Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 18 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy

Esensja.pl
Esensja.pl
Dotąd przy „Żbikach” Jerzy Wróblewski współpracował tylko z jednym scenarzystą – Władysławem Krupką. Razem stworzyli dwie trzyczęściowe miniserie, które na trwałe zapisały się w pamięci czytelników (zwłaszcza „trylogia harcerska”). Od tego momentu jednak przez ponad rok na biurko mieszkającego w Bydgoszczy grafika trafiały teksty stworzone przez innych autorów. Pierwszym był „Kryptonim Walizka” Zbigniewa Gabińskiego.

Zbigniew Gabiński, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #36: Kryptonim „Walizka”›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #36: Kryptonim „Walizka”
Scenariusz
Data wydania1975
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Zbigniew Gabiński nie był wcale komiksowym debiutantem. Do wielkiej rodziny tworzącej serię o kapitanie Janie Żbiku trafił nawet wcześniej niż Jerzy Wróblewski, bo już w 1971 roku. Napisał wówczas, zilustrowany przez Andrzeja Kamieńskiego, scenariusz całkiem udanej dylogii „Czarny parasol” i „Studnia”. Później, we współpracy z reżyserem dokumentalistą, scenarzystą oraz konsultantem filmowym Jerzym Bednarczykiem, był autorem „Skody TW 6163” (1973), jednego z najlepszych odcinków całego cyklu. Skąd te sukcesy? Na pewno nie były przypadkowe. Wszak Gabiński był fachowcem jakich mało. Podobnie jak Krupka, przez długie lata pracował w Komendzie Głównej Milicji Obywatelskiej w Warszawie, pełniąc między innymi stanowisko dyrektora Oddziału Kontroli, Badań i Analiz. Dość powiedzieć, że dosłużył się stopnia pułkownika. Ba! to on wpadł na pomysł publikacji serii opowiadań milicyjnych „Ewa wzywa 07”, która przez dwadzieścia lat – od 1968 do 1989 roku – cieszyła się niemałą popularnością.
Czego można więc było oczekiwać po „Kryptonimie Walizka”? Na pewno świetnie zobrazowanych procedur milicyjnych. To właśnie było mocnym punktem poprzednich komiksów, w których „maczał palce” Gabiński. Akcja tego odcinka zaczyna się na dworcu kolejowym w Poznaniu. Starszemu mężczyźnie zostaje skradziony na peronie neseser, w którym oprócz rzeczy osobistych znajdowała się jeszcze dokumentacja zakładów energetycznych. Czy to właśnie było przyczyną zniknięcia walizki? Mężczyzna informuje o zaistniałej sytuacji funkcjonariusza Służby Ochrony Kolei, a następnie razem z nim udaje się do dworcowego posterunku MO. Milicjanci natychmiast przystępują do akcji – przesłuchują świadków, przekazują informacje obsłudze pociągu, którym mógł odjechać złodziej. Z czasem okazuje się, że to nie jest wcale odosobnione zdarzenie, że podobnych kradzieży było w ostatnim czasie więcej i zdarzały się przede wszystkim w trzech województwach.
Dwa dni później kolejne nesesery znikają na dworcu w Bydgoszczy. Z uwagi na skalę tego procederu powiadomiona zostaje Komenda Główna; sprawa trafia w końcu na biurko kapitana Żbika, który zostaje koordynatorem działań w skali kraju. Wkrótce też pojawia się on w mieście nad Brdą, w którym w tamtym czasie mieszkał, urodzony w Inowrocławiu, Jerzy Wróblewski. Prawdopodobnie więc nie jest to przypadek, że scenarzysta (być może pod wpływem rysownika) zdecydował się umieścić, choć częściowo, akcję w tym miejscu. Dzięki temu Wróblewski ma okazję, by narysować nie tylko dworzec kolejowy, ale także przedstawić kilka innych ujęć rozbudowującego się w dużym stopniu miasta. Z komentarzy Żbika wynika zresztą, że był tu już wcześniej i że jest zaskoczony tym, jak miasto rozwija się i pięknieje w ostatnich latach. Ale to tylko czysto osobisty wtręt, który niewiele ma wspólnego z intrygą.
Funkcjonariusze MO szybko domyślają się, jaką metodę stosuje złodziej (względnie złodzieje) – i jest to pierwszy krok na drodze do sukcesu. Teraz trzeba jedynie wystawić przynętę i zastawić pułapkę, w którą prędzej czy później wpadnie nieuchwytny dotąd przestępca. W tym celu Żbik sprowadza z Warszawy porucznik Olę, czarującą blondynkę, której rysowanie było zapewne sporą frajdą dla Wróblewskiego. Uroda pani milicjant robi bowiem niezwykłe wrażenie i stawia ją w gronie najpiękniejszych kobiet, jakie można było podziwiać w całej serii. W każdym razie na pewno nie ustępuje ona rudowłosej kustosz muzeum w Waśnicach, czyli pani Danucie Zawadzkiej, która urzekła kapitana Żbika w „Gotyckiej komnacie” (1972). Żałować można jedynie, że porucznik Ola ma do odegrania rolę raczej marginalną, a jej pojawienie się przybiera charakter pretekstowy. Ale co tam, w tak zmaskulinizowanym cyklu komiksowym liczy się nawet taki epizod.
Fabularnie „Kryptonim Walizka”, niestety, nie zachwyca. Nie ma w nim nagłych i zaskakujących zwrotów akcji, bohaterom ani przez moment nie zagraża większe niebezpieczeństwo, a drań kradnący nesesery nie ma w sobie nic demonicznego (żeby przynajmniej okazał się szpiegiem polującym na tajne dokumenty!). Zbigniew Gabiński swoim zwyczajem skupia się na procedurach i technice kryminalistycznej, co na pewno miało swoją wartość poznawczą, ale tym razem – w przeciwieństwie chociażby do „Skody TW 6163” – zabiło emocje. Szkoda tym większa, że z kolei Jerzy Wróblewski wykonał swoje zadanie na medal, z dużą precyzją oddając podobieństwo miejsc, w których umieszczono akcję (vide dawne dworce w Poznaniu i Bydgoszczy). Zaskoczeniem dla czytelników mógł natomiast być fakt, że w rubryce „Za ofiarność i odwagę” znalazła się po raz drugi ta sama – umieszczona wcześniej w zeszycie „Zakręt śmierci” (1973) – historia poświęcona ratującemu dzieci z pożaru sierżantowi MO Antoniemu Bednarkowi. Wykorzystano ten sam opis i dialogi, ale rysunki, mimo że podobne, zostały ewidentnie zrobione od nowa przez Wróblewskiego.
Teraz wróćmy do początku zeszytu. W liście do czytelników kapitan Jan Żbik zwracał tym razem uwagę na bardzo istotny – i wciąż aktualny – problem kultury języka. Powołał się przy tym na sytuację, której był świadkiem kilka dni wcześniej, kiedy spotkał na ulicy (domyślamy się, że w Warszawie) grupkę młodzieży szkolnej. Nastoletni uczniowie używali w rozmowie między sobą języka „plugawego” – „same przekleństwa i ordynarne wyrazy”. Nie omieszkał zwrócić im z tego powodu uwagę, uświadomić ich, że źle czynią, co – jeśli wierzyć Żbikowi – spotkało się ze zrozumieniem i skruchą ze strony młodzieży oraz wyrażoną na koniec spotkania obietnicą, że więcej tak robić nie będą. Cóż, Wam także z miejsca przychodzi na myśl grany przez Stanisława Mikulskiego „wujek Dobra Rada”, czyli porucznik MO Lech Ryś z „Misia” (1980) Stanisława Barei? Kolejnym „bonusem” jest, pojawiająca się w „Żbikach” autorstwa Gabińskiego, notka o technikach kryminalistycznych; tym razem możemy poczytać o badaniach materiałów biologicznych (krew, skóra, kości czy włosy) pozostawianych przez przestępców (ale i zwierzęta) na miejscu zdarzenia. W „Kronice MO” z kolei przedstawiono proces tworzenia struktur milicyjnych na wyzwolonym w końcu stycznia 1945 roku Górnym Śląsku (w Katowicach, Bytomiu, Zabrzu i Chorzowie). Ciekawie brzmi zwłaszcza to zdanie: „Praca była trudna i niebezpieczna, wymagała nie tylko wielu wyrzeczeń i poświęceń, ale również doświadczenia politycznego z uwagi na specyficzną sytuację polityczną oraz działalność band reakcyjnego podziemia”.
koniec
23 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

