dzisiaj: 30 kwietnia 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

  • Yamatai
    Bruno Cathala, Marc Paquien
  • Piranie!
    Jens-Peter Schliemann, Tomek Larek
więcej »

muzyczne

więcej »

Zapowiedzi

książkowe

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

  • Gejsze
    Kota Nakayama, Maisherly Chan
  • Mrówki
    Kang Chulku, Kim Sehee, Katarzyna Bajerowicz
więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 137 »

NO TO MI POMOGLEŚ WEŹ LEPIEJ NAPISZ STRESZCZENIE SZCZEGOLOWE TEJ LEKTURY


Beatrycze, 25-04-2017 00:24:
A ja niby wiem, że to rusycyzm, ale sam zwrot lubię (jego brzmienie znaczy - podoba mi się).

Marcin, 24-04-2017 09:10:
Z "póki co" zapewne lepiej byłoby zrezygnować, ale już prof. Bańko nie uważa, że jest aż tak obrzydliwe: http://sjp.pwn.pl/slowniki/p%C3%B3ki-co.html
"Póki co" - obrzydliwy rusycyzm, niepoprawny w języku polskim.


Beatrycze , 21-04-2017 09:29:
Koleżanka z pracy, której pożyczyłam "Hel-3" miała cudny komentarz: "tę książkę można by dawać dzieciom do czytania w szkołach, żeby zrozumiały, co nałóg robi z człowiekiem".
Koleżanka książkę oddała mi po przeczytaniu 200 stron, stwierdzając, że to smutne, iż Grzędowicz tak się literacko zmarnował. Ja już raczej po jego ewentualne następne ksiązki nie sięgnę, no chyba, że w recenzjach przeczytam, że udało mu się wyjrzeć poza wąski krąg własnych obsesji.
Niestety myślę tak samo. Wielkie rozczarowanie. Kupa fajnych pomysłów z których nic nie wynika. Żal.

Beatrycze, 14-04-2017 16:07:
Odnośnie "red shirtów" - Zwykle staram się nie korzystać z anglojęzycznych trminów, ale w tym przypadku ów termin był nader adekwatny, uznałam też, że osoby zainteresowane powieścią z dużym prawdopodobieństwem będą go znać.
Odnośnie uwagi o Fabryce - rzadko ostatnio sięgam po ich książki, co nie znaczy, że wcale. Akurat w tym przypadku sięgnęłam przede wszystkim po Grzędowicza - z zainteresowania, bo "Pan lodowego ogrodu" bardzo mi się podobał. Co do innych, raz, że dobrze napisanym czytadłem nie wzgardzę, dwa - czasem można natrafić na coś sensownego. Jak patrzę na swoje półki, z FSowych książek widzę na nich np. Objawienie" Grepsa - nie pozbawione wad, ale jak na debiut całkiem niezłe, czy niedokończony cykl Mortki o Madsie Voortenie (tak wiem, że generalnie został zjechany, ale akurat mnie się spodobał), albo "Jesienne ognie" Komarowej, które bardzo lubię, mimo iż do niejednego można by się przyczepić.

Spriggana, 14-04-2017 13:54:
@leszek
Patrz „Czerwone koszule” Scalziego
@Pawel.M.
Przez takie podejście przegapiłam „Łzy Mai”… I pewnie nie tylko ja. Więc jednak należy sprawdzać – albo wedle rad proroka Lebiody pozwolić żeby sprawdził ktoś inny, byle za długo nie czekać… ;-)

Achika, 14-04-2017 11:33:
"Red shirt" to określenie pochodzące z serialu "Star Trek", oznaczające bezimiennego statystę, którego głównym zadaniem jest zginąć. W Esensji używamy czasem wyrażeń z fantastycznego odłamu popkultury :-)

Pawel.M., 14-04-2017 09:56:
Nie rozumiem, to Pani po Fabryce Słów spodziewała się czegoś innego niż przeciętnego czytadła dla chłopców z pisiej Obrony Terytorialnej lub gimbazy od Korwina?

leszek, 14-04-2017 08:40:
Co oznacza zwrot "typowe red shirty"? To, że wyglądaja tak samo? Mam wrażenie, że to określenie nie do końca zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika.


ender73, 03-04-2017 13:28:
Też się cieszę, że Mock w dobrym stylu wrócił do gry. Popielski mnie jedynie irytuje będąc tylko nieudaną próbą przeszczepienia na rodzimy grunt dobrego pomysłu z nieszablonowym przedwojennym detektywem.


