Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

DC Comics: Telefony, telefony…

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics w dziewiątym tomie serwuje kolejny klasyk poświęcony Batmanowi. Niestety „Śmierć w rodzinie” nie wytrzymała próby czasu i można po nią sięgnąć wyłącznie ze względu na jej walory historyczne.

‹Wielka Kolekcja DC #9: Batman: Śmierć w rodzinie›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja DC #9: Batman: Śmierć w rodzinie
Data wydania14 grudnia 2016
Wydawca Eaglemoss
CyklWielka Kolekcja DC
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Z Jasonem Toddem, czyli drugim Robinem, jest trochę jak z Gwen Stacy w „Spider-Manie”. Postacią kultową, która zyskała ogromną popularność, stał się dopiero po śmierci. A ta nastąpiła jak na komiksowe realia dosyć szybko, bo po niecałej dekadzie od czasu jego debiutu w tej roli. Dla porównania jego poprzednik Dick Grayson był pomocnikiem Batmana przez czterdzieści lat, zaś trzeci w kolejce Tim Drake od 1989 roku i jest nim praktycznie do dziś (choć już w nieco innej roli). O tym, że Todd nie cieszył się wielką popularnością, świadczy również to, że o jego ostatecznym losie zadecydowali czytelnicy w prekursorskim głosowaniu telefonicznym. Choć różnica między opowiadającymi się za jego śmiercią, a tymi, którzy woleliby, aby ocalał, była bardzo niewielka (5343 do 5271), ostatecznie pożegnaliśmy tę postać.
I właśnie fakt, że po raz pierwszy w historii oddano decyzję o losach głównej postaci fanom, jest największym osiągnięciem omawianego komiksu. Bo od strony fabularnej niestety jest bardzo rozczarowujący. Z początku wygląda nawet interesująco – spłukany Joker szuka na całym świecie kogoś, kto sfinansowałby jego przestępcze występki. W pogoń za nim wyrusza Batman, który chwilę wcześniej zdymisjonował Robina, twierdząc, że ten nie panuje nad swoimi emocjami i dopóki nad tym nie popracuje, nie powinien przywdziewać stroju Cudownego Chłopca. Ponieważ ten ma dużo czasu na błąkanie się po rezydencji i po Gotham, trafia w okolice swojego starego mieszkania. Tam zauważa go sąsiadka, która przekazuje mu stare pamiątki po jego rodzicach. Przeglądając je, Jason odkrywa, że kobieta, którą uważał za matkę, wcale nią nie była. Decyduje więc, że musi odnaleźć swoją prawdziwą rodzicielkę. Mając trzy kandydatki, rusza w świat, by zweryfikować każdą na miejscu.
Do tego momentu scenariusz autorstwa nie byle kogo, bo Jima Starlina (ma na koncie rewelacyjne historie poświęcone pierwszemu Kapitanowi Marvelowi), nawet wygląda całkiem interesująco, ale następnych zbiegów okoliczności i uproszczeń nie można nazwać inaczej, jak po prostu dramatem. Otóż naszych trzech obieżyświatów co chwila spotyka się w najmniej oczekiwanych miejscach, jak Liban czy Iran. Do tego okazuje się, że Batman całkiem płynnie potrafi mówić po persku, podszywając się pod irańskiego żołnierza. Tę umiejętność dzieli z nim Joker, swobodnie prowadząc negocjacje w tym języku. Natomiast absurdem czystej wody jest namaszczenie go przez samego Ruhollah Chomejniego ambasadorem Iranu przy ONZ. Jak zatem widać, liczba nieprawdopodobności niebezpiecznie zbliża tę pozycję do klimatów znanych z „Hot Shots!”.
Wszystko to sprawia, że nie bardzo można wczuć się w tragedię związaną ze śmiercią Robina. Szczególnie że i Batman zbytnio nie uzewnętrznia się ze swoimi emocjami. Mam wrażenie, że o wiele większe wrażenie wywarło na nim pojawienie się zmartwychwstałego eks-Robina w „Hush” niż moment jego pożegnania się z tym światem. Być może działo się tak ze względu na to, że do ostatniej chwili twórcy nie wiedzieli, jakie będzie zakończenie tej historii.
Nieco lepiej niż scenariusz wypada warstwa wizualna komiksu. Jim Aparo idealnie wpisał się w panujące w latach 80. trendy i jego wersja Batmana jest odpowiednio posępna. Niemniej muszę przyznać, że całkiem nie odpowiada mi interpretacja Jokera ze zbyt długą szczęką. Zwłaszcza że tylko on sprawia wrażenie tak przerysowanego, bo reszta wypada bardzo naturalnie, ze szczególnym wskazaniem na ajatollaha Chomejniego.
Być może w momencie swojego powstania „Śmierć w rodzinie” robiła większe wrażenie, szczególnie że towarzyszyła jej niepewność związana z głosowaniem czytelników. Dziś jednak straciła sporo ze swego uroku. Poza tym i tak wszyscy wiedzą, jak się skończy. Niemniej fani Nietoperza śmiało mogą sięgnąć po wydanie Eaglemoss ze względu na bardzo ładną edycję, a także interesujące dodatki – pierwszy komiks, w którym Jason Todd przywdziewa kostium Robina, i ujawnioną po latach planszę, na której przedstawiono cudem ocalałego chłopaka, jeśli okazałoby się, że jednak telefonujący oszczędzą mu życie. A już zupełnie na koniec chciałbym wyrazić swoje niezadowolenie z faktu, że tego typu praktyka jednak się nie przyjęła i teraz nie można usunąć przy pomocy audiotele nielubianego bohatera komiksu czy filmu. Na przykład Monikę Reyes z „Z Archiwum X” czy Jar-Jar Binksa.
koniec
18 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Ustawka superbohaterów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

