Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 18 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Szwejk Ludowego Wojska Polskiego

Esensja.pl
Esensja.pl
Po historiach westernowych, fantastycznonaukowych i sensacyjnych kolejny tom serii „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego” przynosi humor… koszarowy. W „Przygodach szeregowca Kromki” zabrano bowiem paski komiksowe, które autor publikował w pierwszej połowie lat 60. XX wieku na łamach „Żołnierza Polski Ludowej”. Były to czasy, gdy odbywał zasadniczą służbę wojskową.

Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #4: Przygody szeregowca Kromki›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #4: Przygody szeregowca Kromki
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2014
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca ONGRYS
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN9788361596493
Cena26,90
Gatunekhumor / satyra, western
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 22,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W latach 70. i na początku następnej dekady ubiegłego wieku, w epoce wielkiej popularności magazynów komiksowych „Relax” i „Alfa” oraz rozprzedawanych na pniu kolejnych numerów „Świata Młodych”, panowało przekonanie, że Jerzy Wróblewski należy do autorów, którzy są w stanie narysować wszystko. Tłumacząc na język bardziej przyziemny – że poradzi on sobie znakomicie w każdym gatunku. Kolejne, publikowane przez Ongrys z regularnością dwa na rok, zeszyty prezentujące archiwalne, nieznane dotychczas szerszej publiczności (przynajmniej poza Bydgoszczą), opowieści Wróblewskiego jedynie to potwierdzają. Po westernach („Tom Texas”, „Rycerze prerii”, „Skarb Irokezów”, „My nigdy nie śpimy”), sensacji („James Hart”) i science fiction („Nie z tej ziemi”), w albumiku czwartym przyszła kolej na historię w klimacie „Przygód dobrego wojaka Szwejka”. Choć bez wojny światowej w tle.
Karierę rysownika Wróblewski zaczął jako nastolatek, będąc jeszcze uczniem bydgoskiego Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych. Szybko zdobył sobie uznanie czytelników i szacunek redaktorów popołudniowego „Dziennika Wieczornego”. Kiedy więc po dwóch latach owocnej współpracy okazało się, że młody artysta ma na kolejne dwa lata powędrować w „kamasze”, w gazecie wybuchł popłoch. Kto bowiem byłby w stanie zastąpić tak pracowitego i wszechstronnego rysownika? Efekt był taki, że naczelny „Dziennika” skontaktował się pisemnie z dowódcą Pomorskiego Okręgu Wojskowego, prosząc o to, aby „szeregowcowi Wróblewskiemu” umożliwiono w godzinach wieczornych tworzenie pasków dla gazety. Zreflektowawszy się, kogo mają w swoich rękach, przełożeni pana Jerzego zdecydowali się wykorzystać jego talent również na potrzeby Ludowego Wojska Polskiego. Od początku stycznia 1962 roku rozpoczął więc również pracę w redakcji rozdawanej wśród poborowych z Kujaw i Pomorza gazety „Żołnierz Polski Ludowej”.
Zaczynał, jak to często bywa, skromnie – od rysowania winiet, ilustracji do opowiadań o tematyce żołnierskiej i żartów rysunkowych. Z czasem jednak zamarzyło mu się stworzenie bohatera komiksowego na wzór dobrego wojaka Szwejka. Dostał zielone światło i wymyślił… szeregowca Kromkę, którego zabawne perypetie pojawiały się w wojskowej gazecie przez ponad dwa lata – od lipca 1962 do września 1964 roku, kiedy to Wróblewski, odsłużywszy swoje, zamienił mundur na cywilne ubranie. W tym czasie wydrukowano w „Żołnierzu…” sto jeden – przeważnie trzy-, znacznie rzadziej czterokadrowych – pasków komiksowych. Jak to często w takich przypadkach bywa, każdy strip był zamkniętą historyjką, dlatego też nie możemy oczekiwać od „Szeregowca Kromki” linearnej narracji; niewiele też tak naprawdę dowiadujemy się o samym bohaterze, jego przeszłości czy środowiska, z jakiego się wywodził. Szczera i jowialna, przypominająca nieco Tintina, twarz Alosia (tak zwraca się do niego dziewczyna na randce) pozwala jednak dopatrywać się w nim syna chłopskiego, względnie chłoporobotnika, których przecież w PRL-u nie brakowało.
