Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Batman – dziecko dwóch ojców

Esensja.pl
Esensja.pl
Sięgając po jakiekolwiek dzieło – czy komiks, czy film (zarówno animowany, jak i fabularny) – z Batmanem w roli głównej, bez trudu znajdziemy w nim informację, że twórcą postaci Mrocznego Rycerza jest Bob Kane. Od lat wiadomo jednak, że to jedynie połowa prawdy. Że Człowiek-Nietoperz miał jeszcze jednego ojca – Billy’ego Fingera. O nim opowiada album „Cudowny chłopak Billy. Nieznany współtwórca Batmana”.

Marc Tyler Nobleman, Ty Templeton
‹Cudowny chłopak Billy. Nieznany współtwórca Batmana›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudowny chłopak Billy. Nieznany współtwórca Batmana
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2014
RysunkiTy Templeton
Wydawca Centrala
ISBN978-83-63892-33-3
Cena39,81
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 32,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Trudno zrozumieć, dlaczego tak się stało. Dlaczego przez wiele lat nikt nie potrafił głośno zaprotestować przeciwko powielanemu w mediach w majestacie prawa kłamstwu? Dlaczego Bob Kane, człowiek uwielbiany przez czytelników komiksów za „stworzenie” (słowo to nieprzypadkowo zostało ujęte w cudzysłów) postaci Człowieka-Nietoperza, w swej niepohamowanej ambicji – a zapewne także chciwości – sprawił, że o niepozornym Billym Fingerze i jego wkładzie w skonstruowanie całego uniwersum Mrocznego Rycerza wiedzieli tylko nieliczni? Dlaczego w końcu sam Finger nie potrafił zawalczyć o swoje? I to w Stanach Zjednoczonych – w kraju, w którym prawo własności (również intelektualnej) uważane jest za święte? Dzisiaj pewne jest już jedno: nie tylko Bobowi Kane’owi przysługuje zaszczytny tytuł „ojca Batmana”. Mówiono o tym zresztą już w latach 60. ubiegłego wieku; przyznał to zresztą też sam Kane, choć dość oględnie, w swojej, opublikowanej dziewięć lat przed śmiercią, autobiografii „Batman i ja” (1989). Finger nie żył już wtedy od lat piętnastu, więc z oczywistych powodów nie było możliwości, aby w jakikolwiek sposób zweryfikować na gorąco wynurzenia rysownika. Potrzebne było gruntowniejsze śledztwo, którego w połowie ubiegłej dekady podjął się Marc Tyler Nobleman.
Nobleman od dawna interesował się światem komiksu. W 2008 roku wydał, ilustrowaną przez Rossa Macdonalda, nieprzetłumaczoną dotąd na język polski, książkę „Boys of Steel: The Creators of Superman” („Chłopcy ze stali. Twórcy Supermana”), w której opisał trwające blisko trzydzieści lat zmagania Jerry’ego Siegela i Joego Shustera z wydawnictwem DC Comics o prawa do postaci wymyślonego przez siebie superbohatera. W tym czasie prowadził już kolejne dochodzenie, dzięki któremu miał nadzieję raz na zawsze rozstrzygnąć wszystkie wątpliwości dotyczące „autorstwa” Mrocznego Rycerza. W tym celu starał się dotrzeć do jak największej liczby osób mających jakąkolwiek, choćby i najmniejszą, wiedzę na ten temat (wiele z nich, niestety, już wtedy nie żyło). Po to, aby zweryfikować narosłe przez lata mity, kłamstwa, a czasami po prostu zwykłe plotki. Powstały z tego artykuły prasowe i… kolejna książ(ecz)ka – „Cudowny chłopak Billy. Nieznany współtwórca Batmana”, oryginalnie opublikowana za Oceanem przez oficynę Charlesbridge w lipcu 2012 roku. Gwoli ścisłości: nie jest to pozycja reporterska, którą moglibyśmy zaliczyć do tak zwanego dziennikarstwa śledczego, ba! nie jest to nawet komiks w klasycznym rozumieniu tego słowa.
To tak naprawdę artykuł, do którego dorobiono ilustracje, czego podjął się Ty Templeton (znany między innymi z rysunków do serii o Spider-Manie, Batmanie, Simpsonach, Lidze Sprawiedliwości i She-Hulk). Należy też dodać, że tekst pisany jest językiem dopasowanym raczej do młodego czytelnika (dwunasto-, trzynastolatka); znacznie mniej infantylne są, umieszczone w formie aneksu, „Uwagi autora”. Notabene to właśnie z nich możemy dowiedzieć się rzeczy najciekawszych – zarówno na temat Billy’ego (a w zasadzie Miltona) Fingera, jak i jego współpracowników oraz bliskich. Tam też Nobleman opisuje pokrótce, jak wyglądało jego śledztwo i do jakich w jego trakcie doszedł wniosków. Właściwa część albumu to stworzona na podstawie zebranych informacji niezbyt rozbudowana historia narodzin Człowieka-Nietoperza, w której autor tekstu stara się przywrócić właściwe proporcje zasług. Dowiadujemy się, a dzięki rysunkom Templetona możemy też sobie to unaocznić, jak pierwotnie miał wyglądać wymyślony wiosną 1939 roku przez Boba Kane’a nowy, konkurencyjny dla „żyjącego” już od kilkunastu miesięcy Supermana, superbohater. Trzeba przyznać, że jest to wizja raczej karykaturalna. A to świadczy o tym, jak wielki był wkład Fingera w przydanie Batmanowi jego właściwego kształtu, na którego punkcie w kolejnych latach oszaleli wielbiciele komiksów w Stanach Zjednoczonych, a później na całym świecie.
Po lekturze „Cudownego chłopaka Billy’ego” czytelnik może być pewien jednej rzeczy: bez wyobraźni Fingera Batman nie stałby się tym, kim jest po dziś dzień. Nie byłby, naznaczonym traumą z dzieciństwa, samotnym – choć tylko do pewnego momentu – mścicielem, na widok którego uginają się nogi pod najpotworniejszymi złoczyńcami. Nie miałby czarnej peleryny, a miasto, w którym przyszedł na świat, nie nazywałoby się Gotham. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Warto więc, siadając po raz kolejny przed ekranem kinowym bądź telewizyjnym, biorąc do ręki najnowszy komiks z Mrocznym Rycerzem w roli głównej, pamiętać, że – obok Boba Kane’a – zapracował na to również zapomniany Billy Finger. A książka Noblemana i Templetona? Cóż, spełniła swoje zadanie. Teraz przydałaby się na ten temat jakaś powieść graficzna. Bo historia na pewno jest godna takiego właśnie ujęcia.
koniec
20 sierpnia 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobra robota, robocie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 IX 2017

