Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 25 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Marvel: Tak to się robiło w latach 70

Esensja.pl
Esensja.pl
Science fiction, horror, blaxploitation, kung fu, exploitation, legendy arturiańskie i afery szpiegowskie – to wszystko znajdziecie w sto dziesiątym tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela „Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte”.

John Buscema, Sal Buscema, Chris Claremont, Gary Friedrich, Archie Goodwin, Gil Kane, Stan Lee, Mike Ploog, Roy Thomas, Herb Trimpe, George Tuska, Len Wein, Marv Wolfman
‹Wielka Kolekcja Komiksów Marvela #110: Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWielka Kolekcja Komiksów Marvela #110: Początki Marvela: Lata siedemdziesiąte
Tytuł oryginalnyMarvel Origins: The 70s
Scenariusz
Data wydania8 lutego 2017
RysunkiGeorge Tuska, Gil Kane, Herb Trimpe, Sal Buscema, Mike Ploog, John Buscema
PrzekładSebastian Smolarek
Wydawca Hachette
CyklWielka Kolekcja Marvela
ISBN978-83-282-0351-8
Format216s. 170×260mm; oprawa twarda
Cena39,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Ponad pięćdziesiąt numerów temu mieliśmy przyjemność przeczytać zbiór reprintów zeszytów z lat 60., w których debiutowały takie marvelowskie gwiazdy, jak Avengers, Hulk, Spider-Man, Fantastyczna Czwórka, czy Iron Man. Była to bardzo przyjemna wycieczka w przeszłość, gdzie niecodzienne pomysły mieszały się ze schematami, a barwność z topornością. Teraz powtórzono ten sam pomysł, tyle tylko, że z postaciami, które narodziły się w latach 70. Jak się okazuje było ich całkiem sporo, a ilość inspiracji, które posłużyły do ich ukształtowania jest nieprzebrana. Jak na dłoni możemy zobaczyć zmieniające się mody w popkulturze i nowe gatunki, które zdobywały tak dużą popularność, że decydenci Marvela starali się jak najszybciej coś z nich wycisnąć. Gdyby nie legenda Bruce′a Lee, zapewne nie otrzymalibyśmy Iron Fista, natomiast „Shaft” i inne produkcje spod znaku kina blaxploitation doprowadziły do narodzin Luke′a Cage′a.
Co ciekawe historie opowiadające o tych dwóch postaciach należy uznać za najciekawsze, jakie znalazły się w niniejszym zbiorze. Zwłaszcza ta poświęcona Cage′owi niewiele się zestarzała. Choć dziś pozbył się kiczowatej, żółtej kurtki, diademu i delikatnego afro, to jednak brutalna opowieść o wykorzystanym Czarnym więźniu jest wciąż zadziwiająco aktualna. Nieco inaczej wygląda sytuacja z Żelazną Pięścią. Choć sama opowieść autorstwa uznanego scenarzysty Roya Thomasa należy do tych intrygujących, to jednak może irytować sposób jej przedstawienia, który sprowadza się do schematu, że ktoś okłada Iron Fista i przed zadaniem decydującego czasu, ten zaczyna analizować w jaki sposób znalazł się w obecnej, niewesołej sytuacji. Dodajmy, że jak już sobie wszystko poukłada, przechodzi do zdecydowanego kontrataku.
Choć w zestawie znajdziemy początki pierwszoligowych gwiazd, nie wszystkie okazują są imponujące. Powiem nawet, że niektóre zaczynały tak niepozornie, że aż trudno uwierzyć, że wzbiły się tak wysoko. Tu sztandarowym przykładem jest Wolverine, który startował jako jeden z wielu wrogów Hulka. Słabo również radzi sobie Nova, będąc bardziej nowoczesną kopią Petera Parkera. Niemniej akurat ten epizod warto poznać ze względu na bardzo elegancko odnowione kolory. Ciekawe, czemu ten zabieg zastosowano tylko w tym wypadku? W sumie też ciekawie wypadły żeńskie postacie, jak Spider-Woman i She-Hulk, choć w ich przypadku również można mówić, że przeszły długą drogę od genderowych kopii oryginałów do jak najbardziej autonomicznych postaci.
Przyznam, że największe nadzieje wiązałem z Ghost Riderem, który należy do moich ulubionych postaci (szkoda, że tak mało publikacji jemu poświęconych ukazuje się na naszym rynku). Niestety w tym wypadku możemy mówić o czymś, co bym nazwał syndromem genezy, czyli jak najbardziej zwięzłym zaprezentowaniem skąd bohater ma swoje moce, by od drugiego odcinka przejść do właściwej akcji. Za dużo tu skrótów i naciąganych wydarzeń.
Wiem natomiast, że moim faworytem nie będzie Capitan Britain. Choć odcinek mu poświęcony zdobi całkiem sprawna grafika autorstwa Herba Trimpe′a, to jednak scenariusz Chrisa Claremonta (tego od „Sagi o Mrocznej Phoenix”) tym razem nie zachwyca. Może gdybym pochodził z Wysp, bardziej ruszyłoby mnie odwołanie do legend arturiańskich, ale ponieważ tak nie jest, pachnie mi to jeszcze większym nadużyciem niż to co zrobiono z Thorem.
I wreszcie doszliśmy do Adama Warlocka (choć akurat zeszyt mu poświęcony otwiera cały zbiór). Bardzo trudno o nim cokolwiek powiedzieć, ponieważ nie otrzymujemy tu konkretnej historii, a coś na kształt legendy, dzięki której poznajemy moment jego narodzin. Przyznam, że pomimo obecności totalnej bzdury, jaką jest Wielki Ewolucjonista (to jeden z tych pomysłów Marvela, którego całkowicie nie kupuję), sam Warlock wydaje się być na tyle intrygującą postacią, że zaczynam żałować, że z polskiej edycji WKKM wyleciały dwa tomy wyłącznie mu poświęcone (dostępny na przykład w Anglii i Niemczech).
Tym razem dodatki nie są specjalnie rozbudowane, ale świetnie pokazują ile prób zawojowania rynku podejmował Marvel i jak często kończyło się to totalną klapą. Na czterech stronach otrzymujemy reprinty okładek komiksów, w których prezentowano nowych bohaterów. O wielu na pewno nie słyszeliście. Choć The Cat to obecna Tigra, Star-Lord stał się liderem Strażników Galaktyki, a tacy The Champions, to po prostu grupa zrzeszająca Herculesa, Angela, Ghost Ridera, Ice Mana i Czarną Wdowę, to już Brat Voodoo, Diabelski Dinozaur, czy Omega dawno zaginęli w odmętach niepamięci.
Choć lata 70. w świecie komiksu darzę o wiele większą sympatią niż toporne 60., to jednak muszę przyznać, że ten zbiór „Początków Marvela” niespecjalnie mnie poruszył. Myślę, że podobnie będzie miała większość czytelników. A zwłaszcza ci, którzy po komiksy sięgają bez fanatycznego oddania. Cóż, to kolejna pozycja czysto kolekcjonerska. Rozumiem, że w takiej serii, jak WKKM muszą znaleźć się i takie, ale mam wrażenie, że ostatnio trochę ich za dużo.
koniec
13 maja 2017
dodajdo

