Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Piękna rudowłosa

Esensja.pl
Esensja.pl
Dokończenie dylogii rozpoczętej „Człowiekiem za burtą” prezentuje się równie ciekawie jak jej rozpoczęcie. Władysław Krupka postarał się tym razem o nadzwyczaj intrygującą fabułę (z korzeniami sięgającymi czasów drugiej wojny światowej), natomiast Grzegorz Rosiński stworzył najpiękniejszą kobiecą postać w całej historii komiksów o kapitanie Żbiku. To najważniejsze zalety „Gotyckiej komnaty”.

Władysław Krupka, Grzegorz Rosiński
‹Kapitan Żbik #22: Gotycka komnata›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #22: Gotycka komnata
Scenariusz
Data wydania1972
RysunkiGrzegorz Rosiński
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Choć poprzedni odcinek służył jedynie jako przetarcie, nieprawdą byłoby stwierdzenie, że niewiele się w nim działo. Było przecież morderstwo (a w zasadzie nawet dwa), były zamachy na życie (w tym jeden udany). A jednak wszystko, co najlepsze, scenarzysta pozostawił na deser i podzielił się tym z czytelnikami dopiero w zwieńczeniu dylogii. Dylogii – przypomnijmy – opartej na wydanej zaledwie kilka miesięcy wcześniej mikropowieści kryminalnej „Tajemnica gotyckiej komnaty” (1971), która opublikowana została przez Władysława Krupkę w serii „Ewa wzywa 07” pod nazwiskiem Krupiński. Należy więc założyć, że do stworzenia jej intrygi autor przyłożył się szczególnie, co zaowocowało również w przypadku komiksu – powstała bowiem jedna z najciekawszych opowieści w czternastoletniej historii Żbika.
Miejscem akcji jest położone nad jeziorem – zapewne gdzieś w północnej części Polski – miasteczko Waśnice, którego główną atrakcją jest pamiętający czasy średniowieczne zamek. Obecnie znajduje się w nim filia Muzeum Państwowego, chętnie zresztą odwiedzana każdego lata przez turystów (także z zagranicy). Niestety, nagle zaczyna dziać się w placówce coś bardzo niedobrego. W krótkim czasie w dramatycznych okolicznościach ginie dwóch kolejnych kustoszów. Zawierciński zostaje przejechany przez samochód, natomiast jego następca, Kazimierz Groński, wypada za burtę statku podczas podróży morskiej do Kopenhagi na konferencję młodych historyków sztuki. I chociaż często mówi się o nieszczęściach chodzących parami, ten zbieg okoliczności jest mimo wszystko bardzo zaskakujący. Na razie jednak milicja nie ma powodów do podejrzeń, że nie były to jedynie nieszczęśliwe wypadki. Ale tylko do czasu…
Informacja o śmierci Grońskiego trafia do Komendy Głównej, na biurko pułkownika Czeladki, który wzywa do siebie kapitana Żbika i każe mu jechać do Waśnic. Tak właśnie kończy się „Człowiek za burtą”. Żbik oczywiście wypełnia rozkaz przełożonego, ale zamiast do miasteczka, w pierwszej kolejności rusza do Gdańska (a towarzyszą mu w tej lotniczej eskapadzie podporucznik Romanek i sierżant Wolski). Zapoznaje się z protokołem z sekcji zwłok Grońskiego oraz przesłuchuje kapitana i załogę płynącej do stolicy Danii „Minerwy”. Te rozmowy pozbawiają go wszelkich złudzeń – młody historyk został zamordowany, ktoś najpierw uderzył go w głowę ciężkim, tępym narzędziem, a dopiero później wyrzucił do wody. Upewniwszy się co do takiego przebiegu zdarzeń, dzielny funkcjonariusz MO – wraz ze swymi kompanami – wyjeżdża do Waśnic, gdzie przyjmuje go zastępująca Grońskiego (na czas jego wyprawy do Kopenhagi) Danuta Zawadzka.
Ich znajomość zaczyna się dramatycznie – milicjant musi bowiem piękną panią kustosz poinformować o śmierci przełożonego, ale potem jest już tylko lepiej. Kobieta jest rzeczywiście piękna (wielkie oczy, rude włosy, delikatne rysy twarzy), cała emanuje seksapilem, nic więc dziwnego, że przystojny kapitan nie pozostaje obojętny na jej wdzięki. Wyraźnie coś między nimi iskrzy, szkoda więc – choć z drugiej strony jest to całkiem zrozumiałe (komiks powstał wszak z myślą o młodych czytelnikach) – że oboje nie posunęli się dalej (w każdym razie porucznik Sławomir Borewicz z serialu „07 zgłoś się” takiej okazji na pewno by nie przepuścił). Czas w Waśnicach Żbik spędza więc głównie na rozmowach z Zawadzką, jest bowiem przekonany, że śmierć Grońskiego (i Zawiercińskiego) musi mieć bezpośredni związek z tajemnicą skrywaną w zamkowych murach. Utwierdza go w tym jeszcze informacja o pewnym rybaku, którego szczególnie interesują prace renowacyjne prowadzone w zamkowej piwnicy.
