Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kapitan Żbik: Nie straszni nam szpiedzy z Zachodu!

Esensja.pl
Esensja.pl
Mająca swe premierowe wydanie w połowie lat 70. ubiegłego wieku dylogia „Wodorosty i pasożyty” robiła wielkie wrażenie. Przede wszystkim dlatego, że opowiadała klasyczną historię szpiegowską, kojarzącą się zazwyczaj z filmami sensacyjnymi ze zgniłego Zachodu. Na dodatek na kartach komiksu można było zobaczyć „wielki świat”, do którego przeciętny obywatel Polski Ludowej nie miał dostępu.

Jerzy Bednarczyk, Zbigniew Gabiński, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #41: Wodorosty i pasożyty cz.2›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #41: Wodorosty i pasożyty cz.2
Scenariusz
Data wydania1976
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Życie w PRL-u raziło siermiężnością. Zwłaszcza w latach 60. XX wieku, to jest w czasach Władysława Gomułki. I chociaż w następnej dekadzie, czyli za „panowania” jego następcy, Edwarda Gierka, Polska Ludowa otworzyła się na świat – to „otwarcie” było tak naprawdę dostępne nielicznym. Większość musiała zadowolić się możliwością kupna „małego fiata” bądź radzieckiego kolorowego telewizora marki „Rubin”. W sklepach pojawiła się Pepsi i gumy do żucia z Kaczorem Donaldem. A to jednak było trochę za mało, aby poczuć się pełnoprawnym obywatelem Europy. Zwłaszcza gdy mieszkało się w blokach z wielkiej płyty. Gdy więc w zachodnich filmach widziało się normalny świat, rodziła się ekscytacja nim. Podobnie było w przypadku komiksów. Czytelnicy „Kapitana Żbika” po raz pierwszy przeżyli to uczucie przy okazji publikacji pięcioczęściowej serii zapoczątkowanej „Zapalniczką z pozytywką” (1970-1971), po raz drugi – pięć lat później, gdy ukazały się podzielone na dwa zeszyty „Wodorosty i pasożyty”.
Przypomnijmy: to klasyczna historia dotycząca szpiegostwa przemysłowego. Mający siedzibę w Paryżu międzynarodowy koncern „Colourtrust” chce za wszelką cenę zdobyć genialny wynalazek polskiego inżyniera Stefana Gajdy – farbę antykorozyjną „Stega”, która sprawia, że na kadłubach statków pływających po morzach i oceanach nie osiadają żadne paskudztwa. Wychodząc z założenia, że podczas uczciwego przetargu mogą zostać przebici przez konkurencję, postanawiają pójść na skróty i wynajmują agencję szpiegowską „Interscience”. To ludzie bez skrupułów. Są gotowi sięgnąć po każdy środek prowadzący do celu. A jednak z Gajdą coś im nie wychodzi. Włamanie do jego willi w Juracie nie przynosi pożądanych efektów; nie udaje się również wciągnąć inżyniera w aferę kryminalną podczas jego pobytu na kongresie naukowym w Paryżu. W efekcie szef agencji postanawia zaktywizować piękną Krystynę Körkö, która wraz ze swoim mężem Ismetem (pochodzącym z przedwojennej Polski Tatarem) ma zdobyć zaufanie Stefana.
I to się małżeństwu Körkö udaje. Druga część komiksu zaczyna się od wspólnego powrotu Gajdy, Krystyny i Ismeta z Francji do Polski (jak do tego doszło, jest oczywiście wyjaśnione w części pierwszej). W czasie podróży nawiązują ze sobą tak bliskie relacje, że inżynier nie ma żadnych obiekcji, aby przedstawić nowych znajomych swej narzeczonej, lekarce Ewie. Ta jest urzeczona zwłaszcza Krystyną. Bez obaw i żadnych podejrzeń Gajda zaprasza panią Körkö do Gdyni na oficjalny pokaz działania wymyślonej przez niego farby, a potem – w ramach rewanżu – przyjmuje wraz z Ewą zaproszenie do ich domku nad jeziorem. Nie wiedząc oczywiście, że to bardzo podstępnie obmyślona pułapka. Na szczęście nad wszystkim jednak czuwa kapitan Żbik, który z bezpiecznej odległości przygląda się rozwojowi sytuacji, aby w odpowiednim momencie wkroczyć do akcji i ratować z pajęczyny utkanej przez przebiegłych kapitalistów „złote dziecko” polskiej nauki.
Trzeba przyznać, że scenarzyści „Wodorostów i pasożytów”, panowie Jerzy Bednarczyk i Zbigniew Gabiński, przyłożyli się do swego zadania. Ich historia, choć podporządkowana wymogom propagandy Gierkowskiej, jest bardzo zgrabna i zajmująca. Szpiedzy z Zachodu nie są wcale idiotami, których łatwiej wystrychnąć na dudków niż pensjonarkę z prowincji. Choć – dodajmy gwoli ścisłości – nie są też Einsteinami. Ich plan mimo wszystko od pewnego momentu zaczyna się sypać. Ale czy to może dziwić, skoro za swoich przeciwników mają, nawet o tym nie wiedząc, kapitana Żbika i pułkownika Czeladkę, którzy najprawdopodobniej bez większego zachodu wyprowadziliby w pole nawet cały zastęp agentów Jej Królewskiej Mości z licencją na zabijanie… Najistotniejsze jednak, że czyta się ten komiks z prawdziwym zainteresowaniem, a dylematy głównych bohaterów – Gajdy i jego narzeczonej – sprawiają, że długo mamy wątpliwości, czy nie ulegną podszeptom wrogów socjalistycznej ojczyzny.
Do poziomu scenariusza dopasował się także rysownik. Jerzy Wróblewski lubił podobne klimaty; mógł wtedy sobie troszkę pofolgować, rysując w prawdziwie zachodnim stylu. Postaci związane z „Colourtrustem” czy „Interscience” mają ten kapitalistyczny sznyt, nawet jeśli ostre rysy twarzy mają świadczyć przede wszystkim o ich paskudnym charakterze. Do drugiej części „Wodorostów i pasożytów” dorzucono oczywiście wszystkie klasyczne bonusy. Jest więc „orędzie” Żbika do czytelników, w którym po raz kolejny zachęca on młodzież do nauki i studiów w szkołach podoficerskich i wyższych, kształcących przyszłych milicjantów i esbeków. Jest „Nauka i technika w służbie MO”, tym razem poświęcona wykorzystaniu fotografii w kryminalistyce (nie tylko w celu identyfikacji poszukiwanych przestępców). Jest „Kronika MO”, z której dowiadujemy się, że mimo wielkiego wzrostu wykrywalności przestępstw w latach 70., wciąż jeszcze nie udało się zwalczyć wszystkich ich źródeł, to jest alkoholizmu, demoralizacji i pasożytnictwa. Jest wreszcie „Za ofiarność i odwagę” – z opowieścią o bohaterskim czynie członka ORMO Tadeusza Nastarowicza, który 16 lipca 1972 roku z zalewu nieopodal Rawy Mazowieckiej uratował topiące się dwie dorosłe kobiety i dwoje dzieci.
koniec
28 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zamknięty świat „Fistaszków”
Marcin Osuch

