Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 22 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: „Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedy Grzegorz Rosiński powoli szykował się do rozstania ze Żbikiem, wiedział już, kto będzie tym (a przynajmniej jednym z tych), który go zastąpi – jego dawny kolega z liceum plastycznego, Bogusław Polch. Jako współautor serii zadebiutował on w 1971 rokiem „Złotym Mauritiusem”, ale na dobre wszedł do niej czteroczęściową miniserią otwartą zeszytem „Nocna wizyta”.

Władysław Krupka, Bogusław Polch
‹Kapitan Żbik #23: Nocna wizyta›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #23: Nocna wizyta
Scenariusz
Data wydania2002
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Muza
CyklKapitan Żbik
ISBN-1083-7319-183-6
Cena18,90
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Do pracy nad kolejnymi zeszytami z kapitanem Żbikiem Bogusława Polcha polecił Grzegorz Rosiński, który – mając w perspektywie bardziej ambitne plany – planował już, jak wyplątać się z nie zawsze przysparzającego zwolenników związku z milicjantem. Po udanej, choć nie tak dobrej jak „Czarna Nefretete” (1971), dylogii „Człowiek za burtą” i „Gotycka komnata” (1972) przyszły autor Thorgala narysował jeszcze tylko jeden odcinek komiksowego serialu – „Skodę TW 6163” (1973), która była jego definitywnym pożegnaniem ze Żbikiem. Mógł jednak odchodzić spokojny, wiedząc, że polecił wydawnictwu Sport i Turystyka wartościowego zmiennika. Polch zaczął swą przygodę z cyklem od średniego – zarówno od strony fabularnej, jak i graficznej – „Złotego Mauritiusa” (1971). Ale to było jedynie przetarcie śladów. Dalej mogło być już tylko lepiej. Ale czy na pewno było?
Wiele w tym względzie zależało od wysiłku scenarzysty. Bogusław Polch miał to szczęście, że za każdym razem (a tych „razów” było w sumie siedem) dostawał zlecenie na zilustrowanie fabuły wymyślonej przez Władysława Krupkę, mającego w tej dziedzinie największe doświadczenie i prezentującego najrówniejszą formę. Choć trzeba przyznać, że akurat w przypadku miniserii, którą otwierała „Nocna wizyta” sprawa była trochę bardziej skomplikowana. Aby wyjaśnić zagadkę, trzeba cofnąć się w czasie do 1969 roku, kiedy to w serii mikropowieści kryminalnych „Ewa wzywa 07” ukazał się „Skok śmierci” autorstwa niejakiego Adriana Czobota. Tekst ten – co do tego nie można mieć najmniejszych wątpliwości – zainspirował twórców komiksu, zbieżność przedstawionych w obu dziełach wydarzeń zdecydowanie była zbyt daleko idąca. Czyżby więc Krupka ukradł komuś temat? Wszystko wyjaśniło się dwanaście lat później, kiedy telewizja wyemitowała czwartą serię przygód porucznika Sławomira Borewicza. Znalazł się tam odcinek zatytułowany właśnie „Skok śmierci”; w napisach końcowych pojawiła się natomiast informacja, że jego scenariusz oparty został na opowiadaniu Aleksandra Minkowskiego i… Władysława Krupki. Tym sposobem w 1984 roku okazało się, kto piętnaście lat wcześniej ukrył się pod pseudonimem Adrian Czobot.
Akcja komiksu rozgrywa się w Sławkowie. To niewielkie miasto gdzieś w Polsce (nie jest wyjaśnione w jakim regionie), ale jednak na tyle duże, aby znajdował się w nim sklep jubilerski. Od wielu lat prowadzi go Stanisław Stawicki, mieszkający wraz z żoną Jadwigą w pokaźnej willi na przedmieściu. Zaliczają się do ludzi majętnych, stają się więc celem bandy oprychów planującej napad rabunkowy. Przewodzi jej czarnowłosy „Kruk”, a pozostałymi członkami są „Czarny” i „Bocian”. Od kilku godzin obserwują oni z pobliskiego drzewa willę; kiedy jej właściciele opuszczają dom, aby wybrać się do cyrku, włamują się do środka. Nie, nie po to, by coś ukraść – jeszcze nie teraz. Robią jedynie rekonesans. Czas ich bowiem nagli, niebawem muszą pojawić się w pracy. Wracają około północy, kiedy Stawiccy już śpią. Budzą ich; są brutalni i bezwzględni, grożą pistoletem i nożem. W efekcie pan Stanisław zdradza im, gdzie znajduje się sejf.
„Kruk”, „Czarny” i „Bocian” opróżniają całą skrytkę – biorą biżuterię i pieniądze (w tym dolary). Na szczęście właścicielom nie robią dużej krzywdy. Przed opuszczeniem willi wyrywają kabel telefoniczny ze ściany i związują Stawickich, aby nie mieli oni możliwości zawiadomienia milicji, dzięki czemu bandytom udaje się zbiec bezpiecznie z miejsca napadu. Akcja przeciwko nim zostaje podjęta dopiero następnego dnia rano, kiedy gosposia znajduje Stanisława i Jadwigę i uwalnia ich. Od strony fabularnej w „Nocnej wizycie” nie dzieje się zbyt dużo. Cała akcja opisuje przygotowania do rabunku, przedstawia sam skok oraz pierwsze działania funkcjonariuszy po dotarciu na miejsce zdarzenia. W filmie Krzysztofa Szmagiera wszystko to zajęło nie więcej niż kwadrans. Choć przyznać trzeba, że reżyser (i scenarzysta w jednym) jednak trochę inaczej zawiązał intrygę. Bardziej filmowo. W komiksie jest ona niepotrzebnie rozwleczona i odrobinę nużąca. Tym więcej czasu czytelnik ma, aby przyjrzeć się ilustracjom Bogusława Polcha, które bardziej przypominają to, co rysował Grzegorz Rosiński, niż zaproponował sam Polch w swym pierwszym podejściu do Żbika.
Może to właśnie za namową bardziej doświadczonego kolegi grafik zrezygnował z charakterystycznych dla siebie postaci o wydłużonych głowach (które zaludniają inne jego dzieła, jak chociażby „Ekspedycję”). Inna sprawa, że po bliższej analizie da się mimo wszystko dostrzec pewne podobieństwa do późniejszych komiksów autora, zwłaszcza w rysach twarzy bohaterów. Biorąc pod uwagę wszystko, o czym była wcześniej mowa, „Nocna wizyta” nie nastrajała szczególnie optymistycznie, plasując się mniej więcej na tym samym poziomie, co otwierające całą serię „Ryzyko” (1968) czy siermiężny „Strzał przed północą” (1971). Była jednak także zasadnicza różnica. Tamte zeszyty ilustrował Zbigniew Sobala, zdecydowanie najsłabszy grafik pracujący nad Żbikiem; tutaj mieliśmy Bogusława Polcha, który dostawszy w ręce nieco lepszy scenariusz, byłby w stanie wznieść się na dużo wyższy poziom. Czy tak się stało w rzeczywistości – odpowiemy, omawiając kolejne odcinki tej miniserii.
W liście do czytelników kapitan Żbik podjął temat jak najbardziej aktualny w związku ze zbliżającymi się wakacjami. Postanowił ostrzec młodzież przed niebezpieczeństwami czyhającymi na nią nad wodą. Jego rady – co robić, na co zwracać uwagę, aby nie utonąć – są zresztą aktualne do dzisiaj. Niemiłym zaskoczeniem mógł być za to brak – po raz drugi – stałej już rubryki o prawdziwych bohaterach ratujących innych ludzi z opresji. Tym razem zamiast „Za ofiarność i odwagę” umieszczono kolejną odsłonę cyklu „Technika i nauka w służbie MO”, która w pewnym sensie korespondowała z zawartością fabularną „Nocnej wizyty”. Autor krótkiego tekstu skupił się na różnego rodzaju „walizkach śledczych” (specjalistycznych i uniwersalnych), w które wyposażeni są technicy kryminalistyczni zbierający ślady na miejscu zdarzenia. W „Kronice MO” skupiono się natomiast na tworzeniu struktur milicyjnych na terenie ziemi częstochowskiej w latach 1944-1946. Nie zabrakło przy tym oczywiście wtrętów o przyjaźni z Armią Czerwoną oraz wspólnej walce u jej boku z niedobitkami Wehrmachtu i reakcyjnym podziemiem.
koniec
22 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wsiąść do pociągu…
Paweł Ciołkiewicz

