Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bandyci w Dolinie Królów

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto by się spodziewał że „archiwum Jerzego Wróblewskiego” kryje tyle zapomnianych skarbów! W ósmym albumie serii odkryta i odświeżona została „Zemsta faraona” – komiks prasowy, w którym pojawia się (znana już z późniejszego o przynajmniej półtora roku „Brunatnego Pająka”) postać polskiego dziennikarza Adama Morana. Który i tym razem musi zmierzyć się z byłymi nazistami.

Andrzej Białoszycki, Jerzy Wróblewski
‹Z archiwum Jerzego Wróblewskiego #8: Zemsta faraona›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum Jerzego Wróblewskiego #8: Zemsta faraona
Scenariusz
Data wydanialuty 2016
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca ONGRYS
CyklZ archiwum Jerzego Wróblewskiego
ISBN978-83-61596-72-1
Format40s. 295×210mm
Cena24,90
Gatunekhumor / satyra, western
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 20,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pracowitość Jerzego Wróblewskiego była wręcz legendarna. W drugiej połowie lat 70. XX wieku, gdy zaczął wychodzić „Magazyn Opowieści Rysunkowych „Relax””, jego prace były stałym „elementem wyposażenia” kolejnych albumów tego wydawnictwa. Jakby tego było mało, od 1973 roku przez kolejnych dziewięć lat bydgoszczanin (choć urodzony w Inowrocławiu) był etatowym rysownikiem „Kapitana Żbika” – w sumie światło dzienne ujrzały aż dwadzieścia cztery zeszyty serii jego autorstwa. Mało kto, przynajmniej poza Bydgoszczą, wiedział jednak wówczas, że w tym samym czasie artysta regularnie dostarczał historyjki dla wychodzącej w mieście nad Brdą popołudniówki „Dziennik Wieczorny”, z którą współpracował od końca lat 50. Jego dorobek w dziedzinie komiksu prasowego jest nie mniej imponujący, a jego przypomnieniu służy, ukazujący się od 2013 roku, cykl „Z archiwum Jerzego Wróblewskiego”. W opublikowanym właśnie ósmym tomie, nie licząc rysunków satyrycznych z „Przeglądu Robotniczego” (ukazującego się co dwa tygodnie dodatku do „Gazety Pomorskiej”), pojawiła się tylko jedna, ale za to rozbudowana opowieść – sensacyjna „Zemsta faraona”.
Scenarzystą tej historii był po raz kolejny dziennikarz Andrzej Białoszycki, z którym rysownik pracował już wcześniej przy westernie „Leworęki” (1973-1974) oraz dwóch kryminalno-szpiegowskich opowieściach o bohaterskim oficerze Milicji Obywatelskiej, kapitanie Jasnym (1974). Później razem z kolegą z „Dziennika Wieczornego” Wróblewski stworzył jeszcze między innymi westernowy „Skarb Irokezów” (1976) oraz sensacyjnego „Brunatnego Pająka” (1977-1978). W ostatnim z wymienionych komiksów, który znalazł się w szóstym albumie „Z archiwum…”, poznaliśmy polskiego dziennikarza – dzisiaj moglibyśmy go nawet nazwać śledczym – Adama Morana, który stara się dopaść byłych nazistów (w zasadzie to wciąż jeszcze się za nich uważają) ukrywających się w paragwajskiej dżungli. Jak się teraz okazuje, nie był to wcale jego pierwszy „występ” na łamach bydgoskiej gazety. Mniej więcej półtora roku wcześniej „Dziennik Wieczorny” zamieścił bowiem „Zemstę faraona”, inny komiks z Moranem w roli głównej. A kto wie, może niebawem dowiemy się, że było ich jeszcze więcej…
„Zemsta…” miała pięćdziesiąt osiem odcinków (każdy pasek składał się z trzech kadrów), które ukazywały się od 16 lutego do 20 maja 1976 roku. Zgodnie z ówczesną tradycją, tekst pojawiał się pod rysunkami, jednak w czasie pracy nad albumową reedycją tej historii Maciej Jasiński – doskonale znany czytelnikom „Esensji” scenarzysta komiksowy (vide „Uczeń Heweliusza”, „Niesamowite opowieści Josepha Conrada”, „Tajemnice D.A.G. Fabrik Bromberg”, „Marian Rejewski”, „Józef Makowski. Mój dziennik”), związany, podobnie jak Jerzy Wróblewski, z Bydgoszczą – zdecydował się na przerobienie jej na wersję z „dymkami”. Co zresztą wychodzi „Zemście faraona” na dobre, wizualnie zbliżając ją do powstających współcześnie albumów. I chociaż jest to już druga – pal licho, że prezentowana niechronologicznie! – odsłona przygód Adama Morana, o samym bohaterze i jego przeszłości wciąż wiemy niewiele. Poza tym, że jest Polakiem. I że ponownie przychodzi mu rozprawiać się z niegodziwcami w bardzo egzotycznym, z punktu widzenia szarego obywatela Polski Ludowej, miejscu – Egipcie.
Fabuła zaczyna się od tego, że Moran dowiaduje się od swego przełożonego o nominacji na oficera łącznikowego rządu egipskiego przy zorganizowanej przez szwajcarskiego profesora z Zurychu Krevena wyprawie archeologicznej do Doliny Królów. Szefostwo ma pewne wątpliwości co do intencji niektórych z jej uczestników, ale żadnego dowodu, który pozwoliłby odmówić im zgody na badania. Wkrótce Polak poznaje jowialnego naukowca i jego brodatego zastępcę, doktora Grubera. Poza tym do ekipy należą arabscy kierowcy, ludzie wynajęci przez Grubera, którzy zdecydowanie nie wyglądają na specjalistów od historii starożytnej, oraz dwoje młodych archeologów z Lozanny, Julia Luns i Willy Smart (obdarzony przez rysownika twarzą… kapitana Żbika). Wszyscy wydają się Moranowi mocno podejrzani. I instynkt go nie zawodzi, ponieważ już pierwszej nocy ktoś próbuje się go pozbyć. Na szczęście dziennikarz wykazuje się rewolucyjną czujnością i zamiast spać w namiocie, czuwa wśród skał, obserwując obozowisko z bezpiecznej odległości. Ale to dopiero początek dziwnych zdarzeń, za którymi stoi, co od samego początku jest oczywiste (nie bez powodu Wróblewski obdarza go bardzo antypatycznym, wręcz demonicznym wyglądem) – …nie, mimo wszystko nie zdradzimy kto.
W dalszej części otrzymujemy klasyczną sensacyjną opowieść, w której nie brakuje szalonych pościgów, strzelanin i mordobicia. Jest piękna kobieta, naiwny naukowiec i grupa bandziorów, którzy łakomią się na starożytne skarby. To chyba nie przypadek, że negatywni bohaterowie są… Niemcami; na dodatek Moran jest przekonany, że to dawni żołnierze. I chociaż nie zostało to powiedziane wprost, raczej nie należy mieć wątpliwości, że chodzi – jak w przypadku „Brunatnego Pająka” – o kolejnych pogrobowców III Rzeszy. A to oznacza tyle, że znają się oni na swojej profesji i lekko z nimi nie będzie. Na szczęście polski dziennikarz głowę nosi nie od parady, strzelać potrafi całkiem celnie, a jak trzeba, to i w mordę – zwłaszcza hitlerowską – potrafi przylać. Do tego wszystkiego dodać należy jeszcze wątek poszukiwania skarbów i nadzieje na odnalezienie nowego grobowca w Dolinie Królów, co stałoby się największą sensacją archeologiczną od czasów odkrycia przez Howarda Cartera miejsca spoczynku faraona Tutenchamona. Czyli, biorąc pod uwagę, że akcja „Zemsty…” rozgrywa się zapewne w połowie lat 70., od półwiecza.
Scenariusz, choć w kilku miejscach razi uproszczeniami i trudno mu zarzucić szczególną oryginalność, broni się mimo wszystko dzięki wartkiej akcji i wyrazistym bohaterom (zarówno tym pozytywnym, jak i negatywnym). Wysoki poziom trzymają rysunki Jerzego Wróblewskiego, utrzymane w typowym dla niego realistycznym stylu. Zaskakuje fakt, że nawet tworząc kadry tak niewielkich rozmiarów, potrafił on dbać o szczegóły nie tylko pierwszego, lecz i dalszych planów. Jedyną nie do końca jasną kwestią pozostaje kolor włosów pięknej archeolożki z Lozanny, Julii Luns – początkowo wydaje się, że jest blondynką, w dalszej części komiksu ma włosy niemal kruczoczarne, ale bywa, że i na nich pojawia się biała poświata (względnie pasemka). Wątpliwości budzi też, ale to już uwaga do Andrzeja Białoszyckiego, znajomość topografii Egiptu. Dlaczego uciekający bandyci, jadąc z okolic Luksoru (i Doliny Królów), mają zamiar w zaskakująco krótkim czasie dotrzeć nad brzeg Morza Czerwonego, skoro dzieli ich od niego dobre dwieście kilkadziesiąt kilometrów? Przy czym, co widać wyraźnie, nie jadą na wschód żadną autostradą, a zwykłą drogą przecinającą skalistą pustynię. Nie traktujcie jednak tych drobnych narzekań zbyt poważnie! Taki naparstek dziegciu nie jest w stanie zmienić smaku miodu.
koniec
7 lutego 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Paryskie perypetie
Paweł Ciołkiewicz

