Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: Oczy i uszy szeroko otwarte

Esensja.pl
Esensja.pl
I chociaż najwięcej scenariuszy w „Żbikowej” serii ma na swoim koncie Władysław Krupka, to jednak i jemu zdarzały się paromiesięczne przerwy w pracy nad przygodami dzielnego kapitana. Wówczas wydawnictwo zatrudniało z konieczności innych autorów, którzy jednak zawsze byli specjalistami w dziedzinie prawa. Zeszyt „Gdzie jest jasnowłosa?” wyszedł spod rąk Wandy Falkowskiej i Barbary Seidler, dziennikarek i pisarek zajmujących się tematyką sądową.

Wanda Falkowska, Barbara Seidler, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #37: Gdzie jest jasnowłosa?
Scenariusz
Data wydania1975
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Po publikacji kończącego trzyczęściową miniserię o aferze w klubie sportowym „Korona” zeszytu „W pułapce” (1974) major Władysław Krupka postanowił trochę odpocząć od kapitana Żbika. W efekcie scenarzystami siedmiu kolejnych odcinków cyklu byli inni autorzy. Niektórzy, jak na przykład Zbigniew Gabiński czy Jerzy Bednarczyk, współpracowali z wydawnictwem Sport i Turystyka już wcześniej, inni tylko okazjonalnie wypełnili powstałą lukę. Do drugiej grupy należy zaliczyć Stanisława Milca (o którym dopiero będziemy pisać) oraz żeński duet złożony z Wandy Falkowskiej i Barbary Seidler, które wymyśliły dwie „Żbikowe” fabuły – do zeszytów „Gdzie jest jasnowłosa?” oraz „Wyzwanie dla silniejszego”. Obie panie były już w tym czasie – przypomnijmy: jest połowa lat 70. XX wieku – ceniony dziennikarkami i pisarkami specjalizującymi się w tematyce kryminalno-sądowej.
Falkowska urodziła się w 1924 roku, zmarła natomiast ćwierć wieku temu. Pracowała w takich czasopismach, jak „Prawo i Życie” (1956-1969) czy „Polityka” (1969-1981), w „Przekroju” przez ponad dwadzieścia lat (od 1958 do 1981 roku) prowadziła „Kronikę sądową”. Tytuły niektórych z jej książek też są wielce wymowne: „W imieniu prawa” (1961), „I kłamstwo zabija” (1973), „Pół prawdy” (1976) oraz „Romans z paragrafem” (1984). W 1977 roku była – wraz z reżyserem Mieczysławem Waśkowskim – współscenarzystką głośnego, poświęconego gitowcom, dramatu kryminalnego „Nie zaznasz spokoju”. Seidler urodziła się sześć lat później; jako nastolatka działała w Szarych Szeregach, wzięła też udział w powstaniu warszawskim. Po wojnie związała się z redakcjami „Życia Warszawy” (1950-1955), „odwilżowego” „Po prostu” (1955-1957) oraz „Życia Literackiego” (1964-1991). Spośród kilkunastu wydanych przez nią książek spora część to reportaże sądowe. Seidler pisała też scenariusze do komiksów historycznych z cyklu „Legendy polskie” (1974-1976) oraz „Początki Państwa Polskiego” (1981-1988).
Opublikowany w 1975 roku zeszyt „Gdzie jest jasnowłosa?” to kolejny – po „trylogii harcerskiej” Władysława Krupki – „Żbik” stworzony z myślą o młodszych nastolatkach. Głównym bohaterem opowieści jest Marek Lewandowski – chłopiec mniej więcej dziesięcio-, może dwunastoletni – który krótko po rozpoczęciu wakacji dowiaduje się, że z powodu choroby babci nie ma co liczyć na wyjazd z matką nad morze. Kobieta musi bowiem zająć się krewną. W efekcie rodzice Marka, nie chcąc aby został sam w domu, decydują się wysłać go do mieszkającej w Leśnych Łazach nieopodal Kalisza ciotki Uli (względnie Zuli, w komiksie pojawiają się obie wersje imienia). Młodzian nie jest z tego faktu zadowolony; boi się, że w tak małym miasteczku umrze z nudów, poza tym jego marzeniem było, aby w te wakacje nauczyć się nurkować, a o to w rzeczce będzie raczej trudno.
Szybko jednak okazuje się, że przygoda – i to bardzo niebezpieczna – może dopaść każdego niemal wszędzie. Marek, zapalony pływak, często chodzi nad rzekę, tam poznaje miejscowych chłopców – Janka i Bolka – z którymi zaprzyjaźnia się. Jego uwagę przykuwa też stojący na uboczu zniszczony dom. Janek wyjaśnia mu, że należał do starego Wawrzyniaka, który zmarł zimą – od tamtej pory stoi pusty i niszczeje. Marek ma jednak co do tego pierwszego poważne wątpliwości; jest pewien, że ktoś otwiera w domu okiennice i że słyszał dobiegający stamtąd dziecięcy płacz. Na dodatek okazuje się, że w domu ktoś jednak mieszka – to syn Wawrzyniaka, który niedawno opuścił zakład karny. Mężczyzna już na pierwszy rzut oka wzbudza obrzydzenie i sprawia, że czytelnik ma ochotę natychmiast wysłać go z powrotem za kratki. Ale cóż, za wygląd nawet w PRL-u nie sadzano do więzień. Płacz dziecka, który dobiegał z chaty, nie daje jednak chłopcu spokoju.
Gdy jeszcze na dodatek słyszy później w „Dzienniku Telewizyjnym” komunikat, że w Warszawie porwano sześcioletnią dziewczynkę Kasię Lipczyńską, nabiera konkretnych podejrzeń. Zgodnie z instrukcjami opublikowanymi we wcześniejszych zeszytach ze „Żbikiem”, Marek pisze więc list do kapitana i – to naprawdę zmyślna bestia! – zamiast wysłać go pocztą, zanosi miejscowemu komendantowi MO, przekonany, że drogą służbową doniesienie szybciej trafi na biurko Żbika. I tak też się dzieje. Komisarz w drodze do Kalisza postanawia zahaczyć o Leśne Łazy i odnaleźć młodzieńca, który wykazał się obywatelską postawą. Od tej chwili akcja nabiera przyspieszenia. Jest to o tyle istotne, że porwanej dziewczynce naprawdę grozi niebezpieczeństwo – porywacze są zdeterminowani, Marek jest zaś głównym świadkiem, który może doprowadzić do nich milicję. Owszem, fabuła jest trochę naiwna, podporządkowana propagandowym pogadankom, jakie dzielny kapitan sączył w listach do czytelników już wcześniej, ale przynajmniej nie jest nieprawdopodobna.
Wielu nastolatków czytających o przygodach Marka zapewne „wkręcało” się; marzyło, by być jak on – wpaść na trop przestępstwa, poinformować o tym miejscowe władze, a potem cieszyć się zasłużoną sławą w środowisku. Pod tym względem komiksy o kapitanie Żbiku na pewno spełniały swoje polityczno-oświatowe zadanie. Tym bardziej że prezentowały się świetnie również od strony graficznej. Jerzy Wróblewski był już w tym momencie w pełni ukształtowanym artystą, który – z wyjątkiem Grzegorza Rosińskiego – w opowieściach realistycznych nie miał sobie równych (dzieła Papcia Chmiela i Janusza Christy to była jednak – i to dosłownie – inna bajka). Jego rysunki urzekały kompozycją kadrów i dbałością o szczegóły. Problemem przestało być też odróżnianie poszczególnych postaci; Wróblewski opanował do perfekcji przedstawianie ludzi, różnicowanie mimiki, nawet gestów. Z trzydziestokilkustronicowego zeszytu bydgoszczanin potrafił uczynić komiksową perełkę. A kolejnych latach jeszcze bardziej doskonalił swój warsztat.
W liście do czytelników – przynajmniej w drugim wydaniu „Jasnowłosej” z 1978 roku – kapitan Żbik podejmuje aktualny w każdym czasie temat zachowania bezpieczeństwa na dzikich lodowiskach. Przy okazji podaje przykłady dwóch tragicznych zdarzeń, które zakończyły się śmiercią nieostrożnych dzieci, pod którymi zarwał się lód. W rubryce poświęconej technice kryminalistycznej omówione zostały zasady działania… radarowego miernika prędkości. Zabrakło tylko jednej rzeczy, która sprawiłaby, że i dzisiaj wielu kierowców chętnie sięgnęłoby po ten zeszyt – wskazówek jak go oszukać. W „Za ofiarność i odwagę” wyróżniono dwóch milicjantów Komendy Powiatowej w Katowicach – porucznika Jana Daniela i sierżanta Aleksandra Góreckiego – którzy 18 marca 1974 roku przyczynili się do ugaszenia groźnego pożaru w Zakładzie Tworzyw Sztucznych „Nitron-Erg” w Krupskim Młynie (niedaleko Tarnowskich Gór). Z kolei w „Kronice MO” opowiedziano o tworzeniu zimą i wiosną 1945 roku struktur milicyjnych na Powiślu i Pomorzu Gdańskim. Notka nie różniła się szczególnie od kilkudziesięciu poprzednich poza ostatnim akapitem, w którym wspomniano, że w kwietniu 1945 roku w dawnym nazistowskim Instytucie Medycznym w Gdańsku znaleziono ślady po fabryce produkującej mydło z ludzkich zwłok. Takie rzeczy w komiksie dla dzieci. Brrr!
koniec
30 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

