Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

DC Comics: Święta, święta…

Esensja.pl
Esensja.pl
O „Długim Halloween” mówi się jako o jednej z najlepszych opowieści o Batmanie. Cóż, nie przesadzałbym z takim gloryfikowaniem, co nie znaczy, że nie jest to pozycja bardzo dobra. W siódmym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics otrzymujemy jej pierwszą część.

‹Wielka Kolekcja DC #7: Batman: Długie Haloween. Część 1›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja DC #7: Batman: Długie Haloween. Część 1
Data wydania16 listopada 2016
Wydawca Eaglemoss
CyklWielka Kolekcja DC
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Mam wrażenie, że Eaglemoss popełniło błąd, prezentując „Długie Halloween” po historii „Hush” (WKKDC – 1 i 2). Do obu przypadkach scenariusz napisał Jeph Loeb i co tu dużo mówić, są one bliźniaczo do siebie podobne. I tu i tu mamy bowiem do czynienia z tajemniczym, kryjącym się w cieniu prześladowcą, którego tożsamość niemal do końca pozostaje zagadką. Jednak o ile w „Hush” uparł się on na Nietoperza i postanowił zatruć mu życie, to w „Długim Halloween” chodzi o eliminowanie gangsterów panoszących się w Gotham.
Zabójca uderza w święta, stąd gazety nadały mu ksywkę Holiday. Zbrodnie popełnia nad wyraz profesjonalnie, nie pozostawiając żadnych śladów, które mogłyby naprowadzić policję na jego trop. Niewiele mogą wskórać nawet połączone siły komisarza Gordona, Batmana i prokuratora Harveya Denta (zanim jeszcze został Two Face′em – wszystko dzieje się bowiem w alternatywnym rozdaniu przygód Nietoperza, na krótko po tym, kiedy Bruce Wayne postanowił zostać samozwańczym obrońcą miasta). Pojawiają się przypuszczenia, ale tylko po to, by zaraz zostać odrzucone. Wypada to o tyle intrygująco, że w omawianym tomie otrzymujemy tylko część historii, w której w zasadzie niewiele się dowiadujemy. Atmosfera pod koniec staje się tak gęsta, że czytelnik nie może doczekać się kontynuacji, pozostając w zawieszeniu przez dwa tygodnie (chyba że ktoś jest na tyle niecierpliwy, że skoczy do sklepu po zbiorcze wydanie „Długiego Halloween”, które w 2013 zaserwowała nam Mucha Comics).
Jednak nie tylko to łączy niniejsza pozycję z „Hush”. Tak jak tam, i tu główny wątek przeplatany jest pojedynkami z najpopularniejszymi superłotrami. Wśród nich nie zabrakło oczywiście Jockera, choć akurat ten występ (zresztą jak i w „Hush”) został wciśnięty nieco na siłę i nie wypada zbyt przekonująco. O wiele lepiej jest z Poison Ivy, która otumania Wayne′a i wprowadza się do jego rezydencji. Niemniej mam wrażenie, że te wszystkie atrakcje są całkiem niepotrzebne, a służą jedynie temu, by jakoś zapełnić czas w historii, która jest rozpisana na cały rok.
Wreszcie dochodzimy do miejsca, w którym porównywane pozycje autorstwa Josepha Loeba różnią się od siebie. Nie ma to jednak związku ze scenariuszem, a z rysunkami. Kiedy w „Hush” mogliśmy podziwiać perfekcyjną kreskę Jima Lee, tak w „Długim Halloween” mamy do czynienia z czymś z goła odwrotnym. Prace Tima Sale′a na pierwszy rzut oka wydają się niedbałe i odpychające, ale kiedy się im przyjrzeć, nietrudno wychwycić kadry, które są małymi dziełami sztuki. Mi najbardziej podobają się te, w których przedstawiono sposób, w jaki Poison Ivy oplata bluszczem Wayne′a. Co jednak ważniejsze, wraz z ciemną kolorystyką nadają historii niepowtarzalnego posmaku opowieści noir, w której najważniejsza jest zagadka kryminalna, a superbohaterstwo znajduje się w niej niejako przy okazji. Przyznam, że takiego Batmana lubię najbardziej. Bo właśnie to, że skupia się bardziej na roli detektywa, a nie na okładaniu złych gości wypasionymi gadżetami, różni go od innych trykociarzy.
Na deser w tomie znajdziemy dwa archiwalne zeszyty o „Batmanie”. Poświęcone są pierwszym występom Riddlera (z 1948 roku) i Poison Ivy (z 1966 roku). Cóż, są to niewątpliwie produkty swoich epok i nie można ich rozpatrywać inaczej jak ciekawostek dla fanów. Choć trzeba przyznać, że ich umowne scenariusze i radosna kolorystyka stanowią przyjemne odprężenie po mrocznej historii podstawowej.
Przyznam, że nie padłem na kolana przed „Długim Halloween”, ale niewątpliwie jest to pozycja interesująca i wciągająca. Poza tym nie należy zapominać, że pojawiła się kilka lat przed „Hushem”, więc w swojej epoce wnosiła swoisty powiew świeżości. Zwłaszcza że w oryginalnej serii poświęconej Batmanowi kończył się właśnie wtedy przydługi i miejscami męczący okres, kiedy to nasz bohater musiał oddać pałeczkę młodszym po tym, jak Bane przekręcił mu kręgosłup. Na szczęście po upływie dwudziestu lat od premiery komiks ten wciąż świetnie się czyta.
koniec
21 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tintin nienarysowany
Marcin Osuch

24 XI 2017

„Tintin i Alph-Art”, ostatni album z przygodami młodego reportera, nie jest klasycznym komiksem. To znaczy miał być takim, niestety twórcy zabrakło już czasu.

więcej »

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…i po świętach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobieta ich bije…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata w opałach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmartwychwstanie według Kevina Smitha
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks Cichego Boba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.