Fabuła „Gotyckiej komnaty” idealnie wpisuje się w cieszące się w tamtej epoce – mowa o latach 60. i 70. XX wieku – historie o nieodkrytych jeszcze skarbach ukrywanych na terenie Polski przez uciekających na zachód przed Armią Czerwoną hitlerowców. Zresztą czy do dzisiaj coś się w tym względzie zmieniło? Wystarczy sobie przypomnieć nie tak dawną psychozę związaną z rzekomym odkryciem na Dolnym Śląsku, niedaleko Wałbrzycha, tak zwanego „złotego pociągu”. Przed (ponad) czterema dekadami opowieści takie dużo bardziej jednak rozbudzały wyobraźnię, ponieważ wciąż jeszcze żyli Niemcy, którzy te skarby mogli ukrywać, a którzy – korzystając z odwilży w relacjach pomiędzy władzami Polski Ludowej i Republiki Federalnej – coraz częściej i chętniej przyjeżdżali nad Wisłę. Temat ten przenikał więc do popkultury, o czym świadczą chociażby film Jana Batorego „Ostatni świadek” (1969) czy – publikowany w Magazynie Opowieści Rysunkowych „Relax” – komiks Jerzego Wróblewskiego „Ślad wiedzie w przeszłość” (1979-1980).
Można wprawdzie narzekać, że finał tej intrygi okazuje się tak bardzo przewidywalny, ale pamiętajmy, w jakich czasach komiks ten powstał i jakie miał do spełnienia zadania. Jego propagandowy wydźwięk, dzisiaj na pewno irytujący, na początku lat 70. raczej nikogo ani specjalnie nie dziwił, ani nie drażnił. Dlatego też majorowi Krupce należy wystawić za „Człowieka za burtą” i „Gotycką komnatę” wysoką ocenę. Trochę słabiej, niż nas do tego przyzwyczaił (na przykład w „Czarnej Nefretete”), wypadł ponownie Grzegorz Rosiński. Może miał za mało czasu, aby dopieścić rysunki, a zwłaszcza detale drugiego planu, może za bardzo skupił się na postaci Zawadzkiej, a może – to też trzeba brać pod uwagę – zaczął już zwyczajnie tracić serce do Żbika i nie przykładał się do kolejnych zeszytów tak, jak wcześniej (narysował jeszcze tylko jeden odcinek serii, „Skodę TW 6163”, ustępując tym samym miejsca Bogusławowi Polchowi i Jerzemu Wróblewskiemu).
W liście do czytelników (tradycyjnie pisanym przez Krupkę) Żbik tym razem zwracał uwagę na kolejny palący problem – alkoholizm wśród ludzi młodych, ba! nawet wśród uczniów, sięgających po piwo, wino i wódkę nie tylko podczas domowych prywatek, ale także na ulicach, w parkach czy bramach. Jako przestrogę podaje przykład absolwentów pewnej szkoły podstawowej (sic!) w województwie wrocławskim, którzy ciesząc się z zakończenia kieratu, popili się tak bardzo, że następnie powybijali wszystkie okna w placówce, do której uczęszczali. Na szczególną uwagę zasługuje jednak to (wytłuszczone w oryginale) zdanie: „Nie dajcie się nigdy namówić na picie alkoholu! Zwracajcie uwagę swoim rówieśnikom na jego szkodliwość. Nie przejmujcie się niemądrymi żartami kolegów na temat Waszej postawy. To Wy macie rację, a nie oni. (…) alkohol to wróg człowieka (…)”. Jakkolwiek nieznośnie mentorsko ono brzmi, trudno z nim się nie zgodzić – tym bardziej że adresatem tych słów byli nastolatkowie.
W rubryce „Za ofiarność i odwagę” uhonorowano dziesięcioletniego chłopca, Rudolfa Jonka z Nowej Wsi w powiecie prudnickim (w obecnym województwie opolskim), który 22 maja 1970 uratował przed pewną śmiercią w pożarze stajni kilkuletnie rodzeństwo Miechników. Oprócz rozpisanej na trzy kadry historyjki umieszczono również zdjęcie bohaterskiego chłopca i dzieci, które uratował. W „Kronice MO” autorzy kontynuują wątek tworzenia struktur milicyjnych na lewym brzegu Wisły, już po wycofaniu się ze stolicy Niemców. Podkreślone są tutaj zasługi funkcjonariuszy, którym dane było pracować w skrajnie trudnych warunkach, walcząc przeciwko „bandom rabunkowym i terrorystycznym” oraz „reakcyjnemu podziemiu”. Za co nierzadko spotykała ich śmierć. Bestialska, skrytobójcza śmierć.
koniec
15 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Anonimowi bohaterowie
Paweł Ciołkiewicz

