Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Piaskiem w oczy

Esensja.pl
Esensja.pl
Dzięki Egmontowi na polskim rynku zadebiutowały „Podboje” – kolejna seria komiksowa, która udanie łączy wątki historyczne z fantastycznymi. Która ma spore szanse spodobać się zwłaszcza czytelnikom zainteresowanym Bliskim Wschodem w starożytności. Za jej powstanie odpowiadają znany już w naszym kraju scenarzysta Sylvain Runberg i debiutujący nad Wisłą rysownik François Miville-Deschénes.

François Miville-Deschênes, Sylvain Runberg
‹Podboje #1: Horda żywych›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPodboje #1: Horda żywych
Scenariusz
Data wydania5 kwietnia 2017
RysunkiFrançois Miville-Deschênes
Wydawca Egmont
CyklPodboje
Format60s.
Cena35,00
Gatunekfantasy
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Historia starożytnego Bliskiego Wschodu jest fascynująca, choć w Polsce mało znana. W wielu przypadkach ogranicza się do znajomości zaledwie jednego władcy – Hammurabiego, który zyskał sławę dzięki wprowadzeniu w rządzonej przez siebie Babilonii bardzo surowego, ale odpowiadającego potrzebom epoki, prawa („oko za oko, ząb za ząb”). Hammurabi pojawia się zresztą w „Hordzie Żywych” – pierwszym tomie „Podbojów” – co pozwala datować fabułę na XVIII wiek przed narodzinami Chrystusa. Z drugiej strony jednak jest on postacią drugoplanową (główną odgrywa inna Babilonka), znacznie ważniejszą rolę przypisano w tej opowieści Scytom. I tu docieramy do pewnej nieścisłości. Ten koczowniczy lud irański pojawił się bowiem na arenie dziejowej… mniej więcej tysiąc lat po upadku państwa starobabilońskiego. Niemożliwe było więc współistnienie Hammurabiego i Scytów. Warto mimo wszystko o tym wiedzieć, sięgając po „Podboje”.
Belgijskiego autora tej rozpisanej na cztery albumy (i zakończonej w ubiegłym roku) miniserii polscy czytelnicy dobrze znają. To spod jego ręki wyszły między innymi cykle: fantastycznonaukowy „Orbital” oraz przygodowy (z elementami fantasy) „Konungowie”; on odpowiedzialny był także za komiksową adaptację trylogii „Millennium” Stiega Larssona. Wiadomo więc – mniej więcej – czego się po nim spodziewać. Zagadką był natomiast dotąd kanadyjski rysownik François Miville-Deschénes, dla którego „Podboje” są debiutem nad Wisłą (inna sprawa, że nie ma na koncie zbyt wielu prac, którymi mógłby się pochwalić). Sylvain Runberg zaczyna komiks od mocnego uderzenia (choć ponownie przy tej okazji podchodzi z wielką dezynwolturą do chronologii) – najazdu wojsk hetyckich pod wodzą Hattusilisa (żyjącego w XVII wieku przed naszą erą) na położone na Wyżynie Armeńskiej państwo Urartu (które powstało prawdopodobnie czterysta lat później). Hetyci poczynają sobie wyjątkowo okrutnie, dzięki czemu udaje im się złamać opór miejscowej ludności.
Najazd ten wywołuje wielki popłoch wśród sąsiadów Urartu, którymi – wolą autora – są rozbite plemiona scytyjskie. Na miasto Haumawarga (fikcyjne) pada blady strach. Jego mieszkańcy już zresztą odczuwają skutki ekspansji Hetytów, ponieważ upadła wymiana handlowa z niepodległym dotąd sąsiadem. Złotnikom brakuje kruszcu; nie powstają wyroby, które chętnie sprowadzane były przez babilońskich bogaczy. Zaniepokojony tym faktem król Hammurabi postanawia więc rozeznać się w sytuacji i wysyła do Haumawargi zaufaną osobę – to kronikarka Thusia, której rola w całej opowieści jest mocno tajemnicza. Ma ona towarzyszyć jednoczącym się władcom scytyjskim w ich wojennych wyprawach przeciwko Hetytom, a następnie opisać ich zasługi na polach bitewnych. Nikt bowiem nie ma wątpliwości, że w obliczu śmiertelnego zagrożenia dojdzie po pojednania króla Kallipidów Maraka z władcą Kimmerów Kymrysem i władczynią Sarmatek Simissée (imię pisane przez „e kreskowane” też nijak się ma i do starożytności, i do Bliskiego Wschodu). Taki sojusz istniał już zresztą w przeszłości – nazywano go Hordą Żywych.
Mimo że Runberg wykorzystuje przeszłość w sposób absolutnie dowolny, żonglując epokami i postaciami, jeśli tylko o tym zapomnimy, „Podboje” (a przynajmniej ich pierwszy tom) okazują się interesującą i zajmującą lekturą. Może tylko nieco rozwlekłą fabularnie, ze zbyt powolnie prowadzoną narracją i mało przekonującym wątkiem pobocznym z Ludem Kurhanów w roli głównej. Należy jednak zachować nadzieję, że w kolejnych odsłonach serii – a już lada chwila ukaże się tom drugi („Podstęp Hetytów”) – akcja nabierze tempa. Dojdzie przecież do bezpośredniego starcia pomiędzy Hetytami a Hordą Żywych, co powinno być scenariuszowym samograjem. Na razie są przede wszystkim intrygujące postaci – Thusia, porywczy Marak, przebiegły Kymrys czy też nie wspomniani wcześniej czarownicy z ludu Atlantów – z których na pewno da się sporo wycisnąć. Lepiej też powinny prezentować się rysunki. Już bowiem w „Hordzie Żywych” widać ewolucję stylu Miville’a-Deschénesa – od dość statycznych początkowych kadrów do pełnych dramatyzmu, dynamicznych plansz końcowych. Kanadyjczyk odpowiedzialny był także za kolory, co musiało dać mu niemałą frajdę. Komiks mocno bowiem bije po oczach różnymi tonacjami piasku – i to przynajmniej jest w stu procentach zgodne z przeszłością.
koniec
1 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

