Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Pozostaje czekać na kontynuację

Esensja.pl
Esensja.pl
Sześćdziesiąty drugi tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Marvel Knights Spider-Man: Śmiertelna trwoga” miał wszystkie predyspozycje do tego, by stać się jednym z najważniejszych wydawnictw minionego roku. A jednak coś poszło nie tak…

Terry Dodson, Mark Millar
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #62: Marvel Knights Spider-Man: Śmiertelna trwoga›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #62: Marvel Knights Spider-Man: Śmiertelna trwoga
Tytuł oryginalnyMarvel Knights Spider-Man: Down Among the Dead Men
Scenariusz
Data wydania8 kwietnia 2015
RysunkiTerry Dodson
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-303-7
Format112s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Najpierw pomówmy o oczekiwaniach, ponieważ te niebezpodstawnie były całkiem spore. Już sama nazwa „Marvel Knights” zwiastowała, że będziemy mieli do czynienia z pozycją niebanalną. Seria ta została uruchomiona w 1998 roku i jej założeniem było prezentowanie historii o popularnych superbohaterach dla bardziej dojrzałego czytelnika, który nie tylko nie wzdryga się na widok przemocy, ale także oczekuje fabuł mocniejszych niż standardowe. Kolejnym wabikiem, który zachęcał do lektury „Śmiertelnej trwogi”, była osoba scenarzysty – Marka Millara, który w doskonały sposób przeniósł świat Avengers do XXI wieku („Ultimates” – WKKM cz. 24 i 44). O samym głównym bohaterze nie ma co wspominać, albowiem cieszę się na każdy solowy stęp Spider-Mana.
Teoretycznie wszystko to otrzymujemy w omawianym komiksie. Faktycznie Pajęczak potrafi sobie zakląć pod nosem i tłucze bez pardonu swoich przeciwników (a także jest tłuczony przez nich – ląduje nawet z tego powodu w szpitalu). Millar natomiast piętrzy przed nim kolejne przeszkody. Oto bowiem Peter Parker musi odnaleźć swoją ciotkę, którą ktoś porwał z jej mieszkania. Nie ma złudzeń, że May nie stała się przypadkową ofiarą, a porywacz, znając tajną tożsamość Spidera, przy jej pomocy stara się doprowadzić go do utraty zmysłów. I faktycznie. Nasz bohater, nie mając punktu zaczepienia, zaczyna się miotać po omacku po mieście, z jednej strony starając się wycisnąć coś ze swoich najstarszych wrogów (Norman Osborn, Vulture, Electro), z drugiej – szukając pomocników wśród kumpli (Avengers).
W sześćdziesiątym drugim tomie WKKM dostajemy jedynie zalążek całej historii – zawiera on bowiem tylko cztery oryginalne zeszyty, co czyni go jedną z najcieńszych pozycji, jakie zaserwowało nam Hachette. Bardzo nieładnie tak zdzierać kasę z fanów, zwłaszcza że może się okazać, iż nie poznamy wszystkich dwunastu części. Wróćmy jednak do samej historii, która zapowiada się bardzo intrygująco, delikatnie nawiązując do genialnej opowieści o Daredevilu „Odrodzony”, w której Kingpin poznaje tajną tożsamość Śmiałka i niszczy go przy pomocy swych wpływów. Tu w rolę łysego olbrzyma wciela się Norman Osborn, który daje do zrozumienia, że komuś wyjawił, kto też ukrywa się pod maską Spider-Mana, by ten niecnie wykorzystał tę wiedzę. Co, biorąc pod uwagę reakcję Parkera, udaje mu się znakomicie.
Niestety, w „Śmiertelnej trwodze” brakuje tego, co stanowiło siłę „Odrodzenia” – emocjonalności. Niby chodzi o ukochaną ciotkę May, ale tak po prawdzie można by zamiast niej wstawić kogokolwiek z otoczenia Pająka. Co prawda w kółko powtarza się motyw determinacji, ale jakoś w czasie lektury się jej nie czuje. Do tego dochodzą całkiem niepotrzebne wątki, które praktycznie rozbijają gęstniejącą atmosferę całości, jak chociażby długa sekwencja, kiedy Spider-Man udaje się po pomoc do Avengers, a ci biorą go za przebierańca i zaczynają atakować. Takie rzeczy były dobre w latach 70., a nie w komiksie aspirującym do miana dojrzałego i ambitnego. Przegięć nie brakuje także w drugą stronę, jak choćby melodramatyczne wyjaśnienie zbójeckich poczynań Vultura.
Mam też wrażenie, że Millar po prostu nie za bardzo czuje postać Spider-Mana, nie mogąc się zdecydować, czy chce z niego zrobić bohatera tragicznego, czy też czerstwego zgrywusa, rzucającego wyjątkowe suchary, nawet jak na niego. Niemniej kilka smaczków mu się udało, jak choćby całkiem zgrabne wykorzystanie postaci Owla.
Być może całość wyglądałaby lepiej, gdyby nie rysunki. Na pewno są miłośnicy kreskówkowego stylu prezentowanego przez Terry′ego Dodsona, ale ja do nich nie należę. O tyle o ile w scenach walki między zamaskowanymi postaciami jeszcze jakoś sobie radzi (odświeżone kostiumy Vultura i Electro wypadają bardzo fajnie), to już w momentach gadanych, tam, gdzie znaczenie ma mimika twarzy – nie bardzo. Można też odnieść wrażenie, że największą przyjemność sprawiało mu rysowanie Czarnej Kotki, bo ta wypada nad wyraz zmysłowo w każdym kadrze.
Przyznam też, że nie bardzo rozumiem, na czym ma polegać ta „dorosołość” Marvel Knights, ponieważ podobnych opowieści o Spiderze było całkiem sporo – Vulture już kiedyś porywał ciotkę May (choć nie chodziło mu o zemstę na Pająku). Podobnie sytuacja wygląda z brutalnością, która nie odbiega specjalnie od tego, co widzieliśmy za czasów TM-Semic (zwłaszcza w wydaniu Todda McFarlane′a i Erika Larsena). Jeśli więc „Śmiertelną trwogę” miałbym traktować jako pojedynczy egzemplarz wchodzący w skład WKKM, to nie jestem pewien, czy jego obecność jest tu uzasadniona. Pozostaje czekać na kontynuację.
koniec
9 stycznia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Przejąć władzę nad wszechświatem
Paweł Ciołkiewicz

