Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Wezwanie do wyprawy

Esensja.pl
Esensja.pl
„Mroczna Wieża” to seria komiksów, które powstały na motywach książek Stephena Kinga opowiadających o wojnie toczącej się w postapokaliptycznym świecie przypominającym nieco skrzyżowanie westernów i opowieści fantasy. W pierwszym tomie poznajemy początki krucjaty mitycznego rewolwerowca Rolanda Deschaina, który wraz z dwoma przyjaciółmi musi opuścić rodzinne miasto Gilead położone w baronii Nowy Kanaan i podjąć pierwszą ważną misję. Buntowniczy i niepokorny młodzieniec nie wie jeszcze, że czeka go prawdziwy chrzest bojowy.

Peter David, Robin Furth, Richard Isanove, Jae Lee
‹Mroczna Wieża #1: Narodziny rewolwerowca›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMroczna Wieża #1: Narodziny rewolwerowca
Tytuł oryginalnyThe Gunslinger Born
Scenariusz
Data wydania24 września 2010
RysunkiJae Lee, Richard Isanove
PrzekładZbigniew A. Królicki
Wydawca Albatros
CyklMroczna Wieża
ISBN978-83-7359-961-1
Format240s. oprawa twarda
Cena52.40
Gatunekfantasy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 65,50 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W kwietniu 2007 roku na amerykańskim rynku ukazał się pierwszy zeszyt serii „Mroczna Wieża” będącej komiksową adaptacją monumentalnego cyklu autorstwa mistrza grozy Stephena Kinga. Siedem pierwszych zeszytów zebranych w tomie „Narodziny rewolwerowca” tworzy opowieść o początkach drogi Rolanda Deschaina, legendarnego bohatera przemierzającego pustynię w pościgu za mężczyzną w czerni oraz podążającego do legendarnej Mrocznej Wieży. Warto odnotować, że w książkowym cyklu ta historia zawarta jest dopiero w tomie IV zatytułowanym „Czarnoksiężnik i kryształ”, w którym Roland opowiada o swojej przeszłości.
Rolę reżysera tego komiksowego przedsięwzięcia przyjął sam King, który z niekłamanym entuzjazmem sprawował pieczę nad całością. Za napisanie scenariusza zabrał się Peter David, a stronę graficzną stworzyli wspólnie Jae Lee (ołówek, tusz) oraz Richard Isanove (tusz, kolor). Zadanie konsultowania i pilnowania spójności fabuły wzięła na siebie Robin Furth - wieloletnia asystentka Kinga znająca wszystkie szczegóły dotyczące uniwersum „Mrocznej Wieży”. Trzeba przyznać, że praca zespołowa, która w amerykańskim przemyśle komiksowym jest czymś naturalnym, przyniosła doskonałe rezultaty. Każdy wywiązał się ze swojego zadania najlepiej, jak potrafił i w rezultacie komiks stanowi pod każdym względem doskonałe wprowadzenie do uniwersum wykreowanego przez Kinga.
Czternastoletni Roland Deschain syn Stevena z rodu Elda jest w trakcie szkolenia na rewolwerowca, które powinno potrwać jeszcze kilka lat. Jednak w wyniku zakulisowych i – rzecz jasna – zdradzieckich działań Martena Broadclocka, dwulicowego czarownika i doradcy Stevena Deschaina (ojca Rolanda), młody i niecierpliwy chłopak rzuca przedwczesne wyzwanie nauczycielowi prowadzącemu szkolenie. Broadclock, który – jak się później okaże – niejedno nosi imię, zmusił młodego, narwanego chłopaka do podjęcia takiej decyzji wykorzystując w tym celu jego matkę oraz przedłużającą się nieobecność ojca. Cort – mistrz zajmujący się szkoleniem przyszłych rewolwerowców – zdaje sobie sprawę z tego, że jego najzdolniejszy uczeń za sprawą przedwczesnego wyzwania może stracić bezpowrotnie szansę na stanie się rewolwerowcem (jeżeli bowiem zostanie pokonany przez własnego nauczyciela zyska status wygnańca), ale nie ma wyjścia i musi postąpić zgonie z zasadami. Walka kończy się jednak niespodziewanym zwycięstwem Rolanda, który w ten sposób… sprowadza na siebie ogromne kłopoty.
To pierwsze zwycięstwo nie poprawia bowiem sytuacji Rolanda, któremu nadal grozi śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony Broadclocka. Czarownik tak naprawdę służy bowiem Johnowi „Dobremu Człowiekowi” Farsonowi, który z kolei jest poddanym Karmazynowego Króla oraz zaprzysięgłym wrogiem Gilead. Żeby w jakiś sposób uchronić młodego Rolanda przed niechybną śmiercią, jego ojciec, który jakby na zawołanie pojawia się w mieście, wysyła go odległej baronii Mejis z ważną misją zwiadowczą. Młody rewolwerowiec wyrusza w tę podróż wspólnie ze swoim ka-tet, czyli drużyną przyjaciół, którą tworzą: Cuthbert Allgood oraz Alain Johns. Podczas misji młodzi ludzie, ukrywając swoją tożsamość, mają sprawdzić pogłoski mówiące o tym, jakoby cała baronia potajemnie przeszła na stronę Karmazynowego Króla. W trakcie tej wyprawy Roland pozna smak miłości i przekona się, że na wojnie dzieją się rzeczy, na które nie został przygotowany w trakcie szkolenia.
Komiks będący efektem zespołowej pracy marvelowskich twórców z samym Stephenem Kingiem, prezentuje się świetnie. Opowieść przedstawiona w pierwszym tomie trzyma w napięciu do ostatnich stron. Specyficzny rytm narracji nie pozwala czytelnikowi ani na chwilę wyrwać się z tego magicznego i mrocznego świata. Doskonałe wrażenie sprawiają także niepowtarzalne rysunki Jae Lee tworzące majestatyczną i pełną grozy atmosferę postapokaliptycznego świata. Trzeba przyznać, że jest on rysownikiem wyjątkowym. W jego pracach nie ma może zbyt wielu szczegółów, tła bardzo często są po prostu puste, ale uzyskuje on piorunujący efekt dzięki specyficznemu sposobowi przedstawiania bohaterów oraz mistrzowskiemu operowaniu światłocieniem. Doskonałym uzupełnieniem całości są wyraziste kolory, które zazwyczaj stanowią główne wypełnienie tła oraz współtworzą odpowiedni klimat. Dzięki temu, że w tomie znalazło się miejsce dla wielu dodatków, możemy przekonać się, jak wyglądał proces twórczy. Mamy szansę podziwiać szkice Jae Lee i ich wersje z tuszem oraz kolorami. W galerii umieszczone zostały także okładki poszczególnych zeszytów oraz wiele innych atrakcji.
Cykl Kinga zawiera odniesienia do wielu motywów obecnych we współczesnej kulturze. Podczas lektury komiksu uparcie przychodzą do głowy analizy Josepha Campbella, który w swojej najbardziej znanej książce „Bohater o tysiącu twarzy” opisał uniwersalny schemat narracyjny. Według niego w mitach i legendach opowiadanych od wieków na całym świecie powtarza się w różnych wariantach opowieść o wyprawie bohatera. W tym schemacie bohater podejmuje podróż, w trakcie której przechodzi próby męstwa i musi stoczyć szereg walk, by móc w glorii wrócić do swojej wspólnoty. Roland Deschain jest niewątpliwie jednym z wcieleń tego Campbellowskiego bohatera, który właśnie usłyszał wezwanie do wyprawy i rozpoczął pełną niebezpieczeństw drogę przez poastapokaliptyczną rzeczywistość. Pamiętajmy, że jest zaledwie początek jego historii. Historii, która wciąż się rozwija. Dla dalszego zaostrzenia apetytu dodajmy, że kolejne tomy nadal się ukazują - na marzec 2016 roku wydawnictwo Marvel zapowiedziało wydanie czternastego tomu tej serii.
Roland Deschain rozpoczyna zatem swą komiksową krucjatę w niezwykle efektownym stylu. „Narodziny rewolwerowca” to na pewno pozycja obowiązkowa dla miłośników komiksu oraz fanów Stephena Kinga. Nie sposób oczywiście wykluczyć, że ta wersja nie wszystkim wielbicielom prozy mistrza horroru przypadnie do gustu, ale taki jest już los różnych adaptacji książek uznawanych za kultowe. Czytelnicy przez lata obcowania z prozą mają zapewne w głowach własne wyobrażenie o tym, jak wygląda rzeczywistość, w której swą krucjatę prowadzi Roland Deschain, jeżeli jednak dadzą szansę komiksowi, to jest niemal pewne, że impresjonistyczna wizja wykreowana przez Jea Lee i Richarda Isanove wcześniej czy później zyska ich uznanie. Natomiast dla tych, którzy do lektury komiksu przystąpią bez znajomości książek, od samego początku będzie oczywiste, że ten postapokaliptyczny świat, nie może po prostu wyglądać inaczej. Na dowód można przytoczyć słowa samego Kinga, który oglądając prace Lee i Isanove, powiedział, że poczuł jakby historie, wyszły z jego głowy prosto na strony komiksu. Trudno chyba o lepszą rekomendację.
koniec
3 stycznia 2016
dodajdo

