Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 22 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Marvel: Powrót surfującego pacyfisty

Esensja.pl
Esensja.pl
Pomysł na superbohatera o srebrnej skórze, który podróżuje przez przestrzeń kosmiczną na latającej desce surfingowej, wydaje się tak naiwny, że aż śmieszny. O dziwo jednak zaskoczył i spodobał się czytelnikom tak bardzo, że w 1968 roku postać ta otrzymała własną serię. Jej pierwsze zeszyty znajdziemy w sto trzecim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Silver Surfer: Początki”.

John Buscema, Stan Lee
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #103: Silver Surfer: Początki
Tytuł oryginalnySilver Surfer: Origins
Scenariusz
Data wydania2 listopada 2016
RysunkiJohn Buscema
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0344-0
Format216s. 170×240mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Srebrny Surfer z początku miał być tylko dodatkiem uzupełniającym Galactusa, którego czytelnicy poznali w 1966 roku w 48. odcinku przygód Fantastycznej Czwórki (u nas przedrukowanym w zbiorze „Fantastyczna Czwórka: Nadejście Galactusa”, WKKM – 73). Jego twórcą jest Jack Kirby, który dodał jego postać do scenariusza wymyślonego przez Stana Lee. Niemniej ten wziął na swoje barki odpowiedzialność za jego indywidualne przygody w osobnej serii, która wystartowała po tym, kiedy kierownictwo Marvela zorientowało się, jak dużym zainteresowaniem Surfer cieszy się wśród czytelników.
Jak już wspomniałem, sama koncepcja postaci może się wydawać infantylnie głupia, jednak jest w niej coś urzekającego, co działa na wyobraźnię. Duży wpływ na to miało samo przedstawienie złożonej osobowości kosmity. Można powiedzieć, że jego życiu towarzyszą Sofoklesowe tragedie. Oto bowiem na wskroś prawy i uczciwy mieszkaniec Zenn-La zmuszony jest zostać heroldem Pożeracza Planet i wybierać dla niego światy, które mógłby skonsumować. A że ten najbardziej lubi takie, które tętnią życiem, Surfer wciąż stoi przed trudnymi wyborami, kogo ma ratować, a kogo poświęcić.
Jak pamiętamy z komiksu o przygodach Fantastycznej Czwórki, ostatecznie sprzeciwił się swojemu panu i nie dopuścił do tego, by ten zaspokoił swój głód Ziemią. Za tę niesubordynację został zdymisjonowany i uwięziony na naszej planecie, opuszczenie której zablokowała mu bariera stworzona przez Galactusa. Od tego czasu błąka się między kontynentami w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby ułożyć sobie życie. Niestety, gdzie tylko się nie pojawi, spotyka się z wrogością i przemocą.
Na tym wątku skupiają się zeszyty zebrane w „Początkach”. Choć w każdym Surfer musi przeciwstawić się jakiemuś potężnemu zagrożeniu, jak kosmici z Badoon, Mephisto czy Loki, to jednak podstawową treścią komiksu są relacje między nim a ludźmi. Przeważnie niezbyt pochlebnie o nas świadczące. Stan Lee przedstawia bowiem Ziemian jako strachliwych i reagujących na każdą inność agresją. Jak się okazuje, obdarzony kosmiczną mocą srebrny przybysz też ma granice swojej cierpliwości, zwłaszcza jeśli do tego doda się tęsknotę za ukochaną, pozostawioną na Zenn-La. Zaczyna bowiem wątpić w to, czy broniąc nasz gatunek przed Galactusem, nie postąpił zbyt pochopnie.
I wszystko to wygląda całkiem ciekawie i intrygująco, jak się o tym czyta w krótkiej recenzji, niestety w komiksie nie zawsze wypada równie atrakcyjnie. Stan Lee, choć bez wątpienia jest mistrzem, wizjonerem i ojcem założycielem świata Marvela, to jednak jego scenariusze nie zawsze należały do porywających. W sumie nic dziwnego, skoro na początku swojej kariery produkował je w ilościach hurtowych do kilku tytułów jednocześnie. Być może w latach 60. inaczej odbierano jego narrację, ale dziś można przypiąć mu łatkę grafomana. Przynajmniej, kiedy po raz kolejny czyta się pompatyczne wynurzenia Silver Surfera, który rozpacza, że ludzkość go nie akceptuje. Przyznam, że choć lubię stare komiksy, po kolejnym tego typu epizodzie przedstawionym w „Początkach”, poczułem się już zmęczony i zamiast się wzruszyć, czy też popaść w refleksję nad stanem społeczeństwa, jęki ex-herolda najzwyczajniej w świecie zaczęły mnie irytować. Być może w zeszytach, które ukazywały się w sporych odstępach czasu, tego typu zabieg się sprawdzał i stanowiło to o odrębności serii, ale kiedy otrzymuje się pięć odcinków na raz i w każdym powracamy do tego samego wątku, bez jego sensownego rozwinięcia, można mieć dość.
Szczęśliwie sytuację ratuje wartka akcja w momencie, kiedy dochodzi do konfrontacji ze wspomnianymi przeciwnikami, a także rewelacyjne rysunki Johna Buscemy. To przede wszystkim dla nich należy zapoznać się z tą pozycją. Niektórzy uważają, że to właśnie te prace należą do jego szczytowych osiągnięć. Osobiście jednak wyżej stawiam jego odczytanie przygód Conana, gdzie zaprezentował popkulturowy wizerunek barbarzyńcy z Cymmerii. Nie zmienia to faktu, że kreśląc przygody Srebrnego Surfera, wykonał kawał fantastycznej pracy.
Wiem, że ten zwrot pojawia się ostatnio dość często w recenzjach WKKM, ale cóż poradzić, albowiem „Początki” są pozycją przeznaczoną jedynie dla fanów i wiernych kolekcjonerów. Nie należą do dzieł przełomowych, ani wybitnych, by trzeba było je znać, a archaiczny styl narracji przeciętnego śmiertelnika może najzwyczajniej w świecie odstraszyć. Aczkolwiek osobom świadomym historycznego kontekstu całości przysporzy sporo rozrywki, choć jak wspomniałem, przede wszystkim ze względu na stronę graficzną.
koniec
26 listopada 2016
dodajdo

