Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kapitan Żbik: Po nitce do zbrodniarza

Esensja.pl
Esensja.pl
Pożegnanie Grzegorz Rosińskiego z serią przygód kapitana Żbika wypadło nadzwyczaj okazale. „Skoda TW 6163” to znakomity milicyjny kryminał, w którym z godną podziwu drobiazgowością oddano detektywistyczne procedury. Ale też trudno się temu dziwić, skoro za fabułę odpowiadali ceniony dokumentalista Jerzy Bednarczyk oraz pułkownik Zbigniew Gabiński, dyrektor Oddziału Kontroli, Badań i Analiz Komendy Głównej MO.

Jerzy Bednarczyk, Zbigniew Gabiński, Grzegorz Rosiński
‹Kapitan Żbik 27: Skoda TW 6163›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik 27: Skoda TW 6163
Scenariusz
Data wydania1973
RysunkiGrzegorz Rosiński
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Przygoda legendarnego rysownika Grzegorza Rosińskiego z kapitanem Janem Żbikiem zaczęła się w 1969 roku od „Diademu Tamary”, potem była „Tajemnica ikony” (1970), następnie pięcioczęściowa miniseria otwarta „Zapalniczką z pozytywką”, zwieńczona zaś „Błękitną serpentyną” (1970-1971), a później jeszcze kapitalna „Czarna Nefretete” (1971) i dylogia „Człowiek za burtą” plus „Gotycka komnata” (1972). Trzeba przyznać, że Rosiński miał – w przeciwieństwie chociażby do Bogusława Polcha – spore szczęście, trafiały mu się bowiem naprawdę dobre scenariusze, których dramatyzm potrafił podkreślać odpowiednio atrakcyjnymi ilustracjami. Wszystko, co dobre, musi jednak kiedyś się skończyć. Dla Rosińskiego ostatnim „Żbikiem” okazała się „Skoda TW 6163”, przedstawiająca dość banalną historię kryminalną, ale za to jak opowiedzianą!
Także w tym przypadku niezwykle istotni są dwaj scenarzyści. Pułkownika Zbigniewa Gabińskiego, dyrektora Oddziału Kontroli, Badań i Analiz Komendy Głównej MO, czytelnicy serii poznali już dwa lata wcześniej dzięki ciekawej, chociaż dalekiej od rewelacji, dylogii „Czarny parasol” i „Studnia”. Jerzy Bednarczyk dopiero tym zeszytem rozpoczął swą przygodę z komiksem. Mimo to wcale nie był debiutantem. Od lat 60. XX wieku kręcił filmy dokumentalne; był także współscenarzystą kilku fabuł, w tym serialu wojennego „Podziemny front” i jego kontynuacji pod postacią „Powrotu doktora von Kniprode” (1965) Seweryna Nowickiego i Huberta Drapelli oraz sensacyjnej, rozgrywającej się na Ziemiach Odzyskanych po 1945 roku, „Pułapki” (1970) Andrzeja Jerzego Piotrowskiego. Jego finezja w wymyślaniu sensacyjnych historii połączona ze znajomością technik kryminalistycznych i procedur milicyjnych przez Gabińskiego dały znakomity efekt. „Skodę TW 6163” czyta się jednym tchem, bez uczucia zażenowania, mimo że przecież wcale nie mamy w niej do czynienia ze zbrodniarzem na miarę Hannibala Lectera.
Akcja rozgrywa się latem. Jest początek lipca, panują nieznośne temperatury, aż asfalt się topi. Zmęczeni milicjanci patrolujący teren zauważają stojący na poboczu, tuż przy lesie, samochód. Jest to o tyle zaskakujące, że stoi on w tym samym miejscu już od kilku godzin. Postanawiają zatem sprawdzić, czy przypadkiem nie stało się coś złego – i znajdują w środku trupa. Ofiarą, postrzeloną w głowę z bliskiej odległości, okazuje się niejaki Jan Pieczynger, prezes powiatowej spółdzielni rzemieślniczej, człowiek o nieposzlakowanej opinii, pracowity i uczciwy. Sprawą zajmują się funkcjonariusze z powiatu, ale gdy informacja o zbrodni dociera do Komendy Głównej, do kapitana Żbika, także on postanawia zlustrować miejsce zdarzenia. Jego doświadczenie okazuje się zresztą niezwykle istotne w dalszym toku śledztwa.
Na pierwszy trop naprowadza milicję rozmowa z żoną Pieczyngera. Okazuje się bowiem, że sześć lat wcześniej wpadł on na ślad afery związanej z kradzieżą skór w spółdzielni. Sprawa zakończyła się procesem i wyrokami skazującymi dla konwojenta i magazyniera. Jeden z nich nie tak dawno wyszedł właśnie na wolność. Drugi trop otwiera przeszukanie biurka w gabinecie prezesa – funkcjonariusz MO znajduje w nim anonim, którego autor wskazuje na dwóch pracowników robiących przekręty. Milicjanci skrupulatnie podążają za każdym z nich. Najistotniejsze okazuje się jednak inne znalezisko – wyrzucony do rzeki przepływającej nieopodal miejsca, w którym zginął Pieczynger, zeszyt uczniowski. Oprócz wypracowań z języka polskiego znajdują się w nim zapisane innym charakterem pisma ciągi cyfr. Co one oznaczają? Dlaczego zeszyt znalazł się w wodzie? Do kogo należy? Na te pytania trzeba dopiero znaleźć odpowiedź. I chociaż kapitan Żbik nie ma żadnej pewności, czy jest to związane ze sprawą, nakazuje przeprowadzenie badań przez grafologów.
Bednarczyk i Gabiński krok po kroku przedstawiają działania funkcjonariuszy, ich żmudną pracę, nierzadko prowadzącą na manowce (nawet jeśli przy okazji udawało się odkryć inne przestępstwa). Czytelnik może przekonać się, jak w rzeczywistości wyglądały procedury, ile czasu zajmowało oddzielenie ziarna od plew oraz jak dużo zależało nie tylko od samych funkcjonariuszy prowadzących dochodzenie, ale również wspomagających ich techników. Świetny scenariusz zyskał też godną siebie oprawę graficzną. W ciągu minionych lat Grzegorz Rosiński wypracował już swój własny styl, którego podstawowymi elementami były niebanalne kadrowanie, dbałość w odzwierciedleniu realiów obyczajowych epoki (architektura, wyposażenie wnętrz, stroje, fryzury), zróżnicowanie fizjonomii postaci pojawiających się na kartach komiksu. Lepiej już – przynajmniej z jego strony – być nie mogło. Biorąc oczywiście pod uwagę zeszytowy format „Żbika” i możliwości peerelowskiej poligrafii. Żałować tylko należy, że to był ostatni raz.
W liście do czytelników kapitan Żbik po raz kolejny podjął temat nieostrożności i braku wyobraźni podczas letnich kąpieli w jeziorach, stawach, sadzawkach. Posłużył się przy tym dramatycznym przykładem z własnej przeszłości, przywołując wydarzenia, których był świadkiem dwadzieścia lat wcześniej (w 1952 roku) podczas obozu Związku Młodzieży Polskiej nad Jeziorem Piaszczystym w Pile, kiedy to utonął jeden z jego kolegów. Nie mniej dramatyczne sceny możemy zobaczyć w cyklu „Za ofiarność i odwagę”, w którym tym razem uhonorowany został członek ORMO Bogdan Szałek. 22 lutego 1972 roku w Luboniu (nieopodal Poznania) uratował on z pożaru w zakładach przemysłu ziemniaczanego Marię Ratajczak. „Kronika MO” z kolei poświęcona została budowaniu zrębów władzy ludowej i organizacji posterunków milicyjnych w Kielcach i na Kielecczyźnie. W zasadzie to notka ta nie różniła się niczym od wielu wcześniejszych, w których zawsze była mowa o tym samym – bohaterstwie funkcjonariuszy w obliczu zagrożeń związanych z działalnością band reakcyjnego podziemia i niedobitków Wehrmachtu.
koniec
19 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wybrzeże umarłych
Paweł Ciołkiewicz

