Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 21 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Bolesne życie

Esensja.pl
Esensja.pl
Jednak można stworzyć dziś superbohaterski komiks, który da się czytać bez poczucia zażenowania i totalnego zagubienia wynikającego z braku możliwości połapania się we wszystkich wątkach. Lektura pierwszego tomu pisanej przez Matta Fractiona serii o najlepszym łuczniku na świecie, jest doświadczeniem naprawdę przyjemnym (szczególnie po lekturze np. „Avengersów” Hickmana).

David Aja, Matt Fraction, Javier Pulido
‹Hawkeye #1: Moje życie to walka›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHawkeye #1: Moje życie to walka
Scenariusz
Data wydania15 marca 2017
RysunkiJavier Pulido, David Aja
Wydawca Egmont
CyklHawkeye
ISBN9788328119482
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Album zawiera pięć pierwszych zeszytów z serii „Hawkeye” oraz szósty zeszyt serii „Young Avengers Presents”. Trzy pierwsze opowieści to zamknięte całości, ukazujące Clinta Bartona, jako dość zwykłego człowieka z sąsiedztwa. Widzimy wprawdzie, jak bierze udział w ryzykownych akcjach, ale na pierwszy plan wysuwają się tu relacje z sąsiadami oraz innymi ludźmi. Widzimy też jego współpracę z Kate Bishop – dziewczyną zastępującą go kiedyś w roli Hawkeye’a. Dwa kolejne zeszyty tworzą nieco dłuższą historię, w której dają już o sobie znać powiązania Bartona z Avengers. Poszukiwanie kasety wideo mogącej wpłynąć na losy świata jest jednak raczej inteligentną i zabawną grą z konwencją superbohaterską niż poważną historią. Ostatnim akcentem jest opowieść o pierwszym spotkaniu Bartona z Kate Bishop, pierwotnie opublikowanej w ramach sześcioodcinkowej miniserii prezentującej młodych członków nowej superbohaterskiej formacji. Każdy jej zeszyt, tworzony przez innego scenarzystę, poświęcony był jednej postaci z Młodych Avengers. Choć fabularnie zupełnie nie pasuje ona do tomu, to jednak stanowi ciekawe urozmaicenie i dowodzi, że pisanie krótkich, zabawnych i dobrze skonstruowanych historii jest zdecydowanie mocną stroną Fractiona.
Historie zawarte albumie „Moje życie to walka” to krótkie, zamknięte opowiastki, tworzące jednak przemyślaną całość. Można bowiem powiedzieć, że autor przedstawia nam za ich pomocą własne wyobrażenie na temat Hawkeye’a. Clint Barton daje się poznać jako człowiek mający do siebie i do swojej „pracy” w Avengers ogromny dystans. Owszem chce czynić dobro i każdego dnia ma okazję do tego, by to robić, ale też zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczeń. Jego działania nie są tak spektakularne, jak można byłoby oczekiwać. Zamiast brać udział w walkach z najeźdźcami z kosmosu, próbuje uchronić swoich sąsiadów z kamienicy przed wyrzuceniem na bruk, ratuje psa przed niechybną śmiercią, czy wreszcie pomaga ściganej przez bandytów dziewczynie. Wszystko to jednak, w znacznym stopnie za sprawą świetnych, pełnych ciekawych zabiegów formalnych scenariuszy Matta Fractiona, czyta się doskonale, a fragmenty wyśmiewające absurdy superbohaterskiej konwencji są prawdziwą ozdobą tego albumu (np. sekwencja, w której główny bohater ma okazję wykorzystać w akcji swoje wymyślne strzały posiadające mniej lub bardzie absurdalne funkcje).
Pod względem graficznym komiks jest bardzo zróżnicowany. Autorem rysunków do trzech pierwszych zeszytów jest David Aja, dwa kolejne zilustrował Javier Pulido, natomiast w ostatnim – dodatkowym – zeszycie swoje umiejętności prezentuje Alan Davis. Z tej trójki zdecydowanie najlepiej wypada Aja. Jego rysunki przypominają nieco prace Davida Mazuchelliego z komiksu „Batman. Rok pierwszy”. Rysowane grubą linią, pozbawione kreskowania i oparte na dużym kontraście, impresyjne kadry, w połączeniu z płaskim kolorem prezentują się bardzo interesująco. Styl tego pochodzącego z Hiszpanii kilkukrotnego zdobywcy Nagrody Eisnera bez wątpienia wyróżnia się w dzisiejszym komiksie superbohaterskim. Słabiej prezentują się rysunki Javiera Pulido. Sprawiają one bowiem wrażenie, jakby ich autor nie mógł się zdecydować, czy chce naśladować styl Aji, czy też pójść raczej w stylistykę cartoonową. Rysunki Davisa to już standardowa superbohaterska kreska. Bardzo dobre wrażenie sprawia również stworzona przez Matta Hollingswortha kolorystyka, w której dominują fiolety i wrzosy. Doskonałym uzupełnieniem albumu są świetne, minimalistyczne okładki Davida Aji.
Podsumowując należy stwierdzić, że komiks Matta Fractiona jest doskonałą propozycją dla wszystkich rozważających rezygnację z lektury komiksów superbohaterskich. Czytelnikom mającym już dość rozdętych do granic rozsądku superbohaterskich nawalanek, w których logika i konsekwencja narracyjna, systematycznie przegrywają w starciu z widowiskowością i spektakularnością, można spokojnie polecić opowieść o zwyczajnym gościu, zmagającym się z dość przyziemnymi – jak na superbohatera – problemami. Dobrze napisany i narysowany komiks na pewno ich nie zawiedzie. Jeszcze lepiej byłoby, gdybyśmy w każdym zeszycie mogli podziwiać rysunki Davida Aji, ale znając reguły rządzące produkcją kolejnych odcinków amerykańskich serii komiksowych, nie możemy raczej na to liczyć.
koniec
14 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wsiąść do pociągu…
Paweł Ciołkiewicz

21 VIII 2017

Każdy, kto jeździ pociągami, wie, że podróż koleją zawsze jest przeżyciem niezapomnianym. W wagonach dzieją rzeczy niezwykłe. Jednak nawet najbardziej irytująca podróż w towarzystwie kogoś, kto właśnie opowiada o całym swoim życiu przez telefon komórkowy tak, że na pewno słychać go w kabinie maszynisty, nie może się równać z tym, co przeżyli bohaterowie komiksu „Odwiedziny”.

więcej »

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

W „Śladach w lesie” – trzeciej (przedostatniej) części miniserii – coś wreszcie zaczęło się dziać, chociaż przez cały czas czytelnikowi towarzyszy poczucie, że mozolne dążenie do celu, czyli rozwiązania sprawy tajemniczego zaginięcia niemieckiego marynarza, wcale nie jest zasługą majora Żbika, lecz spadających mu z nieba na biurko dowodów. Gdyby Żbik nie był ateistą, mógłby nawet pomyśleć, że to sprawka Boga.

więcej »

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Wsiąść do pociągu…
— Paweł Ciołkiewicz

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
— Paweł Ciołkiewicz

Pasożytom mówimy zdecydowane nie!
— Paweł Ciołkiewicz

Nadciąga tornado
— Paweł Ciołkiewicz

Najgorsza kapela świata
— Paweł Ciołkiewicz

Nienawiść do robotów
— Paweł Ciołkiewicz

Szranki i konkury
— Paweł Ciołkiewicz

Być jak John Wayne
— Paweł Ciołkiewicz

Co by tu jeszcze spieprzyć?
— Paweł Ciołkiewicz

Gra w samobójstwo
— Paweł Ciołkiewicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.