Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 19 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bogowie z kosmosu: Kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?

Esensja.pl
Esensja.pl
Miłośnicy komiksów w Polsce dostają kolejną okazję do sentymentalnych wspomnień. Dzięki wydawnictwu Prószyński i S-ka na rynku ukazuje się „Ekspedycja. Bogowie z kosmosu” – zbiorcze wydanie wszystkich ośmiu tomów tworzących sagę, która rozpalała wyobraźnię młodych czytelników w latach osiemdziesiątych. Bez względu na to, ile prawdy zawierają Dänikenowskie teorie o udziale kosmitów w powstaniu naszej cywilizacji, trzeba przyznać, że komiks stworzony przez Mostowicza, Górnego i Polcha przedstawia bardzo interesującą ich interpretację.

Alfred Górny, Arnold Mostowicz, Bogusław Polch
‹Ekspedycja - Bogowie z kosmosu. Wydanie kolekcjonerskie›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEkspedycja - Bogowie z kosmosu. Wydanie kolekcjonerskie
Scenariusz
Data wydania4 maja 2015
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklEkspedycja
ISBN978-83-7961-218-5
Cena99,00
GatunekSF
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 73,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W zamierzchłej przeszłości lądują w Andach przybysze z odległej planety Des, rządzonej przez Wielki Mózg. Realizowana przez nich misja ukryta pod kryptonimem „Siew” polega na rozprzestrzenieniu w kosmosie osiągnięć cywilizacyjnych wypracowanych na ich rodzimej planecie (na marginesie odnotujmy, że cywilizacja Desjańska również była rezultatem kosmicznej ingerencji). Jedno z ziaren – w postaci kosmolotu dowodzonego przez piękną Ais – pada na Niebieską Planetę. Desjanie osiedlają się zatem na Ziemi i przystępują do realizacji eksperymentu mającego doprowadzić do przyspieszenia rozwoju cywilizacyjnego rozumnych istot zamieszkujących Niebieską Planetę.
Osiem albumów składających się na wydanie zbiorcze to niezwykle interesująca kronika tego eksperymentu. Dowiadujemy się zatem skąd wzięły się na Ziemi tajemnicze artefakty, budowle i obiekty (m.in. rysunki na płaskowyżu Nazca, Kandelabr z Paracas, kryształowa czaszka, piramida Cheopsa), poznajemy genezę pojawienia się w mitach i legendach trudnych do wyjaśnienia zapisów (m.in. eksplozje i latające statki w starożytnych eposach indyjskich, zatonięcie Atlantydy, biblijne plagi egipskie i czterdziestoletnia tułaczka narodu wybranego, budowa wieży Babel). Wszystko to stanowi rzecz jasna rezultat eksperymentu realizowanego przez kosmitów, którzy – jak sugerują autorzy – nadal mogą żyć pośród nas.
Wydawana w latach osiemdziesiątych seria bazująca na teoriach Ericha von Dänikena miała swoje lepsze i gorsze momenty, o czym można się przekonać chociażby czytając recenzje wszystkich albumów opublikowane niedawno w naszym serwisie, ale bez wątpienia odniosła ona w Polsce znaczący sukces i wpłynęła w trudny do przecenienia sposób na ukształtowanie całego pokolenia miłośników komiksu. Każdy, kto zaczynał swoją przygodę z komiksem w latach osiemdziesiątych, niewątpliwie ekscytował się kolejnymi albumami wydawanymi przez Krajową Agencję Wydawniczą. Co więcej, komiks był bardzo dobrze odbierany za granicą – oczywiście w Niemczech, gdzie miał swoją premierę, ale poza tym także w innych krajach (został przetłumaczony na kilkanaście języków).
