dzisiaj: 24 lutego 2012
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Lista Przebojów Komiksowych: Propozycje – grudzień 2011  –  Esensja

Narodziny łagodnego potwora

Tego można się było spodziewać: jak większość historii typu „origins”, tak i „Nie zapominam o niczym” stępia pazury swojemu bohaterowi, którego wizerunek okazuje się kształtowany raczej przez życiowe przypadki niż cechy charakteru. To jedna, ale nie główna, wada pierwszego tomu nowego cyklu – tą najważniejszą jest po prostu kiepski scenariusz.

Giulio de Vita, Yves Sente
‹Kriss de Valnor #1: Nie zapominam o niczym›

EKSTRAKT:30%
TytułKriss de Valnor #1: Nie zapominam o niczym
Scenariusz (komiks)Yves Sente
RysunkiGiulio de Vita
Wydawca Egmont
CyklKriss de Valnor
ISBN978-83-237-4632-4
Data wydaniagrudzień 2010
Wyszukaj wSelkar.pl: 27,00 zł
Kup wWysylkowa.pl:
26,55 zł
Kup wKumiko.pl:
24,61 zł
Kup wBookiatryk.pl:
27,00 zł
Wyszukaj w
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz wKulturowskazie
„Kriss de Valnor” wydawała się murowanym hitem. Seria poświęcona arcywrogowi Thorgala, który jest też przypadkiem atrakcyjną i brutalną kobietą-wojownikiem w skąpym odzieniu, z definicji powinna się spodobać miłośnikom fantasy. A jednak scenarzysta Yves Sente, który nie popisuje się zbytnio przy głównej serii po odejściu Van Hamme’a, pokazał, że można zepsuć nawet taki samograj.
O pomstę do nieba woła przede wszystkim sam pomysł, by koniecznie łączyć nową podserię z wydarzeniami z głównego cyklu, co wymusza idiotyczną klamrę fabularną, sposób narracji i przede wszystkim charakter pokazywanych zdarzeń. Bo wbrew temu, czego można by oczekiwać, w „Kriss de Valnor” nie są przedstawione nieznane przygody z życia bohaterki, ale opowieść, którą snuje Kriss przed Trybunałem Walkirii. Boginie pod przewodnictwem Freji mają zdecydować, czy wojowniczka dostąpi zaszczytu spędzenia życia pozagrobowego w Walhalli, czy raczej będzie skazana na wieczną tułaczkę „pośród lodowatych mgieł Niflheimu”. Pretekst do odbycia tego sądu jest co najmniej idiotyczny: otóż, nie bacząc na płeć Kriss (do Walhalli trafiają tylko mężczyźni-wojownicy), ani na jej niecne knowania i ogólnie niegodne życie, boginie ujęte są jej poświęceniem w 28. odcinku Thorgala i na drugiej szali kładą ten jeden, jedyny szlachetny uczynek. Przeważyć ma z kolei opowieść Kriss, która pozwoli Freji zrozumieć, jak ukształtowała się tak egoistyczna i zdradziecka, nie mająca żadnych skrupułów kobieta, a także odnaleźć w życiu awanturniczki inne ślady dobroci. Albo przynajmniej, a może przede wszystkim, usprawiedliwienia.
Oczywiście okazuje się, że nordyccy bogowie nie są wszechwiedzący, a po prostu czytają „Thorgala”. O ile bowiem wiedzą o przygodach Kriss z dzielnym wikingiem, o tyle o wcześniejszych wydarzeniach z jej życia muszą już dowiadywać się od samej podsądnej. I tak piękna awanturniczka rozpoczyna swoją opowieść w sposób równie standardowy, co po prostu nudny – od najwcześniejszych lat swojego życia. Słusznie zauważył w swojej recenzji Konrad Wągrowski, że jak na razie, wbrew oczekiwaniom Walkirii, historia ta prezentuje nie Kriss, a zupełnie inną osobę. Poznajemy wykorzystywane przez ludzi i los dziecko, które w niczym nie przypomina dumnej wojowniczki, a jest po prostu zaszczutym zwierzęciem, które zaczyna się odgryzać. Ten zabieg sztucznego „wybielenia” postaci Kriss, która jako dziecko przejawia nawet takie cechy jak sprawiedliwość i lojalność, to zdecydowane spłaszczenie tej postaci, zresztą zupełnie niepotrzebne. Zamiast bowiem przeżywać przygody tej Kriss, jaką znamy i lubimy, dostajemy zupełnie inną historię, która wygląda mało wiarygodnie na tle opowieści z „Thorgala”.
Chyba że ten zabieg miał być pretekstem do pokazania festiwalu przemocy i zła, którym de facto jest „Nie zapominam o niczym”. Dzięki takiemu poprowadzeniu fabuły Sente może bowiem do woli znęcać się nad małoletnią bohaterką i stawiać na jej drodze najbardziej podłych i okrutnych ludzi, jakich nawet Van Hamme nie wymyślił. Już w pierwszym tomie mamy niewolniczą pracę, przemoc domową, osierocenie, pobicia, próby gwałtów, znęcanie się nad dziećmi, okaleczenia i kilkanaście trupów. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim jest Kriss taka, jaką widzimy na okładce – małoletni, niedożywiony obdartus z nożem w ręku. Albo czasem bez noża i bez odzienia, czyli niby jak zwykle w „Thorgalu”, ale tutaj w ciele dziewczynki, która jeszcze nie zaczęła dojrzewać, co na upartego można określić jako ocieranie się o pedofilię.
Czy właśnie takiej historii z piękną łuczniczką w roli głównej chcieli fani „Thorgala”? Śmiem wątpić, zwłaszcza że nie jest to geneza postaci ani specjalnie zaskakująca czy ciekawa, ani nawet ładnie narysowana. De Vita, kolejny z nowych rysowników dokooptowanych do uniwersum „Thorgala”, radzi sobie zdecydowanie gorzej niż Surżenko w siostrzanej serii „Louve”. Całe szczęście, że przynajmniej ten cykl o przygodach córki Thorgala okazał się przyzwoity, bo o „Kriss de Valnor” trzeba będzie szybko zapomnieć.
koniec
28 stycznia 2012
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Komiksy z przemytu: Nadchodzi burza
Miłosz Cybowski