Humor prezentowany przez Kromkę nie jest najwyższych lotów, ale też – nikogo nie obrażając – pamiętajmy o tym, że odbiorcy poświęconych szeregowcowi pasków nie zaliczali się do elity intelektualnej narodu. Przeważają więc żarty z czyjegoś nieudacznictwa bądź takie, które można uznać za pochwałę sprytu i cwaniactwa, choć bardziej pasowałoby tu stwierdzenie o przytomności umysłu. Są paski w dowcipny sposób komentujące panujące w wojsku układy i podległość żołnierzy niższych stopniem wywyższającym się „obywatelom kapralom bądź sierżantom”. Niektóre żarty dotyczą relacji damsko-męskich; w tych przypadkach zawsze podkreślana jest uroda kobiet, przykuwająca uwagę do tego stopnia, że można przy okazji zapomnieć o całym świecie. Parokrotnie przewija się wątek strachu przed żandarmerią wojskową (WSW), polującą na żołnierzy opuszczających jednostkę bez przepustki. Zastanawiać może natomiast niechęć autora – lub jego zleceniodawców – do muzyki jazzowej, która przedstawiona jest jako synonim chaosu; gdy szeregowiec Kromka chce przegnać spod swego okna „marcujące” się koty, włącza właśnie płytę z jazzem. Cóż, żołnierze Ludowego Wojska Polskiego uczeni byli raczej pieśni o dzielnych pancerniakach bądź piechocie maszerującej do Polski znad Oki, niż „pojeni” kompozycjami Krzysztofa Komedy czy Zbigniewa Namysłowskiego.
Mimo oczywistej propagandowości wielu pasków z szeregowcem Kromką w roli głównej, da się je także dzisiaj czytać i oglądać bez uczucia niesmaku. Jest to przede wszystkim zasługa samego bohatera – raz odważnego, innym znów razem podszytego tchórzem, pomysłowego i niezdarnego, inteligentnego i przygłupiego, próbującego radzić sobie w mocno absurdalnej rzeczywistości. Bronią się również rysunki Wróblewskiego, po których bez większego problemu da się rozpoznać rękę autora. Gwoli ścisłości dodajmy, że do stripów poświęconych Kromce dorzucono jeszcze kilkanaście żartów rysunkowych, opublikowanych przez pana Jerzego na łamach tej samej żołnierskiej gazety. Niektóre z nich i dziś jeszcze wywołują uśmiech na twarzy, mimo że od ich powstania minęło już ponad pół wieku. A to chyba najlepsza rekomendacja.
koniec
17 października 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
Paweł Ciołkiewicz

16 VIII 2017

„Morfołaki. Nowy Testament” to - być może ostatnia - okazja do tego, by powrócić do baśniowego świata zamieszkiwanego przez ludzi i dziwne stwory z pogranicza snu i jawy. Jak zapowiada wydawca znajdziemy w tym tomie definitywne rozstrzygnięcie filozoficznego sporu trawiącego umysły morfołackich mędrców od początku serii.

więcej »

Preshaun kontra Preshaun
Marcin Osuch

15 VIII 2017

W piątym tomie historii o alternatywnym świecie Ekho poznajemy lustrzaną wersję Rzymu wraz z Watykanem. Ale nie jest to jedyna atrakcja tego albumu. Zgodnie z tytułem, dowiadujemy się więcej o tajemniczej rasie Preshaunów oraz zbliżamy się do odkrycia przyczyny przeniknięcia głównej bohaterki Fourmille Gratule do Ekho.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Tarzan w leśnej kniei
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Koty ponad podziałami
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.