Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 29 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni

Esensja.pl
Esensja.pl
Drugi odcinek miniserii o bandzie „Kruka”, łasej przede wszystkim na cenną biżuterię, prezentuje się ciekawiej niż jej otwarcie. W większym też stopniu pojawia się w nim kapitan Żbik, choć wciąż jeszcze nie jest postacią pierwszoplanową. Fabularnie zaś „Wąż z rubinowym oczkiem” odpowiada początkowi filmowego „Skoku śmierci” z cyklu „07 zgłoś się”.

Władysław Krupka, Bogusław Polch
‹Kapitan Żbik #24: Wąż z rubinowym oczkiem›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #24: Wąż z rubinowym oczkiem
Scenariusz
Data wydania2002
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Muza
CyklKapitan Żbik
ISBN-1083-7319-184-4
Cena8,90
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Rozwlekła fabularnie „Nocna wizyta” (1972) nie pozostawiła po sobie najlepszego wrażenia. Wydarzenia, które w jednotomowym wydaniu Żbika zajęłyby może sześć, ale raczej nie więcej niż osiem plansz, tutaj zostały rozdymane do całego zeszytu. W efekcie przez większość czasu obserwujemy monotonne przygotowania do skoku, a później – równie monotonne – działania Milicji Obywatelskiej na miejscu zdarzenia. Kapitan Żbik pojawia się dopiero w finale. Ba! widać go jedynie w dwóch kadrach na ostatniej stronie komiksu, w trakcie rozmowy telefonicznej prowadzonej z nim przez komendanta powiatowego z Jaworzyny. Dla ortodoksyjnych wielbicieli sympatycznego funkcjonariusza musiało to być przykre doświadczenie, choć gwoli ścisłości dodajmy, że niekiedy już tak bywało przy okazji nieco bardziej rozbudowanych opowieści.
Przypomnijmy pokrótce, co wydarzyło się w „Nocnej wizycie”. Otóż byliśmy świadkami napadu zorganizowanego przez trzech mężczyzn ukrywających się pod pseudonimami „Kruk”, „Czarny” i „Bocian”. Ofiarami ich „skoku” padło – mieszkające w niewielkim Sławkowie – dobrze sytuowane małżeństwo Stawickich. Bandyci wybrali ich nie bez powodu; pan Stanisław jest bowiem właścicielem sklepu jubilerskiego, a i okazała willa, w jakiej mieszkają, wskazywała na jego ponadprzeciętne zarobki. Napastnicy byli bardzo brutalni i z tego też powodu skuteczni. Uciekając, postarali się także o to, aby uniemożliwić milicji skuteczny pościg (nawet z pomocą psów). Miejscowy komendant powiatowy, kapitan Kamiński, przeczuwając, że ta sprawa przerasta kompetencje lokalnych mundurowych, postanawia przekazać ją wyżej i zawiadamia swego – pracującego w Komendzie Głównej – kolegę ze szkoły oficerskiej, czyli… Żbika.
Żbik reaguje natychmiast i za zgodą pułkownika Czeladki jedzie do Jaworzyny i Sławkowa. Powód tego okazuje się oczywisty (o czym jednak kapitan Kamiński nie może wiedzieć) – to już trzecie podobne zdarzenie na terenie kraju. Bandyci, wykazujący podobne (czy wręcz identyczne) modus operandi, uderzają za każdym razem w innym regionie. I za każdym razem doprowadzają swoje ofiary do ruiny, kradnąc im oszczędności całego życia. Rozmowa z jubilerem Stawickim niewiele jednak Żbikowi daje poza – już wcześniej zresztą przekazaną milicji informacją – że szef bandy (czyli „Kruk”) miał w górnej szczęce złoty ząb. Po tej krótkiej wizycie na prowincji scenarzysta Władysław Krupka przenosi akcję do Szczecina, gdzie pojawia się „Kruk”. Tyle że tym razem towarzyszy mu narzeczona, Karin, kobieta o olśniewającej – przynajmniej niektórych – urodzie. Razem odwiedzają sklep jubilerski. Mężczyzna chce bowiem kupić dziewczynie cenny i piękny drobiazg – kolczyk w kształcie węża.
Okazuje się jednak, że jubiler jest jedynie pośrednikiem i ma w sklepie (na wystawie) tylko jeden kolczyk, drugi znajduje się w domu właściciela – doktora Leśniewskiego, który nie tak dawno wrócić do kraju po kilku latach spędzonych w Japonii. Z Kraju Kwitnącej Wiśni przywiózł atrakcyjną i rzadką biżuterię, którą teraz sprzedaje. „Kruk” dostaje od jubilera jego adres i udaje się do niego wraz z Karin. Przedstawia się lekarzowi jako inżynier Wurczyn, co nieco dziwi kobietę, bo przecież jej narzeczony ani nie nazywa się Wurczyn, ani nie jest inżynierem. Jej obiekcje zostają jednak rozwiane, kiedy ukochany postanawia wydać pięćdziesiąt tysięcy złotych na biżuterię dla niej. Na miejscu płaci tylko część kwoty, resztę uiści dopiero późnym wieczorem w „Kaskadzie” (legendarnym szczecińskim kombinacie gastronomicznym, który w kwietniu 1981 roku z powodu pożaru stał się miejscem wielkiej tragedii i parę miesięcy później został rozebrany), dokąd zaprasza Leśniewskiego na kolację.
Kiedy lekarz wraca do domu nad ranem, okazuje się, że został doszczętnie ograbiony – zginęły wszystkie pieniądze i kosztowności. Złodzieje nie zabrali jednak pewnego drobiazgu, który zresztą wpadł im w oko, za co – jak można przypuszczać – w przyszłości zapłacą wysoką cenę. Na tle ślamazarnej „Nocnej wizyty” „Wąż z rubinowym oczkiem” prezentuje się znacznie ciekawiej. Przede wszystkim dowiadujemy się więcej o samych bandytach i ich życiu pozazłodziejskim (przynajmniej w przypadku „Kruka”). Dzięki wizycie w popularnym w latach 60. i 70. nocnym lokalu mamy też okazję posmakować trochę peerelowskiego luksusu i przy okazji przekonać się, że życie towarzyskie w epoce Edwarda Gierka mimo wszystko miało swój specyficzny charakter. Fabularnie „Wąż…” pokrywa się z nakręconym dwanaście lat później „Skokiem śmierci”, jednym z odcinków serialu „07 zgłoś się” (choć w filmie bohaterowie mają inne tożsamości i nie ma w nim mowy o Szczecinie).
Graficznie też jest ciekawiej niż w „Nocnej wizycie”. Bogusław Polch, nie rezygnując ze swojej charakterystycznej kreski (dzięki której bohaterowie mają wydłużone twarze), więcej wagi przykłada do drugiego planu. Nieźle prezentują się sceny w „Kaskadzie”. Jedyne, co może przeszkadzać, to sztywne trzymanie się zasady czterech kadrów na planszy (chociaż trafiają się wyjątki i wtedy też od razu robi się dużo ciekawiej dla oka). Czasami bowiem aż prosi się czy to o szerszą perspektywę, czy też – dla odmiany – przyjrzenie się detalom. Zaskakiwać może też trochę fizyczne podobieństwo kapitana Żbika do „Kruka” (ten sam kolor włosów, fryzura, nawet bokobrody), których różnią przede wszystkim bardziej zacięte rysy twarzy tego drugiego. Po czymś jednak w końcu trzeba odróżnić czarny charakter od bohatera pozytywnego.
Teraz już przejdźmy do didaskaliów. List kapitana Żbika do młodych czytelników po raz kolejny uznać można za wciąż aktualny. Tym razem funkcjonariusz uczula na kwestię bezpieczeństwa w ruchu drogowym, co jest tym istotniejsze, że mamy – w kontekście początku lat 70. XX wieku – do czynienia z gwałtownym rozwojem komunikacji. Swoją epistołę oficer kończy następującymi słowami: „Przestrzegajcie przepisów ruchu drogowego. Bądźcie kulturalnymi użytkownikami dróg, pomagajcie młodszym od siebie i osobom w podeszłym wieku”. Nic dodać, nic ująć. W rubryce „Za ofiarność i odwagę” tym razem przedstawiono plutonowego MO Marcina Bielca z Haczowa w ówczesnym województwie rzeszowskim, który 24 października 1971 roku we wsi Trześniów ocalił z pożaru jedenastoletniego chłopca i pomógł innym domownikom. „Kronika MO” poświęcona została natomiast wydarzeniom (z lat 1944-1947) na Suwalszczyźnie. Dowiadujemy się z niej, jak tworzono kolejne posterunki milicji w tym regionie oraz z jakimi problemami borykali się funkcjonariusze – od reakcyjnego podziemia, poprzez szabrownictwo i bimbrownictwo, aż po konieczność ochrony mienia obywateli i mienia społecznego.
koniec
29 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

