Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kapitan Żbik: Bo ja jestem, proszę pana, „na zakręcie”…

Esensja.pl
Esensja.pl
Dylogia „Na zakręcie” i „Niewygodny świadek” ukazała się po publikacji pierwszych komiksów narysowanych przez Jerzego Wróblewskiego. Prawdopodobnie jednak jej scenariusz powstał wcześniej, ponieważ przynależy ona jeszcze do poprzedniej „epoki”, w której dominowały klasyczne opowieści milicyjne, a za bandytami ganiali funkcjonariusze MO, nie zaś aspirujący do ich roli harcerze.

Władysław Krupka, Bogusław Polch
‹Kapitan Żbik #31: Na zakręcie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #31: Na zakręcie
Scenariusz
Data wydania1973
RysunkiBogusław Polch
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
O „rewolucji”, jaka dokonała się w 1972 i 1973 roku w podejściu do serii o kapitanie Żbiku, pisaliśmy już przy okazji debiutanckiego komiksu autorstwa Jerzego Wróblewskiego. Narysowana przez bydgoszczanina (chociaż rodem z Inowrocławia) trylogia – na którą złożyły się następujące zeszyty: „Wieloryb z peryskopem”, „Wiszący rower” i „Tajemniczy nurek” – stanowiła nowe otwarcie cyklu. Od tej pory głównymi odbiorcami „Żbika” mieli być młodzi czytelnicy; sądząc po bohaterach opowieści o harcerzach Marku i Zbyszku, osoby z przedziału od dwunastu do piętnastu lat. I chociaż będą zdarzać się wyjątki, to jednak zdecydowana większość odcinków rysowanych przez Wróblewskiego będzie miała właśnie posmak młodzieżowości. Tę różnicę w podejściu do tematu widać bardzo wyraziście, kiedy porównamy wspomnianą powyżej trylogię z zeszytami, jakie ukazały się tuż po niej, za których stronę graficzną odpowiadał Bogusław Polch.
Prawdopodobnie zamówienie na nie wydawnictwo Sport i Turystyka złożyło jeszcze przed podpisaniem umowy z Wróblewskim. Z tego też powodu scenariusz – po raz kolejny autorstwa Władysława Krupki – jest klasyczną historią kryminalną przeznaczoną dla jak najbardziej dorosłego czytelnika. I w tym niezaprzeczalnie tkwi też jego siła. Bogusław Polch jako twórca komiksów o kapitanie Żbiku zadebiutował dwa lata wcześniej „Złotym Mauritiusem”, następnie powstała tetralogia otwarta „Nocną wizytą”, a zwieńczona „Saltem śmierci” (1972). Jego wkład w serię zamknęła natomiast dylogia złożona z „Na zakręcie” i „Niewygodnego świadka”. Od strony scenariuszowej – bardzo przyzwoita, od graficznej zaś – może nie ekscytująca, ale na pewno godna pochwały, na dodatek niepozbawiona charakterystycznych dla twórczości Polcha elementów (jakie parę lat później staną się znakiem rozpoznawczym „Ekspedycji”).
Początek komiksu jest naprawdę mocny. Jadący krętą drogą motocyklista Bronisław Skiba nieomal zostaje zmieciony z szosy przez zbliżający się z naprzeciwka samochód osobowy, który nagle zmienia pas ruchu. Mijając go, mężczyzna widzi siedzącą, a raczej opartą głową o kierownicę, nieprzytomną kobietę. Kilkadziesiąt metrów dalej, na tytułowym zakręcie, pojazd przebija barierkę ochronną i wylatuje z drogi; chwilę później staje w płomieniach. Zszokowanemu Skibie dojście do siebie na tyle, by podjąć jakiekolwiek działania, zajmuje kilka minut. W tym czasie obok niego przejeżdża kolejny wóz, niebieski fiat, prowadzony przez faceta z bródką w ciemnych okularach. Choć musi on widzieć płonący samochód, nie reaguje; jedzie dalej, jakby nic się nie wydarzyło. Nie mogąc liczyć na niczyje wsparcie, Bronisław jedzie najszybciej, jak to możliwe, do najbliższej wsi i stamtąd dzwoni na komisariat. Wraz z milicją przyjeżdża także pogotowie, ale na próżno; w dogasającym pojeździe ratownicy znajdują bowiem już tylko zwęglone zwłoki kobiety.