24 IV 2017   13:47:47

Moje wydanie "Walizki" (prawdopodobnie z 1978 roku) miało w jednym miejscu zła kolejność rysunkow/stron.
Akcja podróży agentów pociągami jest jednak tak "poszarpana" (ciekawy efekt narratorski),
że zauważyłem to dopiero po którymś tam czytaniu zeszytu.
;-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Każda istota nosi swój własny świat wewnątrz siebie
Paweł Ciołkiewicz

16 VIII 2017

„Morfołaki. Nowy Testament” to - być może ostatnia - okazja do tego, by powrócić do baśniowego świata zamieszkiwanego przez ludzi i dziwne stwory z pogranicza snu i jawy. Jak zapowiada wydawca znajdziemy w tym tomie definitywne rozstrzygnięcie filozoficznego sporu trawiącego umysły morfołackich mędrców od początku serii.

więcej »

Preshaun kontra Preshaun
Marcin Osuch

15 VIII 2017

W piątym tomie historii o alternatywnym świecie Ekho poznajemy lustrzaną wersję Rzymu wraz z Watykanem. Ale nie jest to jedyna atrakcja tego albumu. Zgodnie z tytułem, dowiadujemy się więcej o tajemniczej rasie Preshaunów oraz zbliżamy się do odkrycia przyczyny przeniknięcia głównej bohaterki Fourmille Gratule do Ekho.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Tarzan w leśnej kniei
— Sebastian Chosiński

Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

„Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Z Bydgoszczy do serca dżungli
— Sebastian Chosiński

Szwejk Ludowego Wojska Polskiego
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Koncertowe przygody Grupy Niemen
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Uczta niezbyt wyborna
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.