Komentarze

28 XII 2016   14:09:47

Uuu aż tak słabo jest ?
Dużo słabsze niż Surfer Moebiusa i Lee ?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Dwie twarze X-Men
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 VII 2017

Byli Avengers, była Fantastyczna Czwórka, przyszedł czas na X-Men. Dwunasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela poświęcony jest właśnie mutantom.

więcej »

Bo zło powinno zostać ukarane…
Sebastian Chosiński

21 VII 2017

O ile w „Wilkach z Wyoming” Greg umieścił sporo gagów, mających nieco rozładować napięcie, ich bezpośrednią kontynuację, czyli „Czerwone niebo nad Laramie”, potraktował nadzwyczaj poważnie. W efekcie czwarty album z serii „Comanche” to pełnokrwisty western, który można by reklamować hasłem: Nie ma zmiłuj!

więcej »

Zrodziło go Piekło
Sebastian Chosiński

19 VII 2017

Cztery lata! Tyle musieli czekać wielbiciele Yves’a Swolfsa na kolejny tom jego sztandarowej w latach 80. i 90. ubiegłego wieku serii komiksowej – „Durango”. Na szczęście Elemental okazał się być dla swoich czytelników łaskawszy – pomiędzy publikacją „Dziedziczki” i „Bez litości” minęło zaledwie kilka miesięcy. I słusznie. Bo czas spędzony bez towarzystwa niebieskookiego rewolwerowca to – na swój sposób – czas stracony.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uszczęśliwianie na siłę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W afro, czy z łysiną?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ustawka superbohaterów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ojciec prać!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak to się robiło w latach 70
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tymczasem w pewnym nadbałtyckim kraju
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.