Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Marvel: Te pasy i jasne gwiazdy dumnie łopoczące…

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy da się stworzyć komiks poświęcony postaci ubranej w amerykańską flagę bez patriotycznego zadęcia? Prawie, o czym świadczy czwarty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela „Kapitan Ameryka”.

‹Superbohaterowie Marvela #4: Kapitan Ameryka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSuperbohaterowie Marvela #4: Kapitan Ameryka
Tytuł oryginalnyCaptain America
Data wydania15 lutego 2017
PrzekładMateusz Jankowski
Wydawca Hachette
CyklSuperbohaterowie Marvela
Format200s.
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Mam mieszane uczucia względem Kapitana Ameryki. Patos i szerzenie wartości made in USA są niejako wpisane w jego charakter i niestety czasem dla europejskiego czytelnika z środka kontynentu wręcz nie do przełknięcia. Niemniej od czasu pierwszego zetknięcia się z tą postacią wiele, wiele lat temu, nie przestaje mi się podobać. Moje wewnętrzne dziecko wciąż uważa bowiem, że po prostu świetnie wygląda, czym potrafi rozbudzić wyobraźnię. Tym bardziej cieszę się, że Hachette uraczyło nas zbiorem opowieści o Kapitanie, które nie zawierają co drugą stronę rysunku amerykańskiej flagi, a stanowią kawał solidnej rozrywki w iście przygodowym stylu.
Poprzednie trzy tomu Superbohaterów Marvela prezentowały stosunkowo współczesne historie (przeplatane tymi starszymi), tym razem jednak wszystkie pochodzą z przełomu lat 1980 – 1981 i są zapowiedzią ważnego wydarzenia, a mianowicie świętowaniem czterdziestolecia Kapitana Ameryki (miało to miejsce z 255 zeszycie „Captain America vol. 1”). Za całość odpowiada niebanalny duet – scenariusz napisał ceniony przez czytelników Roger Stern, natomiast rysuje genialny John Byrne, dzięki któremu w dużej mierze grupa X-Men wciąż dziś jest tak popularna.
Ponieważ mamy do czynienia z kilkoma odrębnymi historiami, siłą rzeczy nie wszystkie są w równym stopniu godne uwagi. Na pewno na plan pierwszy wysuwa się ta z zeszytu nr 250, gdzie Kapitan Ameryka dostaje propozycję kandydowania na fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak wynika z posłowia, Stern zaczerpnął ten pomysł od wcześniej pracujących nad tym tytułem Rogera McKenzie′ego i Dona Perlina. Szkoda jednak, że główna idea, by posadzić Steve′a Rogersa w Białym Domu i przez kolejne cztery lata (albo osiem) publikować jego przygody z tego punktu widzenia, nie została zrealizowana. Nie zmienia to faktu, że niniejszy numer należy do jednego z oryginalniejszych, chociażby dlatego, że osią fabuły nie jest okładanie tarczą kolejnych przeciwników.
Pozostałe odcinki jednak pod tym względem są bardziej tradycyjne. Wpierw Kapitan musiał stawić czoła armii androidów stworzonej przez niejakiego Machinesmitha (na gościnną bijatykę wpadnie również Dragon Man). Pomimo swej naiwności jest to dość intrygująco poprowadzona historia. Następnie naprzeciw Kapitana staną owładnięty rządzą mordu Pan Hyde i szantażowany przez niego francuski superłotr Batroc Leaper. To chyba najlżejsza część zbioru, ale jednocześnie najmniej ciekawa. Co tu dużo mówić, różowe wdzianko Batroca powoduje dziś bezwiedny ironiczny uśmiech na twarzy. Wreszcie mamy kolejną świetną, mającą w sobie klimat wiktoriańskiego horroru, opowieść o poszukiwaniu wampira, który może mieć coś wspólnego ze starym wrogiem Rogersa z czasów wojny, niejakim Baronem Bloodem. Z tej okazji otrzymujemy też garść retrospekcji na temat wydarzeń, o których polski czytelnik raczej nie ma zielonego pojęcia, a także przybliża nam się postacie Spitfire i przede wszystkim Union Jacka, którego po lekturze zapragnąłem poznać bardziej szczegółowo (jest to jakiś pomysł na kolejne odsłony Kolekcji Hachette, choć biorąc pod uwagę zagraniczne wydania, na których bazuje polska edycja, marne są na to szanse).
I tym sposobem dochodzimy do jubileuszowego zeszytu, w którym świętuje się czterdzieste urodziny Steve′a. Jak należy się domyślić jest to ponowne przedstawienie jego początków i momentu, kiedy za sprawą superserum z niezgrabnego młodzieńca, którego nie chcieli nawet zaciągnąć do wojska, przemienił się w symbol walki o amerykański sen. Tym samym Superbohaterowie Marvela zrywają z tradycją prezentowania zeszytów archiwalnych, w których debiutowała tytułowa postać zbioru. Niby mamy dokładnie omówione początki Kapitana, ale ja chętnie przeczytałbym reprint klasycznego, pierwszego komiksu mu poświęconego z kultową okładką, na której nokautuje piąchą samego Adolfa Hitlera. Co prawda otrzymujemy odzwierciedlenie tej sceny przez Johna Byrne′a, ale to jednak nie to samo.
Co tu dużo mówić, nowa kolekcja Hachette trzyma poziom i jeśli tak będzie dalej zdeklasuje konkurentów w postaci Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela i Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics (obie w tej chwili łapią zadyszkę). „Kapitan Ameryka” to jak na razie najlepszy album, jaki się w jej ramach ukazał, co pokazuje, że nawet w niepublikowanych u nas pozycjach z zeszłego wieku tkwi duży potencjał. Jedyne co mnie irytuje, to permanentne używanie zdrobnienia „Kap” w dodatkach przedstawiających jego historię. Horror.
Aha, zapomniał bym – prawie udało się uniknąć patriotycznego zadęcia, nawet w epizodzie poświęconym kandydowaniu na prezydenta, ale szczęśliwie ratuje nas ostatnia strona zbioru z obowiązkową łopoczącą flagą i cytatami hymnu USA.
koniec
18 marca 2017
dodajdo

