Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kapitan Żbik: Spirytus ważniejszy niż złoto

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zakręt śmierci” to bezpośrednia kontynuacja „Dwunastu kanistrów” – opowieści o podejrzliwym motorowodniaku Kazimierzu Bujakowskim, który wpada na trop przemytu odbywającego się pod przykrywką klubu sportowego „Korona”. Za tym ze wszech miar godnym potępienia procederem stoi sam prezes klubu. Nic więc dziwnego, że Kazik szuka pomocy nie wśród innych działaczy, ale u… kapitana Żbika.

Władysław Krupka, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #34: Zakręt śmierci›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #34: Zakręt śmierci
Scenariusz
Data wydania1974
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Pech jednak sprawia, że kapitan Żbik – wielbiciel sportów motorowodnych, od dwóch lat kibicujący Kazikowi – musi właśnie wyjechać w sprawach służbowych. Ich spotkanie zostaje zatem odłożone o kilkanaście dni – do powrotu funkcjonariusza z delegacji i Bujakowskiego z zawodów zagranicznych. To z kolei stwarza śmiertelne zagrożenie dla zawodnika, albowiem – o czym wiemy z „Dwunastu kanistrów” – świadkiem jego rozmowy z kapitanem był prezes klubu „Korona”, a więc człowiek, na którego Kazik miał zamiar donieść milicji. W pewnym sensie zostaje on więc ostrzeżony. W efekcie postanawia pozbyć się sportowca raz na zawsze – nie tylko z drużyny. Okazją ku temu mają być mistrzostwa, na które nie tak dawno Bujakowski zakwalifikował się wraz z innymi kolegami. Odbywają się one poza granicami kraju, co – jak mniema prezes – utrudni ewentualne śledztwo, ułatwiając jednocześnie zatarcie śladów.
Do tego celu prezes wykorzystuje swego kierowcę. W nocy, gdy zawodnicy śpią, włamuje się on do hangaru, w którym przechowywane są ślizgacze, i do baku maszyny Kazika wsypuje tajemniczy proszek. Nieomal zostaje przy tym nakryty przez strażnika, którego jednak zaskakuje i ogłusza. Tym samym los Bujakowskiego wydaje się przesądzony. Następnego dnia ma miejsce trening i odprawa z trenerem, podczas której prezes motywuje zawodników do walki, obiecując nagrody. Kazika nikt jednak motywować nie musi. To prawdziwy sportowiec, który zawsze daje z siebie wszystko, zdolny zwyciężać nawet wówczas, gdy jest w słabszej formie. A teraz jest przecież przygotowany perfekcyjnie. Jedyne, co go martwi, to nowy ślizgacz, którego nie zdołał jeszcze dokładnie poznać i który może się znarowić. Bujakowski startuje w szóstym biegu – z początku idzie mu średnio, ale im bliżej mety, tym lepsze zajmuje miejsce.
Kiedy wydaje się, że już nikt i nic nie odbierze mu zwycięstwa, maszyna zostaje poderwana i rozbija się o taflę jeziora. Kazik, nieprzytomny, zostaje zabrany do szpitala. Przewodniczący komisji sędziowskiej chce zarządzić badanie ślizgacza, od czego z kolei stara się go odwieść prezes „Korony”, wszystko zrzucając na błąd zawodnika, który nie poznał jeszcze nowej maszyny. W nocy natomiast na jego polecenie kierowca usuwa ślady obecności proszku w baku, wsypując do niego nie mniej tajemnicze granulki. Sprawa wydaje się załatwiona. Kazik prawdopodobnie umrze, przemycony w kanistrach spirytus pozostanie za granicą, a pieniądze w kieszeni prezesa i jego pomagierów; nie dojdzie też do spotkania Bujakowskiego z kapitanem Żbikiem. Tyle że sportowiec ma twardy organizm i ani myśli przenosić się na tamten świat. Zaskakująco szybko dochodzi do siebie, co bardzo nie podoba się podstępnemu działaczowi, który musi teraz ekspresowo obmyślić i wprowadzić w życie plan awaryjny.
Fabuła, podobnie jak w przypadku poprzedniego odcinka tej trzyczęściowej miniserii, czyli „Dwunastu kanistrów”, jest nieco rozwleczona. I chociaż opowiada o poważnych problemach ludzi dorosłych – w przeciwieństwie do trylogii „harcerskiej” Władysława Krupki i Jerzego Wróblewskiego – sposób narracji i dialogi sprawiają, że nie można mieć wątpliwości, iż adresowana była głównie do młodych czytelników, w okolicach lat dwunastu-piętnastu. Efekt jest taki, że trzydziesto-, czterdziestoletni (albo i starsi, jak prezes „Korony”) bohaterowie mówią językiem zaskakująco sztucznym. Ale to, na szczęście, spawa drugorzędna. Ważniejsze, że akcja wreszcie nabiera tempa i zyskuje na dramatyzmie. Prezes okazuje się prawdziwie „czarnym charakterem”; bohaterem z krwi i kości, chociaż oczywiście trudnym do polubienia, jest też jego kierowca; najbardziej blado wypada na ich tle Kazik. Ale tak już bywa, że szlachetność i uczciwość jest mało atrakcyjnym towarem do sprzedania w literaturze sensacyjnej. Zwłaszcza jeśli reprezentująca te cechy postać ma dodatkową zdolność przyciągania wszelkich nieszczęść.
A jak prezentują się „bonusy” do „Zakrętu śmierci”? W liście do czytelników kapitan Żbik, przywołany do tablicy przez jednego z nich, niejakiego Pawła Korczyńskiego z Piastowa, zwraca uwagę na problem bezpańskich psów. Przedstawia się także jako wielki miłośnik tych zwierząt i zwraca z apelem o odpowiedzialność i opiekę nad nimi, jak również o reagowanie na przejawy przemocy wobec czworonogów. Wielki plus za to dla Żbika! W rubryce „Za ofiarność i odwagę” przedstawiony został tym razem sierżant MO Antoni Bednarski z Limanowej, który 13 kwietnia 1970 roku uratował z pożaru pozostawione bez opieki czworo dzieci Antoniego Jeża: sześcioletniego Ryszarda, czteroletniego Władysława, trzyletnią Danutę i rocznego Stanisława. W „Kronice MO” jest natomiast mowa o instalowaniu służb porządkowych w stolicy Dolnego Śląska, która stosunkowo późno, bo dopiero 8 maja 1945 roku, a więc w dniu kapitulacji wojsk hitlerowskich, została wyzwolona. Miasto było zniszczone do tego stopnia, że Komendę Wojewódzką przeniesiono tam dopiero w październiku (wcześniej mieściła się w Trzebiatowie i Legnicy). A i wtedy głównymi zadaniami funkcjonariuszy były przede wszystkim rozminowywanie i usuwanie niewypałów oraz zabezpieczanie obiektów. Walka z bandami i niedobitkami Wehrmachtu i Gestapo schodziła na plan dalszy. Przynajmniej, jeśli wierzyć notce na tylnej okładce zeszytu, w pierwszych miesiącach po wojnie.
koniec
9 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

