dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

muzyczne

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 92 »


El Lagarto, 11-12-2017 23:09:
Realistyczny jest obraz hiszpańskiego społeczeństwa epoki. Nie twierdzę, że to powieść realistyczna, tylko prekursorska wobec realizmu. Zresztą jak widać z Twojego wcześniejszego wpisu, nie tylko wobec realizmu.

Beatrycze, 11-12-2017 21:55:
Co do DonKichota i realizmu polemizowałabym, choć nie chodzi mi o to, że to miałaby być fantastyka.
Ta powieść wykracza poza epokę swoją i kilka następnych - pamiętam cudną scenę z części drugiej, w której Don Kichot odwiedza jakiś zajazd czy coś w tym rodzaju, gdzie - jak się dowiaduje - goszczono już bohaterów z "podróbki" powieści Cervantesa i bohaterowie ucinają sobie pogawędkę o tamtych "nich" i czemu byli gorsi od "oryginałów" (a Sancho Pansa mniej ucieszny) - jest to więc zagranie na poziomie meta. Raczej nie kojarzy mi się ono z prozą realistyczną, tylko powieściami dwudziestowiecznymi.

El Lagarto, 11-12-2017 21:24:
@Ugluk
W tekście Beatrycze jest mowa o autorach, którzy ukształtowali fantastykę jako konwencję. To, że nie zna ich przeciętny polski czytelnik fantastyki o niczym nie świadczy. Tak z ręką na sercu. Ilu fanów „Zmierzchu” kojarzy Edgara Alana Poe?
Poza tym podajesz fatalne przykłady: „Don Kichot” akurat zapowiada powieść realistyczną, a nie fantastyczną. Na kartach książki olbrzymy istniały tylko w wyobraźni bohatera. „Robinson Crusoe” jest powieścią przygodową. Nie przypominam tam sobie fantastycznych elementów. „Gargantua i Pantagruel” z kolei zawiera elementy fantastyczne, ale celem autora jest satyra i groteska, a nie budowanie fantastycznych światów.
Balzaca i Maupassanta nie zaliczyłem do „współczesnej fantastyki” tylko wskazałem jako prekursorów: pisali m. in. „opowieści niesamowite”. Bardziej od nich na tym polu jest znany inny Francuz Prosper Merimee, autor „Lokisa” .
Fakt – poza Vernem i Boullem niewielu pisarzy fantastycznych przebiło się do polskiej świadomości Ważni dla gatunku są jeszcze Belgowie bracia Rosny, ale ich „znam” tylko za pośrednictwem ekranizacji „Walki o ogień” Annaud.
A ktoś pamięta „O czy marzą psyborgi” Barbeta?
Tymczasem jednak Verne robi za armię pisarzy i to on połączył fantastyczne pomysły z ówczesną wiedzą naukową. Właściwie stworzył współczesną SF i wpłynął na inne popularne konwencje jak powieść przygodowa czy fantasy. Tylko późniejszy od niego Anglik Wells wywarł równie ogromny wpływ na science fiction, a Czech Capek na dokładkę jeszcze wymyślił robota. Późniejsze dzieła SF to już była nadbudowa i wariacje na temat tego co wymyślili Verne albo Wells.
Przesadzam? Lot w kosmos, podróż do podziemnego albo podwodnego świata, małpoludy, walka z gigantyczną ośmiornicą, badanie meteorytów i Księżyca, współcześni ludzie spotykający dinozaury i inne prehistoryczne istoty to są motywy wałkowane do tej pory przez popkulturę.

El Lagarto, 11-12-2017 21:22:
@Beatrycze Oczywiście to prawda. Anglicy i Amerykanie jeśli chodzi o ilość nadal przodują w niemal dowolnej konwencji literackiej. W celu potwierdzenia wystarczy wejść do dowolnej księgarni w XXI wieku ;-) Ale nie zawsze tak było. W XIX w. kultura francuska pełniła podobną rolę jak obecnie anglosaska. Wtedy to Francuzi rozdawali karty w literaturze – i siłą rzeczy wpłynęli na to co potem pisali Anglosasi. Wśród tych wpływowych na poletku fantastyki był Verne.

