Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

U podnóża Gór Skalistych

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydawało Wam się, że tytułowy bohater komiksowego cyklu Belga Yves’a Swolfsa przeżył już wszystko, co najgorsze? Że nic potworniejszego nie może mu się przytrafić? Otóż… jesteście w błędzie. Podróż Durango do „Kolorado” (taki tytuł nosi jedenasty album serii) przypomina zejście do najgłębszych kręgów dantejskiego Piekła.

Yves Swolfs
‹Durango #11: Kolorado›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #11: Kolorado
Scenariusz
Data wydaniapaździernik 2016
RysunkiYves Swolfs
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788394428648
Cena38,00
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 31,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Dziki Zachód to bardzo niebezpieczne miejsce – wie to każdy wielbiciel westernów. Czy to filmowych, czy powieściowych, czy też komiksowych. Chwila nieuwagi może człowieka kosztować życie. Wyjście po zakupy może okazać się jego ostatnią drogą. Ale nawet zamknięcie się w czterech ścianach nie gwarantuje bezpieczeństwa. A już na pewno nie w położonym u podnóża Gór Skalistych miasteczku Nortonville w stanie Kolorado. Miastem, jak udzielnym księstwem, rządzi bowiem miejscowy potentat górniczy, pan Norton, mający na swoich usługach bezwzględnego szeryfa Maxwella i bandę jego zbirów. To on stanowi prawo i on je egzekwuje. Jest panem życia i śmierci mieszkańców okolicznych osad górniczych. Wszyscy przecież są jego pracownikami, choć może trafniejsze byłoby określenie – niewolnikami. W myśl powiedzenia, że władza absolutna deprawuje absolutnie – Norton jest człowiekiem pozbawionych wszelkich skrupułów, w spełnianiu swych zachcianek uznaje tylko jeden argument – siłę.
I to właśnie do tego miasteczka trafia leworęczny niebieskooki rewolwerowiec. Już na dworcowym peronie, chwilę po opuszczeniu pociągu, styka się z ludźmi Nortona, którzy mają w zwyczaju przeszukiwanie bagaży nowo przybyłych. Nie stawia im oporu, poddając się upokarzającej procedurze. Ma jednak do wykonania misję, a ona – przynajmniej w początkowym etapie działań – wymaga spolegliwości. Innym sposobem nie uda się Durango dotrzeć tam, dokąd chce i musi. Ludzie Nortona z miejsca zwracają uwagę na tajemniczego mężczyznę; nie odstępują go odtąd ani na krok. Co wcale nie jest takie trudne w mieście, w którym jedyny hotel, jedyny saloon i wszystkie sklepy należą do jednego człowieka. Lokalny satrapa zdaje sobie jednak sprawę, że nie jest kochany przez mieszkańców, że wielu ludziom zależy na tym, aby go uśmiercić. Dlatego też ludzi takich jak Durango, stanowiących potencjalne zagrożenie, woli mieć po swojej stronie. Nie wie tylko, że przybyszowi właśnie na tym zależy.
Komiks zaczyna się od mocnego uderzenia, dzięki któremu Yves Swolfs z miejsca wprowadza czytelnika w klimat opowieści. Od pierwszej planszy wiadomo, że Durango nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Że i tym razem naprzeciw niego staną bandyci najpodlejszego sortu. Że zanim odniesie sukces – bo w to akurat chyba nikt nie wątpi – zostanie przeczołgany. Gdyby bowiem problemem był tylko Norton i jego główny pies gończy, Maxwell, moglibyśmy mówić o dużym fuksie głównego bohatera. Oj, nie… zbirów jest tu cała mała armia – i każdy z nich ma już na sumieniu wiele niewinnych istnień. Ale przecież i Durango nie wypadł krowie spod ogona. Można więc tradycyjnie liczyć na porcję pościgów konnych i pojedynków strzeleckich. Pojawia się także wątek romantyczny, o ile w ogóle w takim miejscu jak Nortonville można wspomnieć o romantyzmie. W każdym razie jedną z bohaterek jest kobieta tak piękna i stanowcza, że przy odrobinie dobrej woli można dla niej stracić głowę. Niestety, w przenośni i dosłownie.
Swolfs, jak zawsze, odpowiada nie tylko za scenariusz, ale i grafikę. I w obu tych rolach wypada – który to już raz? (biorąc pod uwagę tylko tę serię, to jedenasty) – znakomicie. Rysunki Belga są majstersztykiem; najlepszym przykładem tego, co realistyczny komiks frankofoński może zaoferować światu. Dbałość o przedstawienie postaci, o wykreowanie drugiego planu, o oddanie klimatu Dzikiego Zachodu (doskonale przecież znanego z filmowych westernów) – wszystko to jest na najwyższym poziomie. Na dodatek „Kolorado” posiada ten charakterystyczny dla Yves’a sznyt, po którym poznać, że album nie mógł wyjść spod ręki innego autora. Warto też zaznaczyć, że historia nie zostaje tym razem zamknięta w jednym tomie. Chcąc poznać ostateczny wynik starcia Durango z Nortonem, trzeba będzie sięgnąć po kolejną odsłonę serii – „Dziedziczkę”. Na szczęście trafi ona do sklepów już niebawem.
koniec
23 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Piękna, niebezpieczna i… uzbrojona
— Sebastian Chosiński

Miasto z rysą na sumieniu
— Sebastian Chosiński

Desperados spod jasnej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Wyzwolenie bez teologii, czyli Durango z domieszką marksizmu
— Sebastian Chosiński

W drodze do Meksyku wiele zdarzyć się może
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.