Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Koniec końców?

Esensja.pl
Esensja.pl
Siódmym tomem zbiorczym wydawnictwo Taurus dokonało dzieła. Polscy miłośnicy komiksu otrzymali pełen komplet przygód Valeriana i Laureliny. Sukces tym większy, że podejść do tej serii było już kilka. I trzeba przyznać, że zakończenie jest całkiem udane.

Pierre Christin, Jean-Claude Mézieres
‹Valerian #7 (wydanie zbiorcze)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułValerian #7 (wydanie zbiorcze)
Scenariusz
Data wydaniamarzec 2017
RysunkiJean-Claude Mézieres
Wydawca Taurus Media
CyklValerian
Format176s. 215x290 mm
Cena100,00
GatunekSF
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jest to album pożegnalny i w tym duchu utrzymana jest większość materiałów dodatkowych, które tradycyjnie otwierają każdy album zbiorczy z przygodami Valeriana i Laureliny. We wstępie Stan Barets uświadamia nam, jak wyjątkowa jest sytuacja, gdy autorzy po ponad czterech dekadach dobrowolnie decydują się na zakończenie swojej sztandarowej serii. Duch podsumowań unosi się także nad relacjami z wydarzeń z prywatnego życia Christina i Mézieresa. W pierwszym albumie mogliśmy przeczytać o ich fascynacji Stanami Zjednoczonymi, pobycie u przyjaciół na ranczo i nawiązaniach do tych przeżyć w samym komiksie. W siódmym albumie, wiekowi już twórcy powracają na Dziki Zachód, odbywając sentymentalną podróż śladami sprzed czterdziestu lat.
A sama historia o agentach czasoprzestrzennych? Czytelnik otrzymuje trzy epizody składające się na kompletną historię sumującą cały cykl. Intryga rozwija się powoli, wręcz ospale, przez dwa albumy („Na skraju Wielkiej Nicości”, „Prawo kamieni”), aby w końcowej odsłonie („Czasotwór”) gwałtownie przyspieszyć. Od razu uprzedzam, że to wcale nie jest tak, że na początku nic się nie dzieje, ale gwałtowne przyspieszenie narzucone przez autorów w końcowej fazie zmienia kompletnie perspektywę. Naszych bohaterów spotykamy w roli kosmicznych komiwojażerów na skraju Wielkiej Nicości. Tytułowa Nicość jest owiana nimbem tajemnicy. Nikt nie wie, czym jest dokładnie, ale można uznać, że to coś więcej niż często spotykane w SF czarne dziury. To raczej coś na kształt pozostałości z czasu tworzenia się Wszechświata, w której nadal powstaje materia. Oczywiście handlowe zainteresowania Valeriana i Laureliny nie wynikają z braku innego zajęcia. Wręcz przeciwnie, jest to swoista przykrywka dla ciągłego poszukiwania ich ojczystej planety. Trzeba zresztą przyznać, że kwestia Ziemi, jej zniknięcia w katastrofie w 1986 roku, odbudowania ludzkiej cywilizacji oraz powstania Galaxity było swoistą idée fixe Christina. Pierwsze albumy powstawały jeszcze w latach 60. i być może nawet przez głowę mu nie przeszło, że seria tak dobrze się przyjmie i będzie kontynuowana aż do początku nowego tysiąclecia. Opisując zagładę Ziemi w 1986 roku, stał się zakładnikiem swojej historii i od kilku albumów dążył do odkręcenia całej sprawy. Już wcześniej wyszło na jaw, że Ziemia nie uległa zniszczeniu, tylko została… ukryta. Problem w tym, że poszukiwania Niebieskiej Planety wpisują się w dużo większe kosmiczne zamieszanie. Grubszą aferę szykują naszym bohaterom ich znajomi z albumu „Kręgi władzy” – S’Traks, Na-Zultra i Pułkownik Tlok, czyli triumwirat z Rubanisa. Wiążą się oni ze swego rodzaju siłą wyższą reprezentującą nieuduchowione zło. Wizualnie przypomina ona monolit z „Odysei kosmicznej” (a dokładnie monolity, bo jest ich wiele), koncepcyjnie bardziej pasuje do Absolutnego Zła z „Piątego Elementu”. Twórcy hołdują zasadzie, że nawet najbardziej skrajne zło potrzebuje oddanych pomagierów. I nawet jeśli wszyscy wiedzą, że Zło nie robi wyjątków i z pomocnikami rozprawia się na końcu, to zawsze znajdą się tacy, którzy będą szukać swojej szansy po ciemnej stronie mocy. Ale to wszystko odbieram jako sprytny pretekst. Pretekst Christina do swoistego podsumowania całej serii. Robi to na dwa sposoby. Po pierwsze, pojawiają się praktycznie wszystkie istotne postaci z poprzednich albumów. Są to: Xombul ze „Złych snów”, Sun Rae i Schroeder z „Miasta wzburzonych wód”, rodzina Argola z „Witajcie na Alflolu”, Jal i Kistna z „Na granicach”, Shinguzi z „Kręgów władzy” i tak dalej. Pojawiają się także nowi bohaterowie, tacy jak przykładowo… kapitan Molto Cortes. To wyraźny ukłon w stronę nie mniej kultowej serii Hugo Pratta. Ewidentnie scenarzysta poprowadził historię w sposób umożliwiający to „rodzinne” spotkanie. Ale tak już jest, kiedy autorzy podejmują świadomą decyzję o zakończeniu serii. I trzeba przyznać, że zrobili to z przytupem. Plan jest precyzyjny, każda osoba ma do odegrania swoją rolę. Wszystko przypomina nieco atak na Gwiazdę Śmierci z nieco innego uniwersum. A drugi wątek? To zamknięcie kwestii poszukiwań Ziemi i Galaxity. I tutaj też czytelnik będzie zaskoczony. Nawet w świecie, w którym możliwe są podróże w czasie, nic nie zdarza się dwa razy.
Od strony graficznej już chciałem powiedzieć, że nic się nie zmieniło, ale nie byłaby to prawda. Na kilku stronach, zamiast czystej kreski wypełnionej czystym kolorem, pojawiają się grafiki przypominające malarski styl wprowadzony swego czasu w „Thorgalu” przez Rosińskiego (tak dokładnie to chyba zaczęło się od „Hrabiego Skarbka”). Ten nowy styl dominuje w scenach ze wspomnianym triumwiratem z Rubanisa i kamiennymi blokami, dodając im nieco ponurego wydźwięku. Czy taki był cel? W przypisach nie znalazłem nic na ten temat.
Czyli pożegnanie na całego. Czy rzeczywiście? Po pierwsze, zgodnie z deklaracjami wydawcy, być może otrzymamy jeszcze w tym roku któryś z albumów encyklopedycznych ze świata Valeriana. A jest w czym wybierać. „Les habitants du ciel”, czyli zbiór mieszkańców różnych światów odwiedzanych przez agentów czasoprzestrzennych, „Les Extras de Mézières” czy zbiór szkiców, grafik, jakie powstały przy tworzeniu serii. Do tego dochodzi „Les souvernirs de futur”, album z 2013 roku, w którym przeplatają się cało stronne grafiki uzupełnione kilkustronicowymi komiksowymi epizodami z udziałem Valeriana i Laureliny. Do tego dochodzi aktorski film w reżyserii Luca Bessona. Czyli niby żegnamy naszych bohaterów, ale nie do końca.
koniec
5 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (3)
Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

