Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Szturm na Hierus Halem

Esensja.pl
Esensja.pl
Zgodnie z pierwotnym zamysłem czwarty tom „Krucjaty” miał być jednocześnie finalnym. I tak też się stało. Na dwa lata. O których Jean Dufaux zdecydował się kontynuować serię i dopisał scenariusze do kolejnych czterech albumów. Ale to – w 2009 roku – było jeszcze melodią przyszłości. Po co to nawiązanie? Abyście nie zdziwili się, że na koniec „Słupów ognia” wszystkie najważniejsze wątki tej historii zostają pozamykane.

Jean Dufaux, Philippe Xavier
‹Krucjata #4: Słupy ognia›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrucjata #4: Słupy ognia
Scenariusz
Data wydaniawrzesień 2016
RysunkiPhilippe Xavier
Wydawca Wydawnictwo Komiksowe
CyklKrucjata
ISBN978-83-8069-436-1
Cena37,00
Gatunekfantasy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 29,97 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Tetralogia „Krucjata” (całość wydawnictwa należy bowiem potraktować, podobnie jak w przypadku „Mureny”, innego komiksu Jeana Dufaux, jako dwie odsłony składające się każda z czterech albumów) zdecydowanie nie jest najwybitniejszym dziełem, jakie wyszło spod ręki znakomitego francuskiego scenarzysty. Choć oczywiście artysta tej miary rzadko kiedy – albo i nigdy – schodzi poniżej określonego (zazwyczaj dość wysokiego) poziomu. W tym konkretnym przypadku początek historii, czyli „Simoun Dja” (2007), okazał się zaledwie średni, ale za to rozwinięcie fabuły – pod postacią odcinka drugiego zatytułowanego „Qua’dj” (2008) – było już całkiem przyzwoite; później nastąpił, niestety, lekki spadek formy, rzucający się w oczy w tomie „Pan Maszyn” (2009), po którym z kolei – na finał – seria ponownie przeżyła wzlot. W każdym razie wieńczące ją, a przynajmniej tak mogło wydawać się przed ośmioma laty, „Słupy ognia” prezentowały się zadowalająco.
Po rozwarstwieniu wątków i wynikającym z tego chaosie narracyjnym, jaki towarzyszył poprzedniej części historii, tym razem Dufaux udało się poskładać wszystko w logiczną całość. Szkoda tylko, że w wielu fragmentach, chcąc wyjaśnić zawiłości fabuły (a jest ich tu całkiem sporo), scenarzysta musiał posiłkować się rozbudowanym komentarzem odautorskim, który wpływał na mniejszą niż zwykle płynność opowieści. Ale to typowa łyżka dziegciu w beczce miodu, bo przecież tak naprawdę ta cegiełka w budowanym przez Francuza murza z daleka błyszczy się i lśni. Mimo że komiks opowiada o sprawach bardzo dramatycznych. Wojska krzyżowców, których nowym dowódcą został demoniczny, budzący grozę nie tylko wśród wrogów, ale i swoich własnych żołnierzy Pan Maszyn, podchodzą bowiem pod mury Hierus Halem (Jeruzalem). Lada chwila rozpocznie się szturm miasta. Sułtan Abdul Razim liczy się z ewentualnością porażki, dlatego postanawia zwrócić wolność swej ukochanej, chrześcijance Syrii z Arcos, pozwalając jej odejść do swoich.
Sam jednak wcale nie pali się do walki. Nie dlatego, że tchórzy, ale zwyczajnie nie widzi w tej wojnie sensu. Z rozwiązaniem problemu spieszy mu, zamknięty dotąd w swej pustelniczej celi w podziemiach Hierus Halem, Mufti z Alkaru, którego na powierzchnię ściągają pogłoski o romansie muzułmańskiego władcy z chrześcijanką. Teraz, poznawszy prawdziwe intencje Abdula Razima, służy mu radą. Zdaniem Muftiego wojna stanie się bezprzedmiotowa, gdy zostanie uciszone serce Przenajświętszego X3, bóstwa spoczywającego w Świętym Grobie. Jak można tego dokonać? Sposobem podarowanym przez ducha Sar Mitrę, wysłannika demona Qua’dja. Sposób to może i niezawodny, ale trudno przewidzieć, jak na ten czyn zareagują chrześcijanie, tym bardziej że Pan Maszyn zdaje się być człowiekiem (jeśli to w ogóle człowiek) kompletnie nieprzewidywalnym. Od tego momentu Dufaux stara się coraz bardziej zaskakiwać czytelnika, co wychodzi mu raz lepiej, raz gorzej. W kilku momentach jednak rzeczywiście robi się bardzo ciekawie.
Wątek Abdula Razima nakręca fabułę. Nie bez powodu. Hierus Halem jest bowiem tym miejscem, do którego – jak podczas prawdziwych krucjat – prowadzą wszystkie drogi. Tam zmierzają wszyscy bohaterowie: Walter z Flandrii (z towarzyszącym mu Żydem Osariasem), który po drodze musi jednak zahaczyć jeszcze o siedzibę dżina Ottara Benka, dowódca pustynnej armii Sarek Pasza oraz – nade wszystko – marzący o panowaniu nad wszystkim bliskowschodnimi ziemiami spod znaku Krzyża i Półksiężyca Pan Maszyn (ze swoimi krzyżowcami). Dufaux od samego początku sugeruje, że finałem będzie wielka bitwa o Hierus Halem. Sugeruje, ale… – i tu udaje mu się o raz kolejny zaskoczyć czytelników. W efekcie finał tej opowieści odbiega od tego, czego można było się spodziewać. A co oznaczają tytułowe „słupy ognia”? Wyjaśnia to ostatnia plansza i jest to jeszcze jeden trzymany przez Dufaux as w rękawie. Choć gdy już wiemy, o co chodzi – pukamy się w głowę, powtarzając: ależ to było oczywiste! Poziomowi fabuły odpowiadają rysunki Philippe’a Xaviera – bardzo realistyczne, chociaż momentami można odnieść wrażenie, że kreska jest odrobinę zbyt ciężka. Nie dotyczy to jednak dwóch przypadków: scen batalistycznych oraz sekwencji z demonami. W tych fragmentach Xavier daje z siebie wszystko i zbliża się do ideału.
Podsumowując: mimo że nie mamy do czynienia z arcydziełem, należy mieć nadzieję, że seria będzie przez Wydawnictwo Komiksowe kontynuowana. Ma w końcu potencjał, a nazwisko Dufaux wciąż jest rękojmią poziomu.
koniec
4 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja czyta dymki: Maj 2017
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

