Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Omniscjencja mola książkowego

Esensja.pl
Esensja.pl
Północ. Księżyc co chwilę przykrywają czarne chmury gnane porywami wiatru. Z oddali dochodzi żałosne wycie psa, w pobliżu złowieszczo trzeszczą gałęzie. Mroczna postać siedzi oparta o krzywy pień i dopala papierosa. Najwyraźniej próbuje odwlec moment konfrontacji, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że wcześniej czy później trzeba będzie wypowiedzieć zaklęcie, które przywoła samego Szatana…

Krzysztof Gawronkiewicz, Grzegorz Janusz
‹Kwintesencja›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKwintesencja
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2015
RysunkiKrzysztof Gawronkiewicz
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
ISBN978-83-64638-18-3
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Co zdarzyło się później? Tego moglibyśmy dowiedzieć się jedynie z książki Eryka Olimpa zatytułowanej „Kwintesencja”, ale niestety się nie dowiemy. I nie chodzi wcale o to, że ta książka nie istnieje, choć nie sposób wykluczyć, że i ten fakt ma jakieś znaczenie. Główną przyczyną jest jednak to, że komiks „Kwintesencja” wbrew temu, co zapowiada pierwsza strona, przedstawia jedynie relację z lektury maszynopisu „Kwintesencji”. Co więcej, jest to relacja specyficzna – dotyczy bowiem wrażeń, jakimi dzielą się dwa mole – rzecz jasna książkowe. Insekty rozmawiają o swoich wrażeniach, nieświadome tego, że my – czytelnicy komiksu – podsłuchujemy te ich arcyciekawe dysputy na temat książki.
Czegóż możemy się zatem dowiedzieć na podstawie tej ożywionej wymiany poglądów o przełomowym dziele? Jest to prawdziwa uczta dla ducha – mroczna opowieść pełna przerażających metafor, ale równocześnie dająca wiele okazji do prawdziwych wzruszeń i szczerego śmiechu. Jakąż to bowiem trzeba mieć wyobraźnię, by z punktu skupu makulatury uczynić przerażającą w swej wymowności metaforę piekła. Jak wielka wrażliwość, jest potrzebna, by z takim wyczuciem mówić o nieuchronności, nietrwałości i przemijaniu? Jakie poczucie humoru może pozwolić na tak subtelne żarty intertekstualne? Doprawdy, słuchając rozmów można jedynie żałować, że maszynopis jest dla nas niedostępny.
Na szczęście brak możliwości sięgnięcia do „Kwintesencji” – przełomowego dzieła, po publikacji którego tworzenie kolejnych książek straci sens – w pełni rekompensuje rozmowa dwóch niepozornych stworzeń. Prowadzona ze znawstwem dyskusja jest dla nich bowiem punktem wyjścia nie tylko do analizy warsztatu pisarza, ale także okazją do przerzucania się anegdotami, dowcipami oraz historiami z życia wielkich twórców. Wsłuchując się w te dywagacje możemy także dowiedzieć się m.in, na czym polega różnica pomiędzy plagiatem a inspiracją i duchowym pokrewieństwem oraz mamy szansę poznać wiele trudnych słów. Co więcej, nasi bohaterowie uwielbiają intertekstualne żarciki, których pełno w czytanym przez nich maszynopisie, i sami także stają się źródłem wielu z nich. Większość błyskotliwych dialogów zasługuje w gruncie rzeczy na to, żeby je oprawić i powiesić gdzieś nad biurkiem, ale krótka rozmowa na temat omniscjencji, to już prawdziwy majstersztyk.
„Kwintesencji" nie można określić mianem zwykłego komiksu. Nie jest to opowieść w stylu „Esencji” czy „Romantyzmu” ze znanego cyklu „Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona”. Grzegorz Janusz i Krzysztof Gawronkiewicz postanowili tym razem poeksperymentować z medium komiksowym i trzeba przyznać, że wyszło im to na dobre. Nie ma tu paneli prezentujących rozwój akcji, brak dynamicznego kadrowania czy żywych kolorów… Właściwie nie znajdziemy tu nic, co kojarzyłoby się z klasycznie rozumianą historyjką obrazkową. Widzimy za to kolejne plansze pożółkłego papieru, na których centralnym obiektem jest zawsze liczba symbolizująca numer strony maszynopisu. Znajduje się tam coś jeszcze – dwa malutkie punkciki będące głównymi bohaterami komiksu. Przemierzając kolejne strony prowadzą swój błyskotliwy dialog.
