Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 lipca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Co by tu jeszcze spieprzyć?

Esensja.pl
Esensja.pl
W życiu niemal każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym nieuchronnie uświadamia on sobie, że spieprzył swoje życie. Bohaterowie komiksu Wiktora Talagi i Jakuba Topora dochodzą, do tej dość przygnębiającej konstatacji na różnych etapach swojej egzystencji i różna jest także skala problemów, z jakimi muszą się zmierzyć. Łączy ich natomiast jedno – za każdym razem są nieco zdziwieni całą sytuacją.

Wiktor Talaga, Jakub Topor
‹Spieprzyłem›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpieprzyłem
Scenariusz
Data wydania23 maja 2017
RysunkiJakub Topor
Wydawca Timof i cisi wspólnicy
ISBN9788365527479
Format144s. 150x210 mm
Cena19,99
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jakuba Topora mieliśmy już okazję poznać jako autora interesującego komiksu „Rodacy”. Tym razem, wspólnie z debiutującym w roli scenarzysty komiksowego Wiktorem Talagą, rysownik przedstawia nam inną wariację na temat niełatwego życia Polaków (choć nie tylko Polacy w tym komiksie występują). „Spieprzyłem” to zbiór kilku satyrycznych historyjek o ludziach, którzy – zgodnie z tytułem – spieprzyli swoje życie, a przy okazji narobili poważnych kłopotów bliźnim. Wszystko pokazane jest tu w undergroundowej stylistyce – zarówno surowe rysunki, jak i mozaikowa narracja tworzą dość chaotyczną całość.
Komiks otwiera sekwencja, w której występują Hitler, Goebbels, Lenin, Stalin i Gorbaczow. Wszyscy opowiadają o tym, jak spieprzyli życie swoje oraz innych. Niestety nie do końca jasne jest, dlaczego akurat te postacie rozpoczynają komiks i jaki jest ich związek z dalszą narracją. Choć to otwarcie niezbyt dobrze komponuje się z kolejnymi historyjkami, to samo w sobie pozostaje dość interesujące. Szczególnie historia przywódcy III Rzeszy, martwiącego się między innymi tym, że popsuł Ewie miesiąc miodowy, ma w sobie coś upiornego. Danie główne serwowane przez autorów tego komiksu rozpoczyna się jednak dopiero później. Są to już mianowicie dłuższe lub krótsze historyjki ukazujące perypetie Polaków.
Trzeba od razu zaznaczyć, że portretowane przez autorów komiksu problemy są naprawdę zróżnicowane. Widzimy tu bowiem zarówno prawdziwe dramaty, jak i historie znacznie bardziej trywialne, a wszystkie przedstawione zostały – co często wywołuje konsternację – zrównującej je, satyryczno-ironicznej konwencji. Do tych pierwszych zaliczyć należy między innymi historię nastolatki, która spieprzyła sobie życie zachodząc w ciążę, czy też przypadek ojca rodziny, który popełnia samobójstwo, pozostawiając swoją rodzinę w katastrofalnej sytuacji. Do tych drugich na pewno należy natomiast problem nastolatka dość niefortunnie przyłapanego przez matkę na… masturbacji. Talaga i Topor przedstawiają też ostrą satyrę na współczesny kościół katolicki handlujący czym popadnie, oraz policję wykorzystującą do rekrutacji szczerą do bólu postać będącą specyficznym połączeniem Robocopa, Sędziego Dredda i Likwidatora. Dostaje się także psychiatrom, którzy choć sami nie za bardzo wiedzą, na czym polega ich praca, rzadko ponoszą konsekwencje nieudanych działań (w komiksie oczywiście krwawe konsekwencje spieprzonej terapii są nieuniknione). W trafny, choć przewidywalny, sposób wskazane zostało także to, co stanowi dziś najtrwalszy fundament każdego związku – i nie chodzi tu rzecz jasna o miłość.
Graficzna warstwa komiksu bardzo przypomina to, co widzieliśmy już w „Rodakach”. Czarno-białe, proste rysunki utrzymane pozostają w stylistyce charakterystycznej dla satyry prasowej. Toporna – nomen omen – kreska, brudne, wypełnione sporą ilością tuszu kadry, groteskowo przerysowane postacie i mocno eksperymentalne kadrowanie, nadają komiksowi publicystyczno-satyryczny charakter, co sprawia że czytelnik bardziej koncentruje się na treści przekazu, niż na jego formie.
Choć komiks jako całość jest dość nierówny – dobre historyjki przeplatają się ze słabszymi – to całość prezentuje się jako dość interesujący komentarz na temat współczesnego społeczeństwa polskiego. Można go rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, sama formuła komiksu eksponuje i piętnuje polską skłonność do narzekania, rozpamiętywania i użalania się nad sobą. Choć niektórzy bohaterowie komiksu faktycznie swoje życie skomplikowali, to i tak uderza wyolbrzymiona, irytująca za sprawą swej powtarzalności, skłonność do nieustannego i systematycznego sytuowania samego siebie w roli ofiary. Choć można także powiedzieć, że bohaterów komiksu od przeciętnych Polaków różni jednak to, że oni sami siebie oskarżają o spieprzenie życia. Tymczasem – jak powszechnie wiadomo – przeciętny Polak doskonale wie, że jego życie spieprzyli przecież inni. Po drugie, autorzy dość trafnie wybierają tematy, które zdają się dziś absorbować uwagę społeczną. Oczywiście wszystkie bolączki, jakie pojawiają się na planszach komiksu, zostały przerysowane i zniekształcone, by łatwiej było je wyśmiać i napiętnować. Po raz kolejny jest to niestety śmiech przez łzy.
koniec
17 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na łeb, na szyję
Sebastian Chosiński