21 VIII 2017

Każdy, kto jeździ pociągami, wie, że podróż koleją zawsze jest przeżyciem niezapomnianym. W wagonach dzieją rzeczy niezwykłe. Jednak nawet najbardziej irytująca podróż w towarzystwie kogoś, kto właśnie opowiada o całym swoim życiu przez telefon komórkowy tak, że na pewno słychać go w kabinie maszynisty, nie może się równać z tym, co przeżyli bohaterowie komiksu „Odwiedziny”.

więcej »

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

W „Śladach w lesie” – trzeciej (przedostatniej) części miniserii – coś wreszcie zaczęło się dziać, chociaż przez cały czas czytelnikowi towarzyszy poczucie, że mozolne dążenie do celu, czyli rozwiązania sprawy tajemniczego zaginięcia niemieckiego marynarza, wcale nie jest zasługą majora Żbika, lecz spadających mu z nieba na biurko dowodów. Gdyby Żbik nie był ateistą, mógłby nawet pomyśleć, że to sprawka Boga.

więcej »

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Tarzan w leśnej kniei
— Sebastian Chosiński

Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Grudzień 2015
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Saga o Geralcie z Rivii
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Listopad 2015
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bogowie z kosmosu: Kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Bogowie z kosmosu: Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

East Side Story: Nie chciałbyś tam się znaleźć
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.