Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności

Esensja.pl
Esensja.pl
Opublikowaną w czternastym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics historię „Batman: Zagłada Gotham” znałem już z wcześniejszego wydania Egmontu, ale cieszę, że ją przypomniano, bo wciąż robi piorunujące wrażenie.

Jack Kirby, Mike Mignola, Troy Nixey, Richard Pace
‹Wielka Kolekcja DC #14: Batman: Zagłada Gotham›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja DC #14: Batman: Zagłada Gotham
Tytuł oryginalnyBatman: The Doom that Came to Gotham
Scenariusz
Data wydania22 lutego 2017
RysunkiTroy Nixey, Jack Kirby
PrzekładJarosław Grzędowicz, Marek Starosta
Wydawca Eaglemoss
CyklWielka Kolekcja DC
Format192s.
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Główny problem z elsewords, czyli alternatywnymi historiami poświęconymi znanym bohaterom, jest taki, że ich twórcy nie potrafią twórczo oderwać się od pierwowzoru. Widzieliśmy to chociażby w takich pozycjach, jak „Batman: Gotham w świetle lamp gazowych”, gdzie poza tym, że zmieniło się tło, nie otrzymaliśmy niczego więcej, czy w projekcie Marvel 2099, zwłaszcza jeśli chodziło o Spider-Mana i Punishera, którzy za bardzo przypominali swoich tradycyjnych odpowiedników. Jednak to, co wymyślił Mike Mignola w „Zagładzie Gotham”, to zupełnie inna liga. Będąc miłośnikiem mitologii Cthulhu stworzonej przez Howarda Phillipsa Lovecrafta, po mistrzowsku połączył ją z mrocznym światem Batmana. Miejscami nawet bardziej efektownie niż podobne zabiegi, jakie zastosował w autorskiej serii „Hellboy”.
Mamy rok 1928 i Bruce′a Wayne′a, który po wieloletniej morskiej tułaczce powraca do Gotham, by zmierzyć się z przekleństwem, które dotknęło jego rodzinę. Oczywiście przywdziewa swój nietoperzy strój i z miejsca zabiera się za wyjaśnianie zagadki tajemniczych zgonów, z którymi wiąże się tajemniczy kult. Nie liczcie jednak na standardowe rozwiązania. To co otrzymujemy, to wariacje na temat Mrocznego Rycerza, jego historii i przygód. Zmiany wprowadzane przez Mignolę dotyczą zarówno rzeczy podstawowych, jak choćby tego, że rodziców Bruce′a nie zamordował zwykły złodziejaszek, a szaleniec z nożem, krzyczący „to nadchodzi"; ale także niemających znaczenia dla przebiegu fabuły, że wspomnę tylko o słynnej jaskini Nietoperza, która tu została ostentacyjnie zignorowana ( – A co zrobić z nieboszczykiem, sir? – Złóż go w jaskini. – Czyli w piwnicy na wino, sir? – Nie idealizuj Alfredzie. To po prostu jaskinia.).
A jednak tym, co mnie kompletnie rozłożyło na łopatki w czasie lektury, było bardzo pomysłowe wykorzystanie postaci z komiksów poświęconych Batmanowi, które połączono ze światem wykreowanym przez Lovecrafta. Mignola nie rezygnuje z ich najbardziej charakterystycznych atrybutów, ale pokazuje je w krzywym zwierciadle. Aby nie zdradzać wszystkich smaczków, wspomnę tylko o Pingwinie, człapiącym ze ślepymi pingwinami rodem z minipowieści „W górach szaleństwa”, Barbarze Gordon, córce Jima, która oryginalnie była Batgirl, a następnie Oracle – hakerką na wózku inwalidzkim, tu przedstawionej jako prawdziwą Wyrocznia (ang. Oracle) i wreszcie Harveyu Dencie, czyli złoczyńcy znanym jako Two Face, którego deformacja połowy ciała związana jest z tworzeniem się magicznego portalu do innego świata.
Można tylko żałować, że „Zagłada Gotham” nie jest także rysowana przez Mike′a Mignolę. Niemniej zastępujący go Troy Nixey dość wiernie odtworzył charakter jego kreski, czym spotęgował niepokojący klimat jego scenariusza. Nie liczcie więc na hiperrealistyczne rysunki. Dużo tu celowych niedociągnięć, wykrzywionych twarzy i gotyckiego mroku, wyraźnie zaznaczonego dzięki oszczędnej kolorystyce.
W tym tomie Kolekcji wyjątkowo otrzymujemy dwie dodatkowe historie. Pierwsza, autorskiej spółki odpowiedzialnej za „Zagładę Gotham”, podtrzymuje lovecraftowski klimat. Druga to już tradycyjna wycieczka w przeszłość, tym razem do roku 1972 i pierwszego numeru serii „The Demon” autorstwa Jacka Kirby′ego, w którym zadebiutował Etrigan.
Jako fan prozy Lovecrafta z czystym sercem polecam cały komiks zarówno miłośnikom Batmana, jak i twórczości Samotnika z Providence. Być może nawet bardziej tym drugim, ponieważ niezwykle ciężko trafić na dobrą, obrazkową (dotyczy to także – a może przede wszystkim – filmów) adaptację Mitów Cthulhu. Ta niewątpliwie taka jest.
koniec
22 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na łeb, na szyję
Sebastian Chosiński

26 VII 2017

Po dwóch znakomitych tomach „Comanche” – „Czerwonym niebie nad Laramie” oraz „Mrocznej pustyni” – trafił się nieco słabszy. O ile jeszcze bowiem świetnie broni się w „Buntowniczej furii” wątek z braterskim konfliktem wśród Czejenów, o tyle wprowadzona zapewne dla rozładowania napięcia postać Dana Morgana skutecznie psuje doskonały efekt.

więcej »

W strugach deszczu
Sebastian Chosiński

24 VII 2017

W „Czerwonym niebie nad Laramie” Red Dust rozprawił się z niezwykle groźnym bandytą. Nie czekały go jednak za to fanfary ani ordery. Cena, jaką musiał zapłacić za przywiązanie do sprawiedliwości, okazała się bardzo wysoka. Od tego zaczyna się piąty tom serii „Comanche” – „Mroczna pustynia”. A potem jest tylko ciężej.

więcej »

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
Sebastian Chosiński

23 VII 2017

Rok musieli czekać wielbiciele kapitana – a w zasadzie już majora – Żbika na kontynuację intrygi zapoczątkowanej „Granatową cortiną”. Wielu z nich zdążyło zapewne w tym czasie zapomnieć, o co w ogóle chodziło. Najważniejsze jednak, że chociaż z dużym poślizgiem, „Skok przez trzy granice” w końcu się ukazał. Szkoda, że na tle wielu innych „kolorowych zeszytów” serii prezentował się słabo.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

…i po świętach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Święta, święta…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobieta ich bije…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata w opałach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmartwychwstanie według Kevina Smitha
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks Cichego Boba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Marvel: Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tony Stark vs. HAL-9000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Szlachetny oldschool
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ukłon szacunku dla sędziwego dostojnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: To jest prawdziwy Asgard, na Odyna!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ogniu płoń i czas na lanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tak to się robiło pięćdziesiąt lat temu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bis repetitum non placet
— Mateusz Kowalski

The Doom that Came to Gotham
— Tomasz Kontny

Tegoż autora

Marvel: Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Coś się kończy, coś się zaczyna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nieźle jak na Fantastyczną Czwórkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Wyrwane z kontekstu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Uszczęśliwianie na siłę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.