Komentarze

13 V 2017   08:18:46

Brother Voodoo, obecnie już Doktor Voodoo, ani nie zaginął ani tym bardziej nie jest postacią epizodyczną.

13 V 2017   10:19:34

A dwa tomy Warlocka, o których mowa, że wyleciały, ukażą się w kolejnym rozszerzeniu - 121-150 - co zostało już potwierdzone przez jednego z tłumaczy kolekcji.

13 V 2017   13:51:03

@Tomek - pierwszoplanową postacią to on nie jest, a w Polsce wcale się nie pojawił.

@Rory - oby się ukazał, ale na razie jedziemy listą czeską, a tam nie ma Warlocka.

13 V 2017   20:23:37

> Brat Voodoo, Diabelski Dinozaur, czy Omega dawno zaginęli w odmętach niepamięci

1. Brat Voodoo (obecnie Doctor Voodoo) jest stałym członkiem Uncanny Avengers. Najnowszy zeszyt wyszedł w tym tygodniu.
2. Devil Dinosaur pojawia się w serii Moon Girl & Devil Dinosaur. Najnowszy zeszyt wyszedł dwa tygodnie temu.
3. Który Omega?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie ma kresu zbrodni
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 V 2017

Nareszcie! Po latach nieobecności na polski rynek powraca (i to w wielkim stylu) Pogromca. Dzięki wydawnictwu Egmont otrzymaliśmy właśnie eleganckie, zbiorcze wydanie dwunastu pierwszych zeszytów „Punisher vol. 6” ze scenariuszem Gartha Ennisa i rysunkami Lewisa Larosa i Leonardo Fernándeza.

więcej »

Esensja czyta dymki: Maj 2017
Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

24 V 2017

Lekko zróżnicowane tematycznie komiksowe notki majowe.

więcej »

Miłość w czasach zarazy
Paweł Ciołkiewicz

23 V 2017

Zgodnie z intencjami twórców „Irena” to komiks będący przede wszystkim opowieścią o duchu walki Ireny Sendlerowej – uznanej za Sprawiedliwą wśród Narodów Świata, działaczki ruchu oporu, która podczas drugiej wojny światowej ocaliła życie około dwóch i pół tysiąca żydowskich dzieci. Korzystając z dostępnych materiałów Jean-David Morvan, Séverine Tréfouël oraz David Evrard stworzyli adresowaną nie tylko do młodszego czytelnika, poruszającą historię prawdziwej bohaterki.

więcej »

Polecamy

Pędzą konie

Kadr, który…:

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nieco prowokacyjnie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szaro, ponuro i do domu daleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na straganie w dzień targowy
— Jacek „Korodzik” Dobrzyniecki

Biali nie potrafią skakać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Ojciec prać!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tymczasem w pewnym nadbałtyckim kraju
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ludzie-sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Łucznik wyborowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Może zamiast bić woli pan o tym porozmawiać?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te pasy i jasne gwiazdy dumnie łopoczące…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tony Stark vs. HAL-9000
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Snikt!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać Spider-Manem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Spider-Man w pigułce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Więcej niż tylko dziewczyna Jokera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwutakt: Kolejna niezła płyta Wielkiego Zespołu… tylko
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

DC Comics: Ziemskie okno życia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Catwoman w Sin City
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Telefony, telefony…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 40 najgorszych okładek płyt 2016 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.