Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Marvel: Ławka rezerwowych wchodzi do pierwszego składu

Esensja.pl
Esensja.pl
Początek pierwszej serii Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela przyniósł nam genialną sagę o Mrocznej Phoenix. W trzecim tomie jej kontynuacji (czyli łącznie w sześćdziesiątym trzecim) dostajemy preludium do tamtych wydarzeń: „Uncanny X-Men: Druga geneza”.

Chris Claremont, Dave Cockrum, Len Wein
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #63: Uncanny X-Men: Druga Geneza›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #63: Uncanny X-Men: Druga Geneza
Tytuł oryginalnyUncanny X-Men: Second Genesis
Scenariusz
Data wydania22 kwietnia 2015
RysunkiDave Cockrum
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-304-4
Format232s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatunekprzygodowy, superhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Choć z dzisiejszego punktu widzenia, kiedy mutanci Marvela są jednym z jego czołowych produktów, trudno uwierzyć, że początkowo tytuł ten borykał się z potężnymi problemami. Doprowadziły one nawet do tego, że po 66 zeszytach zapadła decyzja o jego zamknięciu. Był rok 1970 i wydawało się, że na tym kariera grupy X-Men się zakończy. W sumie nic dziwnego, bo choć pod koniec żywota złapała drugi oddech, to jednak w formie, jaką prezentowała w latach 60., niczym specjalnym się nie wyróżniała na tle pozostałych komiksów o superbohaterach. Ot, grupka młodocianych herosów o nadnaturalnych zdolnościach tłucze równie wymyślnych przeciwników. Problem polegał jednak na tym, że składała się ona ze stosunkowo mało ciekawych postaci, które nawet po latach nie są wymieniane na pierwszym miejscu pod względem popularności (no, może poza Cyclopsem i Jean Grey – ale to dlatego, że ten pierwszy był w grupie niemal non stop, a postać tej drugiej bardzo ewoluowała).
Po pięciu latach przedruków archiwalnych zeszytów zapadła decyzja o reaktywowaniu tytułu. Jego odświeżenia podjął się scenarzysta Lein Wein, który wprowadził szereg nowych, obecnie kultowych postaci. Przedsięwzięcie na tyle zaintrygowało czytelników, że wkrótce X-Meni powrócili na stałe i komiksy o ich przygodach ukazują się do dziś , a nawet doczekały się całej rzeszy wydawnictw odpryskowych w postaci „The New Mutants”, „X-Force”, „X-Factor”, „Excalibur” i wielu, wielu innych. Pomimo pierwotnego zaangażowania Weina, tak naprawdę za sukcesem serii stał inny scenarzysta – Chris Claremont, który nieprzerwanie kierował nią przez kolejne 16 lat (to on m.in. odpowiada za wspomnianą „Mroczną Phoenix”). W „Drugiej genezie” zebrano pierwsze zeszyty o przygodach zreinkarnowanych mutantów.
Zaczyna się od tego, że Profesor X, zrozpaczony po stracie dotychczasowych podopiecznych, których pochłonęła żyjąca wyspa Krakoa, podejmuje decyzję o zebraniu drugiego składu X-Men, który ruszyłby na ratunek porwanym. Nawiązuje więc kontakt z mutantami z całego świata i namawia ich do przystąpienia do drużyny. W ten sposób rodzi się bardzo egzotyczny skład, zarówno pod względem pochodzenia jej członków (Kanada, Niemcy, Kenia, ZSRR, Irlandia, Japonia, USA), jak i osobowości (Wolverine, Nightcrawler, Storm, Colossus, Banshee, Sunfire, Thunderbird), albowiem trudno tę zbieraninę nazwać zgraną drużyną. Choć pierwsza akcja, polegająca na odnalezieniu starego składu, wychodzi grupie jeszcze jako tako, to potem dają znać o sobie animozje i starcia silnych charakterów. Co ważniejsze, weterani po uratowaniu idą w odstawkę, a z nowymi pozostaje jedynie Cyclops. Wątki zostały zatem zakończone, a twórcy mieli otwartą furtkę dla swoich pomysłów.
Właśnie to wszystko sprawiło, że odrodzony X-Men odniósł tak oszałamiający sukces. Wizja Claremonta zawierała w sobie to, czego zabrakło komiksom z lat 60.: międzynarodowy skład, ciekawych bohaterów i interesujące wykorzystanie drzemiącego w nich potencjału, a także uwypuklenie społecznej niechęci, z jaką przyszło się zmierzyć mutantom. „Druga geneza” co prawda stanowi dopiero wprowadzenie, ale już świadczy o zmianie jakościowej. Nawet jeśli nie mamy do czynienia z arcydziełem, to komiks ten po prostu bardzo dobrze się czyta, w przeciwieństwie do wielu pozycji z lat 70. Co prawda nie da się ukryć, że widać upływ czasu, jaki minął od premiery tych zeszytów (chociażby w momencie, kiedy nasi bohaterowie zaczynają spadać – w locie, rozpisanym na kilka kadrów, mają czas, by omówić, kto kogo ma chwytać i jak się mają ratować), ale dzięki temu nabierają swoistego rodzaju szlachetności.
Oczywiście scenariusz to nie wszystko. Równie istotne dla odbioru całości są świetne rysunki Dave′a Cockruma. Nie tylko potrafił tworzyć bardzo dynamiczne kadry, ale także odpowiadał za ikoniczne stroje nowych X-Menów, które z pewnymi modyfikacjami będą obowiązywały przez dziesięciolecia, jak czarno-czerwony Nightcrawlera, ten ze sterczącymi naramiennikami Colossusa czy bardzo wyzywający Storm.
Nie będę ściemniał, że „Druga geneza” jest pozycją genialną. To raczej ciekawe przypomnienie historii X-Men, zwiastujące reinkarnację jednego z najważniejszych komiksowych tytułów na świecie. Sporo w nim naiwności (jak w momencie werbowania drużyny, której członkowie z miejsca godzą się na propozycję pojawiającego się znikąd łysego profesora), ale takie były czasy. Grunt, że nie przeszkadza to w odbiorze całości.
koniec
16 stycznia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobra robota, robocie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 IX 2017