Komentarze

18 III 2017   09:56:28

"rządza" mordu 😉 Poprawcie szybko.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Być jak Juliusz Verne
Paweł Ciołkiewicz

26 IV 2017

„Niezwykła podróż” to inspirowana twórczością Juliusza Verne’a opowieść o perypetiach dwójki wyjątkowo zdolnych dzieci. Noemi i Emilien dostają szansę uczestniczenia w niesamowitych i niebezpiecznych przygodach, z której oczywiście ochoczo korzystają.

więcej »

Misja w oblężonym mieście
Paweł Ciołkiewicz

24 IV 2017

Trzeci tom serii „Serafin dni ostatnich” sprawia wrażenie adaptacji gry komputerowej. Drużyna Yuuichirou Hyakuyi przemierza drogę z miejscowości Shibuya do Shinjuku walcząc po drodze z grupkami wampirów. Kolejne starcia okazują się testem jego charakteru.

więcej »

Kapitan Żbik: Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
Sebastian Chosiński

23 IV 2017

Dotąd przy „Żbikach” Jerzy Wróblewski współpracował tylko z jednym scenarzystą – Władysławem Krupką. Razem stworzyli dwie trzyczęściowe miniserie, które na trwałe zapisały się w pamięci czytelników (zwłaszcza „trylogia harcerska”). Od tego momentu jednak przez ponad rok na biurko mieszkającego w Bydgoszczy grafika trafiały teksty stworzone przez innych autorów. Pierwszym był „Kryptonim Walizka” Zbigniewa Gabińskiego.

więcej »

Polecamy

Hrabia narozrabia?

Kadr, który…:

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na straganie w dzień targowy
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Demoniczna danina damy w dworku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Sorry, Winnetou
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A ja widzę samo lasso!
— Konrad Wągrowski

O jeden most za daleko
— Marcin Osuch

Zobacz też

Z tego cyklu

Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Łucznik wyborowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Może zamiast bić woli pan o tym porozmawiać?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tony Stark vs. HAL-9000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Snikt!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać Spider-Manem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Spider-Man w pigułce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wojna skrullo-kree pod flagą Avengers
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najlepszy solowy Iron Man w Kolekcji (jak na razie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Okopani na z góry upatrzonych pozycjach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwutakt: Kolejna niezła płyta Wielkiego Zespołu… tylko
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

DC Comics: Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 40 najgorszych okładek płyt 2016 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: …i po świętach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2016 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Święta, święta…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Styczeń 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.