26 VII 2017

Po dwóch znakomitych tomach „Comanche” – „Czerwonym niebie nad Laramie” oraz „Mrocznej pustyni” – trafił się nieco słabszy. O ile jeszcze bowiem świetnie broni się w „Buntowniczej furii” wątek z braterskim konfliktem wśród Czejenów, o tyle wprowadzona zapewne dla rozładowania napięcia postać Dana Morgana skutecznie psuje doskonały efekt.

więcej »

W strugach deszczu
Sebastian Chosiński

24 VII 2017

W „Czerwonym niebie nad Laramie” Red Dust rozprawił się z niezwykle groźnym bandytą. Nie czekały go jednak za to fanfary ani ordery. Cena, jaką musiał zapłacić za przywiązanie do sprawiedliwości, okazała się bardzo wysoka. Od tego zaczyna się piąty tom serii „Comanche” – „Mroczna pustynia”. A potem jest tylko ciężej.

więcej »

Kapitan Żbik: Z Bratysławy do Budapesztu
Sebastian Chosiński

23 VII 2017

Rok musieli czekać wielbiciele kapitana – a w zasadzie już majora – Żbika na kontynuację intrygi zapoczątkowanej „Granatową cortiną”. Wielu z nich zdążyło zapewne w tym czasie zapomnieć, o co w ogóle chodziło. Najważniejsze jednak, że chociaż z dużym poślizgiem, „Skok przez trzy granice” w końcu się ukazał. Szkoda, że na tle wielu innych „kolorowych zeszytów” serii prezentował się słabo.

więcej »

Polecamy

Zaproszenie do jamy

Kadr, który…:

Zaproszenie do jamy
— Wojciech Gołąbowski

Samotni
— Wojciech Gołąbowski

Vahanara!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wymarsz o świcie
— Wojciech Gołąbowski

Wróg czy przyjaciel?
— Marcin Osuch

O zmierzchu na Wieprzu
— Wojciech Gołąbowski

Scena łóżkowa
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pożoga
— Wojciech Gołąbowski

Pędzą konie
— Wojciech Gołąbowski

Rozstrzelany pociąg
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Co on tam buduje?
— Paweł Ciołkiewicz

Tegoż autora

Gra w samobójstwo
— Paweł Ciołkiewicz

Brzemię Sześciu
— Paweł Ciołkiewicz

Wichry wojny
— Paweł Ciołkiewicz

Paradoks kłamcy
— Paweł Ciołkiewicz

Intruzi
— Paweł Ciołkiewicz

Świat murem podzielony
— Paweł Ciołkiewicz

Ten w lustrze, to niestety ja?
— Paweł Ciołkiewicz

Gnaty zostały (wy)rzucone
— Paweł Ciołkiewicz

Łaska Sybilli
— Paweł Ciołkiewicz

Samotność latarnika
— Paweł Ciołkiewicz

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.