Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

…and the Winner is…

Esensja.pl
Esensja.pl
Aż dziw, że tytułowy bohater „Skorpiona” Stephena Desberga (scenariusz) i Enrika Mariniego (rysunki) wciąż jeszcze chodzi po świecie cały i zdrowy. Biorąc pod uwagę, jak wielu bardzo wpływowym osobom zależy na jego śmierci, dawno powinien już wąchać kwiatki od spodu. A on nie dość, że unika wszelkich niebezpieczeństw, to na dodatek zbliża się do rozwiązania najważniejszej zagadki swego życia.

Stephen Desberg, Enrico Marini
‹Skorpion #10: W imię Syna›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSkorpion #10: W imię Syna
Scenariusz
Data wydaniasierpień 2014
RysunkiEnrico Marini
Wydawca Taurus Media
CyklSkorpion
ISBN978-83-64360-28-2
Cena38,00
Gatunekhistoryczny, przygodowy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 33,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Parę miesięcy temu, po lekturze „Maski prawdy” (2010), czyli poprzedniej odsłony „Skorpiona”, można było odnieść wrażenie, że niedługo już będziemy cieszyć się przygodami przystojnego i walecznego Armanda. Scenariusz sugerował bowiem, że wszystkie najważniejsze sekrety, związane z biografią tytułowego bohatera serii, zostaną rozwiązane w następnym – i tym samym ostatnim – albumie. Tymczasem dzisiaj wiemy już, że za niespełna dwa miesiące ukaże się we Francji – tradycyjnie nakładem wydawnictwa Dargaud – jedenasty tom cyklu, noszący tytuł „Tajemnica Trebaldich”. Co dla wiernych czytelników komiksu Belga Stephena Desberga i Szwajcara (choć o włoskich korzeniach) Enrika Mariniego oznacza tyle, że po „W imię syna” mogą sięgnąć bez specjalnego obciążenia i napięcia towarzyszącego przeświadczeniu, że ulubiony serial nieuchronnie zbliża się do końca. Gwoli ścisłości należałoby jednak dodać, że Desberg rzeczywiście zamyka w tej części kilka istotnych wątków, ale jednocześnie szeroko otwiera furtkę kolejnym.
Skorpion po powrocie do Rzymu ma tylko jeden cel – pragnie za wszelką cenę poznać prawdę o losie swojej matki i odkryć wreszcie, kto jest jego ojcem. W poprzednich albumach – „W imię Ojca” (2006), „Cieniu Anioła” (2008) i wspomnianej już „Masce prawdy” – bohater sukcesywnie zbliżał się do tej wiedzy, choć wciąż jeszcze brakowało mu odpowiedzi na najważniejsze pytania. We „W imię syna” krąg podejrzanych stopniowo zacieśnia się, a Desberg dokonuje prawdziwej ekwilibrystyki, aby zbyt wcześnie nie zdradzić czytelnikowi najważniejszych sekretów. Na początku poznajemy więc – w dość odległej retrospekcji – przeszłość klanu Trebaldich, z jednej strony przyjętego w poczet najznamienitszych rodów Rzymu, z drugiej – przez całe dziesięciolecia traktowanego z pogardą przeznaczoną dla niesprawiedliwie wywyższonych parweniuszy. I boleśnie doświadczanego przez tych, którzy im źle życzyli. Główną postacią tego wątku jest, do tej pory trzymany przez scenarzystę w cieniu, Orazio Trebaldi – ojciec nad wyraz występnego papieża i nie mniej zepsutego Nelia.
To z nimi przede wszystkim mierzy się Skorpion, podejrzewając, a potem mając już pewność, że to Cosimo Trebaldi jest odpowiedzialny za śmierć jego matki. Ale czy jest on również ojcem Armanda? Tak przynajmniej twierdzi wpływowy Aurelio Latal, który pragnie wykorzystać Skorpiona do walki z Trebaldimi. Losy znanych już wcześniej bohaterów serii – do których należy dodać jeszcze: Huzara, Mejai, Anseę Latal oraz zdradziecką Marie-Ange de Sarlat – splatają się w widowiskowym finale, który za główną arenę ma wnętrze… bazyliki świętego Piotra. A poza tym otrzymujemy od panów Desberga i Mariniego dokładnie to, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni, a więc potężną dawkę przygód spod znaku płaszcza i szpady. Pogonie i pojedynki na śmierć i życie, zdrady i skrytobójstwa, miłość i nienawiść – to najważniejsze elementy składowe serii począwszy od „Znamienia szatana”, czyli tomu pierwszego „Skorpiona”. Plus oczywiście obraz na wskroś przeżartego zgnilizną moralną fikcyjnego papieża Trebaldiego, który w swej niegodziwości w niczym nie ustępuje historycznemu Aleksandrowi VI, sportretowanemu przez Alejandra Jodorowsky’ego i Mila Manarę w serii „Borgia”.
Trochę można zżymać się na fakt, że we „W imię syna” Desberg piętrzy przed Skorpionem wciąż nowe, choć dobrze już znane, przeszkody, że zmusza go po raz kolejny do krzyżowania szabel z odwiecznymi wrogami, że w zasadzie nie umieszcza w fabule niczego zaskakującego. A jednak robi to w taki sposób, że komiks czyta się z zapartym tchem. Do tego stopnia, iż na plan dalszy schodzą wszelkie uproszczenia i powielane schematy. Liczy się, że akcja pędzi przed siebie na złamanie karku. A o to przecież chodzi przede wszystkim w dziele, które nie aspiruje do niczego więcej ponad zaoferowanie czytelnikowi przyzwoitej rozrywki. W tej kategorii seria Desberga i Mariniego plasuje się na bardzo wysokim miejscu. Co oczywiście jest również zasługą strony graficznej. Szwajcarski grafik, znany również z innych klasycznych serii (vide „Cygan”, „Drapieżcy”, „Orły Rzymu”) i tym razem nie zawodzi, kapitalnie oddając zarówno piękno, jak i brzydotę Rzymu. Pełne dynamiki kadry świetnie sprawdzają się także w scenach pojedynków, w przedstawianiu których Marini osiągnął już prawdziwe mistrzostwo. Dlatego też, mimo początkowych wątpliwości, należy cieszyć się tym, że wraz z dziesiątym tomem cyklu Skorpion nie przechodzi do historii.
koniec
1 października 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Krowa może być czasem lekko zakręcona
Marcin Mroziuk