24 VI 2017

Tego nie dało się uniknąć. W kolekcji poświęconej najważniejszym postaciom Domu Pomysłów obowiązkowo musiało znaleźć się miejsce dla Fantastycznej Czwórki. W Superbohaterach Marvela pod pozycją jedenastą.

więcej »

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

23 VI 2017

Wonder Woman przez lata była u nas traktowana po macoszemu. Ostatnio jednak, głównie dzięki wydawnictwu Egmont, nieco nadrabiamy straty. Jest także pozytywny aspekt tej sytuacji: otrzymujemy samą esencję najlepszych komiksów jej poświęconych. Jak te, które wypełniają tom pierwszy nowej serii DC Deluxe poświęconej Amazonce, ze scenariuszem Grega Rucki.

więcej »

Zbrodniarz i panna
Sebastian Chosiński

22 VI 2017

Życie na Dzikim Zachodzie nie było sielankowe. Zwłaszcza gdy na dodatek wykonywało się zawód grabarza. A jednak Jonas Crow zdecydował się na taką profesję. Jakby chciał przed czymś uciec, przekonany, że wśród trupów nie czyha na niego tyle niebezpieczeństw co wśród żywych. Jeżeli naprawdę tak właśnie myślał, był w wielkim błędzie, o czym dobitnie przekonuje trzeci tom serii – „Ogr z Sutter Camp”.

więcej »

Polecamy

Wróg czy przyjaciel?

Kadr, który…:

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

„Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Nie straszni nam szpiedzy z Zachodu!
— Sebastian Chosiński

Genialny wynalazca kontra chciwi kapitaliści
— Sebastian Chosiński

Oj, ten niedobry Zdzisiek!
— Sebastian Chosiński

„Zeppelin” pod Warszawą
— Sebastian Chosiński

Oczy i uszy szeroko otwarte
— Sebastian Chosiński

Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
— Sebastian Chosiński

Zaczyna być lepiej, gdy nie może być już gorzej
— Sebastian Chosiński

Zanim „narodził” się Waldemar Marszałek
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Z Bydgoszczy do serca dżungli
— Sebastian Chosiński

Szwejk Ludowego Wojska Polskiego
— Sebastian Chosiński

Wspominki z Dzikiego Zachodu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Raz na kilka lat
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Seks z syreną? Tylko nad Bałtykiem
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Tak wiele pomysłów…
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.