Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Marvel: Ludzie-sztosy

Esensja.pl
Esensja.pl
Rozrastanie się świata Marvela w latach 60. było imponujące. Nic dziwnego, albowiem polityka wydawnictwa polegała na założeniu:na jednego nowego superbohatera konkurencji my oferujemy pięciu. Tak powstali Inhumans. O ich początkach opowiada sto dziewiąty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela zatytułowany po prostu „Inhumans”.

Neal Adams, Jack Kirby, Stan Lee, Roy Thomas
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #109: Inhumans›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #109: Inhumans
Tytuł oryginalnyThe Inhumans
Scenariusz
Data wydania25 stycznia 2017
RysunkiJack Kirby, Neal Adams
PrzekładRobert P. Lipski
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-2820-350-1
Format168s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nigdy nie byłem specjalnym fanem Inhumans. Choć Black Bolt, Medusa i Crystal są ciekawymi postaciami, to już Gorgon, a zwłaszcza Karnak sprawiają wrażenie stworzonych na siłę, bez dobrze przemyślanego konceptu (przypomnijmy – jeden potrafi wywołać trzęsienie ziemi tupnięciem, a drugi zawsze znajduje najczulsze miejsce swojego wroga). Dlatego też do niniejszego wydawnictwa podchodziłem jak pies do jeża. I muszę przyznać, że z początku miło się rozczarowałem. Odcinki, będące uzupełnieniem serii poświęconej Thorowi (listopad 1967 – maj 1968) autorstwa Stana Lee i Jacka Kirby′ego skupiają się na genezie rasy Inhumans i bardzo przyjemnie się je czyta.
Śledzimy w nich rozwijającą się mitologię świata nadludzi, która dziwnie koresponduje z tezami debiutującego w tamtym czasie Ericha von Dänikena. Opiera się ona na założeniu, że kosmicznej rasie Kree nie podobała się wolno postępująca ewolucja homo sapiens, w związku z czym postanowiła ją przyspieszyć. W wyniku genetycznych manipulacji powstała rasa długowiecznych istot o nadzwyczajnych umiejętnościach.
Ponieważ koncepcja Inhumans przyjęła się wśród czytelników, ci zaczęli zasypywać wydawnictwo prośbami o ich dalsze przygody. W efekcie tego już w 1970 roku wystartowała seria „Amazing Adventures”, której połowę przeznaczono na pokazanie współczesnych losów społeczeństwa dowodzonego przez Black Bolta (drugie pół było poświęcone solowym przygodom Czarnej Wdowy). Tu pierwsze skrzypce grał już Jack Kirby, konsekwentnie realizując pierwotne założenia. Inhumans wciąż są obcy ludziom, a spotkania gatunków mają bardzo burzliwy i raczej nieprzyjemny charakter.
Szybko jednak zastąpili go znani z pracy nad pierwszym wcieleniem X-Men Roy Thomas i Neal Adams. Postanowili oni przenieść akcję z krainy Inhumans – Attilanu do naszego świata. Niestety spowodowało to, że mityczni bohaterowie stali się kolejną zbieraniną trykociarzy, którzy muszą stawić czoła następnym czarnym charakterom, pokroju Mandaryna. Niemniej dzięki wartkiej akcji i pomysłowi, by Black Bolt zapomniał kim jest i jakie posiada umiejętności, odcinki te nie wypadają źle.
Na tym etapie jeszcze zastanawiałem się, czy nie potraktować tego tomu WKKM jakąś łagodniejszą oceną. Niestety końcówka skutecznie wyleczyła mnie z tego entuzjazmu. Przeszliśmy do czasów, kiedy attilanie wyrugowali z „Amazing Adventures” Czarną Wdowę i zajęli cały zeszyt. Z początku Roya Thomasa na stanowisku scenarzysty zastąpił Gerry Conway, który sprawnie, choć już bez polotu kontynuował dzieło poprzednika. Jednak w momencie, kiedy za Neala Adamsa przyszedł Mike Sekowsky, praktycznie komiks ten stał się nieczytalny. Inhumans całkowicie stracili swoją indywidualność, ich działania przestały być w jakikolwiek sposób logiczne, a potyczka z Magneto i jego mutantami wlecze się w nieskończoność. Choć próbowano jeszcze utrzymać zainteresowanie bohaterami pod postacią własnej serii („Amazing Adventures” przejął włochaty już Beast), to jednak dość szybko, bo zaledwie po dwunastu numerach skapitulowano.
Równie nierówny poziom co scenarzyści prezentują rysownicy. Ponad połowa komiksu jest dziełem Jacka Krby′ego, wiadomo więc mniej więcej czego się spodziewać – archaicznej kreski i niezbyt rozbudowanego tła. To co mnie u niego szczególnie drażni, a na co możemy trafić i tutaj, to fakt, że poza świetnymi kadrami, nierzadko płodzi ewidentne kiksy. Zwłaszcza kiepsko idzie mu z twarzami (wystarczy popatrzeć na groteskowego Mandaryna). Może po prostu prowadził za dużo projektów na raz. Ponadto nieco szaleje z prehistorycznymi realiami, ponieważ na początku mamy scenę, która jasno sugeruje, że nasi jaskiniowi praprzodkowie żyli nie tylko w towarzystwie tygrysów szablozębnych i mamutów, ale także pterodaktyli i morskich dinozaurów. Dziwi mnie też to, że w swojej wersji Hachette nie zadbało o porządne kolory – na niektórych stronach Medusa ma włosy czerwone, a na innych pomarańczowe. Wiem, że w latach 60. mógł być z tym problem, ale dziś?
Wszelkie zastrzeżenia co do strony graficznej znikają za to w momencie, kiedy do pracy bierze się Neal Adams. Już pierwszy kadr, kiedy widzimy lecącego w stronę czytelnika Black Bolta robi ogromne wrażenie. Za to kompletną porażką jest występ Mike′a Sekowsky′ego, który śmiało może brać udział w konkursie na najpaskudniejsze odzwierciedlenie Magneta.
Z historycznego punktu widzenia dobrze się stało, że Inhumans otrzymali swój własny tom, bo to jednak istotny kawałek uniwersum Marvela. Niestety jeśli mam spojrzeć na ten komiks nie przez pryzmat kolekcjonera i fana, a osoby szukającej rozrywki, muszę przyznać, że o wiele chętniej poznałbym historie z „Amazing Adventures” poświęcone Czarnej Wdowie. W każdym razie patrząc na reprinty okładek, ma się wrażenie, że są o wiele ciekawsze.
koniec
8 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

