Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Górniczy protest na Dzikim Zachodzie

Esensja.pl
Esensja.pl
Wątek rozpoczęty albumem „Kolorado” Yves Swolfs zamyka w kolejnej odsłonie serii – „Dziedziczce”. Niebieskooki, jasnowłosy rewolwerowiec staje tym razem po stronie zrewoltowanych górników, walczących z właścicielem kopalń, w których pracują, o lepsze warunki życia i wyższe płace. Przez moment można by się nawet zastanowić, czy Durango nie został socjalistą?

Yves Swolfs
‹Durango #12: Dziedziczka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDurango #12: Dziedziczka
Scenariusz
Data wydaniagrudzień 2016
RysunkiYves Swolfs
Wydawca Elemental
CyklDurango
ISBN9788394428679
Cena38,00
Gatunekwestern
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 31,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Durango trafił do miasteczka Nortonville w stanie Kolorado, aby wykonać kolejne zlecenie. Dopiero na miejscu dowiedział się, że osobą, która go wynajęła, jest Celia Norton, córka miejscowego potentata, właściciela kopalń, twardą ręką trzymającego pracujących dla niego górników. Stary bogacz wysługuje się w tym celu szeryfem Maxwellem, który za pieniądze swojego przełożonego stworzył nieliczną, ale działającą w bezwzględny sposób armię najemników. Przez moment był nawet skłonny przyjąć w jej szeregi tajemniczego przybysza, tyle że ten został wezwany właśnie po to, aby rozprawić się ze zbirami szeryfa. Ludzie Maxwella, kontrolujący niemal wszystko w miasteczku, odkryli w końcu rzeczywisty powód przyjazdu Durango i jego związek z Celią – w efekcie kobieta została pojmana, a rewolwerowiec… ukatrupiony. Tak przynajmniej mogło się wydawać. I z takim też przekonaniem Yves Swolfs – scenarzysta i rysownik komiksu w jednej osobie – pozostawił czytelników w finale poprzedniego tomu serii.
Ale gdyby Durango rzeczywiście zginął, nie doczekalibyśmy się kontynuacji cyklu. Zresztą chyba mało kto już wtedy, czytając pierwsze wydanie „Kolorado” (które ukazało się w 1992 roku), wierzył, że bohaterowi Swolfsa mogło przydarzyć się coś tak złego i ostatecznego. W każdym razie Maxwell i jego ludzie są na razie przekonani, że udało im się pozbyć największego zagrożenia. Na nowo panoszą się więc po okolicy, tropiąc potencjalnych buntowników. Pewnego dnia czterech ludzi szeryfa dociera do starych, opuszczonych górniczych chat nieopodal kopalni Carsona. Ze zdziwieniem zauważają, że w jednej z nich z komina unosi się dym. Przekonani, że może to być kryjówka poszukiwanego przez nich od dawna działacza związkowego, postanawiają zajrzeć do środka. I to jest ich wielki błąd. Zanim udaje im się przekroczyć próg domu, wszyscy giną od kul. Przed śmiercią patrzą jeszcze w twarz swego zabójcy i są piekielnie zaskoczeni. Domyślacie się już zapewne, kto jest tym bezwzględnym rewolwerowcem, zdolnym w ciągu kilku sekund położyć trupem czterech łotrów, prawda?
Zanim jednak wieść o ich śmierci dociera do Maxwella, otrzymuje on cios z innego kierunku. Ze szpitala psychiatrycznego w Denver, w którym zamknięto ją na wniosek ojca, zostaje uprowadzona Celia Norton – nie wiadomo, kto stoi za tym zuchwałym postępkiem ani w jakim celu porwanie zostało przygotowane. To znaczy nie wie tego szeryf, bo czytelnik jest akurat na bieżąco informowany przez autora. W każdym razie pętla wokół Maxwella zaczyna się zaciskać, chociaż on sam nie ma jeszcze świadomości tego faktu. Swolfs prowadzi fabułę „Dziedziczki” dwutorowo – oprócz wątku poświęconego tytułowemu bohaterowi serii, jest jeszcze drugi, w którym wiodącą rolę odgrywa James O’Leary. To ukrywający się w górniczej osadzie od kilku miesięcy związkowiec, którego celem jest wzniecenie buntu przeciwko Nortonowi. Biorąc jednak pod uwagę nastawienie drugiej strony i – nade wszystko – bezwzględność szeryfa, powstanie robotników może zakończyć się krwawą jatką. Zapobiec jej może tylko jedna osoba – Celia Norton. Przy wsparciu Durango.
