Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

DC Comics: Catwoman w Sin City

Esensja.pl
Esensja.pl
Ze smutkiem muszę stwierdzić, że Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics zaczyna tracić rozmach. Widać to szczególnie jeśli sięgnie się po jej jedenasty tom „Catwoman: Wielki skok Seliny”.

‹Wielka Kolekcja DC #11: Catwoman: Wielki skok Seliny›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja DC #11: Catwoman: Wielki skok Seliny
Data wydaniastyczeń 2017
Wydawca Eaglemoss
CyklWielka Kolekcja DC
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Catwoman jest najbardziej znaną i charakterystyczną żeńską postacią pojawiającą się w komiksach poświęconych Batmanowi, a w uniwersum DC popularnością przebija ją chyba tylko Wonder Woman. I nic dziwnego, to w końcu femme fatale idealna. Niezależna, świetnie dająca sobie radę solo, ale lubiąca również kokietować mężczyzn, którzy skoczyliby za nią w ogień. W Polsce nie mieliśmy zbyt wielu okazji by zobaczyć ją w akcji bez swojego nietoperzego towarzysza. Sytuacja ta zaczęła zmieniać się niedawno, bo dopiero na początku 2016 roku, kiedy to za sprawą wydawnictwa Egmont do księgarń trafił pokaźny album „Na tropie Catwoman”. Dlatego też skromniutki „Wielki skok Seliny”, który możemy tam znaleźć należy traktować trochę jako jego reklamę. I to taką, za którą zapłacimy 39,90 zł.
Niestety, ale skromnej objętości albumu nie rekompensuje także jego zawartość. Główna historia, na którą składają się 4 zeszyty to pomieszanie komiksu noir z filmem „Ocean’s Eleven”. Oto bowiem Selina Kyle po dramatycznych wydarzeniach w wyniku których zarówno w cywilu, jak i pod postacią Kobiety Kota została uznana za zmarłą, musi przeboleć fakt, że pozostała bez grosza przy duszy. Nie ma jednak zamiaru zatrudnić się na kasie w Biedronce, tylko z marszu planuje potężny, tytułowy skok. Ponieważ sama nie jest w stanie go zrealizować, musi skompletować ekipę, a zaczyna od dawnego mentora i kochanka, gruboskórnego Starka.
Przyznam, że miałem nieco problemu z przebiciem się przez tę historię, bo choć jej akcja jest wartka, to jednak specyficzna kreska Darwyna Cooke’a powoduje, że lektura może zmęczyć. Jego styl będący mieszanką „Johnny′ego Bravo” i „Persepolis”, a hołdem oddanym Złotej Erze Komiksu jest na tyle oryginalny, że może się podobać, ale mnie jednak nieco zmęczył. Zwłaszcza, że w połączeniu z grubo nałożonym tuszem czasami jest mało czytelny. Przyznam, że miałem czasem problemy z rozpoznaniem niektórych postaci, szczególnie, że niektóre pojawiają się dość niespodziewanie, jak Slam Bradley.
A skoro już przy nim jesteśmy, należy zaznaczyć, że obok Seliny i Starka jest to najbardziej znacząca postać pojawiająca się w komiksie. W pewnym momencie staje się nawet głównym bohaterem za sprawą czterech krótkich opowieści noszących wspólny tytuł „Na tropie Catwoman”. Jest to swoistego rodzaju post scriptum do historii tytułowej i paradoksalnie stanowi najmocniejszy punkt programu. Sporo tu klimatu znanego chociażby z „Miasta grzechu”. W zasadzie gdyby podmienić rysunki Darwyna Cooke′a na Franka Millera, mielibyśmy kolejny gotowy epizod tej kultowej serii.
Uzupełnieniem tomu jest tradycyjny reprint zeszytu z odległej przeszłości. Tym razem jest to pierwszy numer serii „Batman” (nie mylić z „Detective Comics”) z 1940 roku, w którym debiutuje Catwoman. Co prawda na razie nosi pseudonim po prostu Kot i ani razu nie zakłada swojego charakterystycznego stroju, ale Bill Finger i Bob Kane jednoznacznie dają znać, że nie jest to kolejny zwykły przeciwnik Nietoperza, a ktoś o wiele bardziej istotny.
Jako całość „Wielki skok Seliny” na pewno nie jest pozycją porywającą, bez której nie da się żyć. Co prawda zawiera kilka mocnych punktów, ale jednak jako część Kolekcji, która ma ukazywać najciekawsze komiksy DC nie wypada zbyt dobrze. Nie chodzi nawet o to, że o wiele więcej tu Seliny niż Catwoman, co akurat jest dość oryginalnym zabiegiem, ale o wrażenie obcowania z półproduktem. Zwłaszcza, jeśli ma się możliwość sięgnięcia po rozszerzone wydanie Egmontu. Co innego, kiedy powtarzane są albumy niedostępne już na rynku („Green Arrow: Kołczan”, „Batman: Hush”), czy na to zasługujące („Batman Długie Halloween”), a co innego kiedy dwa razy w ciągu jednego roku sprzedaje się tę samą historię, tylko w różnym opakowaniu (i proszę nie mówić, że to wydawnictwo Eaglemoss, bo ściśle współpracuje z Egmontem). Trochę to nie fair względem tych, którzy nie chcą mieć dziury w grzbietowej panoramie.
koniec
25 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na łeb, na szyję
Sebastian Chosiński

26 VII 2017

Po dwóch znakomitych tomach „Comanche” – „Czerwonym niebie nad Laramie” oraz „Mrocznej pustyni” – trafił się nieco słabszy. O ile jeszcze bowiem świetnie broni się w „Buntowniczej furii” wątek z braterskim konfliktem wśród Czejenów, o tyle wprowadzona zapewne dla rozładowania napięcia postać Dana Morgana skutecznie psuje doskonały efekt.

więcej »

W strugach deszczu
Sebastian Chosiński

24 VII 2017

W „Czerwonym niebie nad Laramie” Red Dust rozprawił się z niezwykle groźnym bandytą. Nie czekały go jednak za to fanfary ani ordery. Cena, jaką musiał zapłacić za przywiązanie do sprawiedliwości, okazała się bardzo wysoka. Od tego zaczyna się piąty tom serii „Comanche” – „Mroczna pustynia”. A potem jest tylko ciężej.

więcej »

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
Sebastian Chosiński

23 VII 2017

Rok musieli czekać wielbiciele kapitana – a w zasadzie już majora – Żbika na kontynuację intrygi zapoczątkowanej „Granatową cortiną”. Wielu z nich zdążyło zapewne w tym czasie zapomnieć, o co w ogóle chodziło. Najważniejsze jednak, że chociaż z dużym poślizgiem, „Skok przez trzy granice” w końcu się ukazał. Szkoda, że na tle wielu innych „kolorowych zeszytów” serii prezentował się słabo.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…i po świętach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Święta, święta…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobieta ich bije…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata w opałach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmartwychwstanie według Kevina Smitha
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks Cichego Boba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Uszczęśliwianie na siłę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.