Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Komiksy

Magazyn CLXVIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Wielowymiarowa posągowa Amazonka

Esensja.pl
Esensja.pl
Wonder Woman przez lata była u nas traktowana po macoszemu. Ostatnio jednak, głównie dzięki wydawnictwu Egmont, nieco nadrabiamy straty. Jest także pozytywny aspekt tej sytuacji: otrzymujemy samą esencję najlepszych komiksów jej poświęconych. Jak te, które wypełniają tom pierwszy nowej serii DC Deluxe poświęconej Amazonce, ze scenariuszem Grega Rucki.

Shane Davis, Drew Johnson, Greg Rucka, Ray Snyder
‹Wonder Woman #1 (Greg Rucka)›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWonder Woman #1 (Greg Rucka)
Scenariusz
Data wydania8 kwietnia 2017
RysunkiShane Davis, Drew Johnson, Ray Snyder
Wydawca Egmont
CyklWonder Woman
ISBN9788328119949
Format396s. 180x275 mm
Cena119,99
Gatuneksuperhero
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Przyznam, że z Wonder Woman mam ten sam problem co z Supermanem – jak tu się emocjonować przygodami postaci, która jest przesadzona do granic możliwości. Nie tylko jest piękna, inteligentna, wysportowana i silna, ale do tego potrafi latać, wpływa na prawdomówność innych, odbija kule przy pomocy Bransolet Zwycięstwa, rozmawia ze zwierzętami oraz posiada kilka niewidzialnych statków powietrznych. I tak jestem pod wrażeniem, że od 1941 roku (a więc jej debiutu) kolejne pokolenia scenarzystów były w stanie coś wycisnąć z tego ideału niezależnej kobiety. W latach 90. jednak wydawało się, że temat został wyczerpany. Serię mógł uratować tylko cud. I on się stał, a nosił imię Greg Rucka.
Zaczęło się niewinnie, od jednoczęściowej historii „Hiketeja”, szumnie nazywanej powieścią graficzną. Osobiście denerwuje mnie ten zwrot, bo został stworzony przez tych „poważnych” recenzentów, którym przez gardło nie chciało przejść, że komiks może być również ambitnym dziełem sztuki. Historia ta otwiera omawiany zbiór Egmontu i z miejsca udowadnia, że Rucka jest właściwym człowiekiem na odpowiednim miejscu. Nie interesowały go kolejne potyczki z kolejnymi ultrapotężnymi superłotrami, a wykorzystał w pełni potencjał drzemiący w mitologii i tradycji antycznej Grecji. W tym wypadku chodzi o obrządek hikateii, czyli wyrzeczenia się swojej godności w zamian za opiekę. Zainteresowani mogą odnaleźć ten wątek zarówno w „Iliadzie”, jak i „Odyseii” Homera. Jak się okazuje, w całkiem współczesnej opowieści może doprowadzić on do tragedii w iście klasycznym stylu (na przykład bratobójczej walki Wonder Woman z Batmanem).
Wkrótce scenarzysta otrzymał ofertę stałej współpracy nad tytułem i pozostał z nim przez trzy lata. W tomie pierwszym, poza wspomnianą „Hiketeją” otrzymujemy pierwsze jedenaście zeszytów jego autorstwa, które w pełni pokazują jego talent i to, że miał konkretną wizję swojej bohaterki. Pozostawił jej posągowy charakter, co miało odzwierciedlać jej boski status, ale jednocześnie tak sprawnie poukładał elementy otoczenia, że w żaden sposób nie wydaje się to przesadzone.
Diana funkcjonuje tu na kilku poziomach i każdy wątek jej dotyczący został ciekawie poprowadzony, przysparzając jej kolejnych kłopotów. Z jednej strony narażona jest na gniew istot z boskiego panteonu, jak przeraźliwe Gorgony, które próbują powołać do życia swoją siostrę straconą przez Perseusza – Meduzę. Z drugiej – musi pogodzić zadania superbohaterki o kontrowersyjnych poglądach z rolą ambasador rodzinnej wyspy Temiskiry. Jest to o tyle trudne, że jej ojczyzną wstrząsnął kataklizm. Jednocześnie wydała książkę, będącą zbiorem refleksji na temat otaczającego świata, często bardzo radykalnych, co z kolei nie podoba się części tradycjonalistów, żądających jej bojkotu i wydalenia Amazonki poza granice USA.
Atmosfera gęstnieje z każdym zeszytem, a do rozwikłania kłopotów nie wystarczy tradycyjne obicie komuś szczęki. W efekcie Wonder Woman wcale nie dominuje opowieści, bo choć jest to jej komiks, to zarówno postacie drugoplanowe, jak i jej antagoniści są równie ważni dla rozwoju fabuły. Tak bardzo, że czasami piękna Amazonka odsunięta jest na bok, nie mogąc zaradzić rozgrywającym się wydarzeniom. Widać to dobrze w scenie, kiedy siostry z Temiskiry nakazują jej opuścić wyspę po kataklizmie, twierdząc, że lepiej dla wszystkich będzie, jeśli zajmie się swoją pracą ambasadora.
Pod względem graficznym komiks również nie zawodzi. Co prawda żaden z artystów nie wyróżnia się wyjątkową, oryginalną kreską, ale wszyscy prezentują solidny warsztat i każdy potrafi ukazać Dianę jako zmysłową kobietę, choć bez wulgarności i okrajania jej stroju do stringów z gwiazdkami. Na tym tle największe wrażenie robią reprodukcje okładek kolejnych zeszytów, za które odpowiada J.G. Jones, znany u nas chociażby z serii „Y: Ostatni z mężczyzn”. Czasem to małe dzieła sztuki (jak chociażby ta z kotkami).
Gdyby okazało się, że kinowa wersja przygód Wonder Woman jest totalną klapą, powiedziałbym, że można śmiało sięgnąć po niniejszy zbiór w celu odtrutki, aby zatrzeć złe wrażenia. Ponieważ jednak ci, co oglądali film, twierdzą, że jest niezły, powiem tylko, że propozycja Egmontu to porcja wyśmienitego czytadła na najwyższym poziomie, po które śmiało mogą sięgnąć zarówno znawcy tematu, by docenić inwencję scenarzysty, jak również ci, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę w świecie DC. Po połknięciu tych prawie czterystu stron po prostu chce się czytać więcej!
koniec
23 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Oto wizja wpadki
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