27 V 2017

Wielka Kolekcja Komiksów Marvela kontynuuje wydawanie staroci. W sto dwunastym tomie serwuje klasyczną, ale jednak trącającą myszką historię „Wojna Avengers z Defenders”, która oryginalnie ukazała się w 1973 roku.

więcej »

Kolor cierpienia
Paweł Ciołkiewicz

26 V 2017

Stwierdzenie, że niedoceniany za życia Howard Phillips Lovecraft stał się dziś kultowym autorem odciskającym swe piętno na niemal całej współczesnej kulturze popularnej już od dawna jest truizmem. Będące jego obsesją plugawe potwory skryte w morskich głębinach, pradawni bogowie, upadłe cywilizacje oraz intruzi z odległych wszechświatów należą dziś do kanonicznego zestawu tematów opowieści grozy, a wielu autorów w mniej lub bardziej otwarty sposób nawiązuje do twórczości samotnika z Providence.

więcej »

Nie ma kresu zbrodni
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 V 2017

Nareszcie! Po latach nieobecności na polski rynek powraca (i to w wielkim stylu) Pogromca. Dzięki wydawnictwu Egmont otrzymaliśmy właśnie eleganckie, zbiorcze wydanie dwunastu pierwszych zeszytów „Punisher vol. 6” ze scenariuszem Gartha Ennisa i rysunkami Lewisa Larosa i Leonardo Fernándeza.

więcej »

Polecamy

Pędzą konie

Kadr, który…:

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na straganie w dzień targowy
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…i po świętach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Święta, święta…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobieta ich bije…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata w opałach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmartwychwstanie według Kevina Smitha
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks Cichego Boba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Ustawka superbohaterów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ojciec prać!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tak to się robiło w latach 70
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tymczasem w pewnym nadbałtyckim kraju
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwutakt: Kolejna niezła płyta Wielkiego Zespołu… tylko
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

Marvel: Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Łucznik wyborowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.