Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Wyzwolenie bez teologii, czyli Durango z domieszką marksizmu

Esensja.pl
Esensja.pl
Elemental dostarcza kolejne odcinki serialu „Durango” średnio co miesiąc. I można to uznać za rozwiązanie optymalne. Tyle akurat da się wytrzymać w oczekiwaniu na poznanie dalszych losów blondwłosego rewolwerowca. Ale aż trudno zrozumieć, że przed trzema dekadami, gdy cykl Yves’a Swolfsa zaczął się ukazywać, trzeba było cierpliwie czekać przez rok. Tyle czasu w każdym razie minęło między premierą „Amosa” i „Strzałów nad sierrą”.

Yves Swolfs
‹Durango #5: Strzały nad Sierrą›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #5: Strzały nad Sierrą
Scenariusz
Data wydanialuty 2015
RysunkiYves Swolfs
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788393884582
Format38,00
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 31,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Poprzedni tom opowieści belgijskiego scenarzysty i rysownika zakończył się, jak zwykle zresztą, w bardzo dramatycznym momencie. Po strzelaninie w San Leonardo Durango został aresztowany przez asa Narodowej Agencji Detektywistycznej Pinkertona Charlesa Siringo. Chociaż w rzeczywistości tropił on Amosa Rodrigueza, meksykańskiego bandytę odpowiedzialnego za sprzedaż broni Indianom i bandom Guerilleros, nie pogardził jednak zdobyczą w postaci od dłuższego już czasu poszukiwanego przez prawo rewolwerowca. Tym samym sprzątnął go sprzed nosa chciwego i pozbawionego skrupułów Logana, którego z kolei wynajął podstępny burmistrz arizońskiego miasteczka Silver Bridge, Henry S. Deale (czym naraził mu się Durango, Swolfs przedstawił w albumie „Pułapka na zabójcę”). Amos, co prawda, już po opadnięciu bitewnego kurzu powrócił do San Leonardo, ale tylko po to, aby zabrać ze sobą do Meksyku panią Billings, piękną brunetkę, która wcześniej naraziła własne życie, ratując głównego bohatera serii. Obiecał mu to. A że jest człowiekiem słownym…
Piąta odsłona cyklu, czyli „Strzały nad sierrą” (tytułowa sierra to zwyczajowe określenie pasma górskiego w Ameryce Łacińskiej, a więc również w Meksyku), zaczyna się od przygotowań do egzekucji Durango. Za wszystkie wcześniejsze grzeszki – zarówno te zawinione, jak i nie z jego winy – ma on teraz zapłacić głową. Ale czy naprawdę? Swolfs byłby tak nierozważny, by zarżnąć kurę znoszącą złote jajka już w piątym tomie? Oczywiście, że nie. Musi więc nadejść jakaś odsiecz. Tym razem są nią wysłannicy gubernatora Teksasu, którzy składają rewolwerowcowi ofertą nie do odrzucenia (w tym przypadku rozumianą niemal dosłownie). Durango ocali życie i odzyska wolność, a nawet zarobi pięć tysięcy dolarów, pod jednym jednak warunkiem – przedostanie się na pogranicze z Meksykiem, odszuka Amosa i dostarczy władzom amerykańskim jego trupa. Nie mając innego wyjścia, przystaję na tę wielce niemoralną propozycję. Wraz z nim na południe rusza czterech rangerów, których zadaniem jest ścisłe kontrolowanie więźnia i uniemożliwienie mu ucieczki. Gdyby mimo wszystko tego spróbował, mają bez wahania nakarmić go ołowiem.
Jak wiemy z poprzedniego tomu, Durango i Amos przypadli sobie do gustu. Mając podobny system wartości i umiłowanie wolności, było im zwyczajnie po drodze. Ale przecież w historii nie brakuje przypadków zdrady dokonanej przez najbliższych przyjaciół (vide śmierć Juliusza Cezara) – i na to prawdopodobnie liczył gubernator Teksasu, śląc emisariuszy do pozostającego w sytuacji bez wyjścia rewolwerowca. Towarzyszący Durango rangerzy nie spuszczają z niego oka; w nocy na stepie krępują go nawet kajdankami. Nie przewidują tylko jednego – że zagrożenie przyjdzie z zewnątrz. Od chwili opuszczenia więzienia federalnego cała piątka jest bowiem pilnie śledzona przez Luisa Ortegę (i kilku jego ludzi). To wysłannik Amosa; pod osłoną nocy zabija on stróżów prawa, uwalnia Jankesa i dostarcza go do Tacomy po drugiej stronie granicy, gdzie czekają już na niego Rodriguez i stęskniona pani Billings (choć jej tym razem, niestety, dane jest odegrać jedynie epizodyczną rolę). W ten sposób Amos spłaca swój dług. Nie wie jednak, że przywracając Durango wolność, mimowolnie wypełnia scenariusz napisany przez kogoś zupełnie innego.
„Strzały nad sierrą” to typowy western akcji. Dzieje się w nim tak dużo, że fabułą można by spokojnie obdzielić kilka innych historii. Wystarczy dopowiedzieć, że w dalszej części komiksu czytelnik zostaje poczęstowany przez Swolfsa rozbudowanymi wątkami ataku na hacjendę Torresa i fort wojskowy w Del Rio. Nie brakuje strzelanin, pogoni i pojedynków (także na maczety). Pojawiają się starzy (jak chociażby Logan) i nowi bohaterowie, a wśród nich kierujący się, co – jak można sądzić – było wtedy raczej rzadkie, honorem pułkownik armii meksykańskiej de la Cruz i przybysz z odległej Europy, zafascynowany ideologią marksistowską (sic!), którą próbuje przeszczepić na nowy grunt na długo przed wyznawcami teologii wyzwolenia, Niemiec Maximilian von Ruhenberg (jego nazwisko może skojarzyć się z „Księciem nocy”, innym, znanym w Polsce, cyklem komiksowym Swolfsa, prawda?). Razem z Amosem i Durango ma on szansę stworzyć prawdziwie wybuchowe trio, zdolne rozniecić rewolucyjny ogień w całej Ameryce Łacińskiej. Czy im się to uda? I czy w ogóle Durango odkryje w sobie takie powołanie?
W „Strzałach…” ponownie widać fascynację Swolfsa spaghetti-westernem spod znaku Sergia Leone. Kilka obecnych w albumie wątków nasuwa bezpośrednie skojarzenia z „Garścią dynamitu” – klasycznym filmem włoskiego mistrza z początku lat 70. ubiegłego wieku. Wystarczy wspomnieć o tajemniczym przybyszu z Europy (w filmie był to Irlandczyk Mallory), który staje u boku lokalnego watażki (vide awanturnik Juan Miranda), aby pomóc mu w akcji przeciwko armii meksykańskiej (symbolizowanej przez postać pułkownika Guttiereza). Są to oczywiście jedynie inspiracje, nie zaś bezmyślne naśladownictwo. Belg dodaje bowiem sporo od siebie, jak chociażby spór (niemalże ideologiczny) pomiędzy Amosem a jego kompanem Larenzą, kryjącą prawdopodobnie mroczne sekrety przeszłość von Ruhenberga czy też zaciekłe polowanie na rewolwerowca, z którego nie ma zamiaru zrezygnować Logan. Wszystko to wystarczy, aby okrzyknąć dzieło Swolfsa jednym z najlepszych komiksowych westernów w dziejach!… A co należałoby napisać o stronie wizualnej albumu? W zasadzie wszystko – a przynajmniej to, co najistotniejsze – zostało już „powiedziane” przy okazji recenzji poprzednich tomów. Nie ma chyba większego sensu przywoływać po raz kolejny te same „ochy” i „achy”.
koniec
16 lutego 2015
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Krowa może być czasem lekko zakręcona
Marcin Mroziuk

