Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Nawet stryczek mu nie straszny

Esensja.pl
Esensja.pl
Bohater serii komiksowej Yves’a Swolfsa jest jak kot – zawsze chodzi samotnie własnymi ścieżkami. Czasami tylko przyłączają się do niego inni, czemu najczęściej towarzyszą dość dramatyczne okoliczności. Nie inaczej jest w „Na żer szakalom”, dziesiątej odsłonie westernowego cyklu „Durango”.

Yves Swolfs
‹Durango #10: Na żer szakalom›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #10: Na żer szakalom
Scenariusz
Data wydaniamaj 2016
RysunkiYves Swolfs
Wydawca Elemental
CyklDurango
Cena38,00
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Niebieskooki, leworęczny rewolwerowiec ma wrodzoną wręcz zdolność pakowania się w kłopoty. Gdziekolwiek się nie pojawi, Zło (sic!) podąża za nim, depcze mu po piętach, a niekiedy, ośmielone, próbuje nawet głęboko zaglądać w oczy. I nie jest ważne, czy w danym momencie Durango znajduje się w centrum miasteczka, czy pośrodku pustyni – ono znajduje go skuteczniej niż służby podatkowe uchylającego się od płacenia VAT-u oligarchę. Od spotkania ze Złem rozpoczyna się także dziesiąty tom serii, „Na żer szakalom”, wydany pierwotnie przez Alpen Publishers dokładnie ćwierć wieku temu. Nie były to czasy, gdy western – czy to filmowy, czy też obrazkowy – cieszył się szczególną popularnością, choć już za chwilę jego sława zacznie ponownie rosnąć za sprawą Oscarowego arcydzieła Clinta Eastwooda „Bez przebaczenia” (1992). W każdym razie obojętnie jak miała się na początku lat 90. XX wieku pozycja opowieści o Dzikim Zachodzie na ogólnej mapie popkultury, belgijski scenarzysta i rysownik Yves Swolfs nie spuszczał z tonu i od dekady, jaka mijała wówczas od publikacji „Psy zdychają zimą”, niezmiennie trzymał wysoki poziom.
„Na żer szakalom” Swolfs postanowił zacząć od nadzwyczaj dramatycznej sceny, która okazuje się punktem wyjścia do fabuły całego tomu. Podróżujący po terenach przygranicznych z Meksykiem Durango spotyka na pustyni czterech jeźdźców. Ciągną oni za sobą skrępowaną sznurem Indiankę. Zobaczywszy nieznajomego, jeden z nich postanawia wyjaśnić mu, by nie próbował wtrącać się w ich sprawy, a najlepiej, aby udawał, że nikogo nie widzi. I być może tak właśnie by się stało, gdyby w pewnym momencie, korzystając z nieuwagi oprawców, kobieta nie wyrwała się i rzuciła do ucieczki, krzycząc przy tym w stronę rewolwerowca, że mężczyźni chcą sprzedać ją Meksykanom. W tym momencie Durango zdaje sobie sprawę, że z tą „wiedzą” bandyci nie zostawią go przy życiu. Reaguje więc w typowy dla siebie sposób – wyciąga broń i w ułamku sekundy trzech kładzie trupem. Niestety, czwartemu udaje się zbiec. Podobnie zresztą jak Indiance, od której nie usłyszał nawet prostego „dziękuję”.
Rozprawiwszy się z oprychami, Durango rusza w dalszą drogę. Chcąc nie chcąc, musi zahaczyć o Howland – miasteczko, do którego zmierzali również handlarze żywym towarem. Tylko tam jest bowiem w stanie uzupełnić kurczące się zapasy żywności i kawy. Jest to ruch o tyle niebezpieczny, że jedyny ocalały ze strzelaniny bandzior dotarł tam zapewne przed nim i ostrzegł swego szefa. I tak właśnie się stało. Niemal od razu po przekroczeniu progu saloonu, po Durango przychodzi – w asyście kilku rewolwerowców – szeryf Doogan. Zamknięty w areszcie ma czekać do rana na sąd i wyrok, co do którego sentencji nie można mieć najmniejszych wątpliwości – szubienica. Tego przynajmniej żąda miejscowy potentat Warner, człowiek odpowiedzialny za porwania młodych indiańskich kobiet i przerzucanie ich przez granicę do Meksyku. Jego słowa znaczy w Howland tyle co prawo, nikt nie ma odwagi mu się sprzeciwić, a już na pewno nie idący na jego pasku szeryf i sędzia. Tym samym los Durango wydaje się przesądzony. A przynajmniej Swolfsowi zależy na tym, abyśmy tak pomyśleli.
Gdyby tak jednak było naprawdę, nie powstałyby przecież kolejne tomy serii (a jest ich już w tej chwili siedemnaście). O skórę Durango możemy być więc spokojni. Choć w jaki sposób udało mu się ocalić szyję przed stryczkiem – zdradzić nie możemy. W każdym razie wiąże się to z pojawieniem się na scenie kolejnej postaci, zasygnalizowanej przez Swolfsa zresztą już wcześniej. Od tej pory akcja nabiera rozpędu, a trup ściele się jeszcze gęściej niż w scenie otwierającej album. Durango po raz kolejny rozprawia się z typami spod ciemnej gwiazdy, mimo że przecież sam przez wielu jest za takowego uznawany. Jedyne, co lekko zgrzyta, to nazbyt romantyczne zakończenie, na szczęście jednak poprzedzają je sceny nic nie mające wspólnego z lirycznością, da się więc dzięki temu wybaczyć Swolfsowi tę odrobinę słabości. Częściowo fabuła „Na żer szakalom” rozgrywa się w Meksyku, co oznacza – przynajmniej od strony graficznej – powrót do scen i krajobrazów, które Belg serwował już swoim czytelnikom w trylogii „Amos”, „Strzały nad sierrą” oraz „Ostatni desperado” (1984-1986). Bo cóż innego można napisać? Że wciąż mamy do czynienia z mistrzowską, idealnie oddającą rzeczywistość, kreską? To przecież doskonale wiedzą wszyscy wielbiciele serii.
koniec
19 sierpnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Krowa może być czasem lekko zakręcona
Marcin Mroziuk

