Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Czarna Wdowa na ostro

Esensja.pl
Esensja.pl
Czarna Wdowa to jedna z najstarszych żeńskich bohaterek świata Marvela i jednocześnie jedna z najciekawszych. W Polsce do tej pory znaliśmy ją z występów gościnnych lub jako członkinię Avengers (niewypału pod nazwą „Pajęczyca” nie liczę). Niezmordowoany Egmont wypełnia tę lukę, oferując pokaźny tom „Czarna Wdowa: Powrót do domu”.

Greg Land, Richard Morgan, Sean Phillips, Bill Sienkiewicz
‹Czarna Wdowa: Powrót do domu›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarna Wdowa: Powrót do domu
Scenariusz
Data wydania21 czerwca 2017
RysunkiGreg Land, Sean Phillips, Bill Sienkiewicz
Wydawca Egmont
ISBN9788328118591
Format288s. 170x260 mm
Cena89,99
Gatuneksensacja
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl: 72,47 zł
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W czasach, kiedy sprzedaż komiksów nakręcają ich ekranizacje (kiedyś było odwrotnie), Czarna Wdowa kojarzona jest jako agentka od zadań niewykonalnych o twarzy Scarlett Johansson. Nie powiem, by było to złe odzwierciedlenie tej postaci, zwłaszcza kiedy wspominam ją w pierwszej części „Avengers”. Niemniej przez lata postać ta przeszła sporą ewolucję. Zadebiutowała w 1964 roku w roli przeciwnika Iron Mana. Jako radziecka agentka miała walczyć z kapitalistyczną zgnilizną. To chociażby za jej sprawą Hawkeye rozpoczął swą karierę jako superzłoczyńca. Niemniej jeszcze w latach 60. dostrzegła błędy i wypaczenia Wielkiego Brata i przeszła na stronę znienawidzonego Zachodu. Jako prawdziwa femme fatale nigdzie na długo nie mogła zagrzać miejsca i chadzała własnymi ścieżkami. Występowała więc solo, jako członkini Avengers, agentka S.H.I.E.L.D., a także walczyła ramię w ramię z Punisherem, czy przeżyła burzliwy romans z Daredevilem.
A jednak tak mrocznego podejścia do jej przygód, jakie zaprezentowano w „Powrocie do domu” jeszcze u nas nie było. Adnotacja z tyłu okładki „tylko dla dorosłych” może jest odrobinę przesadzona, bo to jednak ani „Sin City”, ani „Kaznodzieja”, ale na pewno nie powinni po tę pozycję sięgać młodsi czytelnicy. Za jej scenariusz odpowiada brytyjski pisarz Richard K. Morgan, specjalizujący się w cyberpunku i mrocznych powieściach detektywistycznych. Jego wersja Czarnej Wdowy jest więc równie posępna, co dystopijny charakter jego powieści. To twarda, niezależna babka, która seksapilem posługuje się równie sprawnie, co bronią, nie wahając się używać ani jednego, ani drugiego.
Choć omawiany album nosi tytuł „Powrót do domu”, tak na prawdę składają się na niego dwie odrębne, choć powiązane ze sobą opowieści – tytułowa i „Czego to o niej nie mówią”, które ukazały się odpowiednio w 2005 i 2006 roku w ramach serii wydawniczej Marvel Knights, mającej za zadanie oferować komiksy poważniejsze, stojące trochę z boku głównych wątków.
W pierwszej historii Czarna Wdowa dowiaduje się więcej na temat swojego pochodzenia i radzieckiego projektu tworzenia Czarnych Wdów – kobiet, które miały stać się zabójczymi agentkami na usługach Moskwy. Aby jednak zgłębić temat (w tym dlaczego zawsze kiedy ma ochotę zamordować Nicka Fury’ego za jego impertynencję, coś ją powstrzymuje), musi udać się do Rosji i odnaleźć dawnych agentów KGB, którzy nadzorowali ich szkolenie. I nie da się ukryć, że jest to ta ciekawsza połowa komiksu, która intryguje pomysłem i prowadzona jest zgodnie z klasycznymi zasadami powieści szpiegowskiej, czyli po nitce do kłębka. Ponadto sama główna bohaterka wypada tu o wiele bardziej interesująco. Choć już na początku nie należała do tych, co się patyczkują ze swoimi wrogami, to jednak z biegiem czasu i ujawnianiem kolejnych tajemnic jej pochodzenia, staje się coraz brutalniejsza, a jej metody niebezpiecznie zbliżają się do tych, które preferuje Punisher.
„Czego to o niej nie mówią” to z kolei rozwinięcie jednego z wątków „Powrotu do domu”, związanego z poszukiwaniem niejakiej Sally Anne, nastolatki, która przypadkiem została podopieczną Wodowy, a która zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Tu jednak nie jest już tak dobrze, jak poprzednio. Mam wrażenie, że Morgan rozochocony sukcesem początkowej współpracy z Marvelem, chciał ją kontynuować, ale zabrakło mu pomysłu na równie pasjonującą intrygę. Widać to zwłaszcza w momentach, kiedy wydarzenia następują na zasadzie deus ex machina, tak jakby scenarzysta nie miał pomysłu jak sensownie naprowadzić swoją bohaterkę na właściwy trop. Tak samo chybionym pomysłem wydaje się wrzucenie do intrygi Daredevila, który wyraźnie nie pasuje do klimatu całości.
Różnie prezentuje się także strona graficzna albumu. Zasadniczo nad całością czuwa Bill Sienkiewicz (z tych Sienkiewiczów!), ale jego nazwisko na okładce to tylko zabieg marketingowy, ponieważ narysował jedynie pierwszy zeszyt „Powrotu do domu”, a w pozostałych zajął się wykończeniem, po swoich epigonach – Goranie Parlovie (lepszym) i Seanie Phillipsie (słabszym). Może jest to krzywdzące określenie w stosunku do artystów, którzy mają na koncie sporo publikacji zarówno dla Marvela, jak i DC i Image, ale takie można odnieść wrażenie, jeśli porówna się ich prace z planszami stworzonymi przez Sienkiewicza.
Jeśli nie kojarzycie jego stylu, możecie być lekko skonfundowani podczas pierwszego przekartkowania albumu. Preferuje on brudną, na pierwszy rzut oka niewyraźną i niedbała kreskę, która po dokładniejszej analizie okazuje się skrywać całą masę szczegółów. Nie zdziwię się, jeśli komuś całkiem nie podejdą te rysunki, zwłaszcza, że jak wspomniałem Phillips i Parlov kontynuują styl Sienkiewicza. W każdym razie grunt, że głównym rysownikiem nie został Greg Land, którego praca straszy nas z okładki wydawnictwa.
Gdy tak analizuję to co napisałem, wychodzi na to, że „Powrót do domu” zebrał sporo batów. Pozostawienie recenzji z wrażeniem ostrej krytyki byłoby bardzo niesprawiedliwe dla tej pozycji. Na pewno warto się z nią zapoznać, ponieważ pokazuje nową twarz Czarnej Wdowy i przynajmniej do połowy jest to rewelacyjne czytadło w klimatach nowych „Bondów”, czy „Bourne’ów”. Potem może nie jest równie dobrze, ale w sumie też wstydu nie ma. I wreszcie grafika – nawet jeśli ma się do niej pewne uwagi, to jednak fajnie raz na jakiś czas zobaczyć tak niemainstreamowe rysunki w mainstreamowej pozycji. Czyli wychodzi, że jednak polecam.
koniec
15 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 XI 2017