„Dziedziczka” to dwunasta odsłona cyklu. Można zastanawiać się więc, czym belgijski autor mógłby jeszcze zaskoczyć czytelników. Kolejnym efektownym pościgiem konnym, względnie pojedynkiem strzeleckim? Niekoniecznie. Ale mimo to pojawia się w tym albumie element, którego wcześniej nie było. To robotnicza rewolta, zakończona przelewem krwi na ulicach miasta. Jakby Yves Swolfs chciał choć na chwilę wrócić do wątku podjętego prawie dekadę wcześniej w tomie „Strzały nad sierrą” (1985), w którym sportretował, przedstawiając go jako poświęcającego się dla innych romantycznego bohatera, niemieckiego marksistę Maximiliana von Ruhenberga. Stając po stronie górników walczących o lepszą przyszłość dla siebie i swoich dzieci, Durango okazuje sie poniekąd spadkobiercą jego idei. Choć prawdopodobnie znacznie bliższe prawdy byłoby wyjaśnienie, że kierował się po prostu poczuciem sprawiedliwości, któremu niejednokrotnie dawał wyraz w poprzednich częściach sagi.
Od strony graficznej nie zmieniło się w zasadzie nic. Nie musiało. A nawet nie powinno! Skoro już wcześniej Belg doprowadził swój styl do perfekcji, jakakolwiek jego korekta mogłaby oznaczać tylko zmianę na gorsze. Rysunki Swolfsa – kadrowanie, kolorystyka, przedstawienie postaci, dynamika scen akcji – są przecież bez zarzutu. To nie przypadek, że właśnie ta seria uczyniła go jednym z najpopularniejszych twórców komiksowych na świecie. Z drugiej strony prawdopodobnie po skończeniu pracy nad „Dziedziczką” poczuł się nią już trochę (a może nawet bardzo) zmęczony, o czym w pewnym sensie świadczy zakończenie albumu. Dość powiedzieć, że na kolejny tom przygód Durango wielbiciele leworękiego rewolwerowca musieli czekać aż cztery lata. W tym czasie Belg opublikował trzy części swojej nowej, nie mniej popularnej serii – gotyckiego horroru „Książę nocy”. Warto dodać jeszcze, że – podobnie jak najnowsza (dwunasta) odsłona „Jeremiaha” – dwunasty „Durango” wydrukowany został w dużo lepszej jakości, na grubszym papierze, a co najistotniejsze – bez podnoszenia przy tej okazji ceny.
koniec
2 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

02 I 2017   09:35:40

Dla mnie jeden ze słabszych tomów w serii. Mocno przegadany mało akcji.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zrodziło go Piekło
— Sebastian Chosiński

U podnóża Gór Skalistych
— Sebastian Chosiński

Nawet stryczek mu nie straszny
— Sebastian Chosiński

Gdybyś tylko chciał, zaciągnęłabym cię do łóżka!
— Sebastian Chosiński

Piękna, niebezpieczna i… uzbrojona
— Sebastian Chosiński

Miasto z rysą na sumieniu
— Sebastian Chosiński

Desperados spod jasnej gwiazdy
— Sebastian Chosiński

Wyzwolenie bez teologii, czyli Durango z domieszką marksizmu
— Sebastian Chosiński

W drodze do Meksyku wiele zdarzyć się może
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Dziennikarskie śledztwo Maigreta
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.