Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kowboje i obcy

Esensja.pl
Esensja.pl
„Binio Bill kręci western i… w kosmos”, przypomniany niedawno przez Kulturę Gniewu, z jednej strony oddziałuje na czytelnika siłą nostalgicznego wspomnienia, z drugiej jednak spotkanie z tym komiksem po ponad 30 latach ujawnia jego ewidentne słabości. Co więc przeważy, nostalgia czy rzeczowa ocena treści?

Jerzy Wróblewski
‹Binio Bill kręci western i… w kosmos›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBinio Bill kręci western i… w kosmos
Scenariusz
Data wydaniakwiecień 2016
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Kultura Gniewu
CyklBinio Bill
ISBN978-83-64858-30-7
Cena29,90
Gatunekhumor / satyra, western
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 24,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Western był zawsze wielką pasją Jerzego Wróblewskiego, jednego z najwybitniejszych twórców polskiego komiksu. Już jego pierwsze dzieła z przełomu lat 50. i 60., „Jeździec w masce”, „Powrót Lassitiera” czy „Tom Texas”, pierwszy komiks tego twórcy z dymkowym tekstem, należały do tego gatunku. Spośród komiksów narysowanych dla „Dziennika Wieczornego” w latach 1959-1978 aż jedna trzecia przedstawiała opowieści z Dzikiego Zachodu. Najbardziej w pamięć czytelników zapadł jednakże cykl późniejszy, zapoczątkowany w narysowanym w 1975 roku albumie „Rio Klawo”, opowiadający o przygodach fikcyjnej legendy Dzikiego Zachodu polskiego pochodzenia – Zbigniewa Bileckiego, znanego szerzej jako Binio Bill. Komiks, lżejszy i w formie, i w treści, wyraźnie inspirowany przygodami Lucky Luke’a, nie miał początkowo szczęścia do publikacji – został odrzucony przez wydawnictwo „Sport i Turystyka” (publikujące „Żbiki” i „Podziemne fronty”), nie zdecydował się go opublikować słynny „Relax”. Binio Bill ostatecznie znalazł swoje miejsce w 1980 roku na legendarnej ostatniej stronie „Świata Młodych” i na dłużej tam zagościł. W „Świecie Młodych” ostatecznie ukazało się aż siedem opowieści o Binio Billu. Wydany obecnie przez Kulturę Gniewu (w ramach młodzieżowego cyklu „Krótkie Gatki”) „Binio Bill kręci western i… w kosmos!” (1983) był piątym w kolejności. Nie najlepszym, niestety, choć budzącym w swych czasach dużo emocji i nadal z pewnością oddziałujący siłą nostalgii.
Skąd w ogóle pomysł, by Binio Billa wysyłać w kosmos? (Wspominając o tym, chyba niczego nie zdradzamy, wszak tytuł komiksu jest największym spoilerem.) Może stąd, by oderwać się od skojarzeń ze wspomnianym Lucky Lukiem? Wszak poprzednia część, „Binio Bill i trojaczki Benneta”, najbardziej chyba przypominała komiks Morrisa i Goscinnego – mając nawet w sobie bezpośredni odpowiednik głównych rywali Luke’a, braci Daltonów, w tytułowych trojaczkach. Binio Bill był może przystojniejszy od Luke’a, no i nigdy nie palił (co mu się bardzo chwali), ale jednak nie sposób było się uwolnić od skojarzeń. Prawdą jednak jest, że Lucky Luke westernów raczej nie kręcił, a z pewnością w kosmos nie latał, można się więc było w ten sposób od niego oderwać. A może była inna przyczyna, rosnąca również w Polsce wówczas popularność science fiction, triumfy kinowe „Gwiezdnych wojen”, „Bliskich spotkań III stopnia” i innych klasyków gatunku? Z mej osobistej perspektywy to musiało zadziałać – do dziś pamiętam, z jakimi wypiekami czytałem „Binio Billa kręcącego western”, oczekując na tytułowy kosmos…
Z dzisiejszej perspektywy już tak fajnie to nie wygląda. Widać, jak owa chęć unowocześnienia westernowej opowieści przełamuje komiks fabularnie i jak przez to traci swój główny atut – humorystyczne spojrzenia na schematy gatunku. Wróblewskiemu znudziło się już opowiadanie historyjek o dzielnym szeryfie strzegącym prawa w kraju bezprawia i kazał Binio Billowi zostać filmową gwiazdą. W Rio Klawo powstaje film, Binio otrzymuje propozycję wzięcia udziału w produkcji w roli kaskadera. Jest w tym oczywiście tak dobry, że przyćmiewa zatrudnionego wcześniej do filmu kinowego gwiazdora Alla Dersona i zdobywa serce etatowej „damy w opałach”, blond-piękności Dolly Donsey. W kręceniu filmu przeszkadzają straszliwie stereotypowo przedstawieni Indianie (z którymi oczywiście poradzi sobie Binio), później Derson chce się odegrać na naszym bohaterze i tak jakoś się to kręci, aż… bohaterów porywa UFO.
I ten kosmos, tak kuszący w czasach dzieciństwa, dziś będzie największym rozczarowaniem. Bo kosmos jest tylko w nazwie i wielkich głowach kosmitów. Poza tym bohaterowie trafiają na planetę, na której realia przypominają bardziej świat Kajka i Kokosza niż Funky’ego Kovala, ich misja jest średnio sensowna, a jej przeprowadzenie bardzo średnio zajmujące. Widać niestety wyraźnie, że ten cały kosmos jest jedynie ornamentem mającym przyciągać czytelników, ale wcale Wróblewskiemu nie chce się wykorzystywać fantastycznonaukowej rekwizytorni i wrzuca bohaterów w dużo bezpieczniejszą scenerię, kwestionując sens wprowadzenie elementu science fiction. Bo, powiedzmy to sobie szczerze, przesłanki za tym, by kosmici porywali dwoje Ziemian, aby ci wykonali dla nich proste zadanie (z pewnością nie przekraczające możliwości cywilizacji, która opanowała loty międzyplanetarne), są wyjątkowo słabo uzasadnione.
Pomarudziliśmy na pisany nieco na kolanie scenariusz, ale na rysunki narzekać już nie można. Wróblewski, kojarzony przeważnie z mocno realistyczną kreską „Kapitana Żbika” i pokrewnych, w „Binio Billu” pokazuje, jak doskonale się czuje w humorystycznej, lekko karykaturalnej kresce. To nie jest w żadnej mierze casus zmieniającego styl Polcha, tu Wróblewski z pozoru rysuje szybciej i mniej szczegółowo, ale w niczym nie obniża to jakości grafiki, dynamiki scen akcji, zróżnicowanej mimiki bohaterów (popatrzcie, jak z pozoru sztywny Binio potrafi pokazać całą paletę zróżnicowanych min). Osobny rozdział należy się Dolly Donsey, z pewnością jednej z bardziej uwodzicielskich bohaterek polskiego komiksu, nawiązującej wyglądem wyraźnie do Marylin Monroe, czarującej doskonałą figurą i oszałamiająco zgrabnymi nogami.
I w ten sposób trzeba przyznać, że współczesnego dorosłego czytelnika podczas lektury nurtują zupełnie inne kwestie niż dawnego czytelnika dziecięcego. Główne pytanie bowiem brzmi – czy Binio Bill i Dolly Donsey zrobili TO podczas wakacji na Bermudach? Funky Koval i Lily Rye byli w praktycznie identycznej sytuacji (wspólny urlop w tropikach po ciężkiej pracy) i co do nich nie mamy chyba żadnych wątpliwości. Ale jaka relacja łączy Biniego i Dolly? Wiemy, że nie spali w jednym pokoju, ale z drugiej strony wiemy również, że Dolly spała nago i wyraźnie pokoju przed Billem nie zamykała… Jak więc w końcu było? Ech, te dylematy dorosłego czytelnika…
Wypadałoby tu skończyć, ale z recenzenckiego obowiązku należy nadmienić, że oprócz tytułowej historii, komiks zawiera również miniaturkę „Binio Bill i ciocia Patty”, publikowaną pierwotnie również w jubileuszowym „Świecie Młodych” z 1984 roku, w którym, z okazji XXXV-lecia gazety pojawiło się aż pięć jednoplanszowych komiksów, a Binio Bill sąsiadował z takimi tuzami jak Kajko i Kokosz, Kleks oraz Tytus, Romek i A’Tomek. Co jednak istotniejsze, w najnowszym wydaniu znaleźć można także obszerny artykuł omawiający historię tej serii. I choćby dla tego tekstu każdy miłośnik polskiego komiksu powinien się w ten album zaopatrzyć.
koniec
7 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

