Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Marvel: Okopani na z góry upatrzonych pozycjach

Esensja.pl
Esensja.pl
Standardem stało się, że gdy spotyka się dwóch superbohaterów, zanim zaczną rozmawiać, najpierw dają sobie krzesłami po głowach, pustosząc pół miasta. A co, gdyby naprzeciw siebie stanęły dwie najpotężniejsze frakcje, czyli mutanci i Mściciele? Zasięg zniszczeń osiągnąłby stan międzyplanetarny. O tym właśnie opowiada sto piąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, "Avengers kontra X-Men część 1".

Jason Aaron, Brian Michael Bendis, Ed Brubaker, Frank Cho, Matt Fraction, Jonathan Hickman, John Romita Jr.
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #105: Avengers kontra X-Men. Część 1›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #105: Avengers kontra X-Men. Część 1
Tytuł oryginalnyAvengers Vs. X-Men. Part One
Scenariusz
Data wydania30 listopada 2016
RysunkiFrank Cho, John Romita Jr.
PrzekładTomasz Sidorkiewicz
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-346-4
Format192s. 170×240mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Przyznam się, że na taki pojedynek czekałem blisko dwadzieścia lat, czyli od czasu, kiedy na tylnych stronach komiksów wydawanych przez TM-Semic pojawił się kadr reklamujący amerykańskich superbohaterów. Widnieli na nim Kapitan Ameryka i Rosomak (wtedy jeszcze standardem było tłumaczenie ksywki Wolverine′a) w czasie zajadłego pojedynku. Na młodego chłopaka, jakim byłem, bardzo to wtedy działało. Niestety, od tego czasu sporo urosłem i teraz nie wystarczy mi, że dwóch popularnych bohaterów będzie okładało się piąchami. Przydałaby się do tego jakaś fabuła i sensowne wytłumaczenie, czemu tak się dzieje. Czyli wszystko to, czego brakuje pierwszemu z trzech zaplanowanych przez Hachette tomów "Avengers kontra X-Men".
Oto bowiem odrodzona moc Mrocznej Phoenix zmierza w stronę Ziemi. Tym razem jednak nie po to, by zawładnąć Jean Grey, która ponownie nie żyje, a pierwszym dzieckiem urodzonym po pamiętnym dniu M (WKKM - 35), a więc momencie, kiedy Scarlet Witch wypowiedziała znamienne słowa: "nigdy więcej mutantów" i tym samym skasowała zdecydowaną większość populacji homo superior. Dziecko ma na imię Hope i Cyclops, który dowodzi mutantami zamieszkującymi zdemolowaną Utopię, uważa, że gdy połączy się z mocą Phoenix, będzie w stanie doprowadzić do odrodzenia się ich rasy. Odmiennego zdania jest Kapitan Ameryka i Iron Man, którzy zbliżającego się ognistego ptaka uważają za śmiertelne zagrożenie i nie chcą dopuścić, by Hope się z nim zjednoczyła. Nie bardzo wiadomo jednak, co zamierzają w tej sprawie zrobić. W każdym razie Cyclops nie zamierza im na to pozwolić, co dość szybko prowadzi do zbrojnego konfliktu.
Wszystkiego tego dowiadujemy się już na samym początku, dalej to tylko kolejne starcia kolejnych bohaterów. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko to, że kierownictwo Marvela i scenarzyści (jeśli myślicie, że we wszystkim maczał palce czołowy człowiek-demolka Marvela - Brian Michael Bendis, to macie rację) nie wyciągnęli wniosków po coraz słabszych wielkich eventach, jak "Tajna inwazja" (WKKM - 55), "Oblężenie" (WKKM - 60), "Wielka wojna Hulka" (WKKM - 51) i "Sam strach" (WKKM - 88 i 96). Po tylu latach powinni nauczyć się, że nie wystarczy pokazać setkę trykociarzy na centymetr kwadratowy komiksu, a potrzeba czegoś, co rozbudowałoby