25 IX 2017

Młodzi wielbiciele przygód niezwykłej krowy na pewno z przyjemnością sięgną po „Mamę Mu na wycieczce i inne komiksy”, aby po raz kolejny spotkać swoją ulubioną bohaterkę i jej skrzydlatego przyjaciela. Dzieci w trakcie lektury będą świetnie bawić i nie powinno im też specjalnie przeszkadzać to, że zamieszone w tym tomie cztery komiksowe historyjki pod względem fabularnym w znacznym stopniu stanowią powielenie opowieści znanych z wcześniejszych książek Jujji Wieslander.

więcej »

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 IX 2017

Komiksowe adaptacje powieści są zawsze bardzo ryzykownym przedsięwzięciem, raczej skazanym na porażkę, niż spektakularny sukces. Szczęśliwie historia zna chlubne wyjątki. Można do nich śmiało dołączyć wydaną przez Egmont wersję obrazkową środkowej części trylogii (choć to już nieaktualne określenie) „Millennium” Stiega Larssona „Dziewczyna, która igrała z ogniem”.

więcej »

Miłość w czasach internetu
Paweł Ciołkiewicz

22 IX 2017

Życie młodego singla w Nowym Yorku nie jest łatwe. Zawód miłosny sprawia, że K pogrąża się w nałogu… randkowania. Za namową kumpla zakłada konto na portalu Lovebug i rzuca się w wir „miłosnych” przygód, które niestety czynią go coraz bardziej nieszczęśliwym.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Piękna, niebezpieczna i… uzbrojona
— Sebastian Chosiński

Miasto z rysą na sumieniu
— Sebastian Chosiński

Desperados spod jasnej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Wyzwolenie bez teologii, czyli Durango z domieszką marksizmu
— Sebastian Chosiński

W drodze do Meksyku wiele zdarzyć się może
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.