Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 21 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja czyta dymki: Maj 2017

Esensja.pl
Esensja.pl
Lekko zróżnicowane tematycznie komiksowe notki majowe.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Osuch [80%]
Powrót do epopei o ostatnim mężczyźnie na Ziemi w żadnym wypadku nie rozczarowuje. Po dotarciu do laboratorium w San Francisco doktor Mann rozpoczyna badania, których celem jest odpowiedzi na pytanie dlaczego Yorick i jego małpka są jedynymi przedstawicielami męskiej płci, którzy przetrwali tajemniczy kataklizm. Badania sobie a życie sobie. Brian Vaughan i Pia Guerra postawili sobie ambitne zadanie aby dramatyczne losy Yoricka i towarzyszących mu kobiet przedstawić na tle domkniętego, kompletnego post-apokaliptycznego świata. W tomie trzecim coraz bardziej widzimy dlaczego Vaughan został zaproszony do pracy przy kilku sezonach „Lost” jako scenarzysta. Tom ten jest w dużym stopniu poświęcony siostrze głównego bohatera – Hero, która próbuje się odnaleźć po praniu mózgu wśród Amazonek oraz jego dziewczynie Beth znajdującej się w Australii. Podobnie jak w „Lost” zaczynają się pojawiać elementy metafizyczne przeplatane tak przyziemnymi sprawami jak kwestia sprawnego dowodzenia żeńską załogą łodzi podwodnej. Tutaj brawa dla australijskiej marynarki wojennej, która wychowała sobie odpowiednią kadrę i była w stanie zapewnić ochronę swoich wybrzeży. Bo jak się okazuje, świat bez mężczyzn wcale nie jest taki bezpieczny jak nam się wydawało. Ambicje jednostek i całych krajów nadal generują niezłe zamieszanie. A możliwość zatrzymania dla siebie jedynego faceta na świecie może dać olbrzymią przewagę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Osuch [60%]
Złośliwy powiedziałby, że „Nidhogg”, siódmy tom serii „Thorgal: Louve”, to nadal patchworkowa historia składana puzzli wcześniejszych wątków całego wręcz cyklu o Thorgalu i jego rodzinie. Ale można też spojrzeć na ten album bez obciążenia całą serią i wypada on wtedy nie najgorzej. Zaczyna się od ciekawej rozmowy pomiędzy Louve a odwiecznym wrogiem rodziny Aegirssonów, wężem Nidhoggiem. Louve i krasnolud Tjahzi z umiarkowanym skutkiem próbują namówić gada do pomocy w w walce z Loth, królową ciemnych elfów. Tutaj scenarzysta (Yann – Yannick le Pennetier) wykazał się fascynacją dziełami Tolkiena. Koncepcja podziału na jasne i ciemne elfy mocno czerpie z relacji elfów i orków zamieszkujących Śródziemie. Nawet narodziny rasy ciemnych elfów zdaje się być inspirowane Tolkienem. Zakończenie nie jest takie oczywiste i zaskakuje w bardzo pozytywnym sensie. Jest też autentycznie wzruszające co nie jest łatwym zabiegiem dla scenarzysty. Od strony graficznej żadnej rewolucji tutaj nie znajdziemy i chyba nie o to chodzi w siódmym tomie spinoffu. Roman Surżenko jest jak najbardziej poprawny w swojej pracy. Jedyna Aaricia, która według moich obliczeń dobiega czterdziestki wygląda ciągle jakby miała lat dwadzieścia. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale trochę to nielogiczne.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [80%]
Zebranych w tym albumie pięć krótkich historyjek pozwala w pełni docenić pomysłowość i poczucie humoru Peyo. W tytułowej opowieści jesteśmy świadkami powietrznych popisów Latającego Smerfa, a nawet jego efektownej walki z Gargamelem, ale i tak w finale najbardziej zaskakuje nas Smerfetka! Dla odmiany w „Łakomstwie Smerfów” z wypiekami na twarzy obserwujemy, jak zły czarodziej po raz kolejny próbuje schwytać niebieskie ludziki wykorzystując ich tytułową wadę (plan ma rzeczywiście całkiem sprytny!), a sytuację musi ratować niezawodny Papa Smerf. Z kolei w przypadku „Smerfa w masce” głowimy się, kim jest tajemniczy napastnik rzucający tartami w Smerfy, a jednocześnie świetnie bawimy się przy scenach rodem z komedii slapstickowej. Zaskakujące zwroty akcji czekają zaś na nas w „Szczeniaku u Smerfów”, gdyż pojawienie się psiaka w wiosce nie tylko wywołuje spore poruszenie, ale wkrótce ściąga na nią też niebezpieczeństwo… W „Żartach Zgrywusa” możemy się przekonać, że zawsze znajdzie się ktoś na tyle głupi, żeby dał się nabrać na dowcipy tego Smerfa, ale są też sytuacje, kiedy wybuchające prezenty stają się bardzo przydatne. Historyjki są wprawdzie krótkie, ale oparte na dobrych i różnorodnych pomysłach, dzięki czemu lektura tego albumu zapewni nam solidną porcję świetnej rozrywki i wiele okazji do śmiechu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [80%]
To w sumie dość zaskakujące, ale czwarty album z serii o Wendy i Marine nie tylko nie jest słabszy niż poprzednie, ale okazuje się wręcz najzabawniejszy. Kompletnie nam przy tym nie przeszkadza, że siostry jak zwykle kłócą się i robią sobie na złość, a wkrótce potem zawierają rozejm, który z kolei oczywiście nie trwa wiecznie. Entuzjastycznie reagujemy natomiast na pojawienie się cudownego pieska – Darwina, którego pod opieką dziewczynek zostawili (dość nieopatrznie) ich dziadkowie. Szybko możemy się przekonać, że to małe stworzenie potrafi dostarczyć nam naprawdę sporo rozrywki i wybuchów gromkiego śmiechu. Świetnie sprawdza się też drugi motyw przewodni albumu, czyli scenki rozgrywające się w zimowej scenerii. Zacięta bitwa na śnieżki czy lepienie bałwana w wykonaniu Wendy i Marine przynoszą bowiem całkiem często dość zaskakujące rezultaty… Ta ostatnia potrafi zresztą wpaść na tak niedorzeczne pomysły, jak lepienie bałwana z błota, żeby był gotowy jak spadnie śnieg! Prawdziwą ozdobą „Wszystko gra” są jednak pojedyncze, naprawdę przekomiczne historyjki, jak choćby te o „pomysłowych” prezentach (pierwszy to „ubraniowe puzzle” od młodszej siostry dla starszej, drugi to „robot kuchenny” od dziewczynek dla mamy) oraz o niezwykłym torcie urodzinowym przygotowanym przez bohaterki dla taty. W każdym razie z Wendy i Marine dobra zabawa jest gwarantowana!
koniec
24 maja 2017
dodajdo