„Boskość” niejedno ma oblicze
Sebastian Chosiński

28 VI 2017

Mogłoby się wydawać, że w dwunastu poprzednich tomach Jeremiah i Kurdy Malloy przemierzyli już całą postapokaliptyczną Amerykę Północną wzdłuż i wszerz. Ale nic z tego! W albumie trzynastym, zatytułowanym, „Strike”, dotarli do miejsca, w którym ich jeszcze nie było. I w którym pewnie nigdy nie chcieliby się znaleźć. Wiedząc oczywiście co kryje się pod pozorem panującej w nim nieskrępowanej zabawy…

więcej »

Zamknięty świat „Fistaszków”
Marcin Osuch

27 VI 2017

„Mafalda” zwana argentyńskimi „Fistaszkami” uwielbiała Beatelsów1), przejmowała się kwestią głodu i innymi problemami współczesnego jej świata. W jaki sposób do tych spraw podchodził Charlie Brown i jego paczka? Nijak. I absolutnie nie można z tego czynić zarzutu.

więcej »

Łaska Sybilli
Paweł Ciołkiewicz

26 VI 2017

Świat przedstawiony w mandze „Inspektor Akane Tsunemori” na pierwszy rzut oka wydaje się idealny. Oto spełniły się marzenia naukowców – ludzka psychika nie ma już przed okiem badacza żadnych tajemnic. Da się ją wymierzyć, wyrazić liczbowo, a wynik pomiaru staje się skutecznym narzędziem oceny jednostek. Czy jednak naprawdę o to chodziło?

więcej »

Polecamy

Wymarsz o świcie

Kadr, który…:

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

„Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Nie straszni nam szpiedzy z Zachodu!
— Sebastian Chosiński

Genialny wynalazca kontra chciwi kapitaliści
— Sebastian Chosiński

Oj, ten niedobry Zdzisiek!
— Sebastian Chosiński

„Zeppelin” pod Warszawą
— Sebastian Chosiński

Oczy i uszy szeroko otwarte
— Sebastian Chosiński

Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
— Sebastian Chosiński

Zaczyna być lepiej, gdy nie może być już gorzej
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Grudzień 2015
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Saga o Geralcie z Rivii
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Listopad 2015
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bogowie z kosmosu: Kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Bogowie z kosmosu: Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

„Boskość” niejedno ma oblicze
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.