24 II 2012

„Storm Front” – druga, dwuczęściowa historia graficzna z cyklu „Dresden Files” – znacząco różni się od „Welcome to the Jungle”. Bardziej złożona fabuła i większa ilość odkrytych sekretów dotyczących świata nie idzie jednak w parze z wyjątkowością opowiedzianej historii.

więcej »

Czekamy na następny tom
Marcin Osuch

15 II 2012

Tom piętnasty „Żywych trupów” jest dowodem na to, że Robert Kirkman (scenarzysta) wpadł w swoisty schemat. Naprzemiennie, po albumie wypełnionym akcją, dostajemy komiks nastawiony na przemyślenia i refleksje głównych bohaterów. Tak więc po niezwykle dramatycznym „Bez wyjścia” mamy nieco przegadany „Odnajdujemy siebie”.

więcej »

Pieersi… znaczy się mózgi
Łukasz Bodurka

13 II 2012

Szkoła średnia. Miejsce, gdzie od dawna kryją się młodociani superbohaterowie, a romantyczne potwory wzdychają za uczennicami. A czemu nie zombie? – pomyśleli bracia Satō i zrobili mangę „High school of the Dead”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

O czymś chyba jednak zapomniałam
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Online: Wara od moich kryształków!
— Jakub Gałka

Online: Pospolite ruszenie
— Jakub Gałka

Cisza na planie
— Jakub Gałka

Polityka jest tylko dla dużych chłopców
— Jakub Gałka

Miecz od dawna wyszczerbiony
— Jakub Gałka

Quo vadis dziewczynko?
— Jakub Gałka

Zamiana bez zmian
— Jakub Gałka

Jazda po bandzie
— Jakub Gałka

Weekendowa Bezsensja: Exxxtremalne fabułki
— Jakub Gałka

Prędkość zabija… fabułę
— Jakub Gałka

Copyright © 2000-2012 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.