Gdzie tkwiły źródła tego sukcesu? Niewątpliwie bardzo istotne jest to, że propagowane przez Dänikena teorie mówiące o kosmicznej ingerencji były w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych niezwykle popularne. Szwajcar publikował w tym czasie kolejne książki, które były tłumaczone na wiele języków i sprzedawały się jak świeże bułeczki, jeździł po świecie i głosił swoje sensacyjne odkrycia. Jednak teorie Däniekna to jedno, a scenariusz komiksu to już coś zupełnie innego. Wprawdzie tezy Szwajcara zawarte w jego publikacjach miały same w sobie ogromny potencjał narracyjny, ale jednak trzeba było na ich podstawie stworzyć ciekawą opowieść o bohaterach, z którymi czytelnik komiksu mógłby się identyfikować. Trzeba przyznać, że Arnold Mostowicz wywiązał się z tego zadania całkiem nieźle. Wprawdzie nie o wszystkich poszczególnych albumach można powiedzieć, że są dobrze napisane, ale czytając wydanie zbiorcze nie sposób nie docenić pewnych walorów zaplanowanej na osiem części sagi.
Wtłoczenie sensacyjnych teorii Dänikena w ramy jednej spójnej opowieści nie było wcale sprawą łatwą. Szwajcar szukając dowodów na ingerencję pozaziemskiej cywilizacji odwoływał się przecież do rozmaitych zdarzeń oraz artefaktów rozrzuconych w czasie i przestrzeni. Włączenie ich do jednej narracji niewątpliwie było karkołomnym przedsięwzięciem, lecz Mostowicz wyszedł z niego – mimo wszystko – obronną ręką. Oczywiście zdarzają mu się wpadki i niekonsekwencje (tu znów odsyłam do recenzji poszczególnych tomów i komentarzy), ale z perspektywy całości nie są one czymś, co psułoby frajdę z czytania. Poza tym, w kilku albumach scenarzyście udało się stworzyć naprawdę intrygujące opowieści. „Walka o planetę”, „Bunt olbrzymów” czy „Zagłada Wielkiej Wyspy” to albumy, które moim zdaniem są naprawdę świetne i doskonale wytrzymują próbę czasu. Dwa pierwsze albumy, czyli „Lądowanie w Andach” oraz „Ludzie i potwory” ewidentnie stanowiły dla autorów rozgrzewkę i okazję do wczucia się w kreowany świat. Natomiast w ostatnich albumach – jak to ujął sam Bogusław Polch w wywiadzie umieszczonym w tomie zbiorczym – scenariusz zaczął wytracać impet. Szczególnie ósmy tom pt. „Ostatni rozkaz” sprawia wrażenie mechanicznego przywołania głównych poglądów Dänikena dotyczących niektórych fragmentów Starego Testamentu.
Mostowicz wykreował także galerię ciekawych postaci. Bezdyskusyjnie w komiksie króluje piękna, dzielna i niezwykle inteligentna Ais. Interesująco skonstruowane zostały kolejne wydarzenia, które stopniowo zmieniają jej nastawienie do misji zleconej przez Wielki Mózg. Początkowo posłuszna wszelkim rozkazom, stopniowo zaczyna wątpić w ich zasadność, by w końcu otwarcie zbuntować się wobec swojego mocodawcy. Dużo słabiej wypada niewątpliwie jej zmienniczka (a zarazem klon) – Aistar, którą wielki Mózg oddelegowuje do dokończenia prac nad eksperymentem po niesubordynacji Ais. Po pierwsze, Aistar nie ma zbyt wiele czasu na pokazanie w opowieści pełni swoich możliwości, a po drugie ma tego pecha, że występuje w trzech ostatnich – słabszych od poprzednich – albumach. Drugą zapadającą w pamięć postacią jest Zan – naukowiec, zawsze stojący u boku Ais i służycy jej pomocą w najtrudniejszych chwilach. W ostatnich trzech tomach zastępuje go niestety nijaki Marduk, badacz znacznie mniejszego kalibru niż jego poprzednik. Poza tymi postaciami pojawia się także kilku innych dobrych kosmitów, którzy są dość ciekawie sportretowani i dostają swoje pięć minut w opowieści: Chat, Rama, Enes.