07 XI 2016   14:42:18

Dolly Donsey... mmrrr, słodziutka... Swoją drogą mam pomysł na esensjowy ranking: Najpiękniejsze kobiety Wróblewskiego. :) Często potrafił zachwycić rysunkiem, nie znam ich wiele, bo komiksów narysował od groma, ale moją skromną faworytką jest Helena z "Figurek z Tilos" (karate kadr w bikini rządzi! co za babka!), pamiętam także posągową Barbarę ze "Skardzionego skarbu", urocza była też na jednym kadrze księżniczka Europa z "Legend wysp labiryntu".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Kobieta kobiecie półwilkiem
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 XI 2017

W alternatywnym świecie, gdzie magia i technika często zlewają się w jedno, rozgrywa się skomplikowana akcja, w której nigdy nie można być do końca pewnym wrogów ani przyjaciół… ani nawet samej siebie. Komiks „Monstressa” jest kwintesencją okrutnego piękna, a secesyjna kreska zadziwiająco dobrze komponuje się z ponurymi, ziemistymi lub stalowoszarymi barwami.

więcej »

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 XI 2017

Czarna Pantera to jeden z najpopularniejszych bohaterów komiksów za Wielką Wodą. U nas znany jest jednak przede wszystkim z ról epizodycznych. Sytuację tę miał naprawić dwudziesty pierwszy tom Kolekcji Superbohaterowie Marvela. Cóż, nie udało się.

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Kapitan Żbik: Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
— Konrad Wągrowski

Pierwszy milion trzeba ukraść
— Konrad Wągrowski

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Prawdziwe życie Luke’a Skywalkera
— Konrad Wągrowski

Noga i jej chłopiec
— Konrad Wągrowski

Poetycka makabreska
— Konrad Wągrowski

Wampiry w kosmosie
— Konrad Wągrowski

Plaża Omaha, czyli żegnaj, baśni
— Adam Kordaś, Magdalena Kubasiewicz, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.