17 I 2018

Szósty tom zbiorczego wydania „Storma” zawiera kontynuację „Kronik Pandarwiańskich”. Współpraca Lawrence’a z Lodewijkiem układa się coraz lepiej, a Pandarwia staje się coraz bardziej intrygującym miejscem, w którym nie brakuje żądnych władzy szaleńców. Po Marduku poznajemy bowiem dwóch braci walczących ze sobą o władzę nad Aromaterą.

więcej »

Esensja czyta dymki: Styczeń 2018
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

15 I 2018

W styczniowych króciakach komiksowych najnowszy „Usagi” i kilka starszych pozycji.

więcej »

Nowa nadzieja w Kolekcji
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 I 2018

Całkiem nieoczekiwanie wydawnictwo DeAgostini wprowadziło na rynek nową kolekcjonerską serię. Portfele fanów „Gwiezdnych Wojen” nie będą miały lekko, albowiem Kolekcja Komiksów Star Wars zapowiada się nad wyraz interesująco.

więcej »

Polecamy

Koniec nieskończoności

Marvel:

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Mroczny świat
— Paweł Ciołkiewicz

Anioł stróż rozwiązłych i niemoralnych
— Sebastian Chosiński

Przebieranie lalki Barbie
— Daniel Gizicki

Tegoż autora

Zagraj to jeszcze raz Sam: Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek The Cranberries ...i bonus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa nadzieja w Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Klasyczny dramat o miłości, zbrodni i zemście
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Poczęcie Damiana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prezenty świąteczne 2017: Po muzykę Super Deluxe marsz!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.