Nie myślałem, że dane mi będzie napisać kiedyś recenzję, w której będę porównywał „Asteriksa” do „Kajka i Kokosza” i bez żadnych wątpliwości stwierdzę, że twórcy przygód Gala inspirowali się Januszem Christą. Takie w każdym razie miałem odczucia czytając „Asteriksa w Italii”.

więcej »

Tintin nienarysowany
Marcin Osuch

24 XI 2017

„Tintin i Alph-Art”, ostatni album z przygodami młodego reportera, nie jest klasycznym komiksem. To znaczy miał być takim, niestety twórcy zabrakło już czasu.

więcej »

Krzyżowcy, heretycy i obcy
Paweł Ciołkiewicz

22 XI 2017

„Jezioro ognia” to ciekawa mieszanka komiksu historycznego z elementami s-f. Oto w roku 1220 w samym środku kolejnej krucjaty skierowanej przeciwko heretykom gdzieś w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wypełzają na świat obcy. Jak na widok tych potworów zareagują duchowni i rycerstwo od lat tępiące wyimaginowanego diabła?

więcej »

Polecamy

Przeczytać Panterę i zapomnieć

Marvel:

Przeczytać Panterę i zapomnieć
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokręcony komiks
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Warlock raz jeszcze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek pociągający za sznurki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pogromca – moja miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mroczna strona Marvela
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I ty możesz zostać arachnoidem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oto wizja wpadki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Głos suwerena wysłuchany
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ogniu krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

W rok po śmierci Kurta Cobaina
— Sebastian Chosiński

Od średniowiecza po drugą wojnę światową
— Sebastian Chosiński

Narkotyki, krew i zbrodnia
— Sebastian Chosiński

Ulice San Francisco
— Sebastian Chosiński

Marvel: Zjedz mnie, superbohaterze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pozory nie zawsze mylą
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o komiksach: Maj 2004
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki

Nuuuuuudy!
— Daniel Gizicki

Krótko o komiksach: Grudzień 2003
— Sebastian Chosiński, Daniel Gizicki, Piotr Niemkiewicz

Główka tasiemca
— Daniel Gizicki

Tegoż autora

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 najlepszych filmów George'a Romero i Tobe Hoopera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smutny komiks o kontestacji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Adaptacja komiksowa, która igra z ogniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki wampir straszny jak o nim mówią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grzech nie przeczytać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zainteresować zainteresowanych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielowymiarowa posągowa Amazonka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.