Na zapisanych kartach odnajdują – a my wraz z nimi – nie tylko porywającą opowieść, ale także materialne pozostałości działalności pisarza: ślady palców, jakieś włosy (co jest o tyle dziwne, że pisarz jest łysy), rozgniecionego komara, popiół z papierosa, plamy keczupu (to zdaje się potwierdzać tezę jednego z moli, że pisarze to straszne flejtuchy), łzy (pewnie sam Eryk Olimp wzruszył się tworzonymi przez siebie frazami). Te stanowiące efekty uboczne pracy twórczej elementy są jedynym graficznym urozmaiceniem komiksu. Poza nimi widzimy tylko dwa rozmawiające ze sobą mole, które zresztą nieco kojarzą się z archetypowymi komiksowymi postaciami. Jeden jest mały i korpulentny, drugi szczupły i wysoki. Jeden jest erudytą, który nie ma jednak świadomości własnej omniscjencji, drugi zaś gawędziarzem, zawsze skorym do opowiadania dowcipów i anegdot o życiu znanych pisarzy. Ta konstrukcja głównych bohaterów jest chyba jedynym ukłonem twórców w stronę klasycznych, komiksowych rozwiązań narracyjnych.
Na uwagę zasługuje także edytorska strona dzieła. Twarda oprawa i wysmakowana graficznie obwoluta, która po rozłożeniu okazuje się być wielki plakatem, stanowią doskonałe dopełnienie wizji twórców. Żółty papier kojarzący się ze starymi maszynopisami pozwala niemal poczuć lekturę maszynopisu w sposób, jaki musiał być udziałem bohaterów komiksu. Warto także przed rozpoczęciem lektury zastosować się do wskazówek autorów i dokonać pewnych ingerencji na kilku stronach. Wprawdzie miłośnicy historii obrazkowych mogą odczuwać bardzo silne opory przed wydzieraniem kawałków poszczególnych stron, ale w przypadku „Kwintesencji” warto jednak to zrobić (albo poprosić o to kogoś, kto ma mniej nabożny stosunek do komiksów). Zresztą nie wiedzieć czemu, podczas lektury pojawia się nieodparta ochota, by jeszcze dodać charakteru poszczególnym stronom zostawiając na nich jakieś wymyślne oznaki intensywnego czytania – zostawione tu i ówdzie ślady po kubku z kawą czy odręczne bazgroły, mogą nadać komiksowi niepowtarzalny charakter.
Podczas lektury „Kwintesencji” można odnieść wrażenie, że twórcy naprawdę dobrze się bawili pracując nad komiksem i – co najważniejsze – ta zabawa udziela się czytelnikowi. Wprawdzie do lektury trudno się zabrać, bo pobieżne przejrzenie plansz może sugerować dość monotonną historię, ale jak już zaczniemy czytać, to trudno się oderwać od tej intelektualnie pobudzającej przygody literackiej. Swoją drogą, być może kiedyś będziemy mieli okazję przekonać się, czy „Kwintesencja” jest aż tak dobra, jak twierdzą jej pierwsi, mali czytelnicy, czy też Eryk Olimp jest pisarzem zdecydowanie przereklamowanym. Może Grzegorz Janusz i Krzysztof Gawronkiewicz stworzą prawdziwą „Kwintesencję”, albo okaże się, że maszynopis, który czytały mole, był scenariuszem komiksu, który niebawem powstanie?
koniec
15 stycznia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Historia w obrazkach: Posępność z nutką nadziei
— Sebastian Chosiński

Sny Ozrabala
— Paweł Sasko

Reedycja symbolu
— Paweł Sasko

Krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda!
— Konrad Wągrowski

O Esencji w Esensji
— Konrad Wągrowski

Post-wojenny sen
— Konrad Wągrowski

Poszukiwacze zaginionej babci, czyli fenomen Mikropolis
— Konrad Wągrowski

Krótko o komiksach: Październik 2001
— Marcin Herman, Marcin Lorek, Paweł Nurzyński

Tegoż autora

Krzyżowcy, heretycy i obcy
— Paweł Ciołkiewicz

Krąg śmierci
— Paweł Ciołkiewicz

Japoński Wertham kontratakuje
— Paweł Ciołkiewicz

Dzień zmartwychwstania
— Paweł Ciołkiewicz

Modlitwa
— Paweł Ciołkiewicz

Ciemność widzę
— Paweł Ciołkiewicz

Gra pozorów
— Paweł Ciołkiewicz

Superbohaterska nostalgia
— Paweł Ciołkiewicz

Anonimowi bohaterowie
— Paweł Ciołkiewicz

Zakazany owoc
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.