Beatrycze, 11-12-2017 18:10:
Ja kiedyś w bibliotece natrafiłam na stare wydanie fantastycznych opowiadań z Ameryki Południowej.
Choć większość podpadłaby raczej pod "opowieści niesamowite", realizm magiczny, czy satyrę, znalazło się też opowiadanie o pilocie, który przenosi się pomiędzy światami równoległymi wykonując określony zestaw akrobacji powietrznych. W sumie to było całkiem zgrabnie opisane, jak on trafił do innego świata, ale oczywiście o tym nie wiedział i nagle okazało się, że ludzie go nie znają, nie ma miejsc, które pamiętał itp. itd.

freynir, 11-12-2017 14:58:
@gszczepa- serdecznie dziękuję za przypomnienie- pamiętał, że dzwonią, ale w którym kościele?
O pozostałych tomach coś mi się kiedyś obiło o uszy, ale myślałem że zostały wydane jako inna antologia pod tą samą redakcją.
@Ugluk- oj, nie byłbym pewien, czy nazwisko Boulle coś komuś powie. Przez długie lata "Planetę małp" sam kojarzyłem głównie z filmem, nie z książką.

gszczepa, 11-12-2017 12:15:
@freynir,
James Gunn, Droga do Science Fiction, W Polsce zostały wydane pierwsze cztery części (w pięciu tomach). Są jeszcze kolejne dwa, późniejsze, niewydane w Polsce. O tyle ciekawe, w kontekście dyskusji, że koncentrują się na fantastyce nie-amerykańskiej (5->brytyjskiej, 6->pozostałej).
Problem w tym, że to wyjątki potwierdzające regułę - przeciętny polski czytelnik fantastyki poza Verne'm i Boulle'm nie kojarzy nikogo z tego kręgu kulturowego.

freynir, 11-12-2017 11:05:
@El Lagarto- tak podchodząc, to pod fantastykę można podciągnąć "Przygody niezłomnego rycerza z La Manchy" (Hiszpania), "Dziwne przypadki Robinsona Crusoe" (Anglia), "Gargantua i Pantagruel" (Francja), nie mówiąc o Iliadzie, Odysei albo mitach starosumeryjskich. Ktoś z amerykańskich redaktorów (już nie pamiętam, który) utworzył kiedyś 4-tomową antologię fantastyki od starożytności do lat 70-tych XX wieku.
@ALL- z literaturą chińską i japońską było wtedy tak, że tłumacz dostawał książkę bez informacji, do jakiego gatunku należy, a często również, kiedy był wydany oryginał. Widząc elementy fantastyczne traktował je jako baśń.

Beatrycze, 10-12-2017 23:50:
"w latach 70-tych i 80-tych ub. wieku spora część chińskiej i japońskiej fantastyki było drukowane jako głównonurtowa."
O, nie wiedziałam. Ciekawe.
@ Verne
Zatem może tak kategoryczne stwierdzenie na początek artykułu nie jest fortunne. Mimo to uważam, że jeśli chodzi o liczbę utworów, to Anglicy i Amerykanie przodowali.

El Lagarto, 10-12-2017 17:11:
Nie tylko Anglosasi i Słowianie.
Przypominam ,że pierwszym pisarzem science fiction sensu stricto był Juliusz Verne - Francuz. Wcześniejszy "Frankenstein" Mary Shelley to raczej powieść gotycka, a element naukowy jest tam chyba raczej pretekstowy (aczkolwiek przyznaję, że "Frankensteina" nie czytałem).
Przed Vernem fantastykę pisali francuscy pisarze tej klasy co Balzac czy Maupassant...
Wśród francuskich pisarzy, którzy wywarli wpływ na konwencję jest też bliższy nam chronologicznie Pierre Boulle,autor "Planety małp". Anglosasi do tej pory nie wyszli spod jej uroku, bo co jakiś czas kręcą filmy inspirowane tą książką.

freynir, 10-12-2017 15:30:
Beatrycze, czas zwizytować biblioteczne półki z literaturą azjatycką. W latach 70-tych i 80-tych ub. wieku spora część chińskiej i japońskiej fantastyki było drukowane jako głównonurtowa. W ten sposób natknąłem się kiedyś na zbiór japońskich urban-legend, wydanych u nas jako baśnie.


Klaudia , 06-12-2017 22:23:
Zgadzam się Carlos Ruiza Zafon jest rrwelacyjny polecam z calego serca.