Achika, 01-04-2017 11:04:
Proponowałam Pratchetta, ale mi uświadomiono, że to grozi wojną domową w redakcji...
@Achika
A może by tak Esensjowy Ranking powieści Joanny Chmielewskiej?


ender73, 24-03-2017 10:56:
Dla mnie książka "Amerykańscy bogowie" jest po prostu sprytną jarmarczną sztuczką autora, która sądząc po ilości nagród jakie za nią otrzymał, znakomicie się udała. Autor miał chyba zamiar stworzyć wielką uniwersalną opowieść a wyszła mu nawet nieźle się czytająca ale jednak ot taka sobie rozrywkowa powiastka. Ani z Cienia nie jest szczególnie ciekawy i tajemniczy bohater, ani owi tytułowi "bogowie" nie są niczym więcej jak amerykańskimi podróbkami przypominającymi raczej komiksowych superbohaterów. Wszystko to blaga i iluzja - nie wystarczy powierzchowne zrysowanie kilku mniej czy bardziej związanych z rozmaitymi mitologiami postaci i powtykanie ich w zwyczajny świat od sasa do lasa oraz wymyślenie ich nowoczesnych konkurentów by całość nabrała nagle jakiś głębokich przesłań czy wartości. Dla mnie symbolem tej powieści jest Laura ;)


Sebastian, 22-03-2017 13:42:
Zgadzam się w zupełności z autorką recenzji. Książka, jakich setki. Widać, jak potrafimy się nabrać na propagandową, marketingową manipulację. Od połowy zmuszałem się, żeby czytać, żeby sprawdzić, czy przewidziałem finał. Prawie przewidziałem, ale to nie podnosi wartości książki w mojej ocenie.


WWerner, 15-03-2017 06:28:
Dziękuję za dobre słowo.
Przesyt, niedosyt - faktycznie, to paradoks współwystępowania tych emocji przy niektórych książkach
Fajna recenzja. Dobrze, że znowu coś napisałeś, bo chyba zaliczyłeś dłuższy urlop recenzencki.
"Co łączy powyższych autorów? Ano piszą zręcznie, mają ambicje, ale realizują je w sposób, który powoduje w pewnym momencie poczucie niedosytu."
A nie przypadkiem przesytu? W tym sensie, że sypią za dużo literackiej przyprawy (życiowe przemyślenia u Whartona, próby aforystyczne u Coelho, najwyraźniej cierpienie u Yanagihari)?