24 V 2017

Lekko zróżnicowane tematycznie komiksowe notki majowe.

więcej »

Miłość w czasach zarazy
Paweł Ciołkiewicz

23 V 2017

Zgodnie z intencjami twórców „Irena” to komiks będący przede wszystkim opowieścią o duchu walki Ireny Sendlerowej – uznanej za Sprawiedliwą wśród Narodów Świata, działaczki ruchu oporu, która podczas drugiej wojny światowej ocaliła życie około dwóch i pół tysiąca żydowskich dzieci. Korzystając z dostępnych materiałów Jean-David Morvan, Séverine Tréfouël oraz David Evrard stworzyli adresowaną nie tylko do młodszego czytelnika, poruszającą historię prawdziwej bohaterki.

więcej »

Ciszej nad trumną Batmana!
Sebastian Chosiński

22 V 2017

To było spore wyzwanie dla scenarzystów – pozbierać szczątki, jakie pozostały po Gotham i Batmanie w wyniku wydarzeń opisanych w poprzednim tomie, i sklecić z nich w miarę intrygującą i trzymającą napięcie nową opowieść. Udało się średnio. W „Wadze superciężkiej” najlepsze wrażenie robi wątek psychologiczny, najsłabiej natomiast wypada sensacyjny.

więcej »

Polecamy

Rozstrzelany pociąg

Kadr, który…:

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na straganie w dzień targowy
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Demoniczna danina damy w dworku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż twórcy

Trudne dzieciństwo demona
— Sebastian Chosiński

Demon, trąd i steampunk
— Sebastian Chosiński

Idzie Grześ przez wieś do… Hierus Halem
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Ciszej nad trumną Batmana!
— Sebastian Chosiński

Koniec jest blisko. Coraz bliżej…
— Sebastian Chosiński

Między „Dybukiem” a „Weselem”
— Sebastian Chosiński

Byli sobie gliniarze…
— Sebastian Chosiński

W sercu Iraku
— Sebastian Chosiński

Nie tylko Temida jest ślepa
— Sebastian Chosiński

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Zemsta za „potop”?
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Wizja lokalna
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.