Beatrycze, 30-11-2017 00:17:
Dziękuję za taki głos "z wewnątrz".
Ja jestem osobą spoza "środowiska literackiego", i też, nazwijmy to, grupy koneserów sztuki wysokiej, czytelników literackich periodyków, literaturoznawców i temu podobnych.
Napisałam tak bardziej z uwagi na to, jak to wyglądało w szkołach, do których uczęszczałam, a wiadomo, że na poetów współczesnych czasu najmniej zostało (zwłaszcza w liceum, gdzie mieliśmy tragiczne opóźnienia z materiałem, przez pierwszą klasę przerobiliśmy niecałą połowę podręcznika, a potem było kończenie programu po łebkach), czy podręczników, albo czasopism z "opracowaniami epok" z których się uczyłam do matury - a wiadomo - Miłosz, Szymborska, Noble, a Herbert - ależ oczywiście, że on jest znakomity, choć dla mnie już taki nieco konturnowy, maksymalistyczny, oddalony przez to (ale akurat jego wierszy masowo nie czytałam, więc nie wiem, może i były tam jakieś bardziej osobiste).
Zresztą - w "starych" poetach doceniam tę mieszankę zaangażowania w sprawy publiczne i jednocześnie pisania o swoim życiu.

wierszokleta, 29-11-2017 22:48:
Różewicz w cieniu? Skąd taka teza?? Moim zdaniem jest zupełnie przeciwnie, Różewicz jest powszechnie znany i często czytany, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że częściej wśród młodych niż Miłosz i Szymborska. Herbert jest chyba skazany na popularność, nie tylko ze względów czysto poetyckich, aczkolwiek jak będzie, czas pokaże - nawet najwięksi mogą zostać zapomniani, jak pokazuje przykład Norwida. Osobiście, jako laureat jakichśtam konkursów poetyckich, który wydał parę tomików i od lat ma styczność ze środowiskiem literatów (a poetów w szczególności), sądzę że więkzość naszych młodych poetów, którzy uprawiają biały wiersz zaczyna będąc w cieniu zarówno Herberta jak i Różewicza. Z własnego przykładu mogę powiedzieć, że niełatwo z takiego cienia wyjść... Oj, niełatwo.
Ja co prawda nie przepadam za poezją, ale czasami ktoś mi coś podsunie. I bywa, że jestem pod wrażeniem... Takim jak ja "niedowiarkom" polecam lekturę wiersza Bolesława Leśmiana "Gad". To jest prawdziwa erotyka, a nie, za przeproszeniem, jakiś Grey. Warto tu tez wspomnieć, że Leśmian WSPANIALE przełożył opowiadania E.A. Poe'go.


cranberry, 22-11-2017 14:35:
To świetna wiadomość, że "Wody glębokie jak niebo" zostały wznowione w Wyd. Literackim! Dzięki za informację :)


Pawel.M., 21-11-2017 01:34:
"książka napisana przed ponad półwieczem przez autora kojarzącego mi się raczej z SF"
Może i Poul Anderson napisał więcej SF, ale to chyba utwory fantasy są ważniejsze i lepsze w jego dorobku. Że pozwolę sobie wymienić choćby "Trzy serca i trzy lwy" czy "Dzieci wodnika" (podobało mi się też opowiadanie "Czas miary" z antologii "W hołdzie królowi"). Napisał tego zresztą znacznie więcej, ale nie jest to ulubieniec polskich wydawców...
Podobnie zresztą jak J. Gregory Keyes, o którym pisałem:
seczytam.blogspot.com/2016/01/polegli-na-polu-chway.html

Beatrycze, 19-11-2017 15:28:
Moja łasa na pochwały dusza pławi się w blasku ;)
Moje trzy ulubione to: "Co dwie głowy" (bo to przecież nie tylko opowiadanie o kolejnym zleceniu, ale przede wszystkim o tym, jak ci, którzy pozostali, starają się dalej żyć), "Skala powinności" (też mnie poruszyła, spodobał mi się też portret wiedźmina, te drobne gesty, dzięki którym ożywa) i "Nie będzie śladu" (bo też poruszające, niejednoznaczne i z mocną puentą). No i oczywiście za świetny styl wszystkich wyżej wymienionych.
@Beatrycze, no to niepotrzebnie się martwiłaś o to odstawanie od reszty, moim zdaniem Twoje opowiadanie to jedno z ciekawszych w całym zbiorze. Choć mnie się najbardziej spodobało i najbardziej poruszyło "Skala powinności" (o Coenie i Blotce), jak dla mnie to właśnie w nim najbardziej czuć ducha Sapka, wbrew temu, co sugeruje przedmowa.
Co do dobrego poziomu całości też prawda, choć osobiście wyrzuciłbym z tomiku dwa opowiadania bez obawy o stratę na jakości ;)

[1] 2 3 92 »

Polecamy

Inne strony świata

Po trzy:

Inne strony świata
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.