El Lagarto, 13-03-2017 17:01:
Odbiór tekstu to rzecz subiektywna, ale zabawne, że przedpiśca o nicku R zarzuca Grzędowiczowi wodolejstwo, rozwlekłość i kiepski styl w rozwlekłym wpisie pełnym błędów, powtórzeń, wodolejstwa, w dodatku pisanym w kiepskim stylu.
Z konsekwentnych i nierozlazłych bohaterów popkultury znam Terminatora (tego z jedynki): nie pitoli, nie użala się nad sobą, nikogo nie ratuje, tylko po prostu chodzi i zabija.
W cyklu Grzędowicza są i elementy polskie, i groteska, i nawiązania do popkultury (i "literatury wysokiej"); wszystko to wprowadzane jak najbardziej konsekwentnie. Skąd niezbyt logiczny pomysł, że autor nie może się na nie zdecydować?
R, nie mamy obowiązku padania na kolana przed "Panem Lodowego Ogrodu", ale dobrze by było swoją niechęć uzasadnić. Argumenty (wątłe) podane we wpisie można zmieścić w jednej linijce tekstu.
IMHO "PLO" to bardzo konsekwentne połączenie SF, fantasy i horroru. I całkiem dobrze napisane.
Siegnelam po ten cykl teraz, z nudow. Nigdy nie bylam specjalnie od niego przekonana, acz bylam swiadkiem wreczania mu tych nagrod w 2005. Ale to byl pierwszy tom, chyba najlepszy mam wrazenie z calosci. Zona Grzedoicza na moj gust pisze o wiele lepiej, nie chodzi o ortografie itp., bo poziom jest ok, ale maniere, styl nie tyle jezykowy co tworczy. Ja czyta sie bez znuzenia, akcja posuwa sie do przodu, jest humor, teskt przyswajamy bez zgrzytow. U Grzedowicza jest za duzo pitolenia, pierdolenia o niczym, zbednych sceny i ton tekstu, lanie wody i psudofilozofia dla dzieci, uzalanie sie bohatera nad soba, za duzo metnych rozmyslan o niczym i zparzeczenia pojmowania swiata i konsekwencji dzialania. Obecnie jestem w drugim tomie i flaki mi sie przewracaja od tego pierdolenia V o wszystkim i o niczym. Z jednej strony facet odpuszcza niewolnicy, ze nie jego bajka, czy tam wiezniom po drodze, ze to nielogiczne i ze go zabija, zlapia, nic nie poradzi, za chwile ratuje jednak babe, a potem znow dziewczynke z kraba. No na kij?! Rozpisuje sie o tym, ze moze tu wszystko, ze inna moralnosc, ze zabije jak trzeba, to powinien zbaic kraba, powinien, na zasadzie ducha z maszyny znalezc jej chate z opieka i isc dalej. Denerwuja mnie takie niekonsekwnecje i rozlazlosc. Autor nie moze sie zdecydowac czy to ma byc swiat Skyrima, czy maja byc elem,enty polskie czy nie, czy moze ma byc to groteska jakby po narkotykach z wszelkimi nawiazaniami do popkultury, tylko jak ma okazje nasmiewac sie z SW, to juz tego unika.
Meczace jest tez pisanie raz w pierwszej, raz w 3 osobie. Jeszcze rozumiem jakby trzecia byla z perspektywy ludzi, ktorych V spotyka, jak oni widza bohatera legend, ktorym sie stal...
To plawienie sie we wlasnym laniu slow, w tej swojej filozofii, czytelnik tonie w tym jak w bagnie, jak w smole, traci w ogole zainteresowanie zlgebianiem o co autorowi chodzi w opisach szalenstwa, czy tej magii. Nie mam nastu lat, Brzezinska, ktora pisze wymagajacym ale pieknym jezykiem lubie i cenie sobie bardzo, ale nie bede zachwycac sie czyms, gdzie redaktor powinien autora wziac za klapy i kazac mu wuwalic polowe wodolejstwa. Zagraniczni autorzy tez tworza grube tomiszcza, ale mimo wszystko sa to tomiszcza zawierajace mieso, tresc, posuwanie sprawnie watkow i wydarzen do przodu, a nie cale rozdzialy rozmyslan nad sensem zycia.
Naprawde juz wole Achaje, ktora tak wymiewaja, czepiaja sie za Mary Sue. Ma tez swoje wady, te potrafi byc rozwelka, ale nie az tak jak u Grzedowicza. Chyba slusznie Ziemkiewicz wysmiewa od jakiegos czasu zjaranie polska fantastyka, bo po prostu jest to jedne wspolny grajdolek starych morsow poklepujacych sie po plecach, ktorym wyda sie wszystko albo piasokownica amtorow, fanfikopisarzy, ktorzy akurat napisali cos pasujacego do modnej fali w danym roku jak Jadowska, potworna grafomanka. Tesknie za Pacynskim na tle tego co dzis sie u nas wydaje polskiego.

[1] 2 3 137 »

Polecamy

Co ludzie powiedzą?

Dobry i Niebrzydki:

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.