Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 19 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Spirytus ważniejszy niż złoto

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zakręt śmierci” to bezpośrednia kontynuacja „Dwunastu kanistrów” – opowieści o podejrzliwym motorowodniaku Kazimierzu Bujakowskim, który wpada na trop przemytu odbywającego się pod przykrywką klubu sportowego „Korona”. Za tym ze wszech miar godnym potępienia procederem stoi sam prezes klubu. Nic więc dziwnego, że Kazik szuka pomocy nie wśród innych działaczy, ale u… kapitana Żbika.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #34: Zakręt śmierci›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #34: Zakręt śmierci
Scenariusz
Data wydania1974
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pech jednak sprawia, że kapitan Żbik – wielbiciel sportów motorowodnych, od dwóch lat kibicujący Kazikowi – musi właśnie wyjechać w sprawach służbowych. Ich spotkanie zostaje zatem odłożone o kilkanaście dni – do powrotu funkcjonariusza z delegacji i Bujakowskiego z zawodów zagranicznych. To z kolei stwarza śmiertelne zagrożenie dla zawodnika, albowiem – o czym wiemy z „Dwunastu kanistrów” – świadkiem jego rozmowy z kapitanem był prezes klubu „Korona”, a więc człowiek, na którego Kazik miał zamiar donieść milicji. W pewnym sensie zostaje on więc ostrzeżony. W efekcie postanawia pozbyć się sportowca raz na zawsze – nie tylko z drużyny. Okazją ku temu mają być mistrzostwa, na które nie tak dawno Bujakowski zakwalifikował się wraz z innymi kolegami. Odbywają się one poza granicami kraju, co – jak mniema prezes – utrudni ewentualne śledztwo, ułatwiając jednocześnie zatarcie śladów.
Do tego celu prezes wykorzystuje swego kierowcę. W nocy, gdy zawodnicy śpią, włamuje się on do hangaru, w którym przechowywane są ślizgacze, i do baku maszyny Kazika wsypuje tajemniczy proszek. Nieomal zostaje przy tym nakryty przez strażnika, którego jednak zaskakuje i ogłusza. Tym samym los Bujakowskiego wydaje się przesądzony. Następnego dnia ma miejsce trening i odprawa z trenerem, podczas której prezes motywuje zawodników do walki, obiecując nagrody. Kazika nikt jednak motywować nie musi. To prawdziwy sportowiec, który zawsze daje z siebie wszystko, zdolny zwyciężać nawet wówczas, gdy jest w słabszej formie. A teraz jest przecież przygotowany perfekcyjnie. Jedyne, co go martwi, to nowy ślizgacz, którego nie zdołał jeszcze dokładnie poznać i który może się znarowić. Bujakowski startuje w szóstym biegu – z początku idzie mu średnio, ale im bliżej mety, tym lepsze zajmuje miejsce.
Kiedy wydaje się, że już nikt i nic nie odbierze mu zwycięstwa, maszyna zostaje poderwana i rozbija się o taflę jeziora. Kazik, nieprzytomny, zostaje zabrany do szpitala. Przewodniczący komisji sędziowskiej chce zarządzić badanie ślizgacza, od czego z kolei stara się go odwieść prezes „Korony”, wszystko zrzucając na błąd zawodnika, który nie poznał jeszcze nowej maszyny. W nocy natomiast na jego polecenie kierowca usuwa ślady obecności proszku w baku, wsypując do niego nie mniej tajemnicze granulki. Sprawa wydaje się załatwiona. Kazik prawdopodobnie umrze, przemycony w kanistrach spirytus pozostanie za granicą, a pieniądze w kieszeni prezesa i jego pomagierów; nie dojdzie też do spotkania Bujakowskiego z kapitanem Żbikiem. Tyle że sportowiec ma twardy organizm i ani myśli przenosić się na tamten świat. Zaskakująco szybko dochodzi do siebie, co bardzo nie podoba się podstępnemu działaczowi, który musi teraz ekspresowo obmyślić i wprowadzić w życie plan awaryjny.
