Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Piękna, niebezpieczna i… uzbrojona

Esensja.pl
Esensja.pl
Ależ pięknie ta seria się rozwija! Co więcej, choć od premiery albumów, które do tej pory ukazały się w Polsce, minęło już od ćwierci wieku do trzydziestu lat, „Durango” wcale się nie zestarzał. I nie ma tu najmniejszego znaczenia fakt, że popularność westernu jako gatunku filmowego (bo o literaturze nie ma nawet co wspominać) mocno ostatnimi laty podupadła. Cykl Yves’a Swolfsa wciąż czyta się z wypiekami na twarzy. „Powód do śmierci” jest tego najlepszym przykładem.

Yves Swolfs
‹Durango #8: Powód do śmierci›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #8: Powód do śmierci
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2015
RysunkiYves Swolfs
Wydawca Elemental
CyklDurango
Cena38,00
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jak się jest wyklętym spod prawa rewolwerowcem, raczej nie ma co liczyć na spokojny żywot. Zawsze przecież znajdzie się albo jakiś „łowca głów”, który zechce przysłużyć się sprawiedliwości, a przy okazji wypełnić własny portfel, albo inny bandzior, pragnący udowodnić, że to on strzela szybciej i celniej. I choć list gończy, jaki przed laty został wydany za Durango, jest już nieaktualny (oskarżenia pod jego adresem wycofano), wciąż nie brakuje łapsów, którzy nastają na jego głowę. Jeśli więc bohaterowi stworzonemu przez belgijskiego scenarzystę i rysownika Yves’a Swolfsa wydawało się, że po dramatycznych przygodach w miasteczku Loneville czeka go teraz zasłużony odpoczynek – nic bardziej mylnego. Kiedy bowiem dociera do Dale City, natychmiast pojawiają się ludzie, którym wydaje się, że uda im się zapisać po wsze czasy w historii Dzikiego Zachodu, aresztując bądź zabijając legendarnego leworękiego rewolwerowca. Niewiele brakuje, aby już pierwsze spotkanie z nimi zakończyło się jatką na ulicach miasta.
Na szczęście pojawia się niejaki pan Baldwin, prawa ręka burmistrza George’a Steelgrave’a, który nie tyle ratuje naszego bohatera z opresji (bo ten prawdopodobnie poradziłby sobie sam), co roztacza nad nim parasol ochronny, proponując pracę. Steelgrave to człowiek już wiekowy i marzący o ciszy i spokoju; za żonę ma jednak znacznie od siebie młodszą – i na dodatek piękną – Lucy. A ona ma swoje zachcianki. Teraz na przykład, choć pora roku jest ku temu zdecydowanie nieodpowiednia, zapragnęła, aby mąż zorganizował dla niej wyprawę w Góry Skaliste – na grubego zwierza. Stary burmistrz obawia się, że może być ona niebezpieczna, szuka więc człowieka, który mógłby zająć się ochroną całej grupy. I w takim właśnie momencie objawia się Durango. Baldwin zgarnia go więc z ulicy i prowadzi prosto do Steelgrave’a. Jak się jednak niebawem okazuje, nie wszyscy są zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Lucy proponuje nawet rewolwerowcowi pieniądze za odstąpienie od umowy z jej mężem. Gdy ten nie wyraża zgody, kobieta zaczyna go kokietować.
Nie trzeba chyba dodawać, że Durango natychmiast nabiera podejrzeń – coś musi się kryć za tak nietypowym zachowaniem żony burmistrza. Coś, co jedynie wyostrza zmysły bohatera. I tak jest w rzeczywistości. Wyruszającą w góry grupę od samego początku wyprawy śledzi banda, której szefowi wyjątkowo źle z oczu patrzy. Najciekawsze jednak jest to, że i oni śledzeni są przez podróżującego samotnie jeźdźca. Swolfs umiejętnie co rusz podrzuca kolejne elementy układanki, co skłania do zadawania sobie wciąż nowych pytań. Chociażby: Jaki plan realizuje Lucy Steelgrave? Co wiąże ją (jeśli w ogóle coś) z bandziorami depczącymi po piętach myśliwym podążającym w góry? I – nade wszystko – kim jest tajemniczy bohater, starający się za wszelką cenę nie stracić z oczu ani jednych, ani drugich. Pewni możemy być chyba tylko jednego – że kiedy dojdzie już do ostatecznej rozgrywki (bo przecież, zgodnie z zasadami gatunku, dojść do niej w końcu musi), Durango znajdzie się po raz kolejny w samym oku cyklonu. I o to wszak chodzi! By, jak wcześniej w (przykładowo) „Psy zdychają zimą” (1981), „Dniach gniewu” (1982) czy „Ostatnim desperado” (1986), trup słał się gęsto, a zwroty akcji przyprawiały czytelnika o szybsze bicie serca.
„Powód do śmierci” to nie tylko świetna opowieść od strony fabularnej, ale również graficznej. Swolfs, od początku cyklu hołdujący klasycznej kresce kojarzonej z komiksem frankofońskim, w każdym kolejnym albumie radzi sobie lepiej. Dbałość o szczegóły – widoczna nie tylko w odwzorowaniu architektury Dale City oraz urzekającego pięknem i surowością krajobrazu Gór Skalistych, ale nade wszystko postaci (w tym mimiki twarzy) – czyni z dzieła Belga prawdziwy majstersztyk. Uwagę przykuwa także sposób kadrowania – bardzo filmowy, pozwalający spojrzeć na wydarzenia i bohaterów z różnych perspektyw. Dzięki takiemu podejściu do materii komiksowej, Swolfsowi udaje się przydać bohaterom głębi psychologicznej. To z kolei sprawia, że potrafią oni zaskoczyć – niektórzy pozytywnie, inni negatywnie. Jak w życiu. Dodajmy: w życiu bardzo brutalnym, pozbawionym litości dla słabych. Bo taki przecież był Dziki Zachód. Zwłaszcza w wykastrowanych z romantycznej otoczki spaghetti-westernach, które posłużyły belgijskiemu autorowi za podstawową inspirację do stworzenia „Durango”. I dlatego też seria ta ma tak magnetyczny urok.
koniec
30 października 2015
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Miasto z rysą na sumieniu
— Sebastian Chosiński

Desperados spod jasnej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Wyzwolenie bez teologii, czyli Durango z domieszką marksizmu
— Sebastian Chosiński

W drodze do Meksyku wiele zdarzyć się może
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.