Jak pamiętamy, „Przebudzenie Mocy” otwiera scena, w której obiwanopodobny starzec przekazuje pilotowi Ruchu Oporu pendrive z namiarami na kryjówkę Luke’a. Z komiksu pod bezpretensjonalnym tytułem „Poe Dameron. Eskadra Czarnych” dowiemy się, jak długa i skomplikowana była droga do odnalezienia siwowłosego informatora.

więcej »

Kapitan Żbik: Na tropie narkotykowej szajki
Sebastian Chosiński

17 IX 2017

Drugie życie kapitana – a w późniejszym czasie majora – Żbika rozpoczęło się na początku stulecia. Nietrudno to zrozumieć. Od upadku PRL-u minęło wystarczająco dużo czasu, by opadły związane z minionym ustrojem emocje; dawni wielbiciele komiksu dorośli zaś na tyle, aby zacząć odczuwać nostalgię na myśl o bohaterze swego dzieciństwa. Zaczęto więc przypominać stare i wydawać nowe historie. Ba! za sprawą Macieja Jasińskiego i Łukasza Ciaciucha Żbik postanowił przysłużyć się również policji w III (...)

więcej »

Marvel: Mroczna strona Marvela
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 IX 2017

Sto piętnasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Marvel Horror” jest nietypowy. Choć pojawiają się w nim Spider-Man i Ghost Rider, jego głównym tematem wcale nie są superbohaterowie. Powiedziałbym, że nawet odwrotnie.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.