08 IV 2017   15:26:40

"utrzymać zainteresowanie nohaterami" - literówka

08 IV 2017   18:28:59

Dziękujemy, poprawione.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie ma kresu zbrodni
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 V 2017

Nareszcie! Po latach nieobecności na polski rynek powraca (i to w wielkim stylu) Pogromca. Dzięki wydawnictwu Egmont otrzymaliśmy właśnie eleganckie, zbiorcze wydanie dwunastu pierwszych zeszytów „Punisher vol. 6” ze scenariuszem Gartha Ennisa i rysunkami Lewisa Larosa i Leonardo Fernándeza.

więcej »

Esensja czyta dymki: Maj 2017
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

24 V 2017

Lekko zróżnicowane tematycznie komiksowe notki majowe.

więcej »

Miłość w czasach zarazy
Paweł Ciołkiewicz

23 V 2017

Zgodnie z intencjami twórców „Irena” to komiks będący przede wszystkim opowieścią o duchu walki Ireny Sendlerowej – uznanej za Sprawiedliwą wśród Narodów Świata, działaczki ruchu oporu, która podczas drugiej wojny światowej ocaliła życie około dwóch i pół tysiąca żydowskich dzieci. Korzystając z dostępnych materiałów Jean-David Morvan, Séverine Tréfouël oraz David Evrard stworzyli adresowaną nie tylko do młodszego czytelnika, poruszającą historię prawdziwej bohaterki.

więcej »

Polecamy

Pędzą konie

Kadr, który…:

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na straganie w dzień targowy
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Ojciec prać!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tak to się robiło w latach 70
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tymczasem w pewnym nadbałtyckim kraju
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Łucznik wyborowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Może zamiast bić woli pan o tym porozmawiać?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te pasy i jasne gwiazdy dumnie łopoczące…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tony Stark vs. HAL-9000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Snikt!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać Spider-Manem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Spider-Man w pigułce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwutakt: Kolejna niezła płyta Wielkiego Zespołu… tylko
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

DC Comics: Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 40 najgorszych okładek płyt 2016 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.