Zdecydowanie słabiej wypadli bohaterowie, którzy stoją po ciemnej stronie mocy. Satham oraz jego współpracownicy Tamiel i Azazel, których imiona w oczywisty sposób mają kojarzyć się siłami zła, raczej śmieszą niż straszą. Kwintesencją tej nieporadności w budowaniu wizerunku złoczyńców jest dość groteskowy występ Sathama w stroju rekina. Mostowicz niewątpliwie więcej uwagi poświęcał tworzeniu bohaterów pozytywnych, przez co nie zadbał odpowiednio o wiarygodność i atrakcyjność czarnych charakterów. Gdyby ten komiks powstawał współcześnie, to – zgodnie z obowiązującymi trendami – Satham mógłby skraść przedstawienie Ais. Postać, mająca być uosobieniem szatańskiego zła niewątpliwie ma ogromny potencjał i dzisiaj otrzymałaby od scenarzysty znacznie większe wsparcie. Niestety w „Ekspedycji” jego pomysły i zmagania z Ais mają w sobie chwilami coś z dziecięcej zabawy. Tak czy inaczej, mamy tu do czynienia z galerią naprawdę ciekawych bohaterów i jeżeli na kolejnych cosplayowych konkursach organizowanych choćby podczas łódzkiego MFGiK nie zobaczę żadnej Ais, Zana, czy choćby Sathama, będę bardzo rozczarowany.
Jeżeli natomiast chodzi o stronę graficzną, to można o niej wypowiadać się wyłącznie w samych superlatywach. Bogusław Polch pracując nad kolejnymi albumami rozwinął swój niepowtarzalny styl, który później można było podziwiać chociażby w serii o Funky’m Kovalu. Czytając wydanie zbiorcze można wyraźnie zauważyć ewolucję kreski Polcha. Pierwsze dwa albumy – jakkolwiek świetnie narysowane – stanowiły swoiste preludium do tego, co rozpoczęło się wraz z trzecią częścią. Moim zdaniem to w „Walce o planetę” dał o sobie znać w czystej postaci ten styl, który jest znakiem rozpoznawczym Polcha. Od tego momentu graficznie seria utrzymywała ten niesamowity poziom, ratując w wielu przypadkach scenariuszowe niedoskonałości. W wydaniu zbiorczym znajduje się kilka wstępnych szkiców oraz rysunków z okresu pracy nad „Ekspedycją”, rzucających dodatkowe światło na proces twórczy i rozwój pomysłów dotyczących postaci (zobaczyć Ais z kucykami – bezcenne). Niezwykle interesujący jest także wywiad z Polchem, z którego można dowiedzieć się, jak po latach ocenia znaczenie tego komiksu.
Podsumowując należy podkreślić, że zbiorcze wydanie „Ekspedycji” stanowi nie lada gratkę dla tych sentymentalnych miłośników komiksów, którzy rozpoczynali swoją przygodę z komiksem w latach osiemdziesiątych. Niewątpliwie przedstawiciele tej grupy podejdą do komiksu w sposób szczególny. Dla nich – a wiem to, bo sam do tej grupy się zaliczam – dużo istotniejsza od tropienia scenariuszowych niedoskonałości będzie możliwość przypomnienia sobie doświadczeń z lektury sprzed już kilkudziesięciu lat. Ponowne czytanie niewidzianego przez dłuższy czas komiksu jest doświadczeniem wyjątkowym. Oglądanie poszczególnych kadrów uruchamia skojarzenia, przywołuje trudne do opisania wspomnienia. W tej sytuacji zdystansowana i krytyczna ocena jest w gruncie rzeczy niemożliwa. Zamiast tego człowiek daje się ponieść lekturze, odnajdując autentyczną frajdę z ponownego zanurzenia się w świat fantastycznych teorii, niezłych opowieści czy świetnych rysunków. Z tego punktu widzenia kwestia, na ile teorie Dänikenowskie godne są zaufania jest absolutnie marginalna. Chociaż – powołując się na motto całej serii zawarte w poszczególnych tomach – można zapytać „(…) kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?”
koniec
20 maja 2015
dodajdo