01 V 2017   13:54:02

Warto dodać że zakłady w Krupskim Młynie produkowały proch strzelniczy i nitroglicerynę, a nienie tylko tworzywa. Gdy komiks powstawał zbrojeniowa działalność zakładu objęta była tajemnicą wojskową.

01 V 2017   15:47:21

@Tg
Dziękuję za uzupełnienie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Kobieta kobiecie półwilkiem
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 XI 2017

W alternatywnym świecie, gdzie magia i technika często zlewają się w jedno, rozgrywa się skomplikowana akcja, w której nigdy nie można być do końca pewnym wrogów ani przyjaciół… ani nawet samej siebie. Komiks „Monstressa” jest kwintesencją okrutnego piękna, a secesyjna kreska zadziwiająco dobrze komponuje się z ponurymi, ziemistymi lub stalowoszarymi barwami.

więcej »

Marvel: Przeczytać Panterę i zapomnieć
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 XI 2017

Czarna Pantera to jeden z najpopularniejszych bohaterów komiksów za Wielką Wodą. U nas znany jest jednak przede wszystkim z ról epizodycznych. Sytuację tę miał naprawić dwudziesty pierwszy tom Kolekcji Superbohaterowie Marvela. Cóż, nie udało się.

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na tropie narkotykowej szajki
— Sebastian Chosiński

Korzeń też psuje się od głowy
— Sebastian Chosiński

Miłość, która prowadzi na manowce
— Sebastian Chosiński

Gdy do akcji wkracza SB, zabawa kończy się
— Sebastian Chosiński

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Esensja czyta dymki: Październik 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Wiedźmy kontra kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.