Jak pamiętamy, „Przebudzenie Mocy” otwiera scena, w której obiwanopodobny starzec przekazuje pilotowi Ruchu Oporu pendrive z namiarami na kryjówkę Luke’a. Z komiksu pod bezpretensjonalnym tytułem „Poe Dameron. Eskadra Czarnych” dowiemy się, jak długa i skomplikowana była droga do odnalezienia siwowłosego informatora.

więcej »

Kapitan Żbik: Na tropie narkotykowej szajki
Sebastian Chosiński

17 IX 2017

Drugie życie kapitana – a w późniejszym czasie majora – Żbika rozpoczęło się na początku stulecia. Nietrudno to zrozumieć. Od upadku PRL-u minęło wystarczająco dużo czasu, by opadły związane z minionym ustrojem emocje; dawni wielbiciele komiksu dorośli zaś na tyle, aby zacząć odczuwać nostalgię na myśl o bohaterze swego dzieciństwa. Zaczęto więc przypominać stare i wydawać nowe historie. Ba! za sprawą Macieja Jasińskiego i Łukasza Ciaciucha Żbik postanowił przysłużyć się również policji w III (...)

więcej »

Marvel: Mroczna strona Marvela
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 IX 2017

Sto piętnasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Marvel Horror” jest nietypowy. Choć pojawiają się w nim Spider-Man i Ghost Rider, jego głównym tematem wcale nie są superbohaterowie. Powiedziałbym, że nawet odwrotnie.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Marvel: X-Men: Następne Pokolenie
— M. Fitzner

Z tego cyklu

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek Grzegorza Ciechowskiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.