Komentarze

24 V 2017   13:04:10

Jak na tak obfity komiksowo maj to strasznie mało przeczytaliście :)

24 V 2017   14:25:57

Nie czytałem omawianego "Thorgala", ale chciałbym zwrócić uwagę, że koncepcja podziału elfów na jasne i ciemne wywodzi się ze skandynawskiej mitologii, a nie z Tolkiena. Podobnie jak duża część uniwersum Thorgala...

24 V 2017   20:27:50

@Rory
19 pełnowymiarowych recenzji i 4 króciaki - to mało?:-)
(nie licząc Żbika)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zrodziło go Piekło
Sebastian Chosiński

19 VII 2017

Cztery lata! Tyle musieli czekać wielbiciele Yves’a Swolfsa na kolejny tom jego sztandarowej w latach 80. i 90. ubiegłego wieku serii komiksowej – „Durango”. Na szczęście Elemental okazał się być dla swoich czytelników łaskawszy – pomiędzy publikacją „Dziedziczki” i „Bez litości” minęło zaledwie kilka miesięcy. I słusznie. Bo czas spędzony bez towarzystwa niebieskookiego rewolwerowca to – na swój sposób – czas stracony.

więcej »

Co by tu jeszcze spieprzyć?
Paweł Ciołkiewicz

17 VII 2017

W życiu niemal każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym nieuchronnie uświadamia on sobie, że spieprzył swoje życie. Bohaterowie komiksu Wiktora Talagi i Jakuba Topora dochodzą, do tej dość przygnębiającej konstatacji na różnych etapach swojej egzystencji i różna jest także skala problemów, z jakimi muszą się zmierzyć. Łączy ich natomiast jedno – za każdym razem są nieco zdziwieni całą sytuacją.

więcej »

Kapitan Żbik: Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
Sebastian Chosiński

16 VII 2017

W 1978 roku kryzys ogarniał kolejne dziedziny peerelowskiej gospodarki. Zajrzał w oczy również twórcom „Kapitana Żbika”. Dość powiedzieć, że w ciągu dwunastu miesięcy ukazał się tylko jeden premierowy „kolorowy zeszyt” – otwierająca nową (trzyczęściową) miniserię „Granatowa cortina”. Zaszła w tym odcinku jedna bardzo istotna zmiana – tytułowy bohater po dziesięciu latach od premiery cyklu doczekał się w końcu zasłużonego awansu – na majora!

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Jest smerfnie
— Marcin Osuch

Z tego cyklu

Czerwiec 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Kwiecień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Marzec 2017
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Styczeń 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Grudzień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Listopad 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Ratunek w małpiej kupie
— Marcin Osuch

Przeżyjmy wszystko jeszcze raz
— Sebastian Chosiński

Gdy jedni giną, innych pożera… miłość
— Sebastian Chosiński

Zdradzona wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Louve jak Tarzan
— Sebastian Chosiński

Dziewczynka, która powoli staje się kobietą
— Sebastian Chosiński

Jak stracić głos i zyskać męskość
— Sebastian Chosiński

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Thorgal Babies
— Konrad Wągrowski

Quo vadis dziewczynko?
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Mała Esensja: Rymowane reguły
— Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Lipiec 2017
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Samotność przywódcy
— Marcin Osuch

Metafizyczna fantastyka ze Śląska
— Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Zamknięty świat „Fistaszków”
— Marcin Osuch

Mała Esensja: Czary to nie wszystko
— Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (4)
— Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Kadr, który…: Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

To nie jest (k)raj dla kobiet
— Marcin Mroziuk

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.