25 IX 2017

Młodzi wielbiciele przygód niezwykłej krowy na pewno z przyjemnością sięgną po „Mamę Mu na wycieczce i inne komiksy”, aby po raz kolejny spotkać swoją ulubioną bohaterkę i jej skrzydlatego przyjaciela. Dzieci w trakcie lektury będą świetnie bawić i nie powinno im też specjalnie przeszkadzać to, że zamieszone w tym tomie cztery komiksowe historyjki pod względem fabularnym w znacznym stopniu stanowią powielenie opowieści znanych z wcześniejszych książek Jujji Wieslander.

więcej »

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 IX 2017

Komiksowe adaptacje powieści są zawsze bardzo ryzykownym przedsięwzięciem, raczej skazanym na porażkę, niż spektakularny sukces. Szczęśliwie historia zna chlubne wyjątki. Można do nich śmiało dołączyć wydaną przez Egmont wersję obrazkową środkowej części trylogii (choć to już nieaktualne określenie) „Millennium” Stiega Larssona „Dziewczyna, która igrała z ogniem”.

więcej »

Miłość w czasach internetu
Paweł Ciołkiewicz

22 IX 2017

Życie młodego singla w Nowym Yorku nie jest łatwe. Zawód miłosny sprawia, że K pogrąża się w nałogu… randkowania. Za namową kumpla zakłada konto na portalu Lovebug i rzuca się w wir „miłosnych” przygód, które niestety czynią go coraz bardziej nieszczęśliwym.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Historia w obrazkach: Stracone złudzenia Rzymu
— Sebastian Chosiński

Ukąsić Skorpiona!
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Miłość, przyjaźń, zdrada, śmierć
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Warusie, szykuj legiony!
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Starożytne płaszcz i szpada
— Sebastian Chosiński

Wieczne Miasto grzechu i występku
— Sebastian Chosiński

Strzeż się Anioła!
— Sebastian Chosiński

Rozpusta na dworze papieskim
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Zza Renu do Rzymu
— Sebastian Chosiński

Krótko o komiksach: Lipiec-sierpnień 2005
— Artur Długosz, Daniel Gizicki, Wojciech Gołąbowski, Marcin Herman

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.