25 IX 2017

Młodzi wielbiciele przygód niezwykłej krowy na pewno z przyjemnością sięgną po „Mamę Mu na wycieczce i inne komiksy”, aby po raz kolejny spotkać swoją ulubioną bohaterkę i jej skrzydlatego przyjaciela. Dzieci w trakcie lektury będą świetnie bawić i nie powinno im też specjalnie przeszkadzać to, że zamieszone w tym tomie cztery komiksowe historyjki pod względem fabularnym w znacznym stopniu stanowią powielenie opowieści znanych z wcześniejszych książek Jujji Wieslander.

więcej »

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 IX 2017

Komiksowe adaptacje powieści są zawsze bardzo ryzykownym przedsięwzięciem, raczej skazanym na porażkę, niż spektakularny sukces. Szczęśliwie historia zna chlubne wyjątki. Można do nich śmiało dołączyć wydaną przez Egmont wersję obrazkową środkowej części trylogii (choć to już nieaktualne określenie) „Millennium” Stiega Larssona „Dziewczyna, która igrała z ogniem”.

więcej »

Miłość w czasach internetu
Paweł Ciołkiewicz

22 IX 2017

Życie młodego singla w Nowym Yorku nie jest łatwe. Zawód miłosny sprawia, że K pogrąża się w nałogu… randkowania. Za namową kumpla zakłada konto na portalu Lovebug i rzuca się w wir „miłosnych” przygód, które niestety czynią go coraz bardziej nieszczęśliwym.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Piękna, niebezpieczna i… uzbrojona
— Sebastian Chosiński

Miasto z rysą na sumieniu
— Sebastian Chosiński

Desperados spod jasnej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

W drodze do Meksyku wiele zdarzyć się może
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.