01 VII 2017   19:13:41

Tzw. "Kodeks" Hammurabiego wcale nie opierał się na zasadach vendetty, wprost przeciwnie.
Mówił "oko, albo 5 sztuk złota"- odpowiednio do wartości człowieka, przedmiotu, zwierzęcia.
Co do napadów Hetytów na Urartu- też możliwe, ostatnie wzmianki o wojnach egipsko-hetyckich pochodzą z XII p.n.e.

01 VII 2017   19:44:04

@freynir

Tego nie traktowano jako wendettę, ale zwykłą sprawiedliwość. Kodeks oparto wszak na prawie zwyczajowym. Zakres pojawiających się w nim kar był bardzo szeroki. Te, dzięki którym powstało słynne powiedzenie "oko za oko, ząb za ząb". mają swoje źródło w "paragrafach" 196, 197 i okolicznych.

02 VII 2017   19:37:00

Zgadza się, ale już 198,199 mówią o odpłacie.
Mnie osobiście podobają się:
§ 128 Jeśli obywatel żonę sobie wziął, a umowy z nią nie zawarł, kobieta ta nie jest jego żoną.
§ 153 Żona, która dla poślubienia drugiego mężczyzny kazała zabić swego męża, ma zostać wbita na pal

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Marvel: Warlock raz jeszcze
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 X 2017

Wybłagany u wydawcy pierwszy tom serii Jima Starlina „Warlock” szczęśliwie ukazał się na łamach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Szybko, bo już dwa numery później przygotowano jego kontynuację.

więcej »

Stare ale jare
Marcin Osuch

20 X 2017

Wydawnictwo Taurus zachęcone sukcesem „Valeriana” sięgnęło po kolejną klasyczną serię komiksu frankobelgijskiego. „Luc Orient” ma już swoje lata, ale czyta się go całkiem sprawnie.

więcej »

Gazeciary
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 X 2017

Komiks Briana K. Vaughana i Chrisa Chianga „Paper Girls” nie bez kozery porównywany jest do serialu „Stranger Things”. Grupka dzieciaków na rowerach i nadprzyrodzone tajemnice, a wszystko to w scenerii lat 80., czyli w czasach, kiedy przeciętny redaktor Esensji sam był w wieku głównych bohaterek.

więcej »

Polecamy

Warlock raz jeszcze

Marvel:

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Film jednak lepszy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwie twarze X-Men
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przeznaczenie, którego należy uniknąć
— Sebastian Chosiński

Człowiek-Nietoperz w stylu Jamesa Bonda
— Sebastian Chosiński

Płaszcz i szpada, Londyn i Karaiby
— Sebastian Chosiński

Coraz więcej fantasy
— Sebastian Chosiński

Kuszenie Damiana Wayne’a
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.