19 VIII 2017

Piętnasty tom kolekcji Superbohaterowie Marvela przynosi niespodziankę. Choć w zanadrzu Dom Pomysłu posiada całe rzesze intrygujących postaci, tym razem pało na Visiona, którego nikt się chyba nie spodziewał.

więcej »

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
Sebastian Chosiński

18 VIII 2017

Fakt, że początkowo przewidziana na cztery części „Wojenna odyseja Antka Srebrnego” doczekała się właśnie siódmego odcinka, a w zapowiedziach jest już ósmy – świadczy o tym, iż komiks, na który pomysł zrodził się w Instytucie Pamięci Narodowej, cieszy się niemałą popularnością. Tym razem bohaterski chłopak wraz ze swoim przyjaciółmi wyzwala obóz jeniecki i tropi esesmańskiego złodzieja dzieł sztuki.

więcej »

A imię jego to Czerwony…
Sebastian Chosiński

17 VIII 2017

Pewnie zapomnieliście już o istnieniu Reda, wyjątkowo cynicznego i bezwzględnego kosmicznego łowcy głów i nagród. Przecież od jego pojawienia się i jednocześnie śmierci – na łamach czasopisma „SFera” – minęło czternaście lat. Jeżeli jednak wspominacie go z sympatią, ucieszy Was fakt wznowienia wszystkich publikowanych w prasie historyjek. Tym bardziej że do starych scenarzysta Maciej Jasiński i rysownik Andrzej Janicki dorzucili nowe, wcześniej niepublikowane.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Czarna Wdowa na ostro
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bez przebaczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To się nie może tak skończyć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyrzut sumienia pędzącego miasta
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie ma kresu zbrodni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uciec przed nocą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Proces „Procesu Jean Grey”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W domu przy przygaszonym świetle
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drogi e-mailowy bocie z Amazonu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.