Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Historia w obrazkach: Na krańcu świata pod gradem kul

Esensja.pl
Esensja.pl
Tłumaczenia kolejnych komiksów Hugona Pratta o przygodach włoskiego podróżnika i awanturnika Corto Maltese ukazują się w naszym kraju w zdecydowanie zbyt długich odstępach czasu. Między wydaniem „Bajki weneckiej” a „Złotym Domem w Samarkandzie” minęło bowiem dwa i pół roku. To sporo, kiedy z niecierpliwością czeka się na dalszy ciąg perypetii ulubionego bohatera. Na szczęście warto było czekać.

Hugo Pratt
‹Złoty dom w Samarkandzie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZłoty dom w Samarkandzie
Scenariusz
Data wydanialuty 2011
RysunkiHugo Pratt
Wydawca POST
CyklCorto Maltese
ISBN978-83-61762-02-7
Gatunekprzygodowy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 28,50 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Hugo Pratt nie żyje od szesnastu lat. Niczego nowego już nie napisze ani nie narysuje. Zmuszeni jesteśmy więc delektować się tym, co powstało przed śmiercią artysty. Szczęśliwym trafem dorobek Włocha jest całkiem spory, a że polskie wydawnictwa sięgają po tłumaczenia jego komiksów nader oszczędnie, wystarczy ich prawdopodobnie na długie lata. Dzięki Egmontowi poznaliśmy kontrowersyjne, przesycone erotyką i przemocą owoce współpracy Pratta z Milo Manarą („Indiańskie lato”, 1981; „El Gaucho”, 1983), krakowski Post natomiast zajął się publikowaniem opowieści o przygodach weneckiego podróżnika i awanturnika Corto Maltese („Ballada o słonym morzu”, 1967; „Etiopiki”, 1972; „Corto Maltese na Syberii”, 1974; „Bajka wenecka”, 1977). „Złoty Dom w Samarkandzie” jest ósmym (z dwunastu) albumem serii; nad Wisłą wydany został jako piąty. Przed nim powstały – wciąż jeszcze nieznane w naszym kraju – zapowiadany już jednak „Pod znakiem Koziorożca” (1970), „Corto toujours un peu plus loin” (1970) oraz „Le Celtiche” (1971).
Akcja „Bajki weneckiej”, na kartach której Corto Maltese poszukiwał szmaragdu zwanego Obojczykiem Salomona, rozgrywała się w 1921 roku. Przygody opisane w „Złotym Domu…” są jej bezpośrednią kontynuacją. Tym razem Pratt wysłał swego ulubionego bohatera na Wschód – do Turcji, na Kaukaz, do Uzbekistanu – i kazał mu zmagać się z wieloma armiami, które grasowały wtedy w tym regionie, dążąc do realizacji wybujałych ambicji politycznych ich przywódców. Podobnie jak w innych tomach cyklu, także i w tym autor zadbał o mocny fundament historyczny. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej państwu tureckiemu, sojusznikowi pokonanych Niemiec i Austro-Węgier, narzucono twarde warunku pokoju. Nie podobało się to sporej części wojskowych, zwłaszcza tym, którzy dekadę wcześniej przeprowadzili rewolucję młodoturecką i odsunęli od władzy sułtana (padyszacha). Władzę przejął wówczas triumwirat, w którym najważniejszą postacią był – obecny również w komiksie Pratta – Ismaił Enwer, nazywany Enwer Paszą. Wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami, Talaatem Paszą i Dżemalem Paszą, był on odpowiedzialny między innymi za Rzeź Ormian w latach 1915-1917. Po wojnie, chcąc uniknąć wyroku skazującego, triumwirowie wyemigrowali do Niemiec, gdzie Talaat padł w 1921 roku ofiarą ormiańskiego zamachowca; Dżemala spotkało to samo rok później w Tbilisi. Enwer z kolei postanowił podjąć walkę z nowym przywódcą państwa, generałem Mustafą Kemalem (przyszłym Atatürkiem, czyli Ojcem Turków). Jako tymczasowych sprzymierzeńców pozyskał bolszewików, po czym ruszył do Azji, gdzie marzyło mu się stworzenie, opartej na islamie, sięgającej od Półwyspu Anatolijskiego po Chiny, wielkiej federacji ludów turkojęzycznych. Gdy jednak w 1921 roku Lenin postanowił porozumieć się z Kemalem Paszą, Ismaił Enwer pozbawiony został najpoważniejszego sojusznika; wtedy też wycofał się jeszcze dalej na wschód – do uzbeckiej Buchary. „Złoty Dom w Samarkandzie” rozgrywa się właśnie na tle tych niezwykle dramatycznych i skomplikowanych wydarzeń.
