Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Bogowie z kosmosu: Seks aniołów z ziemskimi kobietami

Esensja.pl
Esensja.pl
„Bunt olbrzymów” to właściwie komiksowa adaptacja jednego z najbardziej intrygujących biblijnych apokryfów. Trudno się dziwić twórcom, że zechcieli poświęcić jedną ze swoich opowieści historii dramatycznych efektów erotycznej fascynacji Niebian do Ziemianek.
Kiedy ludzie rozmnożyli się, urodziły im się w owych dniach ładne i piękne córki.
Ujrzeli je synowie nieba, aniołowie, i zapragnęli ich. Jeden drugiemu powiedział: „Chodźmy, wybierzmy sobie żony z córek ludzkich i spłódźmy sobie dzieci”.
Szemihaza, który był ich dowódcą, powiedział do nich: „Obawiam się, że może nie zechcecie tego zrobić i że tylko ja sam poniosę karę za ten wielki grzech”.
Wszyscy odpowiadając mu rzekli: „Przysięgnijmy wszyscy i zwiążmy się przekleństwami, że nie zmienimy tego planu, ale doprowadzimy zamiar do skutku”.
Następnie wszyscy razem przysięgli i związali się wzajemnie przekleństwami.
Był o ich wszystkich dwustu. (…) Te są imiona ich przywódców: Szemihaza, ich dowódca, Urakiba, Ramiel, Kokabiel, Tamiel, Ramiel, Daniel, Ezekiel, Barakiel, Asael, Armaros, Batriel, Ananiel, Zakiel, Samsiel, Sartael(…), Turiel, Jomiel, Araziel.
Są to dowódcy dwustu aniołów i wszystkich innych z nimi. Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa.
Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. Ich wysokość wynosiła trzy tysiące łokci.
Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać.
Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć.
I grzeszyli przeciw ptakom, zwierzętom, gadom i rybom. Pożerali mięso jedni drugich i pili zeń krew.
Wtedy ziemia poskarżyła się na nieprawych.
Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki [rodzaj] kolorowych barwników. I świat uległ zmianie.
Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute.
Ludzie ginąc wołali, a głos ich doszedł do nieba.

Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch
‹Bunt olbrzymów›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBunt olbrzymów
Scenariusz
Data wydania1986
RysunkiBogusław Polch
Wydawca KAW
CyklEkspedycja
ISBN-1083-03-01289-4
Format48s. 205×287mm
GatunekSF
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Czwarta część serii „Bogowie z kosmosu” o tytule „Bunt olbrzymów” jest w gruncie rzeczy komiksową adaptacją apokryficznej księgi Henocha, której obszernym cytatem rozpocząłem tę recenzję. Co to w ogóle znaczy „księga apokryficzna"? To księga o temacie religijnym (czyli np. opowiadająca historie powiązane z opowieściami Starego Testamentu), która przez Kościół nie została oficjalnie zakwalifikowana do biblijnego kanonu (czyli nie uznana za natchnioną). Czemu taki los spotkał księgę Henocha, która przecież bardzo mocno wpasowuje się w tematykę najstarszych ksiąg biblijnych? Cóż, to chyba nikogo nie powinno dziwić? Aniołowi współżyjący seksualnie ziemskimi kobietami? Mający z nimi dzieci, którzy stawali się olbrzymami? To było zbyt odjechane. Ale też tak odjechane, że od dawna inspirujące twórców popkultury (wspomnijmy choćby niedawny komiks i film Darrena Aronofsky’ego o Noem, który chętnie sięgał do księgi Henocha). Ta opowieść – przez Mostowicza oczywiście traktowana jako zapis działań przybyszów z kosmosu na Ziemi – stała się źródłem fabuły „Buntu olbrzymów”. To zresztą narzuca się samo przez siebie – w końcu „synowie nieba” niekoniecznie muszą być aniołami. To określenie bardziej przywodzi jednak na myśl członków kosmicznej ekspedycji. Tak i pomysł, by współżyli z ludzkimi kobietami jednak bardziej pasuje do istot z krwi i kości niż bytów duchowych. Z punktu widzenia naszych twórców sprawa jest oczywista. Męska załoga kosmicznej ekspedycji, spragniona miłości fizycznej, uwodzi piękne ziemianki. Ale „na obraz i podobieństwo” nie oznacza pełnej genetycznej zgodności – stąd też – delikatnie mówiąc – problemy u potomstwa. O ile tak można określić gigantyzm i psychopatię.
Swoją drogą ta kwestia stawia pod dużym znakiem zapytanie rzekomą wybitną inteligencję Wielkiego Mózgu. Jak tak doskonały komputer mógł wpaść na pomysł, by na wieloletnią wyprawę kosmiczną wysłać załogę składającą się z samych mężczyzn i jednej kobiety? No chyba, że w tych sprawach Desańczycy są dużo bardziej wstrzemięźliwi niż Ziemianie? „Bunt potworów” jednak na to nie wskazuje – męska część załogi korzysta z uroków ludzkich kobiet z ochotą. Enes i Zan, którzy zarządzają Atlantydą (gdzie nadal trwa eksperyment i toczą się główne wydarzenia) niespecjalnie panują nad tą całą sytuacją, a na domiar złego Ais i Chat zostają odwołani na Des i rozpoczynają długą podróż do domu. Sytuację skwapliwie wykorzystuje Satham, który na czas walki o planetę z insektami (patrz poprzedni tom) gdzieś się przyczaił, a obecnie wraca do gry. Wspiera go dwóch asystentów – Azazel i Tamiel (porównajcie imiona z tymi z cytowanego powyżej apokryfu, a będziecie wiedzieli skąd się wzięły), a olbrzymy – niestabilne emocjonalnie owoce związków kosmitów i ziemianek – stają się idealnym narzędziem w szatańskich (nomen omen) planach Sathama. Na szczęście Ais i Chat dostają informację, że na Ziemi źle się dzieje („Ludzie ginąc wołali, a głos ich doszedł do nieba”) i zawracają na naszą planetę. Rozpoczynają się krwawe zmagania, z których nie wszyscy główni bohaterowie wyjdą bez szwanku. To będzie kolejna – po wydarzeniach z „Walki o planetę” – śmierć jednej z głównych pozytywnych postaci. Nie ostatnia.
Terror olbrzymów to nie wszystko. Czas panowania nad Atlantydą Satham i jego słudzy wykorzystują na pracę organiczną. I znów odwołajmy się do testu księgi Henocha: „Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki rodzaj kolorowych barwników. I świat uległ zmianie. Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute”. Abstrahując już od kwestii jak wielkim nierządem jest używanie biżuterii i nakładanie makijażu (przy takim podejściu nasze dzisiejsze czasy można by uznać za prawdziwe piekło rozpusty) i przyznając, że nie o upiększaniu i malowaniu mówią Górny i Mostowicz, lecz o promowaniu pijaństwa, hazardu i przemocy, trzeba przyznać, że efekty tych działań będą miały na ludzkość dużo większy wpływ niż krótkotrwały bunt olbrzymów. I choć więc sytuację udało się opanować, to trzeba przyznać, że mleko się już rozlało i ludzkość nie będzie już nigdy niewinna. I tak zostanie aż do dziś.
„Bunt olbrzymów” to jednak lekki spadek formy twórców cyklu. Nie ze względu na brak dramatycznych wydarzeń czy nudę, ale na fakt, że bitwa z olbrzymami w scenerii starożytnych świątyń kojarzy się bardziej z fantasy niż science fiction, a to jednak owa fantastycznonaukowa sceneria decydowała do tej pory o frajdzie, jaką miało się z lektury cyklu. To odbija się też na rysunkach Polcha – właściwie tylko wnętrze statku kosmicznego, którym odlatują Ais i Chat na Des oddaje jego największe umiejętności. Poza tym mamy sceny w plenerze, a do takich rysownik zawsze nieco mniej się przykładał. Nie znaczy to wszystko, że – przy wszystkich wcześniej punktowanych wadach całego cyklu – komiks jest zły. Mamy dużo akcji, walki, emocji, a zaplątanie różnych mitologii i wierzeń w jedną opowieść nadal utrzymuje spójność.
koniec
10 maja 2015
dodajdo

Komentarze

10 V 2015   17:57:07

To w sumie ciekawe, że wiele mitologii wspomina o konflikcie z olbrzymami w zamierzchłych czasach. Czasem puszczam wodze fantazji i wyobrażam sobie, że to ślad po neandertalczykach (którzy, jak mnie uczono, byli więksi od Homo sapiens).

Kiedy czytałam "Życie mózgu" był tam diagram - ślady kopalne człowiekowatych. Krótko po pojawieniu się naszego gatunku, pozostałe linie się urywają. Moja pesymistyczna interpretacja jest taka, że wytrzebiliśmy inne gatunki nam pokrewne. Stąd wypływa kolejna pesymistyczna konkluzja, że byliśmy najbardziej bezwzględnym, skłonnym do przemocy i działania na całkowite wyniszczenie konkurencji gatunkiem homo. Ale to tylko luźne spekulacje, ciekawe, co na ten temat powiedziałby antropolog.