27 VI 2017

„Mafalda” zwana argentyńskimi „Fistaszkami” uwielbiała Beatelsów1), przejmowała się kwestią głodu i innymi problemami współczesnego jej świata. W jaki sposób do tych spraw podchodził Charlie Brown i jego paczka? Nijak. I absolutnie nie można z tego czynić zarzutu.

więcej »

Łaska Sybilli
Paweł Ciołkiewicz

26 VI 2017

Świat przedstawiony w mandze „Inspektor Akane Tsunemori” na pierwszy rzut oka wydaje się idealny. Oto spełniły się marzenia naukowców – ludzka psychika nie ma już przed okiem badacza żadnych tajemnic. Da się ją wymierzyć, wyrazić liczbowo, a wynik pomiaru staje się skutecznym narzędziem oceny jednostek. Czy jednak naprawdę o to chodziło?

więcej »

Kapitan Żbik: Nadzorca z trzeciego planu
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

„Nie ma litości dla tych, co czynią ohydę” – śpiewał przed laty w jednym ze swoich solowych projektów Kazik Staszewski. Tym bardziej dla tych, którzy krzywdzą znajdujące się pod ochroną zwierzęta. Jak chociażby jelenia Jacka, który padł ofiarą kłusowników w poprzednim odcinku serii. W jego bezpośredniej kontynuacji, „Tajemniczym świetle”, Władysław Krupka opisuje ciąg dalszy zmagań leśniczego Piotra z nawiedzającymi jego las bandytami.

więcej »

Polecamy

Wróg czy przyjaciel?

Kadr, który…:

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

W ciemnym, zabagnionym lesie
— Wojciech Gołąbowski

Pędzący Niedźwiedź (ale nie Indianin)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hrabia narozrabia?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przynęta
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

„Polska ma wspaniałych milicjantów!”
— Sebastian Chosiński

Genialny wynalazca kontra chciwi kapitaliści
— Sebastian Chosiński

Oj, ten niedobry Zdzisiek!
— Sebastian Chosiński

„Zeppelin” pod Warszawą
— Sebastian Chosiński

Oczy i uszy szeroko otwarte
— Sebastian Chosiński

Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
— Sebastian Chosiński

Zaczyna być lepiej, gdy nie może być już gorzej
— Sebastian Chosiński

Spirytus ważniejszy niż złoto
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Z Bydgoszczy do serca dżungli
— Sebastian Chosiński

Szwejk Ludowego Wojska Polskiego
— Sebastian Chosiński

Wspominki z Dzikiego Zachodu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: Gdy już wszyscy opuszczą prywatkę…
— Sebastian Chosiński

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wspiąć się na najwyższy szczyt
— Sebastian Chosiński

Zbrodniarz i panna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Noise rock vs. free jazz
— Sebastian Chosiński

Okazja czyni tchórza
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Zbyt leniwi, by poddać się panice
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Ręka w rękę z „czerwonymi”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Przejście przez ogień
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Romantyk jazzowej gitary
— Sebastian Chosiński

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.