Fabuła, podobnie jak w przypadku poprzedniego odcinka tej trzyczęściowej miniserii, czyli „Dwunastu kanistrów”, jest nieco rozwleczona. I chociaż opowiada o poważnych problemach ludzi dorosłych – w przeciwieństwie do trylogii „harcerskiej” Władysława Krupki i Jerzego Wróblewskiego – sposób narracji i dialogi sprawiają, że nie można mieć wątpliwości, iż adresowana była głównie do młodych czytelników, w okolicach lat dwunastu-piętnastu. Efekt jest taki, że trzydziesto-, czterdziestoletni (albo i starsi, jak prezes „Korony”) bohaterowie mówią językiem zaskakująco sztucznym. Ale to, na szczęście, spawa drugorzędna. Ważniejsze, że akcja wreszcie nabiera tempa i zyskuje na dramatyzmie. Prezes okazuje się prawdziwie „czarnym charakterem”; bohaterem z krwi i kości, chociaż oczywiście trudnym do polubienia, jest też jego kierowca; najbardziej blado wypada na ich tle Kazik. Ale tak już bywa, że szlachetność i uczciwość jest mało atrakcyjnym towarem do sprzedania w literaturze sensacyjnej. Zwłaszcza jeśli reprezentująca te cechy postać ma dodatkową zdolność przyciągania wszelkich nieszczęść.
A jak prezentują się „bonusy” do „Zakrętu śmierci”? W liście do czytelników kapitan Żbik, przywołany do tablicy przez jednego z nich, niejakiego Pawła Korczyńskiego z Piastowa, zwraca uwagę na problem bezpańskich psów. Przedstawia się także jako wielki miłośnik tych zwierząt i zwraca z apelem o odpowiedzialność i opiekę nad nimi, jak również o reagowanie na przejawy przemocy wobec czworonogów. Wielki plus za to dla Żbika! W rubryce „Za ofiarność i odwagę” przedstawiony został tym razem sierżant MO Antoni Bednarski z Limanowej, który 13 kwietnia 1970 roku uratował z pożaru pozostawione bez opieki czworo dzieci Antoniego Jeża: sześcioletniego Ryszarda, czteroletniego Władysława, trzyletnią Danutę i rocznego Stanisława. W „Kronice MO” jest natomiast mowa o instalowaniu służb porządkowych w stolicy Dolnego Śląska, która stosunkowo późno, bo dopiero 8 maja 1945 roku, a więc w dniu kapitulacji wojsk hitlerowskich, została wyzwolona. Miasto było zniszczone do tego stopnia, że Komendę Wojewódzką przeniesiono tam dopiero w październiku (wcześniej mieściła się w Trzebiatowie i Legnicy). A i wtedy głównymi zadaniami funkcjonariuszy były przede wszystkim rozminowywanie i usuwanie niewypałów oraz zabezpieczanie obiektów. Walka z bandami i niedobitkami Wehrmachtu i Gestapo schodziła na plan dalszy. Przynajmniej, jeśli wierzyć notce na tylnej okładce zeszytu, w pierwszych miesiącach po wojnie.
koniec
9 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
Sebastian Chosiński

18 VIII 2017

Fakt, że początkowo przewidziana na cztery części „Wojenna odyseja Antka Srebrnego” doczekała się właśnie siódmego odcinka, a w zapowiedziach jest już ósmy – świadczy o tym, iż komiks, na który pomysł zrodził się w Instytucie Pamięci Narodowej, cieszy się niemałą popularnością. Tym razem bohaterski chłopak wraz ze swoim przyjaciółmi wyzwala obóz jeniecki i tropi esesmańskiego złodzieja dzieł sztuki.

więcej »

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
Paweł Ciołkiewicz

16 VIII 2017

„Morfołaki. Nowy Testament” to - być może ostatnia - okazja do tego, by powrócić do baśniowego świata zamieszkiwanego przez ludzi i dziwne stwory z pogranicza snu i jawy. Jak zapowiada wydawca znajdziemy w tym tomie definitywne rozstrzygnięcie filozoficznego sporu trawiącego umysły morfołackich mędrców od początku serii.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Tarzan w leśnej kniei
— Sebastian Chosiński

Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

„Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Z Bydgoszczy do serca dżungli
— Sebastian Chosiński

Szwejk Ludowego Wojska Polskiego
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Koncertowe przygody Grupy Niemen
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.