10 V 2015   18:48:17

Hmmm... I tak dokładnie ich wytrzebiliśmy? We wszystkich zakątkach kuli ziemskiej? Na każdym kontynencie, każdej wyspie? Nie chce mi się wierzyć.

10 V 2015   22:48:56

"Desańczycy"?

Właśnie jestem po lekturze całego cyklu. Nie ma tam mowy o Desańczykach, raz mówi się tylko o Desjanach. :)

10 V 2015   23:20:01

Aha:

"Jak tak doskonały komputer mógł wpaść na pomysł, by na wieloletnią wyprawę kosmiczną wysłać załogę składającą się z samych mężczyzn"

To rzecz jasna dziwne, ale jeśli chodzi o związki Desjan z ziemskimi kobietami, to pamiętajmy, że Wielki Mózg raczej nie mógł przewidzieć, że na Ziemi wykształcą się pełnokrwiste kobiety. Mózg zakładał, że Ais i Zan rozwiną nie istoty im podobne, tylko te termity czy co to tam było, a trudno przypuszczać, że kosmici będą chcieli romansować z najbardziej nawet rozwiniętymi robalami. Co oczywiście nie zmienia faktu, że Mózg dał ciała.

11 V 2015   01:45:05

W momencie w którym czytelnik dowiaduje się, iż stopień 'odjechania' decydował o powstawaniu kanonu biblijnego i klasyfikowaniu ksiąg jako apokryfów, każdy inteligentny człowiek winien sobie zadać pytanie - czy czytać coś takiego dalej?

11 V 2015   07:45:35

Nie tylko księga Henocha wspomina o olbrzymach, jest jeszcze księga Rodzaju (kanoniczna) 6,4.

11 V 2015   15:55:01

No, tego albumu w ogóle nie powinienem oceniać. Ten odcinek serii czytałem jako pierwszy, jeszcze w podstawówce, i łykam go bez zastrzeżeń. Właściwie żadnych. Jest genialny i już. A że trochę przypomina fantasy, zamiast czystego s.c.? I co z tego? Ja nie widzę tutaj wspomnianego w recenzji (bardzo dobrej z resztą) spadku formy. Dla mnie to chyba najlepsza odsłona serii. Świat wykreowany przez Polcha naprawdę działa na wyobraźnię. No i jest to najlepszy dowód, że Satham był totalnym psycholem.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Paryskie perypetie
Paweł Ciołkiewicz

20 IX 2017

Noemi i jej kuzyn Emilien wspólnie z piękną i niebywale inteligentną guwernantką Amelią, pomysłowym Terencem oraz małomównym Winfreyem kontynuują swoją niezwykłą podróż. Kolejne tajemnice i niebezpieczeństwa sprawiają, że robi się coraz ciekawiej.

więcej »

Dobra robota, robocie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 IX 2017

Jak pamiętamy, „Przebudzenie Mocy” otwiera scena, w której obiwanopodobny starzec przekazuje pilotowi Ruchu Oporu pendrive z namiarami na kryjówkę Luke’a. Z komiksu pod bezpretensjonalnym tytułem „Poe Dameron. Eskadra Czarnych” dowiemy się, jak długa i skomplikowana była droga do odnalezienia siwowłosego informatora.

więcej »

Kapitan Żbik: Na tropie narkotykowej szajki
Sebastian Chosiński

17 IX 2017

Drugie życie kapitana – a w późniejszym czasie majora – Żbika rozpoczęło się na początku stulecia. Nietrudno to zrozumieć. Od upadku PRL-u minęło wystarczająco dużo czasu, by opadły związane z minionym ustrojem emocje; dawni wielbiciele komiksu dorośli zaś na tyle, aby zacząć odczuwać nostalgię na myśl o bohaterze swego dzieciństwa. Zaczęto więc przypominać stare i wydawać nowe historie. Ba! za sprawą Macieja Jasińskiego i Łukasza Ciaciucha Żbik postanowił przysłużyć się również policji w III (...)

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?
— Paweł Ciołkiewicz

Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Blask stu tysięcy słońc
— Paweł Ciołkiewicz

Szatan przybył na Atlantydę
— Konrad Wągrowski

Lądowanie na Niebieskiej Planecie
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Kapitan Żbik: Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Przebierańcy w niemieckich mundurach
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż autora

Dobry i Niebrzydki: Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Szekspir na Pacyfiku
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Transatlantyk 2017: Osiem festiwalowych filmów
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Transatlantyk 2017: Sery, wina, trufle i crème brûlée
— Konrad Wągrowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.