24 III 2017

„Náströnd” to komiks wymykający się jednoznacznym interpretacjom. Na poziomie najbardziej podstawowym jest to zapis krótkiego epizodu rozgrywającego się w symbolicznej rzeczywistości mitologii nordyckiej. Za tą fasadą kryje się jednak poruszająca, współczesna historia o ludzkich traumach.

więcej »

Esensja czyta dymki: Marzec 2017
Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

23 III 2017

Po krótkiej zimowej przerwie powracamy do naszego cyklu nie mniej krótkich recenzji komiksowych.

więcej »

Dać z siebie wszystko
Paweł Ciołkiewicz

22 III 2017

Moritaka Mashiro i Akito Takagi zrobili ogromny krok w stronę prawdziwej kariery: ich detektywistyczna manga „Trap – Detektyw Oszust” zyskała uznanie w oczach redakcji „Jumpa” i młodzi artyści otrzymali szansę tworzenia własnej serii.

więcej »

Polecamy

Biali nie potrafią skakać

Kadr, który…:

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Demoniczna danina damy w dworku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Sorry, Winnetou
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A ja widzę samo lasso!
— Konrad Wągrowski

O jeden most za daleko
— Marcin Osuch

Wszyscy ninja są tacy nerwowi?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Manty w pomarańczach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Póki dysze jeszcze dyszą
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Namnożone namorzyny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podwójny atak
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…
— Sebastian Chosiński

Pawlik Morozow w wersji light
— Sebastian Chosiński

A Żbika ciągle brak…
— Sebastian Chosiński

Dokonała się rewolucja…
— Sebastian Chosiński

Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

„Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Piękna rudowłosa
— Sebastian Chosiński

Historyk sztuki to bardzo niebezpieczny zawód
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Raport z oblężonego Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Władza w wielkim Mieście
— Paweł Ciołkiewicz

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

W drodze do Bag Dadhu
— Sebastian Chosiński

Miecz od dawna wyszczerbiony
— Jakub Gałka

Esensja czyta dymki: Grudzień 2011
— Esensja

Thorgal znowu w akcji!
— Konrad Wągrowski

Jolan na Dzikim Zachodzie
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Niewiarygodne przygody Norwegów w Nowym Jorku
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Scena to dziwna…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Mutant – to brzmi dumnie!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Desant zza dwóch oceanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Chwila, która mogłaby trwać w nieskończoność
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Tu miejsce na labirynt…: Druga twarz artysty awangardowego
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Stracone złudzenia Rzymu
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Pogańska chuć, chrześcijańskie opanowanie
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Miles Davis mógł się zdziwić
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.