16 X 2017

Jean-David Morvan, Séverine Tréfouël oraz David Evrard dalej snują swoją nieco baśniową opowieść o Irenie Sendlerowej, działaczce ruchu oporu, która podczas drugiej wojny światowej ocaliła życie około dwóch i pół tysiąca żydowskich dzieci. Drugi tom komiksu przynosi kolejną odsłonę tej wzruszające historii o walce, honorze i wytrwałości. Tym razem swoje pięć minut mają ci, o których zazwyczaj się nie mówi.

więcej »

Smutny komiks o kontestacji
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 X 2017

O „Legendach naszych czasów”, mówi się jako o manifeście pokolenia ′68, rozgoryczonego drogą, w jaką poszedł świat po okresie hipisowskiej rewolucji. Jego autorami są giganci europejskiego komiksu – Enki Bilal i Pierre Christin. Dla tego rysownika był to pierwszy poważny sukces artystyczny i komercyjny. Niedawno Egmont wznowił ten tytuł.

więcej »

Zakazany owoc
Paweł Ciołkiewicz

13 X 2017

Jeżeli ktoś szuka pięknie narysowanego komiksu pornograficznego, który faktycznie o czymś opowiada, to „Esmera” wydaje się doskonałym wyborem. W tej historii nie chodzi bowiem tylko o szukanie pretekstu do przedstawienia kolejnych mniej lub bardziej wyuzdanych scen łóżkowych, ale coś znacznie ważniejszego.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Raport z oblężonego Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Władza w wielkim Mieście
— Paweł Ciołkiewicz

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

W drodze do Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Miecz od dawna wyszczerbiony
— Jakub Gałka

Esensja czyta dymki: Grudzień 2011
— Esensja

Thorgal znowu w akcji!
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

East Side Story: Film jednorazowego użytku
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Łącznik z Kraju Tulipanów
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Ciężkie jest życie rockmana
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Na styku kultur i światów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Przeprowadzka, która wyszła na dobre
— Sebastian Chosiński

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Śmiało! Świat zna tyle dźwięków…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Z żoną to nie przelewki
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.