Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 22 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Kapitan Żbik: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”

Esensja.pl
Esensja.pl
„Jaskinią zbójców” zadebiutował ostatni z kilkunastu scenarzystów serii, Stanisław Milc. I był to – podobnie jak cały komiks – debiut średnio udany. Najbardziej irytuje w nim nachalna propaganda i wynikające z lektury przekonanie, że kapitan Jan Żbik to nie tylko gwiazda polskiej milicji, ale chyba w ogóle najsłynniejszy funkcjonariusz Europy.

Stanisław Milc, Jerzy Wróblewski
‹Kapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Żbik #42: Jaskinia zbójców
Scenariusz
Data wydania1976
RysunkiJerzy Wróblewski
Wydawca Sport i Turystyka
CyklKapitan Żbik
Gatunekkryminał
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Niezbyt często, ale jednak wydawcy Żbika starali się o dopływ świeżej krwi do grupy tworzącej serię. O ile od zeszytu „Wieloryb z peryskopem” (1973) praktycznie niezmienny pozostawał rysownik, o tyle objawiali się co jakiś czas nowi scenarzyści: Jerzy Bednarczyk, Zbigniew Gabiński, Wanda Falkowska, Barbara Seidler, wreszcie Stanisław Milc, który dołączył jako ostatni. I na krótko. Odpowiadał bowiem jedynie za dwa odcinki cyklu: „Jaskinię zbójców” (1976) oraz „Zerwaną sieć” (1977). Milc urodził się w 1932, a zmarł w 2009 roku; był dziennikarzem, pisarzem i tłumaczem. Specjalizował się w popularyzowaniu wiedzy na temat relacji we współczesnym świecie; temu służyły takie książeczki – opublikowane przez Krajową Agencję Wydawniczą – jak „Dlaczego wojna” (1968) czy „Złoty trójkąt śmierci” (1978). W 1984 roku, być może zachęcony do tego pracą nad „Żbikami” – wydał nawet kryminał milicyjny (z wątkiem szpiegowskim) „Co się zdarzyło Królewnie Śnieżce”. Trudno jednak stwierdzić, by w tej dziedzinie odniósł sukces. Wymyślone przez Milca „Żbiki” też zresztą nie zaliczają się do najciekawszych.
„Jaskinia zbójców” zaczyna się z „górnego C” – do Warszawy przylatuje w sprawach służbowych kapitan duńskiej policji Ulf Jakobsen. Na lotnisku czeka na niego Żbik; po powitaniu razem udają się do Komendy Głównej MO, gdzie spotykają się między innymi z pułkownikiem Czeladką. Duńczyk nie bez powodu fatygował się do kraju komunistycznego; ma poważną sprawę – według wszelkich znaków na niebie i ziemi właśnie do Polski uciekł niedawno duński przestępca, oszust, rabuś i międzynarodowy handlarz złotem, ostatnio posługujący się dokumentami na nazwisko Olav Sellensen. Miesiąc temu w Kopenhadze dokonał śmiałego skoku na transport z pieniędzmi, po czym ślad po nim zaginął. Skąd Jakobsen ma podejrzenia, że ostatecznie Sellensen wylądował nad Wisłą – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że gdy dowiaduje się, iż pułkownik Czeladka desygnuje do rozpracowania tej sprawy Żbika, staje się absolutnie spokojny o rezultat. I całkowicie wyluzowany wraca na Zelandię.
W tym samym czasie kłopoty sercowe przeżywa Adam. Jest zakochany w Lidce, która z jakiegoś powodu okłamuje go. Zresztą nie tylko jego, ale również swoich rodziców, których informuje, że wybiera się ze swoją przyjaciółką Elą na obóz. Ela tymczasem nic o tym nie wie; ba! tego samego dnia widziała nawet Lidkę w mercedesie na zagranicznych rejestracjach w towarzystwie nieznanego sobie mężczyzny. Gdy po dwóch kolejnych dniach dziewczyna dalej nie daje znaku życia, Adam jest już tak zaniepokojony, że postanawia bez wahania iść prosto do kapitana Żbika. Wychodzi więc na to, że Żbika znają wszyscy i każdy, nawet wchodząc prosto z ulicy, może go odwiedzić w Komendzie Głównej. Wiadomo przecież nie od dziś, że kapitan to przyjaciel młodzieży. I tak też odnosi się do nieszczęsnego Adama. Mimo że ma na głowie sprawę Sellensena, nie ignoruje chłopaka. Jakże by mógł!
Nie trzeba być oczywiście Einsteinem, aby domyślić się, że sprawa Lidki będzie wiązać się z poszukiwaniami duńskiego bandyty. Taka jest logika komiksów o Żbiku, w których nie ma miejsca na wątki poboczne. Wszystko, cokolwiek pojawia się w danym zeszycie, ma związek z główną sprawą rozpracowywaną przez kapitana. Tym razem ślady, którymi podąża milicja, prowadzą do miejscowości Białki, gdzie jedną ze swoich „rezydencji” ma chytry paser Zaburski. W willi, wraz ze swoimi pomocnikami, Bogdanem i Kazikiem, czeka on właśnie na łącznika z Danii, z którym ma ubić świetny interes. Reszta… wcale nie jest milczeniem. Przeciwnie, jest dość przewidywalna. Bandyci muszą przecież zostać ukarani, a zwłaszcza kanalie z Zachodu, które próbują szarogęsić się na komunistycznej ziemi. Wszystko zmierza więc do szczęśliwego finału, w którym kapitan Jakobsen stwierdza: „Polska ma wspaniałych milicjantów!”. Czy trzeba dodawać coś jeszcze?
„Jaskinia zbójców” – poza interesującym wątkiem speleologicznym – nie wnosi nic nowego do całej serii. Pojawiająca się w niej zaś apoteoza Żbika staje się wręcz nieznośna i karykaturalna. Pozostawiając na boku komiks, przyjrzyjmy się dodatkom. W liście do czytelników kapitan nawiązuje do treści jednego z wcześniejszych zeszytów – „Wyzwania dla silniejszego” – w którym jako skuteczny sposób na walkę z gitowcami przedstawił… trenowanie judo. Teraz również zachęcał młodzież do poświęcenia się tej dyscyplinie sportowej. „Nauka i technika w służbie MO” opowiadała o wykorzystywanych w kryminalistyce badaniach antropologicznych i zasługach w tej dziedzinie radzieckiego naukowca i rzeźbiarza Michaiła Gierasimowa. W „Za ofiarność i odwagę” uhonorowany został piętnastoletni Andrzej Meducki, piętnastoletni harcerz i uczeń Technikum Mechanicznego w Nowym Targu, który podczas wakacyjnego obozu nieopodal Lęborka uratował tonące w rzece dziecko (a działo się to 22 lipca 1975 roku, czyli w Święto Odrodzenia Polski). W „Kronice MO” pojawił się z kolei tekst okolicznościowy z okazji trzydziestolecia szkoły milicyjnej w Słupsku, której nie tak dawno nadano imię pułkownika Wiesława Ociepki, byłego Ministra Spraw Wewnętrznych, który zginął w katastrofie lotniczej pod Szczecinem w lutym 1973 roku.
koniec
4 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wsiąść do pociągu…
Paweł Ciołkiewicz

