiedy załogant kłamie i zamiast zrobić siku idzie zapalić fajkę, to wiemy że już po nim.
3. Nie przeżyjesz do końca filmu, jeśli powiesz Zaraz wracam, Słucham? lub Kto tam?
Tutaj mamy w wersji: zobaczymy tylko czy planeta nadaje się do kolonizacji. Daniels nie chce sprawdzać, więc wiemy że przeżyje.

Szkoda, że podsumowanie dokonań Tony'ego Scotta to jedynie zlepek krótkich recenzyjek, które w kilku przypadkach rażą wręcz ignorancją. Pan Chosiński nazwaniem "Odwetu" koszmarkiem odwalił nieprawdopodobną kompromitację, a jego argumentacja przypomina wypociny z cyklu "ta płyta producenta muzyki techno jest fatalna, bo nie ma w niej gitar". Nie lepiej mu poszło z podsumowaniem "Ostatniego skauta", który jest filmem może mniej znanym od "Szklanej pułapki", ale ikonicznym w swoim gatunku. No i tekst o tym, że w "Domino" Tony nie przypilnował montażysty woła o pomstę do nieba. Robicie podsumowanie działalności reżysera, a nie wiecie, że gość uczestniczył przy montażu każdego swojego filmu, a często go sam przemontowywał? Mało tego - rozstawiał kamery, ustawiał oświetlenie, przygotowywał plan zdjęciowy na wiele godzin przed przybyciem reszty ekipy. Nazwaliście tekst "Great Scott!", a nie potraficie nawet w jednym zdaniu ukazać tej "wielkości". Więc po cholerę ten tekst? Chyba tylko na potrzeby pozycjonowania w Google.

W 1940 roku Polskie Lotnictwo w W. Brytanii było drugie po RAF . W morderczych walkach zginęło dużo Naszych, zwłaszcza w Dywizjonach Bombowych . Światowe kino tego nigdy nie zauwazyło a i wKraju cała wiedza dotyczy tylko jednego Dywizjonu 303 a w dodatku czolowym ase jest Czech Józef Frantisek którego legenda była wazniejsza od faktow .


Stanislaw.dk, 24-05-2017 16:51:
Zgadzam sie co do wiekszosci wspomnianych, ale i tak podobal mi sie film :)
Pozdrawiam
www.stanislaw.dk

Przemek, 20-05-2017 15:05:
Franco znowu się wspina, ale rękę traci kto inny ;)

HAHAHA mysli ze w kazdym zestawieniu muszą być takie "natchnione filmy" jak np Odyseja Kubrika, b to przecież takie genialne jest.


ender73, 15-05-2017 18:00:
Mądre przysłowie głosi, że nie naprawia się czegoś co nie jest zepsute. Aktorska wersja „Ghost in the Shell” w pełni je potwierdza… Niestety, ktoś „miał pomysła” żeby „ulepszyć” oryginalną fabułę. W efekcie powstała zaledwie połyskująca tu i tam komputerowymi efektami podróbka. Płytka, infantylna i nielogiczna opowiastka nijak się mająca do stawiającej niezwykle ważkie pytania fabuły oryginału. Cóż z tego, że niektóre sceny były świetne skoro całość nie trzymała się kupy! Po co w ogóle nawiązywać do oryginału skoro przesłanie owego oryginału nie ma tu żadnego znaczenia? W oryginale kwestią naczelną była przyszłość ludzkości coraz bardziej oplecionej i zależnej od cyfrowej technologii – przekraczane płynne granice człowieczeństwa i moment gdy ewolucja biologiczna i technologiczna znalazła punkt wspólny w postaci hybrydy między SI a ludzkim umysłem. Teraz została z tego rozklekotana łzawa historyjka o złowrogiej korporacji, skradzionej przeszłości i zemście (czy jak kto woli „sprawiedliwości”). Smutne. A mogło być tak pięknie… Przecież Scarlett Johansson całkiem dobrze odnalazła się w roli major Motoko Kusanagi (nie rozumiem zresztą tych żali, że nie odtwarza jej Azjatka - przecież w animowanym filmie jej postać też wcale nie miała azjatyckich rysów). Batou jest po prostu świetny. Kitano zaś jest lepszym Aramakim niż oryginał. Wystarczyło nie zepsuć tego, co już było dobre. Albo stworzyć coś lepszego… Nie wyszło.


freynir, 12-05-2017 14:35:
@Niebrzydki- jesteś pewien?
Może to wszystko dzieje się w szalonej wyobraźni Howarda, po tym, jak kolejny raz ktoś go stuknął w dziób.
Kurde, reklama mi weszła na napis o spilerach i pozamiatane...
Co do Zacka to chyba jednak jego pomnikowym dziełem są "Strażnicy".

niebrzydki, 12-05-2017 13:54:
Ostatnim razem po napisach był Kaczor Howard, a jednak nie stał się głównym bohaterem kolejnej części...

[1] 2 3 151 »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.