Wszystko zaczyna się jednak na Rodos, gdzie Corto Maltese poszukuje wspomnień lorda George’a Byrona, które ukrył na wyspie jego przyjaciel Edward John Trelawny; pewne wskazówki co do miejsca ich przechowywania wenecjanin zdobył dzięki zapiskom – znanego chociażby z poprzedniego albumu serii – Barona Corvo. Pewnej nocy podróżnikowi udaje się rozwikłać zagadkę, zostaje jednak zaskoczony przez włoskich żołnierzy patrolujących miasto, którzy nie wdają się z nim w dyskusję, ale od razu otwierają ogień. Marynarz musi salwować się ucieczką; z pomocą przychodzi mu nieznany Turek, który bierze go zresztą za kogoś zupełnie innego – niejakiego Timura Chevketa, rewolucjonistę i jednego z przywódców ruchu pantureckiego, zwolennika Enwera i wroga Kemala Paszy. Za jego pośrednictwem Maltese trafia do domu, w którym odbywa się tajna narada; tam poznaje Bahiara – zagorzałego nacjonalistę, a w rzeczywistości krwawego watażkę, który marzy tylko o tym, by zdobyć władzę i pieniądze. On również jest przekonany, że Corto to Chevket, jego towarzysz walki, i umawia się z nim na wspólną wyprawę na wschód. Gdy w końcu Maltese bezpiecznie wraca do swojej przystani w willi pięknej Greczynki Kasandry, znajduje czas na zapoznanie się z odkrytymi tej nocy zapiskami lorda Byrona i kolejnym listem Trelawny’ego. W drugim z dokumentów znajduje wzmiankę na temat złotego skarbu króla perskiego Cyrusa, który gdzieś w okolicach Samarkandy ukryć miał Aleksander Macedoński. Tak naprawdę Maltese ma jednak jeszcze jeden powód, by udać się do Uzbekistanu – w słynnym samarkandzkim więzieniu zwanym Złotym Domem jest bowiem zamknięty jego stary przyjaciel Rasputin. A więzy przyjaźni są dla wenecjanina święte.
Dwa dni później Corto wraz z bratem Kasandry Narcyzem odpływa z Rodos do Tarsu. Od tej też chwili rozpoczynają się jego zwariowane przygody. Hugo Pratt wziął sobie chyba za punkt honoru, by co rusz wrzucać swojego bohatera z deszczu pod rynnę. Kiedy bowiem wydaje się, że Maltese właśnie wybrnął z nieprawdopodobnych wręcz perypetii, natychmiast pakuje się w kolejne kłopoty. Na swojej drodze spotyka ludzi występnych i szlachetnych, żołnierzy i dezerterów, bojowników o wolność i zwykłych zbrodniarzy, którzy swą prawdziwą naturę ukrywają pod zwodniczym płaszczykiem ideologii. Niemal wszędzie też brany jest, podobnie jak na Rodos, za Chevketa, co zresztą powoli zaczyna go irytować. Autor komiksu zadbał o to, aby czytelnik nie nudził się nawet przez chwilę; fabuła jest więc odpowiednio skomplikowana, a akcja pędzi do przodu na złamanie karku. Czasami trzeba cofać się o kilka, kilkanaście kart i czytać jeszcze raz, aby nie pogubić się w meandrach wydarzeń. Kto z kim? Przeciwko komu? Dlaczego? – to, że niemal bez przerwy zadajemy sobie te lub podobne pytania, nie jest winą braku talentu literackiego Pratta bądź jego pokrętnej logiki, ale panującej w tamtym czasie na tych terenach sytuacji politycznej. Żołnierze Mustafy Kemala, oddziały Enwera Paszy, bojówki ormiańskie, bandy asasynów, atakująca z Kaukazu Armia Czerwona, interwencyjne wojska francuskie i angielskie – to tylko niektóre z pionków umieszczonych na wielkiej szachownicy. Między nimi zaś przez cały czas lawiruje Corto, chcąc dotrzeć do Samarkandy i odnaleźć legendarny skarb Cyrusa Wielkiego.
Na kartach „Złotego Domu…” Pratt wykorzystał postaci znane z wcześniejszych albumów serii. Mowa jest po raz kolejny o Baronie Corvo, objawia nam się złowieszcza Venexiana Stevenson, wreszcie najważniejszą z drugoplanowych ról odgrywa – tyleż przerażający, co bawiący czytelnika – Rasputin (tym razem najpierw jako więzień, a następnie dowódca w armii Enwera Paszy). Poza tym przywołane są również inne historyczne figury, jak chociażby żydowski komunista Karol Radek, amerykański dziennikarz John Reed (autor słynnych „Dziesięciu dni, które wstrząsnęły światem”) oraz ówczesny bolszewicki ludowy komisarz do spraw narodowości Józef Dżugaszwili, czyli… Stalin, z którym Corto Maltese odbywa nawet przyjazną pogawędkę telefoniczną. Od strony graficznej, w porównaniu z „Balladą o słonym morzu” czy „Corto Maltese na Syberii”, Pratt nie zaserwował czytelnikowi niczego nowego – to wciąż ta sama charakterystyczna kreska, idealnie pasująca do zilustrowania przygodowo-awanturniczej opowieści w starym stylu; bardzo realistyczna, z dbałością o szczegóły w przedstawieniu postaci i tła (choć są fragmenty, w których włoski rysownik czyni odstępstwa od tej zasady). Jedyne, do czego można by się tym razem przyczepić, to pewne elementy fabuły, a mówiąc precyzyjniej – niezbyt przemyślane wykorzystanie bohaterek kobiecych, angielskiej aktorki Marianny i Venexiany Stevenson. Sprawiają one bowiem wrażenie, jakby zaplątały się na karty „Złotego Domu…” przypadkiem i niekiedy same chyba nie bardzo wiedzą, jaką rolę przeznaczył dla nich scenarzysta. Ale to nic, „Pod znakiem Koziorożca” i tak będzie jednym z najbardziej oczekiwanych komiksów zapowiedzianych na drugą połowę bieżącego roku.
koniec
20 maja 2011
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Stare ale jare
Marcin Osuch