21 VIII 2017

Każdy, kto jeździ pociągami, wie, że podróż koleją zawsze jest przeżyciem niezapomnianym. W wagonach dzieją rzeczy niezwykłe. Jednak nawet najbardziej irytująca podróż w towarzystwie kogoś, kto właśnie opowiada o całym swoim życiu przez telefon komórkowy tak, że na pewno słychać go w kabinie maszynisty, nie może się równać z tym, co przeżyli bohaterowie komiksu „Odwiedziny”.

więcej »

Kapitan Żbik: Magik na wiejskim odpuście
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

W „Śladach w lesie” – trzeciej (przedostatniej) części miniserii – coś wreszcie zaczęło się dziać, chociaż przez cały czas czytelnikowi towarzyszy poczucie, że mozolne dążenie do celu, czyli rozwiązania sprawy tajemniczego zaginięcia niemieckiego marynarza, wcale nie jest zasługą majora Żbika, lecz spadających mu z nieba na biurko dowodów. Gdyby Żbik nie był ateistą, mógłby nawet pomyśleć, że to sprawka Boga.

więcej »

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Magik na wiejskim odpuście
— Sebastian Chosiński

Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

Danuta czy Krystyna? – zawodna pamięć Żbika
— Sebastian Chosiński

Gorące plaże Adriatyku
— Sebastian Chosiński

Z Bratysławy do Budapesztu
— Sebastian Chosiński

Niespodziewany awans i afera „Żelazo”
— Sebastian Chosiński

Skok na radziecką rybę
— Sebastian Chosiński

Tarzan w leśnej kniei
— Sebastian Chosiński

Nadzorca z trzeciego planu
— Sebastian Chosiński

Syn i córka leśnika
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

O kowboju, co kulom się nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kowboje i obcy
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Październik 2016
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Marynistyczny komiks płaszcza i szpady
— Sebastian Chosiński

Przez prerię wzdłuż i wszerz
— Sebastian Chosiński

Bandyci w Dolinie Królów
— Sebastian Chosiński

Czy kapitan Żbik miał przyrodniego brata?
— Sebastian Chosiński

Na tropie nazistów
— Sebastian Chosiński

Z Bydgoszczy do serca dżungli
— Sebastian Chosiński

Szwejk Ludowego Wojska Polskiego
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

East Side Story: Nie chciałbyś tam się znaleźć
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.