Komentarze

03 I 2016   08:03:29

Co tu duzo mowic, pierwszy tom tej komiksowej sagi jak dotad moim zdaniem jest najlepszy, przede wszystkim dzieki wkladowi Kinga jak i samej idei oparcia na 4 tomie. W tych 7 zeszytach mamy skrocona wersje tlustej bo az ponad 800 stronicowej powiesci. Autorzy komiksu spokojnie mogli tej historii poswiecic z 2-3 serie nie tylko jedna. Kolejne komiksowe tomy to juz historie luzno oparte na kingu przez co niestety jakosciowo gorsze (zmiany rysownikow tez nie za bardzo wyszly moim zdaniem serii na dobre, Jae Lee to jednak Jae Lee!)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Lewe jądro Szatana
— Paweł Sasko

Tegoż twórcy

Masakra w Tull
— Paweł Ciołkiewicz

Królestwo iluzji
— Paweł Ciołkiewicz

Coś się kończy, coś zaczyna
— Paweł Ciołkiewicz

Gilead ożyje…
— Paweł Ciołkiewicz

Anatomia klęski
— Paweł Ciołkiewicz

Wystarczy jeden błąd, by upadło królestwo
— Paweł Ciołkiewicz

W domu najlepiej
— Paweł Ciołkiewicz

Marvel: Zanim narodził się Wolverine
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Superbohaterowie w wehikule czasu
— Sebastian Chosiński

Najsłabszym punktem są marzenia
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Krzyżowcy, heretycy i obcy
— Paweł Ciołkiewicz

Krąg śmierci
— Paweł Ciołkiewicz

Japoński Wertham kontratakuje
— Paweł Ciołkiewicz

Dzień zmartwychwstania
— Paweł Ciołkiewicz

Modlitwa
— Paweł Ciołkiewicz

Ciemność widzę
— Paweł Ciołkiewicz

Gra pozorów
— Paweł Ciołkiewicz

Superbohaterska nostalgia
— Paweł Ciołkiewicz

Anonimowi bohaterowie
— Paweł Ciołkiewicz

Zakazany owoc
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.