fabułę. A w "Avengers kontra X-Men" nawet jej zagajenie jest szyte grubymi nićmi. W końcu Cyclops i Kapitan znają się od lat i niejednokrotnie stawali ramię w ramię i wydaje się, że zamiast napuszczać na siebie swoich podwładnych, lepiej by zrobili, gdyby usiedli przy piwku i wspólnie ustalili, co dalej z Hope. Tyle tylko, że wtedy nie byłoby o czym pisać. W związku z czym potrzebne są patetyczne okrzyki, wielkie batalie itp. Tylko co z tego, skoro wzajemne utarczki nie rozwiązują głównego problemu, a mianowicie, jak powstrzymać nadciągającą Phoenix.
Dziwi mnie również dość beztroski udział w bratobójczej wojnie pozostałych herosów. O tyle, o ile Cyclopsa można uznać za wariata, a Kapitana i Iron Mana za zbytnich radykałów, to cała reszta zbija się w kolorową masę tępo wykonującą rozkazy. A przecież są wśród niej całkiem inteligentni ludzie, którzy nawet na moment nie zatrzymują się, by skonstatować, że przed chwilą z tymi po drugiej stronie pili bruderszaft. Dlatego też na najciekawszą postać historii wyrasta Wolverine, który z jednej strony jest skonfliktowany z drużyną z Utopii, a z drugiej niezbyt darzony zaufaniem przez Avengers. Do tego miotają nim wewnętrzne rozterki i wspomnienia o pierwszym starciu z Phoenix i tym, jak skończyła jego skryta miłości - Jean Grey.
Być może opowieść łatwiej byłoby przełknąć (choć niewiele łatwiej), gdybyśmy chociaż mieli do czynienia z oszałamiającą szatą graficzną. Nic z tych rzeczy. Tym razem za przedstawienie podstawowych wydarzeń odpowiada John Romita Jr, czyli człowiek o specyficznej, kanciastej kresce, która w moim odczuciu nie nadaje się do tego typu crossoverów. Do tego wyjątkowo nie przyłożył się do swojej pracy. Mam wrażenie, że zapatrzył się nieco na styl Marka Bagleya, stąd te wszystkie postaci o wątłych ciałach i nienaturalnie wielkich głowach. Aż chce się zakrzyknąć - "nie idź tą drogą"!
Na końcu, żeby nikt nie miał wątpliwości, że w zasadzie w całym tym crossoverze nie chodzi o nic więcej, tylko o przedstawienie superbohaterów sprawiających sobie regularny łomot, otrzymujemy krótkie wstawki z miniserii uzupełniającej "AvX", która skupia się na pojedynczych pojedynkach konkretnych postaci. Możemy więc zobaczyć, jak Iron Man radzi sobie z Magneto, Kapitan Ameryka z Gambitem, Stwór z Namorem czy Spider-man z posiadającym moce Juggernauta Colossusem. Szczęśliwie tych epizodów nie rysuje już Romita, co samo w sobie należy zaliczyć im na plus.
Co tu dużo mówić, od czasu "Wojny domowej" Marvelowi nie udało się stworzyć już tak dobrze przemyślanego eventu. Szkoda, bo potencjał mimo wszystko był, tylko należało rozegrać go na spokojnie, a nie rzucać się sobie do gardeł. Poza tym, skoro już na dzień dobry jesteśmy świadkami bitwy niemal wszystkich mutantów z niemal całym składem Avengers, to co nas może jeszcze w przyszłości zadziwić, zwłaszcza że czekają nas jeszcze dwie części.
koniec
24 grudnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tintin nienarysowany
Marcin Osuch

24 XI 2017

„Tintin i Alph-Art”, ostatni album z przygodami młodego reportera, nie jest klasycznym komiksem. To znaczy miał być takim, niestety twórcy zabrakło już czasu.

więcej »

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Inwazja facetów w kalesonach
— Paweł Sasko

Tegoż autora

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek Grzegorza Ciechowskiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.