Komentarze

« 1 [2]
22 V 2015   12:07:56

@Voight
Tak mówisz, bo nie wiesz wszystkiego. Niestety tomy rysowane przez Manarę, Serpieriego i Gillona zaginęły wraz z zagładą Wielkiej Wyspy. Oj się działo!!! Ais uwielbiała starszych panów z zakolami. ;-))

22 V 2015   14:32:43

To są gdzieś takie tomy? O matko, dałbym swojej siostrze jajniki wyciąć, żeby je zdobyć! :)

A poważnie: przypadkowo dotknąłeś ciekawej dla mnie kwestii "zaginionych tomów". Mnie na przykład wiele razy śniło się, zwłaszcza w dzieciństwie, że natrafiam na nieopublikowane dotąd komiksy z serii Thorgal oraz Kajko i Kokosz. Te legendarne tomy, nie do zdobycia u nas, o których mówiło się szeptem, że gdzieś tam istnieją, wypatruję na witrynie księgarni i – nie stać mnie na nie! Nie mam ani grosza! Nie chcą mi ich nawet do ręki dać! Ciekawe, czy jest na takie coś nazwa w psychologii. ;)

22 V 2015   14:39:30

Nie musisz iść do lekarza. Też tak miałem, a dotyczyło to głównie komiksów Christy. Czemu akurat Christy? Nie wiem.

22 V 2015   17:50:18

@Voight
To zależy kto kiedy przeżył dzieciństwo:-) Ja całe dzieciństwo przeżyłem w świadomości, że Thorgal to tylko to co było w Relaksie.

22 V 2015   19:52:34

Ja tak nie miałem, bo już posiadałem jakieś 10 czy 12 części Thorgala. Gdybym znał tylko odcinki z Relaxu, nie przyśniłyby mi się kolejne tomy, bo takowe jeszcze nie istniały. Śniłbym najwyżej o kolejnych numerach Relaxu. Może nawet o butach Relax. :)

« 1 [2]

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
Sebastian Chosiński

18 VIII 2017

Fakt, że początkowo przewidziana na cztery części „Wojenna odyseja Antka Srebrnego” doczekała się właśnie siódmego odcinka, a w zapowiedziach jest już ósmy – świadczy o tym, iż komiks, na który pomysł zrodził się w Instytucie Pamięci Narodowej, cieszy się niemałą popularnością. Tym razem bohaterski chłopak wraz ze swoim przyjaciółmi wyzwala obóz jeniecki i tropi esesmańskiego złodzieja dzieł sztuki.

więcej »

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
Paweł Ciołkiewicz

16 VIII 2017

„Morfołaki. Nowy Testament” to - być może ostatnia - okazja do tego, by powrócić do baśniowego świata zamieszkiwanego przez ludzi i dziwne stwory z pogranicza snu i jawy. Jak zapowiada wydawca znajdziemy w tym tomie definitywne rozstrzygnięcie filozoficznego sporu trawiącego umysły morfołackich mędrców od początku serii.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta dymki: Listopad 2015
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bogowie z kosmosu: Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Bogowie z kosmosu: Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Bogowie z kosmosu: Blask stu tysięcy słońc
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Szatan przybył na Atlantydę
— Konrad Wągrowski

Bogowie z kosmosu: Lądowanie na Niebieskiej Planecie
— Sebastian Chosiński

Z tego cyklu

Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Seks aniołów z ziemskimi kobietami
— Konrad Wągrowski

Blask stu tysięcy słońc
— Paweł Ciołkiewicz

Szatan przybył na Atlantydę
— Konrad Wągrowski

Lądowanie na Niebieskiej Planecie
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kapitan Żbik: Milicjant – „Rycerz Prawa”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Przebierańcy w niemieckich mundurach
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Grudzień 2015
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
— Paweł Ciołkiewicz

Pasożytom mówimy zdecydowane nie!
— Paweł Ciołkiewicz

Nadciąga tornado
— Paweł Ciołkiewicz

Najgorsza kapela świata
— Paweł Ciołkiewicz

Nienawiść do robotów
— Paweł Ciołkiewicz

Szranki i konkury
— Paweł Ciołkiewicz

Być jak John Wayne
— Paweł Ciołkiewicz

Co by tu jeszcze spieprzyć?
— Paweł Ciołkiewicz

Gra w samobójstwo
— Paweł Ciołkiewicz

Brzemię Sześciu
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.