21 XI 2017

W tym miesiącu komiksy czytamy jak szaleni czego wynikiem jest już trzecia porcja króciaków.

więcej »

Krąg śmierci
Paweł Ciołkiewicz

20 XI 2017

„Shi ki” to nowa mroczna opowieść grozy w ofercie wydawnictwa Waneko. Podczas upalnego lata w małej wiosce położonej gdzieś w górach zaczynają umierać ludzie. Czy w Sotobie rozpoczyna się jakaś epidemia? A może wyjaśnienie zagadki jest znacznie bardziej złowieszcze?

więcej »

Kobieta kobiecie półwilkiem
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 XI 2017

W alternatywnym świecie, gdzie magia i technika często zlewają się w jedno, rozgrywa się skomplikowana akcja, w której nigdy nie można być do końca pewnym wrogów ani przyjaciół… ani nawet samej siebie. Komiks „Monstressa” jest kwintesencją okrutnego piękna, a secesyjna kreska zadziwiająco dobrze komponuje się z ponurymi, ziemistymi lub stalowoszarymi barwami.

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Encyklopedia nie z tego świata
— Marcin Osuch

Panowie autorzy pojechali
— Marcin Osuch

Piąty Valerian czy piąty element?
— Marcin Osuch

Zdrada Valeriana?
— Marcin Osuch

Kosmiczne fanaberie
— Marcin Osuch

A gdzie Laurelina?
— Marcin Osuch

Valerian, czyli sentymentalna podróż w czasie
— Marcin Osuch

Tegoż autora

Niech szlag trafi paradoksy czasowe
— Marcin Osuch

Narzędzie zemsty
— Marcin Osuch

Stare ale jare
— Marcin Osuch

Parszywa eskadra
— Marcin Osuch

Po prostu Relax!
— Marcin Osuch

Make love, not war
— Marcin Osuch

Troy tylko dla dorosłych
— Marcin Osuch

Druilleta komiks barokowy
— Marcin Osuch

Preshaun kontra Preshaun
— Marcin Osuch

Encyklopedia nie z tego świata
— Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.