20 IX 2017

Noemi i jej kuzyn Emilien wspólnie z piękną i niebywale inteligentną guwernantką Amelią, pomysłowym Terencem oraz małomównym Winfreyem kontynuują swoją niezwykłą podróż. Kolejne tajemnice i niebezpieczeństwa sprawiają, że robi się coraz ciekawiej.

więcej »

Dobra robota, robocie
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 IX 2017

Jak pamiętamy, „Przebudzenie Mocy” otwiera scena, w której obiwanopodobny starzec przekazuje pilotowi Ruchu Oporu pendrive z namiarami na kryjówkę Luke’a. Z komiksu pod bezpretensjonalnym tytułem „Poe Dameron. Eskadra Czarnych” dowiemy się, jak długa i skomplikowana była droga do odnalezienia siwowłosego informatora.

więcej »

Kapitan Żbik: Na tropie narkotykowej szajki
Sebastian Chosiński

17 IX 2017

Drugie życie kapitana – a w późniejszym czasie majora – Żbika rozpoczęło się na początku stulecia. Nietrudno to zrozumieć. Od upadku PRL-u minęło wystarczająco dużo czasu, by opadły związane z minionym ustrojem emocje; dawni wielbiciele komiksu dorośli zaś na tyle, aby zacząć odczuwać nostalgię na myśl o bohaterze swego dzieciństwa. Zaczęto więc przypominać stare i wydawać nowe historie. Ba! za sprawą Macieja Jasińskiego i Łukasza Ciaciucha Żbik postanowił przysłużyć się również policji w III (...)

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.