Czyżby zasłabła podczas jazdy? Lekarz milicyjny nie ma wątpliwości, że przyczyną śmierci było uderzenie w głowę, a wypadek był jedynie następstwem zgonu. Kluczowe dla wyjaśnienia sprawy może być odnalezienie nieznajomego kierowcy niebieskiego fiata, o którym poinformował funkcjonariuszy Skiba. Komendant powiatowy wszczyna nawet jego poszukiwania, jednocześnie też postanawia poinformować o zdarzeniu centralę i kapitana Żbika. Tymczasem Bronisław po złożeniu zeznań zostaje puszczony do domu. Wieczorem spotyka się ze swoją narzeczoną Zosią (piękną blondyną lubującą się w spódniczkach mini); randkę jednak trudno uznać za udaną, mężczyzna jest bowiem zdenerwowany i zmęczony. Kobieta początkowo boi się, że może mieć to związek z faktem, iż nie jest wobec niego do końca szczera. Gdy dowiaduje się o prawdziwej przyczynie emocjonalnego rozchwiania narzeczonego, oddycha z ulgą. Ale na krótko – następnego dnia w pracy (w salonie kosmetycznym) czyta gazetę, w której znajduje się wzmianka o wypadku, jakiego świadkiem był Skiba. Okazuje się, że ofiarą była dwudziestoośmioletnia Janina Zarysówna, z którą Zosia od jakiegoś czasu prowadziła podejrzane interesy.
Skiba jest więc – oczywiście niechcący – podwójnie „umoczony” w zabójstwo Janiny, które na dodatek rzuca się cieniem na jego związek z Zosią. Chcąc go ratować, jest zmuszony przedsięwziąć drastyczne i wiążące się z dużym niebezpieczeństwem kroki. Scenariusz, chociaż pozbawiony fajerwerków, prezentuje się logicznie; jest także na tyle wciągający, że losy bohaterów śledzi się z przyjemnością i zaciekawieniem do ostatniej planszy. Ba! nie przeszkadza nawet fakt, że to kolejny zeszyt, w którym nawet na moment nie pojawia się kapitan Żbik (wspomina o nim jedynie komendant powiatowy MO badający sprawę zabójstwa Zarysówny). Widać, że Władysław Krupka czuł się mocny w takich właśnie opowieściach, to była jego domena – przedstawienie codziennej milicyjnej roboty, może i żmudnej, mało efektownej, ale za to realistycznej – nie zaś, mocno podszyte propagandą, historyjki dla grzecznych harcerzyków. Coraz większą pewność zyskiwał również Polch. Nie rezygnując z typowych dla siebie powłóczystych fizjonomii bohaterów, większą wagę przykładał do „dekoracji” – tego, co widać w tle, do drugiego, a nawet trzeciego planu. Ale jego sposób rysowania nie pasował do nowych wyzwań, jakie postawiono przed twórcami „Żbika”. Dlatego też między innymi musiał ustąpić miejsca dużo bardziej uniwersalnemu i wizualnie przyjaznemu Jerzemu Wróblewskiemu.
W liście do czytelników kapitan Żbik (czy też kryjący się za jego „plecami” Krupka) ponownie podjął temat ukrywania nielegalnej broni. Ponownie też zwrócił się z apelem do młodych czytelników, aby o takich przypadkach informowali odpowiednie służby. A jeżeli z jakiegoś powodu nie chcą tego robić, mogą… napisać do niego. Dyskrecja i wdzięczność zapewnione! W rubryce „Za ofiarność i odwagę” tym razem uhonorowano plutonowego MO Jana Kaczmarczyka, który 16 sierpnia 1972 roku w miejscowości Nur (w powiecie Ostrów Mazowiecka) wyciągnął topiących się w jeziorze Halinę Topaczewską i troje jej dzieci: Małgosię, Wieśka i Dorotkę. Z kolei w „Kronice MO” mowa jest o instalowaniu władzy ludowej na ziemi lubuskiej – w Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim – która wyzwolona została przez maszerujące na Berlin oddziały Armii Czerwonej zimą 1945 roku. Co ciekawe, to pierwsza notka na ten temat, w której nie pojawia się mantra o walkach z pogrobowcami hitleryzmu i reakcyjnym podziemiem. Milicjanci zajmują się głównie oczyszczaniem miejskich ulic z gruzów, organizacją życia codziennego czy uruchamianiem zakładów pracy. Amen!
koniec
19 marca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Może zamiast bić woli pan o tym porozmawiać?
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 III 2017

