Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

DC Comics: Ziemskie okno życia

Esensja.pl
Esensja.pl
Teoretycznie Superman jest flagową postacią uniwersum DC. Praktycznie jednak chyba nie jest tak dobrze, skoro dopiero dwunasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics jest mu w całości poświęcony (dla porównania Batman miał do tej pory sześć wejść). Nie ma jednak co narzekać, albowiem „Ostatni syn Kryptona” to jedna z najlepszych opowieści poświęconych Człowiekowi Ze Stali.

‹Wielka Kolekcja DC #12: Superman: Ostatni syn Kryptona›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja DC #12: Superman: Ostatni syn Kryptona
Data wydaniastyczeń 2017
Wydawca Eaglemoss
CyklWielka Kolekcja DC
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Przyznam, że już miałem nie kupować tego numeru. Z Supermanem zawsze był problem, bo irytowała mnie jego nieskazitelność. Do tego okładka (na dobrą sprawę nie pochodząca z żadnego z zaprezentowanych w zbiorze zeszytów) jest wyjątkowo mało atrakcyjna, zapowiadająca infantylną opowiastkę o niezniszczalnym herosie. Cieszę się jednak, że w wyniku zbiegu okoliczności pozycja ta trafiła w moje ręce, albowiem wymyka się (przynajmniej przez większość czasu) banalnemu schematowi.
Jak wiemy Superman pochodzi ze zniszczonej planety Krypton. Przez długi czas wydawało się, że jest ostatnim przedstawicielem swojej rasy. Potem okazało się, że nie tylko on miał szczęście, dzięki czemu poznaliśmy Supergirl, a nawet superpsa. Na początku „Ostatniego syna Kryptona” okazuje się, że jest ktoś jeszcze… Oto w Metropolis ląduje kapsuła z dzieckiem w środku. Superman podejrzewa, że ma do czynienia z kolejnym ocalałym członkiem swojej cywilizacji i nie myli się. Problem polega na tym, że wkrótce za nim na Ziemi pojawiają się jego rodzice, którzy nie są tak pokojowo usposobieni, jak przybysze z Kryptona, których znaliśmy dotychczas.
Nie będę ukrywał, że wszystko kończy się wielką naparzanką. Ciekawsze jest jednak to, co dzieje się wcześniej, a zwłaszcza reakcja Supermena na pojawienie się chłopca. Po tym, jak uzmysłowił sobie, że nie mogą z Louis Lane mieć dzieci, oto zapłonął ognik nadziei na to, by wychować kogoś, komu mógłby przekazać swoją spuściznę. Sam chłopiec też jest interesującą postacią, albowiem był przez lata gnębiony przez rodziców i teraz pragnie zaznać miłości. Ta wzajemna interakcja jest najmocniejszą stroną omawianej pozycji.
Nieco mniej imponująco, ale również intrygująco maluje się drugi plan. Zwłaszcza Lex Luthor, który wspiera działania Supermana, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zostać tym, który ocali Metropolis, a także tym, który pogrąży reputację swojego największego wroga.
Wszystko to zostało zilustrowane w odpowiednio imponujący sposób przez Adama Kuberta. Choć powszechnie mówi się, że to jego brat Andy jest wybitnie uzdolniony, to nie ulega wątpliwości, że rysując niniejsze przygody Supermana wspiął się na wyżyny swych umiejętności. Te wszystkie kadry zajmujące całe strony potrafią zrobić wrażenie. Mi szczególnie podoba się ten z fragmentem oszklonego wieżowca, z którego sterczy wbita weń ciężarówka. Mógłbym mieć taki plakat na ścianie.
Nie znaczy to, że „Ostatni syn Kryptona” jest pozycją bez wad. To, że i tak wszystko kończy się mordobiciem ma się nijak do bardzo emocjonalnego początku. Dziwna też mi się wydaje lekkość, z jaką pokonywani się kolejni źli najeźdźcy z Kryptona, biorąc pod uwagę, że od prawie osiemdziesięciu lat nikomu nie udało się załatwić jednego Kal-Ela (kryptonijskie imię Supermana).
Nie przekonuje mnie również dodatkowa historia „Najwspanialszy dzień” (Superman Annual #13), gdzie w sielski sposób przedstawiono scenkę rodzajową pikniku całej rodziny Clarka Kenta na obcej planecie. Być może jestem nieczuły, ale mnie to nie rusza i wolałbym w jej miejsce otrzymać dokończenie przedruku pierwszego zeszytu serii „Superman” z 1939 roku, który nagle się urywa.
Podsumowując, „Ostatni syn Kryptona” to komiks, który polecam nie tylko fanom Clarka Kenta, ale generalnie wszystkim fanom dobrych historii o superbohaterach. Dobrze wiedzieć, że DC to nie tylko Batman.
koniec
15 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

16 IV 2017   23:57:25

"Mi szczególnie podoba się"

Czy na pokładzie jest redaktor?

17 IV 2017   13:29:39

Misie go zjadły, najwyraźniej. :-/

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Rozrywka ociekająca krwią
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 XII 2017

Zastanawialiście się kiedyś, jak mogłyby wyglądać przygody Hellboya w klimacie heroic fantasy? Ja też nie, ale pierwszy tom serii „Head Lopper” z podtytułem „Wyspa albo plaga Bestii”, który właśnie wydał Nonstop Comics może na to pytanie odpowiedzieć.

więcej »

Zmarnowane życie
Paweł Ciołkiewicz

15 XII 2017

Stworzony przez Jeana van Hamme’a oraz Williama Vance’a bohater opłakiwał Marthę jeszcze zanim to stało się modne. Już w pierwszym tomie świetnej serii „XIII", cierpiący wówczas na amnezję mężczyzna, złożył w strugach deszczu płomienny pocałunek na ustach umierającej Marthy Shoebridge.

więcej »

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
Sebastian Chosiński

14 XII 2017

W październiku minęła dwusetna rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki – jednego z najbardziej zmitologizowanych bohaterów narodowego panteonu. O którym podczas szkolnych apelów często mówi się z nabożną czcią, rzadko przy tym eksponując jego unikalny światopogląd. Nie unika tych tematów natomiast Szczepan Atroszko, autor interesującego komiksu „Pół-Jankes, czyli Tadeusz Kościuszko w Ameryce”.

więcej »

Polecamy

Nieskończoność megalomanii

Marvel:

Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…i po świętach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Święta, święta…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobieta ich bije…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata w opałach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmartwychwstanie według Kevina Smitha
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks Cichego Boba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prezenty świąteczne 2017: Po muzykę Super Deluxe marsz!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nieskończoność megalomanii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ostatnie łowy doktora Octopusa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.