20 X 2017

Wydawnictwo Taurus zachęcone sukcesem „Valeriana” sięgnęło po kolejną klasyczną serię komiksu frankobelgijskiego. „Luc Orient” ma już swoje lata, ale czyta się go całkiem sprawnie.

więcej »

Gazeciary
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 X 2017

Komiks Briana K. Vaughana i Chrisa Chianga „Paper Girls” nie bez kozery porównywany jest do serialu „Stranger Things”. Grupka dzieciaków na rowerach i nadprzyrodzone tajemnice, a wszystko to w scenerii lat 80., czyli w czasach, kiedy przeciętny redaktor Esensji sam był w wieku głównych bohaterek.

więcej »

Superbohaterska nostalgia
Paweł Ciołkiewicz

18 X 2017

Podczas lektury „Czarnego młota” można – w każdym razie początkowo – odnieść wrażenie, że jest to kolejna, typowa współczesna wariacja na superbohaterskie tematy. Bardzo szybko jednak staje się jasne, że opowieść Jeffa Lemire’a na tle podobnych komiksów wyróżnia się nieco nostalgiczną atmosferą i wielowymiarowymi charakterystykami bohaterów.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Maj 2011
— Esensja

Z tego cyklu

Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

Miejsce, gdzie wojna jest jak chleb powszedni
— Sebastian Chosiński

Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

Antek wylądował!
— Sebastian Chosiński

Montgomery, Maczek i… Antek Srebrny
— Sebastian Chosiński

Stracone złudzenia Rzymu
— Sebastian Chosiński

Ostatni „wyklęty”
— Sebastian Chosiński

„Muszkieter” numer 37
— Sebastian Chosiński

Ci parszywi heretycy!
— Sebastian Chosiński

Honorowy Obywatel Stanów Zjednoczonych
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Corto nieuporządkowany
— Marcin Osuch

Między wyspami
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Lato 2009
— Jakub Gałka, Marcin Osuch, Mateusz Osuch, Konrad Wągrowski

W pogoni za obojczykiem
— Paweł Sasko

Corto Maltese i magia Afryki
— Marcin Osuch

Tegoż autora

East Side Story: Film jednorazowego użytku
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Łącznik z Kraju Tulipanów
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Ciężkie jest życie rockmana
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Na styku kultur i światów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.