Choć w zbiorowej świadomości Hulk zakorzenił się jako zielony stwór, rzucający na lewo i prawo elokwentnym „Hulk będzie bił”, jego postać jest o wiele bardziej złożona i przez lata bardzo ewoluowała. Można się o tym przekonać sięgając po piąty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela.

więcej »

Wybrzeże umarłych
Paweł Ciołkiewicz

24 III 2017

„Náströnd” to komiks wymykający się jednoznacznym interpretacjom. Na poziomie najbardziej podstawowym jest to zapis krótkiego epizodu rozgrywającego się w symbolicznej rzeczywistości mitologii nordyckiej. Za tą fasadą kryje się jednak poruszająca, współczesna historia o ludzkich traumach.

więcej »

Esensja czyta dymki: Marzec 2017
Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

23 III 2017

Po krótkiej zimowej przerwie powracamy do naszego cyklu nie mniej krótkich recenzji komiksowych.

więcej »

Polecamy

Biali nie potrafią skakać

Kadr, który…:

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Demoniczna danina damy w dworku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Sorry, Winnetou
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A ja widzę samo lasso!
— Konrad Wągrowski

O jeden most za daleko
— Marcin Osuch

Wszyscy ninja są tacy nerwowi?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Manty w pomarańczach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Póki dysze jeszcze dyszą
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Namnożone namorzyny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podwójny atak
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Pawlik Morozow w wersji light
— Sebastian Chosiński

A Żbika ciągle brak…
— Sebastian Chosiński

Dokonała się rewolucja…
— Sebastian Chosiński

Po nitce do zbrodniarza
— Sebastian Chosiński

Żbik vs. „Kruk”
— Sebastian Chosiński

Cyrkowcy na sto fajerek
— Sebastian Chosiński

Wąż z Kraju Kwitnącej Wiśni
— Sebastian Chosiński

„Kruk” „Bocianowi” oka nie wykole
— Sebastian Chosiński

Piękna rudowłosa
— Sebastian Chosiński

Historyk sztuki to bardzo niebezpieczny zawód
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja czyta dymki: Grudzień 2015
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Saga o Geralcie z Rivii
— Paweł Ciołkiewicz

Esensja czyta dymki: Listopad 2015
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bogowie z kosmosu: Kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Otworzyły się niebiosa
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Świadek niepojętej techniki
— Paweł Ciołkiewicz

Bogowie z kosmosu: Piękny, choć nieludzki ląd…
— Sebastian Chosiński

Bogowie z kosmosu: Podróże w przestrzeni i (niekoniecznie) czasie
— Wojciech Gołąbowski

Bogowie z kosmosu: Seks aniołów z ziemskimi kobietami
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Non omnis moriar: Patrząc na nieznany, daleki brzeg…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Niewiarygodne przygody Norwegów w Nowym Jorku
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Scena to dziwna…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Mutant – to brzmi dumnie!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Desant zza dwóch oceanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Chwila, która mogłaby trwać w nieskończoność
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Tu miejsce na labirynt…: Druga twarz artysty awangardowego
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Stracone złudzenia Rzymu
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Pogańska chuć, chrześcijańskie opanowanie
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.