Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Demony pod śnieżną kołderką

Esensja.pl
Esensja.pl
Drugi tom cyklu „Okko” równie dobrze mógłby nazywać się „Cykl śniegu”. Niezależnie od tytułu, zimowa sceneria dobrze zrobiła komiksowi zarówno graficznie, jak i scenariuszowo.

Hub
‹Okko #2: Cykl Ziemi›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOkko #2: Cykl Ziemi
Tytuł oryginalnyOkko: Le cycle de la terre
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2016
RysunkiHub
Wydawca Taurus Media
CyklOkko
ISBN9788364360893
Cena70,—
Gatunekfantasy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Podobnie jak poprzednio, w jednym albumie dostajemy dwie części składające się na zamkniętą opowieść. Intryga zaczyna się od wspomnień starego mnicha, który miał okazję jako młody chłopak należeć do drużyny Okko. Wspomnienia szybką zamieniają się we właściwą historię, a początek mają dramatyczny. Okko i jego mała kompania chcą się przedostać przez góry, szukają przewodnika i… zaczyna się. Na tarasie gospody ronin rozmawia z potencjalną kandydatką, ulicami przechodzi barwny korowód. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawia się wycieńczony posłaniec. W wyniku zamieszania umiera na rękach Okko. Oczywiście śmierć ta nie jest naturalna i oczywiście przed śmiercią człowiek ten przekazuje roninowi wiadomość. Okko i jego ludzie ruszają w pościg za skrytobójcami. Najszybszy jest olbrzym Noburo, ale ścigani, używając magii, sprowadzają go do parteru. Zapewne właśnie te magiczne sztuczki sprawiają, że Okko zmienia swoje plany i wyrusza na wycieczkę objazdową po okolicznych klasztorach. W tym momencie historia nieco wytraca tempo i jednocześnie zamienia się w swoisty quest. Informacja zdobyta w jednym klasztorze zmusza do podróży do kolejnego. I jeszcze raz, i jeszcze raz. Przy okazji, cała ta podróż jest fantastycznym pretekstem dla Humberta Chambuela (autora rysunków, ale też scenariusza) do pokazania niezwykłych górskich widoków w śnieżnej scenerii. Mamy możliwość oglądać je o różnych porach dnia, przy zachodzącym słońcu, w świetle księżyca, w pełni dnia. Uczta dla oczu.
Gdy już czytelnik, oswojony z górskimi pejzażami, zacznie ocierać się o lekkie znudzenie, akcja przyspiesza. Grupa nieco się rozrasta, ale też natyka się na poważne kłopoty. A ponieważ mamy do czynienia z łowcami demonów, nie będzie większym zaskoczeniem, że kłopoty te są natury nadprzyrodzonej. Pewnie na zasadzie "swój przyciąga swego". Jak łatwo się domyślić, najważniejsze informacje, a właściwie rozwiązanie zagadki, znajdują się w ostatnim klasztorze (również uczta dla oczu). A później już tylko punkt kulminacyjny całej historii. I chociaż po wizycie we wspomnianym monasterze wiadomo, czego można się spodziewać, to końcowa rozgrywka robi wrażenie, a miejscami zaskakuje.
Graficznie „Cykl ziemi” jest prawie bez zarzutu. Energiczny rysunek, kadrowanie i układ stron nadają dużą dynamikę całej historii. Hub bardzo lubuje się w grze świateł, wspomniane wcześniej wschody i zachody słońca ,ale także oświetlenie pomieszczeń za pomocą kaganków tworzą niepowtarzalną atmosferę. I tylko miejscami rysownik zdaje się narzucać zbyt ambitne perspektywy, tak że odbiorca musi się przez chwilę zastanowić, o co w ogóle chodzi.
Była już woda, teraz ziemia. Czekamy na pozostałe żywioły: ogień, powietrze i pustka (niebo).
koniec
8 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Kapitan Żbik: Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
Sebastian Chosiński

23 IV 2017

Dotąd przy „Żbikach” Jerzy Wróblewski współpracował tylko z jednym scenarzystą – Władysławem Krupką. Razem stworzyli dwie trzyczęściowe miniserie, które na trwałe zapisały się w pamięci czytelników (zwłaszcza „trylogia harcerska”). Od tego momentu jednak przez ponad rok na biurko mieszkającego w Bydgoszczy grafika trafiały teksty stworzone przez innych autorów. Pierwszym był „Kryptonim Walizka” Zbigniewa Gabińskiego.

więcej »

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 IV 2017

Opublikowaną w czternastym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics historię „Batman: Zagłada Gotham” znałem już z wcześniejszego wydania Egmontu, ale cieszę, że ją przypomniano, bo wciąż robi piorunujące wrażenie.

więcej »

Corto nieuporządkowany
Marcin Osuch

21 IV 2017

Egmont kontynuuje wydawanie cyklu „Corto Maltese”. W marcu czytelnicy otrzymali album „Pod znakiem Koziorożca”, który w Polsce nie był jeszcze publikowany.

więcej »

Polecamy

Przynęta

Kadr, który…:

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na straganie w dzień targowy
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Demoniczna danina damy w dworku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Sorry, Winnetou
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A ja widzę samo lasso!
— Konrad Wągrowski

O jeden most za daleko
— Marcin Osuch

Wszyscy ninja są tacy nerwowi?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

Usagi to mięczak
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Corto nieuporządkowany
— Marcin Osuch

To nie jest „Tańczący z wilkami”
— Marcin Osuch

Tintin przerysowany
— Marcin Osuch

Tintin nieprzerysowany
— Marcin Osuch

Trzynastka potomkiem faraonów?
— Marcin Osuch

Leonidas i Kubuś Puchatek czyli władcy wyobraźni
— Marcin Osuch

Między wyspami
— Marcin Osuch

Człowiek, zwierzę w świecie zombie
— Marcin Osuch

Jest smerfnie
— Marcin Osuch

Zabawa w czasie i przestrzeni
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.